Ojejciu, mam wrażenie że ten sen wraca do mnie co jakiś czas i za każdym razem jest inny ale ta sama logika. Jestem w domu - niby znajomym, niby moim - ale jak wchodzę głębiej to schodzę w dół, swoją drogą, są jakieś piwnice, korytarze i w pewnym momencie... otwiera się sufit i jest niebo. Dosłownie niebo nad głową, gwiazdy albo chmury, zależy od nocy. I to nie jest zrujnowany dom, po prostu taki dom gdzie podziemie i niebo są jednym miejscem. Nie wiem co z tym zrobić. Czujecie coś takiego? Że sen jest architektonicznie niemożliwy ale ma swoją wewnętrzną logikę?
Dom we śnie rzadko jest po prostu domem. To jedna z tych przestrzeni gdzie sen niemal zawsze mówi o czymś więcej. Że schodzisz w dół a trafiasz na niebo - to mnie zatrzymuje. Bo tu nie ma przełamania, jest ciągłość. Podziemie i niebo jako jedno. Zastanawiam się czy to nie jest sen o niezaangażowaniu właśnie - nie o wyborze między głębią a wzlotem, tylko o tym że te dwie rzeczy wcale nie są przeciwne.
Hej, mnie tez sie zdarzalo ze w snach wchodzilm gdzies nizej a nagle bylo wyzej niz na poczatku, ciężko mi to opisac ale chyba wiem o co chodzi. tylko nie rozumiem co to niebo konkretnie, bo piszesz gwiazdy albo chmury - wazne ktore? Bo to chyba robi roznice
Ojej ale,ten motyw mnie nie dziwi, szczerze. Dom to w wielu tradycjach psyche, ego, taki pojemnik na siebie. piwnice to co nieswiadome, wyarte, głęboko zakopane. A niebo w tym samym budynku - to jakby powiedzieć że nie musisz nigdzie lecieć żeby dotknąć wymiaru wyższego. On jest w środku, dostępny przez zejście w dół a nie przez wyjście na zewnątrz. Niezaangażowanie właśnie w tym sensie, że nie szukasz, tylko jesteś.
No dobra ale chwila, bo tu wszyscy od razu wskakują w interpretacje. Mam pytanie do autorki - czy ty w tym śnie masz jakieś zadanie, gdzieś idziesz, coś szukasz, czy po prostu jesteś i oglądasz? Bo to chyba robi ogromną różnicę czy jesteś aktywna czy tylko obserwujesz jak ta architektura istnieje
Czytam i trochę mi się kręci w głowie od tych interpretacji 🙂 Chciałam zapytac czy ktoś miał podobnie że ten dom we śnie miał jakiś konkretny zapach albo fakture ściany,coś co go czyniło bardzo materialnym mimo tej niemożliwej geometrii? 😀 Bo mi się wydaje że takie szczegóły mogą coś mówić o tym czy to był sen bardziej z głębi czy bardziej zwykły
Ojoj ojoj, no nieźle, bardzo dziękuję za ten temat bo ja mam cos podobnego od dawna tylko inaczej - u mnie jest dom który ma pokoje pod ziemią ale są w nich okna i przez te okna widać niebo, i zawsze się zastanawiałam czy to w ogóle możliwe żeby takie sny miały jakiś sens czy to poprostu śmieci z dnia. ^^ A tu czytam i widzę ze inni tez mają taką niemożliwą architekturę i to nie jest przypadkowe. Bardzo mi to dało do myślenia.
Ja nie znam się za bardzo na snach ale słuchajcie, czy możliwe że ten dom który jest jednocześnie podziemiem i niebem to jakiś symbol tego że nie trzeba nic robić żeby być w obu miejscach jednocześnie? 😛 Pytam bo ostatnio czytałam coś o tym że duch nie potrzebuje wysiłku żeby dotrzeć do wyższych sfer i ten sen mi to trochę przypomniał. Może po prostu nie trzeba szukać, wystarczy być w środku?
Chcę tu trochę dorzucić bo temat jest naprawdę dobry. Ten motyw - przestrzeń ktora nie rozróżnia między głębią a wysokością - pojawia się w bardzo różnych tradycjach, od alchemii przez mistycyzm chrześcijański po buddyzm zen. Nie jako metafora wznoszenia się, ale jako obraz stanu w którym dychotomie przestają być dychotomiami. niezaangażowanie w sensie duchowym to nie bierność - to właśnie brak konieczności wyboru między górą a dołem. Ten sen może byc dość dosłownym obrazem takiego stanu. Pytanie co czujesz PO przebudzeniu, nie w trakcie.
Śledzę ten wątek od początku i mam takie wrażenie ze ten spokój po przebudzeniu o którym piszesz Sylweria jest ważniejszy niż sama architektura snu. Bo sny o domach mam hyba co tydzień i nigdy nie czuje po nich takiego czegoś. Zazwyczaj mam raczej niepokoj albo nic. A tu mówisz o spokoju i chcę zapytać - czy to spokój taki pusty czy raczej taki pełny, bo to dla mnie brzmi zupełnie inaczej
