Śniło mi się ostatnio coś, co trudno nawet opisać słowami. Byłam w przestrzeni, która nie miała ścian, sufitu, podłogi... dosłownie nic. Ale to nie było jak ciemność ani pustka, raczej jak gdyby wszystko dookoła było otwarte. Mogłam iść w dowolnym kierunku i nie trafiałam na żaden koniec, żadną przeszkodę. Czułam się... dziwnie wolna, ale jednocześnie trochę przerażona tym, że nie ma się czego uchwycić. Nie umiem tego nazwać, kraina bez ścian? Wszystko nieskończone? Zastanawiam się czy to coś znaczy w jakimś głębszym sensie, czy może to po prostu mój mózg wyrabia głupoty 🙂 jest tu ktoś z podobnym bagażem?
No proszę, o, to bardzo charakterystyczny obraz. Ta bezgraniczność, nie wiem, brak punktów oparcia - to nie jest losowy sen. W tradycji wielu kultur taka przestrzeń to symbol zetknięcia z czymś, co jest przed podziałem na formy. Jakby dusza trafiła w miejsce które jest przed stworzeniem, przed materią. Pytanie, czy czułaś tam obecność czegoś, czy byłaś absolutnie sama? To dość istotna różnica dla interpretacji.
Wtrącę sie bo to co opisujesz bardzo mocno kojarzy mi się z przestrzenią, którą niektórzy opisują przy pracy z pierwszą czakrą, muladharą. Ale odwrotnie - nie jako uziemienie, tylko jako jego kompletny brak. Jakbyś zawisła w próżni bez żadnego punktu zaczepienia. Mnie zastanawia jedno: czy w tym śnie miałaś poczucie własnego ciała, własnych granic? Bo to by dużo mówiło o tym, skąd ten sen przyszedł.
ojej to brzmi jak podróż astralna! czytałam ze jak wychodzisz z ciała to właśnie tracisz poczucie jego granic i zostajesz sama świadomością. Moze to było wlasnie to? Albo coś bliskiego? Mnie zawsze się wydawało że podróże astralne to takie bardziej konkretne rzeczy, że lecisz gdzies i widzisz miejsca, ale może jest więcej rodzajów tego doświadczenia?
Nie powiedzialbym od razu "podróż astralna",bo to termin mocno obciążony konkretnymi założeniami. To, co opisuje autorka tematu, bliższe jest temu, co w tradycji wedyjskiej nazywa się akasa - przestrzeń jako żywioł, jako substrat wszystkiego co istnieje. Brak granic, brak formy, ale obecność świadomości. W pewnych systemach taki sen to sygnal, że dusza dotknęła poziomu, który jest przed indywiduacją. nie rozproszenie, ale powrót do źródła. To nie to samo co wyjście z ciala w sensie projekcji astralnej, gdzie zazwyczaj zachowujesz formę ciała subtelnego i masz poczucie miejsca
a czy ta przestrzeń miała jakis kolor albo jakies oswietlenie? bo czytałem ze kolor przestrzeni w snach dużo mówi, np niebieska to połączenie z wyżyszymi planami a biała to stan neutralny czy cos w tym stylu. mozesz to skojarzyc?
To równomierne, bezkierunkowe światło to bardzo ważny szczegół. W pracy z czakrami, szczegolnie przy medytacjach głębokiego odprężenia, podobne obrazy pojawiają się gdy świadomość schodzi poniżej warstwy osobowości. Nie latasz, nie masz ciała, no nie wiem, jest tylko czyste "jestem". To nie jest coś niepokojącego, wręcz przeciwnie. ale rozumiem że bez przygotowania taki sen może być dezorientujący.
szczerze mówiąc to brzmi trochę jak interpretowanie każdego snu jako cos glebokiego, a może to poprostu mózg się resetuje i tworzy neutralne środowisko? Nie mówię że nie może mieć znaczenia ale zanim wejdziemy w akasę i czakry to bym zapytała: czy miałaś ostatnio dużo stresu, mało snu, coś się działo w życiu? Bo takie "puste" sny mogą być po prostu efektem zmęczenia.
ja miałam coś podobnego ze dwa lata temu i to był dla mnie jeden z dziwniejszych snów w życiu,no bo jak to opisać komus że byłaś "wszędzie i nigdzie"? moja mama jak jej powiedziałam to się przeżegnała, powiedziała że może to duchowe przeżycie ale żebym się nie bala 🙂 Ja wtedy nie wiedziałam jeszcze nic o tych sprawach ale ten sen bardzo długo zostal w pamięci. To co piszesz Natka75 to bardzo podobne do tego co ja przeżyłam
Ojra, a czy to może miec związek z numerologią albo konkretną datą snu? czytałam że sny w określonych dniach cyklu księżycowego mają inne znaczenie, może akurat był pełen księżyc albo coś takiego? Przepraszam jeśli to głupie pytanie ale mnie się wydaje że te rzeczy mogą się wiązać
Wracając do tematu bezgraniczności, bo chcę coś dopowiedzieć do tego co napisała Lonia75. Istnieje też interpretacja, że taki sen to symptom poluzowania więzi z pierwszym centrum energetycznym. Nie mówię, że to złe, ale warto wiedzieć. Czujesz się ostatnio jakby nieco "oderwana" od codziennych spraw, jakby ziemia była mniej realna? Mam na myśli na jawie, nie we śnie.
no wlasnie to co piszesz Malwinia to sie zgadza z tym co widze w tarocie czasem, są takie układy kart ktore pokazują dokładnie tą sytuacje - dusza która "unosi sie" ponad codzienoscią i traci troche kontakt z materia. Gwiazda i Głupi w pewnych ukladach. To nie jest zle, to jest moment przejścia, ale trzeba uwazac zeby nie "odpłynąć" za bardzo. Polecam jakies uziemiające praktyki zanim sny staną sie za bardzo nieuchwytne.
Zerkam tu regularnie od początku i mam pytanie czy kamienie mogą pomagać w takich przypadkach? słyszałem że obsydian lub hematyt to kamienie uziemiające, może jakies noszenie przy sobie albo pod poduszke by pomogło wrócić do równowagi? sam nie mam doswiadczenia z tym ale słyszałem ze to działa
Matko, wróćmy na chwilę do samego opisu snu bo pojawiło się kilka interpretacji naraz i trochę się to rozmywa. Kluczowe elementy: brak granic, brak ciała ale zachowana świadomość i tożsamość, równomierne złoto-białe światło, poczucie że przestrzeń jest żywa. To nie jest rozpad osobowości ani schizofrenia jawy i snu jak sugerowała Bernadka02. To jest spójne, klasyczne doświadczenie, które pojawia się w opisach mistyków różnych tradycji pod różnymi nazwami. Można to nazwać dotknięciem nirwikalpa, można powiedzieć "stan bez atrybutów", można odwołać sie do akasy jak wcześniej. Pytanie dla autorki tematu: czy po przebudzeniu miałaś uczucie spokoju, ulgi, czy niepokoju? to bardzo dużo mówi o tym jak twoja psychika przetworzyła to doświadczenie.
Ojoj ojoj, przeglądam to wątku z otwartymi ustami bo sama kilka razy miałam coś co można by nazwać "nieskończonością" we śnie ale nigdy tak tego nie analizowałam. Za każdym razem po takim śnie czułam dziwny spokój, jakby coś się we mnie ułożyło. Może to co mamy opisywać to nie samo doświadczenie ale właśnie to "po"?
Nadrabiam ten wątekze posty i głowa mi się kręci od tych interpretacji, ale w dobrym sensie. Obsydianka05 to co piszesz o spokoju po takim śnie, to ja mam dokladnie tak samo. Obudziłam się i przez jakieś pół godziny po prostu siedziałam i nie miałam ochoty nic robić, nic mówić. Jakby coś się rzeczywiście "ułożyło", jak to nazwałaś. Tylko nie wiem co.
słuchajcie, wchodzę troche z boku bo dopiero przeczytałam cały wątek, ale mam pytanie do Czarnoboga57 - napisałeś że to może być kontakt z wymiarem przyczynowym i że świadomość ma tam pełny dostęp. Ale jak rozpoznać czy to rzeczywiście taki kontakt, a nie po prostu głęboki sen bez treści? Bo dla mnie to brzmi podobnie i nie wiem jak je od siebie odróżnić
no dobra ale "żywa przestrzeń" kontra "martwa pustka" to trochę subiektywne kryterium, nie? 😮 Bo jak ktoś ma takie a nie inne przekonania to będzie czuł że przestrzeń jest żywa, a ktoś inny po takim samym śnie powie że to poprostu było puste i tyle. Nie twierdzę że Natka wymyśla, hmm, tylko że samo czucie nie jest dowodem na cokolwiek konkretnego
no dobra, racja, trochę się zaczepiam o nie te rzeczy. Chociaż uważam ze warto jednak zachować ostrożność z interpretacjami typu "wymiar przyczynowy" bo potem ludzie budują na tym całe struktury przekonań i się trochę odlatuje od ziemi. dosłownie i w przenośni w tym przypadku 🙂
właśnie to odlatywanie to jest sedno sprawy moim zdaniem. Jak patrzę na to z perspektywy tarota to Głupi na początku drogi stoi dokładnie na krawędzi przepaści i patrzy w niebo, nie pod nogi. I to jest moment przebudzenia ale też moment w którym możesz spaść. Ten sen może być takim momentem dla Natki, pięknym ale wymagającym czujności. nie mówię że coś złego, mówię że ważne
a czy to możliwe że ta bezgraniczna przestrzeń pojawia się bo cos w życiu Natki jest właśnie "bez granic" albo "bez ścian"? tzn. nie mówię dosłownie, tylko może jakiś etap się kończy i zaczyna nowy i psychika albo dusza to pokazuje przez tę otwartość? jakoś mi to klikneło jak czytałam że chodzi trochę obok siebie ostatnio
