Nie wiedzialam jak nazwac ten temat, ale hyba trafiłam. Mam od jakiegos czasu sny, w których przychodzi do mnie... no ciężko mi to powiedziec. 😛 Różne osoby, czesto takie, z którymi mialam jakies niedomówienia w zyciu. I te osoby - to jest dziwne - nie przyznaja sie do nic, nie mowia "przepraszam", nic z tych rzeczy. One poprostu siadaja i patrzą na mnie. jakby czekaly, az to ja powiem pierwsze. Ostatnio przyszla kuzynka, z którą sie pokłocilysmy ze 3 lata temu i od tamtej pory nie rozmawiamy prawie wcale. We snie siedziala na krzesle przy stole i milczala. Ja czulam ze mam sie spowiadac, ale nie z grzechów, raczej... ze swoich lekow czy czegoś co mnie ciazayu. Obudziłam sie z bardzo dziwnym uczuciem, jakby ktos sciagnal ze mnie cos ciezkiego, ale tylko troche. ktoś to zna? Bo szukałam w sennikach i nic sensownego nie znalazlam.
Ta rzecz, o ktorej piszesz to naprawde interesujacy wzorzec. ta cisza, to oczekiwanie - to nie jest przypadkowe. We śnie często to co niewypowiedziane dostaje swoj kształt i pojawia sie jako sytuacja, a nie jako słowa. Te osoby przychodzą bo jest nierozwiązana energia miedzy wami. Ale uwazam ze wazniejsze jest to co TY czujesz w tym snie - ze masz sie spowiadac. Pytanie: z czego? To nie jest o tej kuzynce, ojej, ona jest tylko formą. To twoja czesc wie ze cos wymaga swiadkow.
Ale numer, to brzmi strasznie 😮 ja bym sie bała ze ktos siedzi i czeka. A te osoby mówią cokolwiek wkońcu czy cały czas milczą? ^^
Powiem szczerze, ze zanim ktos zacznie interpretować to jako kontakt z czyjas dusza czy energie miedzy ludźmi, to warto zapytac cos podstawowego: czy te relacje z tymi osobami były ostatnio w twojej głowie? Bo jesli przed snem myslisz o kimś albo czujesz napięcie wokol tej relacji, nie wiem, mozg po prostu to przetwarza w nocy. Sny o niedomówieniach miewamy wszyscy i nie zawsze to sygnał z wyższych sfer. Mam tylko pytanie: czy te osoby przychodzą po trudnych dniach, czy losowo?
To co opisuje Wiedunia to w wielu tradycjach nazywa sie wlasnie przestrzenia rozliczenia. Ale chce tu podkreslic cos, co moze umknac - ona nie mówi ze to prorocze sny ani ze te osoby przyszły z zaswiatów. Ona mówi ze dostaje szanse żeby cos wypowiedziec co w życiu na jawie nie mialo przestrzeni. I to jest klucz. Sen daje scenę, na której możesz mowic do kogoś, kto w rzeczywistości cie nie słucha albo z kim kontakt jest zerwany. Nie musze to byc duch ani "prawdziwe" spotkanie energetyczne żeby mialo głęboki sens. Ilonka, te sny nie sa straszne, to jest raczej jakby twoja wewnetrzna potrzeba dosłownie wystawila teatrzyk dla siebie
Mnie bardziej ciekawi ten fragment o ciezarze ktory sie sciaga. miałam raz sen, gdzie spowiadalam sie swojej mamie (ona zyje, to nie tak) ze strachu ze nie jestem wystarczajaca. I po tym śnie bylo mi lekkiej przez kilka dni. Jakby sen cos odpresowal. Tylko ze ja miałam inicjatywe, to ja mowiłam. Tu te osoby CZEKAJA. To jest inna sytuacja. Czy ktos mysli ze ta cisza tych osob ze snu cos znaczy, ze one same maja cos do powiedzenia ale nie mogą?;)
Hmm. Zapisuję od jakiegoś czasu sny i mam w notatkach cos podobnego, ale odwrotnie - u mnie to ja siedzialam i czekałam na kogos kto tez milczal. W efekcie zaden z nas nic nie powiedzial i obudzilam sie bez tego uczucia ulgi o którym piszecie. Zastanawiam sie czy ta "spowiedz" się w ogóle kończy w tym śnie? Wiedunia, czy ty w końcu coś mówisz, czy budzisz sie zanim zdążysz?
no to moze wlasnie o to chodzi? ze sen cie budzi w tym momencie celowo bo to niedokończenie ma cie wkońcu skłonić do zrobienia tego na jawie? trochę jak zepsuty budzik ktory dzwoni zanim zasniesz. moze to nie jest o interpretacji symboli tylko dosłownie o działaniu.
Zaglądam tu od jakiegoś czasu wszystko i mam podobny sen ale trochę inaczej. Do mnie przychodzi osoba,której nie znam z zycia - nie wiem kto to jest, twarz zamazana, ale w śnie wiem ze to ktos bliski i ze ma mi cos bardzo trudnego wyznac. Budze sie zanim zacznie mówic. Sama nie potrafię stwierdzic czy to pasuje do tego wątku, ale ta cisza przed spowiedzia jest taka sama. Czy ktos miał kogos nieznajomego w takiej roli?
Dobra, ale śledzę tu juz kilku osób i kazda ma nieco inny sen, a wszyscy mówimy o tym samym symbolu "spowiedzi". Chce zapytac wprost: co wy rozumiecie przez te spowiedź we snie? Bo dla jednych to ulga i zdejemcie ciezaru, dla innych to czekanie, serio, dla jeszcze innych niedokończone zdanie. To nie sa te same rzeczy i nie powinnysmy ich wrzucac do jednego worka tylko dlatego ze wszedzie jest milczenie i oczekiwanie.
Mam pytanie bo chyba nie rozumiem jednej rzeczy. Piszecie o "energii relacji" i "przestrzeni rozliczenia". Ale czemu akurat sen? Jezeli ktos ma cos do powiedzenia albo cos wisi miedzy ludzmi,to czemu nie pojawi sie na jawie jako normalna rozmowa albo choc mysl? czemu musi byc sen jako posrednik?
Mnie ta cisza tych postaci opisana na poczatku bardzo pasuje do czegos co czytalam o snach w tradycji slow-wiańskiej (pisza o tym w kilku miejscach). Ze duchy przodków i osoby z niezamkniętymi sprawami pojawiaja sie i milcza wlasnie dlatego ze NIE MOGA powiedziec - tzn sa jakby zablokowane az MY damy im pozwolenie. 😛 Nie wiem czy to bzdura czy cos w tym jest, ale ta cisza jako "zablokowanie" a nie "czekanie" inaczej to ustawia. Co sądzicie?
Ha, nie chcę przeszkadzać ale ale mam głupie pytanie - te sny o których piszecie sa w srodku nocy czy raczej tuż przed porannym przebudzeniem? bo gdzies słyszałam ze rodzaj snu i to co on znaczy zalezy od pory nocy. i czy da sie w ogole "odpowiedziec" tej postaci we snie i ukonczyc te spowiedź zanim sie obudzimy, czy to broń Boże nie jest mozliwe?
Uff, no ale wracajac do Wiedunia bo mi umknelo - ona mowi ze budzi sie ZANIM ta osoba cos powie, prawda? czy komus udalo sie kiedys zostac w tym snie dluziej i jednak cos uslyszec? bo to chyba jest kluczowe pytanie tutaj 🙂
dobra, ale jedno mi tu nie gra. mowicie o "zostaniu w śnie" albo o "odpowiadaniu postaci". to brzmi jakby sen był miejscem gdzie można coś aktywnie zrobić. ale sen przeciez nie jest realny, to projekcja mozgu. więc co dokładnie mielibyście "wysłuchać", prawda, skoro ta postać to i tak tylko wasza własna mysl?
wracam do tego co powiedziala Bursztynka o tradycji słowiańskiej i milczeniu duchów. sprawdzilam w kilku miejscach i faktycznie pojawia sie motyw ze niektorzy przodkowie nie moga mówic zanim ich ktoś nie "zaprosi" przez określony gest albo słowo. ale zrodla są naprawde bardzo rozne i niejednolite, wiec bym nie budowała na tym całej interpretacji. ciekawe ale nie pewne.
czytam sobie ten wątek i mysle ze moze za bardzo komplikujemy. wiedunia opisuje ze budzi sie z poczuciem niedokonczenia i ze to jest frustrujące. to hyba jest sedno, nie? nie to co postac chciala powiedziec, tak przy okazji, tylko to ze wiedunia nie umie zamknąc tej przestrzeni w snie. moze techniki skupione na zamykaniu - koniec snu, podziekowanie postaci, cokolwiek - dałyby wiecej niz szukanie znaczen
Ciekawe to ciekawe pomysł Trzygłow.2 ale jak sie w ogole zamyka coś w snie jesli sie nie jest swiadomym snicielem? bo jesli budze sie zanim cos sie konczy to nie mam hyba zadnej kontroli nad tym momentem. chyba ze chodzi o jakis rytuał przed snem albo po przebudzeniu? ktos to stosuje.
