Hmm, mam ostatnio dziwne sny które trochę mnie niepokoją. Śni mi się kilka osób naraz - tata, jakaś kobieta której twarzy nie znam i mój znajomy z dzieciństwa - i w pewnym momencie te trzy postaci zaczynają się jakby zlewać w jedną. Nie wiem jak to inaczej opisać, tak mysle, po prostu patrzę na tą istote i czuję że to wszyscy oni jednocześnie. Głos jest inny, sylwetka się zmienia, ale ja wiem kto to jest. Jakby jedna dusza zbudowana z kilku. Budzę się z tym dziwnym uczuciem bliskości i smutku razem. Miał ktoś coś podobnego? Jestem ciekaw czy to jest jakiś znany motyw w oniryce czy tylko moje podwórko.
Ten motyw fuzji postaci w snach jest znany i nieprzypadkowy. W pracy z czakrami i energią dochodzi się czasem do przekonania że na poziomie wyższym niż fizyczny pewne dusze są ze sobą sklejone - rodzinne wzorce, karmiczne połączenia, no nie wiem, niezamknięte relacje. Sen może to po prostu pokazywać bez owijania w bawelne. Pytanie jest inne - te trzy postacie co je łączy w twoim życiu? Czy to osoby z jednego okresu, czy raczej z różnych etapów?
O rany to niesamowite bo ja miałam bardzo podobny sen jakiś czas temu. u mnie była moja mama i jakaś starsza kobieta z warkoczem - nigdy jej nie widziałam na jawie - i one się połączyły w jedną postać ktura mówiła do mnie głosem mamy ale gestykulowała zupełnie inaczej. Czułam przy tym taki ciepły przeplyw od klatki piersiowej w górę, jakby coś w czakrze serca się otworzyło. Obudziłam się z płaczem, ale nie ze smutku, bardziej jakby z ulgi. Do tej pory nie wiem co to bylo.
No dobra ale chwila. Zanim wszyscy zaczniemy mówić o fuzji dusz i karmie, warto zapytać o prostsze rzeczy. Czy te trzy osoby które się łączą maja ze sobą coś wspólnego? Jakaś cecha, jakaś rola którą pełniły w twoim życiu? Bo wiesz, sen jest sprytny i lubi skracać - zamiast pokazywać ci trzy oddzielne postaci żeby przekazać jedną informację, scala je w jedną. To może być czysto symboliczne, niekoniecznie dosłowne spotkanie dusz. 🙁
Aha, to zjawisko u ciebie to bardzo ciekawa rzecz z perspektywy pracy z rytualami przejść. W wielu tradycjach uwaza się ze osoby które porzucamy albo które nas porzuciły zostawiają w naszej energii jakiś ślad, swoją drogą, coś jak niezamkniętą pętle. Sen może pokazywać ze te pętle w tobie jakoś rezonują - one należą do tej samej kategorii bólu. Nie twierdzę ze to dosłowna fuzja dusz, ale że twoja podswiadomosc albo coś głębszego organizuje te energie razem bo one dla ciebie należą do tej samej szuflady. 😮
Hmm, nie jestem przekonana do tego tłumaczenia z porzuceniem. Znaczy, może i ma sens ale mam wrażenie że trochę szybko to zinterpretowałaś. a ta nieznajoma kobieta co z nią? Jeśli to miałaby być jakaś "szuflada porzucenia" to skąd obca osoba? Czy to może być ktoś nieznany kto reprezentuje coś zupełnie innego, np. jakaś część ciebie samego?
Kurde, czułem sie spokojnie, to jest właśnie dziwne. trochę smutno ale bez paniki. Jakby to był ktoś bliski kogo dawno nie widziałem. Nie bałem się tej postaci.
Śledzę ten wątek i mam ciarki bo miałem ostatnio coś zupełnie odwrotnego - śniło mi się że jedna osoba rozdzielała sie na dwie i obie wersje klocily się ze sobą. Zastanawiam sie a może to poprostu jest ten sam mechanizm tylko z drugiej strony,jakby ta sama energia raz się scala a raz rozbija. Ma ktoś jakiś pomysł co to może oznaczać? bo w moim przypadku to był ktoś z kim mam skomplikowane relacje.
No proszę, przeglądam to wszystkiego i z jednej strony to brzmi całkiem logicznie jako interpretacja symboliczna, z drugiej zastanawiam sie czy nie nakładamy na to zbyt dużo. Może sen po prostu wymieszał postacie bo tak działa mózg w nocy i nic za tym nie stoi? Nie mówię że na pewno tak jest, ale pytam serio - jak wogole odróżnić że coś ma duchowe znaczenie od tego że to tylko nocna salałka?
Oj, sensowne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, co trochę irytuje bo wszyscy chcielibyśmy mieć jakiś test. Ja zazwyczaj patrzę na to jak się budze. Jeśli po zwykłym chaotycznym śnie budzę się i zapominamy go w ciągu godziny, to pewnie nie ma to dużego ciężaru. Ale jeśli wraca, jeśli towarzyszą mu emocje które nie odpuszczają w ciągu dnia, jeśli sen ma wewnętrzną logikę i spójność - to dla mnie sygnał żeby przyglądnąć się bliżej. Nie twierdzę że to dowód na coś duchowego, ale to wskazówka że coś w tym materiale jest dla nas ważne.
A można zapytać - ta fuzja postaci, czy ona nastąpiła od razu czy stopniowo? Znaczy, czy nagle widziałeś jedna istotę czy może to był jakiś proces, jedno przechodziło w drugie? Zastanawiam sie bo to hyba ma znaczenie dla interpretacji.
Mmm, mnie to bardzo kojarzy sie z kartą Świat albo z pewnym układem u mnie w tarocie który pokazuje zakończenie cyklu i integrację. jakby sen pokazywał jakiś zamknięty rozdział albo scalanie czegoś co było rozbite. Nie twierdzę że tarot i sny to to samo, ale wzorzec jest podobny. To stopniowe nachodzenie na siebie a potem zniknięcie granic to bardzo mocny obraz.
Właśnie ta stopniowość jest kluczowa hyba. U mnie też tak bylo, moja mama i ta nieznajoma nie zamieniły sie nagle to był taki plyn. I to uczucie ciepła ktore opisywałam wcześniej zaczęło sie właśnie w momencie kiedy sylwetki zaczęły zachodzić na siebie. Jakby to łączenie bylo czymś dobrym, nie zagrożeniem. ^^
Przepraszam że wchodzę w to z boku, ale mam pytanie może naiwne. Czy ktoś z was spotkał się z przekonaniem że takie sny zdarzają sie w konkretnym momencie życia? pytam bo ja generalnie słyszałam ze sny zmieniają charakter jak przechodzimy przez duże zmiany, no wiesz, koniec czegoś, poczatek czegoś. Czy ta fuzja postaci może byc zwiazana z tym ze jestesmy sami w jakims punkcie przejscia?
To co Bogusia napisała jest ciekawe i trochę się z tym zgadzam bo jak ja miałem duży przełom w zyciu to tez zaczely mi sie snic dziwniejsze rzeczy. nie powiem ze fuzja postaci ale jakies inne intensywne obrazy. nie jestem pewien czy to jest reguła ale u mnie tak bylo.
Ja to bym powiedział że te sny z łączeniem sie postaci to coś co widuje sie czesciej u osób ktore sa w środku zmiany a nie po zmianie. Jakby podswiadomosc robiła porządki, no, sortowała kto jest kim w naszym życiu i gdzie kogo przypisac. Mam to zapisane w notatkach z zeszłego roku, wtedy tez miałem cos podobnego - ojciec i brat w jednym śnie stopniowo wymieniali sie miejscami az w końcu nie wiedzialem kto jest kto. Budzilem sie zdezorientowany ale nie spanikowany.
właśnie ta stopniowość o której mówiłem wcześniej - że sylwetki wolno na siebie zachodzily - to dla mnie był właśnie jakiś sygnal że to nie był zwykły chaotyczny sen. w chaotycznych snach rzeczy sie po prostu zamieniają, bez logiki. a tu był jakis proces, cos jak intencja. nie ogarniam jak to inaczej opisać. jakby ktoś to robił celowo a nie przypadkowo
