Słucham tego co pisze Hortensja i myślę, że to dobry kierunek. Ale mam jedno konkretne pytanie do wszystkich - czy wasza postać zachowuje się inaczej, gdy śpicie w pozycji, która jest dla niej 'nieoczekiwana'? Znaczy: czy zdarzyło się wam zasnąć przypadkowo w pozycji, w której normalnie jej nie macie, i coś się zmieniło w samym kontakcie?
A czy ktoś w ogóle próbował intencjonalnie zmienić pozycję przed snem, żeby sprawdzić, co się stanie? Mnie to bardzo ciekawi, bo brzmi jak rodzaj eksperymentu, który każda z nas mogłaby przeprowadzić. Czy jeśli postać zwykle przychodzi na lewym boku, a zaśniesz na prawym - czy ona po prostu nie przychodzi, czy zmienia się jej charakter?
Wracam do tego co mówiłam o lewej i prawej stronie, bo wydaje mi się, że ta rozmawa o pozycji na plecach versus na boku to trochę inna oś. Na plecach nie ma lewej ani prawej - jest góra i dół, centrum. Na boku masz wybór strony. Może to są dwa różne typy kontaktu nawet zanim dodamy jakiekolwiek zmienne? Jeden wertykalny, drugi horyzontalny?
A to przypomina mi coś z astrologii - kąty w horoskopie też są pionowe i poziome, Ascendent i MC. Ascendent to ja w relacji ze światem, MC to ja wobec czegoś wyższego. Czy nie jest możliwe, że pozycja na plecach to rodzaj dostrojenia do wymiaru 'ponad', a boczna to do wymiaru 'obok' - co mogłoby oznaczać innych przewodników albo różne poziomy przekazu?
Słuchajcie, ja mam pytanie może trochę z innej beczki - czy ta postać, o której mówi Kamilka i inni, kiedyś was dotknęła? Znaczy fizycznie w śnie. Bo zastanaiwam się czy dotyk we śnie też zależy od pozycji ciała i czy to jest bezpieczne.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i dopiero teraz się odezwę - bo to co pisze Kamilka o tym, że postać jest 'nad' albo 'obok' bardzo mi coś przypomniało. Miałam sny, gdzie czułam kogoś wyraźnie po mojej prawej stronie i to była jedyna stała - bez względu na to, co się działo wokół, ta prawa strona była zawsze zajęta. Nigdy nie sprawdziłam czy to zmienia się z pozycją ciała, bo nigdy nie pomyślałam, żeby to śledzić. Teraz żałuję.
I zastanawiam się, czy ta stałość prawej strony - niezależnie od tego, jak leżę - to jest trochę jak kotwica. Jakby postać nie dostosowywała się do mojego ciała, tylko ja dostosowuję się do niej. Czy wy też tak to czujecie? Że to nie wy wybieracie ustawienie, tylko postać je narzuca?
Tak, chyba tak. Zawsze jest coś spokojnego, nie naglącego. Ale nie wiem czy to 'ton postaci' czy to ja na prawym boku śpię spokojniej. Nie potrafię rozplątać tych dwóch rzeczy.
Właśnie ten problem jest kluczowy dla całej tej rozmowy - nie wiemy, co jest przyczyną, a co skutkiem. Postać przychodzi z lewej, bo śpimy na lewym boku? Czy śpimy na lewym boku, bo podświadomie ustawiamy się pod kątem kontaktu, który już przeczuwamy? Żaden z tych kierunków nie jest bardziej sensowny a priori.
Wracam do tego co Szafirek napisała o 'kotwicy' - to słowo mi zostało. Bo jeśli postać ma stałe miejsce w przestrzeni snu, to może ona jest punktem odniesienia, a nie my. Oznaczałoby to, że wchodzimy w jej przestrzeń, nie ona w naszą. Czy ktoś miał kiedyś wrażenie, że 'budzi się' w śnie w miejscu, które postać już zajmuje?
Mam pytanie do tego wszystkiego - czy wy w ogóle mówicie postaci, że ją widzicie? Znaczy, czy wewnątrz snu dajesz jej znać, że ją odbierasz? Zastanawiam się czy to cokolwiek zmienia, bo może jeśli postać 'wie', że ją świadomie obserwujemy, to zachowuje się inaczej. Albo zajmuje inne miejsce.
Ale to co mówisz, Kamilka, trochę brzmi jak różnica między monologiem a dialogiem. Mono log na plecach, dialog na boku. Czy to nie przypomina czegoś z tarota albo z numerologii - jedynka jako recepcja, dwójka jako wymiana? Parzystość i nieparzystość trybu kontaktu?
Ja śpię prawie zawsze na boku, skulona, i postać którą czuję jest zawsze z tyłu, za mną. Nigdy z przodu. Zastanwiałam się czy to dlatego że z tyłu jest 'bezpieczniej' dla niej wejść, bo jestem mniej czujna? Ale może to ja odwracam się od niej - nie wiem, jak to czytać.
To co Kamilka opisuje - że zmiana pozycji przerywa kontakt - bardzo mocno pasuje z tym, jak w bioenergoterapii myślimy o polach energetycznych ciała. Każda pozycja to inny wzorzec przepływu energii, inne ułożenie czakr względem ziemi i przestrzeni. Na plecach czakra serca i czakra gardła są 'otwarte' ku górze. Na boku jedna strona jest zablokowana przez podkładanie. Może właśnie to wyjaśnia, dlaczego obrót Monisi kończy kontakt - zmiana wzorca zamyka 'kanał', którym postać się komunikuje.
Czaromira, to co mówisz o kierunkach mnie uderzyło. Bo w symbolice run - a nie sennych, ale przestrzennych - przód to przyszłość, tył to przeszłość, bok to to co równoległe, co 'towarzyszy'. Jeśli przekładamy to na sny, postać po boku byłaby kimś, kto idzie obok nas w tym samym czasie. A postać za plecami kimś, kto należy do czasu, który minął. Nie wiem czy to jest trafne, ale jako system interpretacji ma sens.
To rozróżnienie na bok i plecy jest dla mnie bardzo ważne i chcę dopytać - czy ktoś miał postać z przodu? Twarzą w twarz, przed sobą? Zastanawiam się czy to byłoby wtedy właśnie to 'przyszłościowe' ogniwo, jeśli idziemy tą logiką kierunków. I czy taka konfrontacja byłaby bardziej intensywna, skoro nie ma gdzie uciec wzrokiem ani ciałem?
Ale to wtedy rodzi pytanie - czy postać zmienia 'język' świadomie, dlatego że wie co do nas dotrze w danej chwili? Bo jeśli tak, to jest kimś bardzo uważnym. Kimś kto obserwuje nie tylko to co śnimy, ale też jak śpimy. Trochę mnie to niepokoi, ale może niepotrzebnie?
Czytam cały ten wątek od początku i muszę napisać jedno - nigdy nie myślałam o snach przez pryzmat kierunków przestrzennych, ale teraz gdy patrzę na karty z Tarota, widzę że one też operują kierunkiem. Postać odwrócona plecami do nas, twarzą do nas, w profilu - to są różne znaczenia. Może sny działają podobnie jak układ kart - ten sam ktoś, ale inny przekaz w zależności od orientacji.
