Chcę wrócić do tej kwestii czasu bo Hilary wspomniał że subiektywnie to były godziny a obiektywnie dwadzieścia minut. W projekcjach astralnych jest to absolutnie typowe i uważane za dowód że świadomość w tym stanie operuje w innym rytmie. Czy ktoś z was kto śni świadomie regularnie, czuje że ten subiektywny czas jest zawsze dłuższy niż rzeczywisty, czy to bywa w obie strony?
Czytam to i myślę, brzmi to jak meditacja. Tzn. ta obserwacja bez tworzenia. Czy śnienie świadome i meditacja to są powiązane techniki? Bo jak tak to może ludzie co meditują mają łatwiej z tym wyjsciem?
Słucham tego wszystkiego i po raz pierwszy mam poczucie że rozumiem co się u mnie dzieje. Ta kwestia obserwowania zamiast tworzenia, to jest chyba właśnie mój problem. Kiedy chcę wyjść, chcę to aktywnie, z intencją, a to jest dokładnie odwrotność obserwowania. Filomena, Lucyda, mam do was pytanie, czy da się ćwiczyć to "puszczanie" w zwykłych sytuacjach na jawie? Tzn. czy jest jakaś codzienna praktyka która pomaga?
Wtrącę się tu, bo mam wrażenie że ta rozmowa robi się bardzo techniczna i trochę traci z oczu to co ważne. Hilary, czy zastanawiałeś się skąd w ogóle wziął się u ciebie ten opór przed wyjściem? Nie technicznie, ale głębiej. Czasem takie "utknięcia" mają swoje znaczenie i są czymś do zbadania, nie tylko problemem do rozwiązania.
Hilary, właśnie to chciałam zapytać. Czy to są jakieś konkretne miejsca, do których wracasz w tych długich snach, czy za każdym razem coś innego? Bo jeśli wracasz w te same miejsca, to mi się wydaje że to nie jest przypadkowe i może być ważne, nie tylko technicznie.
