Miałam ostatnio sen, który mnie zupełnie rozłożył i nie wiem nawet jak to opisać. widziałam ludzi, ale zamiast normalnych twarzy mieli coś w rodzaju... napisów?;) Nie, to nie były napisy dosłownie, ale ich twarze BYŁY jak słowa. Jakby każda osoba to był jakiś wyraz albo zdanie i ja to poprostu wiedziałam, czulam, że czytam ich twarze. Jeden z nich miał twarz, ktura znaczyła coś w rodzaju "ostrzeżenie", inny "bliskosc", a jedna kobieta stojaca z tyłu miała twarz-słowo, którego nie umiałam rozszyfrować, jakby było w innym języku albo piśmie. Obudziłam się z tym dziwnym uczuciem, że coś ważnego mi powiedziano, ale nie wiem co. Czy ktoś śnił coś podobnego? Szukam jakiegoś klucza do tego.
Ojoj, to ciekawe bo ja mialem coś zbliżonego raz. nie twarze-słowa dosłownie ale ludzie w snie mieli nad głowami takie... no jakby aury ale w kształcie liter. i widziałem że jeden ma literę K a inny M i czułem że to są ich energie a nie imiona. może to podobne zjawisko? twarz jako napis to ciekawy motyw
To co przytaczasz z tymi twarzami-słowami, to mi się kojarzy z takim symbolizmem, gdzie człowiek jest niejako "zakodowany" - jakby jego istota, jego energia była zamknięta w słowie. Spotkałam się kiedyś z poglądem, że każda dusza ma swoje imię wibracyjne, nie to z dowodu, ale takie głębsze, pierwotne. może we śnie zobaczyłaś właśnie te imiona? To co czułaś przy kobiecie z tyłu, to mnie szczególnie intryguje - że było w innym piśmie. Myślisz, że ta osoba była z innego czasu albo miejsca?
W kabale jest pojęcie, że kazda dusza nosi w sobie boskie słowo, które ją tworzy, i to słowo jest jej istotą. Nie twierdzę że to bezpośredni klucz, ale ten sen może dotykać właśnie tego wymiaru - widzenia ludzi przez pryzmat ich "slownej" tożsamości. To co mnie zastanawia w tej relacji, to fakt, że rozumiałaś słowa przy innych, a przy tej jednej nie. To może sugerować że ta postać reprezentuje cos poza twoim obecnym zakresem pojmowania, nie że coś złego, ale po prostu nieznane
Hm, zanim wszyscy pójdziemy w kabałę i energie wibracyjne, to chciałabym zapytać - czy rozumiałaś te słowa na twarzach jako napisy, tzn. widziałaś litery, czy to było raczej takie wewnętrzne WIEDZENIE? Bo to dość istotna różnica. Jeśli to było wiedzenie bez obrazu, to może to zwykła projekcja emocjonalna snów, czyli ty sama przypisywałaś ludziom etykiety. Mózg tak działa, upraszcza, kategoryzuje. To niekoniecznie musi być kontakt z niczym.
Ech, to "twarde" to dobry opis. Sny lucydne albo sny graniczne mają inną konsystencję, tak to ja nazywam. Mam pytanie do tej relacji - czy w tym śnie byłaś świadoma że śnisz, czy nie?
Chcę doprecyzować jedną rzecz, bo widzę, że wątek idzie w różnych kierunkach. ten opis u ciebie, to przypomina coś, co w tradycji sufickiej (i nie tylko) nazywa się widzeniem istoty człowieka przez jego "imię ukryte". To nie jest metafora, to był dosłowny system poznania. Sen jest wtedy jak okno przez które dusza widzi to, co na jawie jest zasłonięte. Nie twierdzę że tak było, ale zanim ktoś powie "to tylko mózg", to warto wiedzieć, że podobne doświadczenia są opisywane w tradycjach od tysięcy lat.
Może to kwestia przebudzonej czakry gardła? Czakra gardła to centrum słowa, komunikacji i wyrażania prawdy. Jak jest aktywna albo w fazie otwierania się, to mogą pojawiać sie sny związane ze słowami, językiem, komunikacją. I ta kobieta z nieczytelnym pismem może być blokadą w tej czakrze, czymś co jeszce nie zostało wypowiedziane lub zrozumiane.
Przepraszam ze tak wejde bez zapowiedzi ale to niesamowite co napisałas Jasnowidzka bo ja miałem identyczne poczucie w pewnym śnie! Nie twarze ale dłonie ludzi były jakby podpisane, każda dłoń miała swoj "napis energetyczny" i jak dotykalem czyjejś dłoni to od razu widzialem/czułem kim jest ta osoba naprawde. nie wiem co to znaczy ale strasznie dobrze rozumiem to "twarde" uczucie o którym pisalas. To zupełnie inny rodzaj wiedzy niz codzienne sny
właśnie to pytanie o znajomych vs obcych jest kluczowe według mnie. bo jak to byli nieznajomi to może chodzić o archetypy,czyli te postacie nie SA nikim konkretnym ale reprezentują typy energii. jak znajomi to zupełnie inna sprawa, może sen mówi o relacji.
Mieszanka. Jeden z nich wyglądał jak ktoś znajomy,ale kiedy próbowałam skoncentrować się na jego twarzy żeby go rozpoznać, sama nie wiem, twarz-słowo stawała się niewyraźna. Jakby rozpoznanie konkretnej osoby i odczytanie jej "słownej istoty" nie mogło istnieć jednoczesnie
To co właśnie opisałaś, ta niemożność równoczesnego rozpoznania osoby i odczytania jej "słowa", to jest bardzo interesujące. Przypomina mi zasadę nieoznaczoności ale w sensie duchowym, no, nie fizycznym. Żeby zobaczyć czyjąś istotę głębiej, trzeba zrezygnować z przypisywania jej konkretnej roli czy tożsamości z naszego życia. Osobiste relacje zasłaniają głębszy obraz. Czy ten sen pozostawił cię z jakimś uczuciem co do tej osoby którą probowalas rozpoznać?
Kurcze, wracam tu co kilka dni wszystko i nie mogę przestac. mam pytanko, bo jestem ciekawa, czy mozna celowo wywołac taki sen? albo przynajmniej być gotową na odczytanie twarzy jesli sie pojawia? moze jakas technika medytacyjna przed snem?
Ha, zatrzymam się przy tej niemożności jednoczesnego rozpoznania i odczytania, bo to jest dla mnie najciekawszy element całego tej relacji. bo to nie jest kwestia gotowości ani czakry gardła. to jest kwestia trybu percepcji. w zwykłym śnie rozpoznajesz ludzi twarzą, głosem, kontekstem. w tym co opisuje Jasnowidzka coś innego stało się centrum odbioru i te dwa tryby najwyraźniej nie mogą działać równocześnie. tak samo jak nie możesz czytać słowa i jednocześnie patrzeć na jego kształt graficzny jako na rysunek. mózg albo jedno albo drugie. pytanie tylko czy to mózg czy coś poza nim.
