Ostatnio zaczęłam zwracać uwagę na to, że sny które mam podczas popołudniowej drzemki zupełnie różnią się od tych nocnych. Nocne są zazwyczaj bardziej chaotyczne, pełne symboli których potem długo szukam w sennikach. A te popołudniowe... są jakieś bardziej klarowne, spokojniejsze, ale przez to właśnie trudniej je złapać. Jakby mózg był bardziej przebudzony i nie wpuszczał mnie tak głęboko. Ktoś jeszcze to zauważył? Zastanawiam się czy pora dnia w ogóle ma znaczenie dla tego co śnimy, czy to tylko moje wrażenie.
Też mam coś podobnego i od dawna mnie to zastanawia. Sny z drzemki mam bardzo rzadko, ale jak już, to są bardziej jak takie urywki scen niż pełne historyjki. Czy myślisz, że może chodzi o to, na jakim etapie snu jesteśmy? Bo podobno w ciągu dnia rzadziej wchodzimy w głębokie fazy.
U mnie jest odwrotnie i to mnie tu właściwie przyciągnęło. Moje nocne sny są banalne, a te z drzemki potrafią być wręcz mistyczne. Pamiętam jeden, gdzie byłam w miejscu które wyglądało jak biblioteka, ale każda książka miała puste strony i ktoś mi mówił, że to dlatego, że jeszcze nie zadałam właściwych pytań. Śniłam to właśnie po południu, gdzieś koło czternastej. Czy to może mieć związek z moim wykresem astralnym? Pytam poważnie, bo nie znam się na tym.
Ja nie znam się na astrologi za bardzo ale wiem jedno - jak zasypiam po obiedzie to często mam uczucie ze ktoś jest w pokoju. Nie straszne, tylko takie... obecność. Parę razy miałem sny jakby ktoś ze mną rozmawiał i nie byłam to żadna znana mi osoba. Rano tego nie ma. Coś jest z tą porą dnia, nie wiem co, ale coś jest.
Powiem wam co widzę w tej dyskusji - mieszacie kilka różnych rzeczy. Inne fazy snu, inne energie dnia, inne stany świadomości. Każde z tych wyjaśnień może być prawdziwe jednocześnie i nie wykluczają się nawzajem. Bartez, te "obecności" o których mówisz - czy pojawiają się o podobnych porach, czy to losowe?
Poczekajcie, bo zgubiłam się trochę. To sny popołudniowe są lepsze dla kontaktu z duchami niż nocne? Bo zawsze myślałam że duchy to noc i tyle.
Chcę tu dodać perspektywę czakr, bo w tej dyskusji jej brakuje. Rano po przebudzeniu czakry stopniowo się aktywują. Wieczorem i w nocy są w innym rytmie. Popołudnie to czas gdy splot słoneczny jest szczególnie aktywny - czakra odpowiadająca za wolę i tożsamość. To może wyjaśniać czemu sny popołudniowe są bardziej dosłowne i związane z konkretnymi sprawami życiowymi, bo działają przez ten właśnie filtr.
Ja mam takie pytanie bo sie interesuje numerologia - czy godzina w której zasypiamy ma znaczenie? Np jak zasypiam o 13:13 albo o 14:14 to czy to wpływa na sen? Dopytuje bo numerologia mowi ze powtarzające sie liczby to znak.
Bo cykl dobowy jest inny. Rano wychodzisz ze snu i mózg przechodzi w czuwanie, po południu idziesz z czuwania w sen. Kierunek jest odwrotny i coś w tym jest - te momenty przejścia w różnych kierunkach chyba jednak inaczej działają. Przynajmniej u mnie tak to odczuwam, przed drzemką jestem jakby bardziej świadoma wejścia w sen.
Dokładnie to samo u mnie. Drzemkowy sen pamiętam jakbym pamiętała film który widziałam, nocny to często tylko strzępy. I właśnie dlatego miałam wrażenie że te popołudniowe są ważniejsze - ale może po prostu są tylko lepiej zapamiętane, a nie ważniejsze?
Zaraz, a gdzie właściwie jest ten splot słoneczny? Chodzi o brzuch?
Ja sobie zapisuję sny od paru lat i rzeczywiście widze że popołudniowe mają inny charakter. Są bardziej dosłuwne jeśli chodzi o miejsca i ludzi, nocne bywają bardziej symbolicze i dziwne. Ale czy to nie może być po prostu dlatego że po południu myślę o konkretnych sprawach, o pracy, o zakupach, i mózg to przetwarza?
Słucham tej rozmowy i zastanawiam się - może zamiast pytać co jest ważniejsze, nocny czy popołudniowy, powinnyśmy pytać do czego który lepiej służy? Nocne do głębokiej symboliki, popołudniowe do konkretniejszych odpowiedzi? Tak jak mówiła Mimoza o tym egipskim rozróżnieniu.
Właśnie o tym myślałam kiedy czytałam ostatni post Michasi. Próbowałam coś takiego parę razy - kładłam się z konkretnym pytaniem w głowie i czekałam. Raz zasnęłam z myślą o pewnej decyzji zawodowej i śniłam o rozkrzyżowaniu dróg dosłownie. Tylko że nie wiem czy to był przekaz czy po prostu mózg przerobił to co miałam w głowie przed snem. Jak wy to rozróżniacie?
To ciekawe kryterium i wydaje mi się że jest w nim coś solidnego. W tradycji onirycznej wielu kultur - egipskiej, greckiej, też w sufizmie - zakładano właśnie że prawdziwy przekaz często przynosi dyskomfort albo zaskoczenie. Sen który potwierdza nasze pragnienia był traktowany podejrzliwiej. Ale mam pytanie - czy ten niekomfortowy sen podczas drzemki czymś się różnił od niekomfortowego nocnego?
Ja próbowałem tego kilka razy z drzemką i z nocnym snem. Różnica była taka ze po drzemce pamiętałem sen na tyle dobrze ze mogłem go przemyśleć jeszcze w tym samym dniu. Nocny sen z pytaniem pamiętałem gorzej i jak rano próbowałem go rozgryzc to byłem zmęczony i jakoś nie szło. Może ta świeżość po drzemce to jest klucz?
Słucham was i myślę że może właśnie tak to działa. Nocny sen to długa podróż, drzemka to krótka wyprawa po konkretną rzecz. Moje doświadczenia z astrologią trochę to potwierdzają - Słońce w zenicie, południe, to czas klarowności i decyzji. Może dlatego sny w tym czasie mają ten bardziej "decyzyjny" charakter o którym mówi Konwalia?
Jak chcesz zadać pytanie przed drzemką to najlepiej żebyś zrobiła to trzy razy z rzędu, wypowiadając je głośno. W wielu tradycjach liczba trzy wzmacnia intencję i sprawia że podświadomość lepiej ją rejestruje. Sama tak robię i naprawdę różnica jest wyraźna.
Michasia pyta o dziennik i to mnie zastanawia - czy ktoś rzeczywiście próbował to robić systematycznie? Bo ja zapisuję sny od jakiegoś czasu, ale bez podziału na dzienne i nocne. Teraz myślę że to był błąd metodyczny, bo nie mam jak porównać.
Wchodzę z innej strony - w astrologii południe to czas Słońca w MC, czyli szczytu. Ale jest też coś takiego jak podział doby na straże planetarne. Godziny popołudniowe zależą od dnia tygodnia - w środę to Merkury, a Merkury rządzi komunikacją i między innymi sferą snów i przekazów. Czy ktoś sprawdzał czy dzień tygodnia drzemki ma znaczenie?
Wracając do dziennika o którym mówiła Michasia - myślę że problem polega na tym ze większość z nas zapisuje sny po fakcie, ale nie zapisuje kontekstu. Co jedliśmy, która była godzina, jaki mieliśmy nastrój przed drzemką. Bez tego ciężko porównywać czy to pora dnia robi różnicę czy coś innego.
Ja bym chciala sprobować z tym dziennikiem ale pytanie czy to musi byz zapisane ręcznie na papierze czy może byz w telefonie? Słyszałam ze papier jest lepszy do takich rzeczy.
Mnie interesuje coś innego - czy te sny z drzemki mogą dotyczyć spraw miłosnych tak samo jak nocne? Bo mam wrażenie że moje sny w ciągu dnia są bardziej o codziennych rzeczach a nocne to takie głębsze, bardziej uczuciowe.
Wychodzi na to że każdy z nas ma trochę inny wzorzec i może właśnie to jest najciekawsze w tej rozmowie. Nie ma jednej odpowiedzi na to czy drzemkowe sny mają inne przesłania - ale może są inne dla każdej osoby w podobny, osobisty sposób. Czy ktoś miał kiedyś sen z drzemki który wyraźnie nawiązywał do nocnego ze wcześniejszych dni?
Michasia poruszyła coś ważnego - że każdy ma swój wzorzec. Ale mnie ciekawi czy ten wzorzec jest stały czy zmienia się np. z porą roku? Bo latem drzemię regularnie i sny są inne niż te zimowe, kiedy właściwie nie drzemię wcale. Nie wiem czy to pora dnia czy pora roku robi różnicę.
Wracając do pytania Michasi o sny które powtarzają się i w drzemce i w nocy - miałam coś takiego raz. Ten sam motyw, ale jakby pokazany z innej perspektywy. Nocny był bardziej emocjonalny, drzemkowy bardziej jak instrukcja. Zastanawiam się czy to przypadek czy podświadomość naprawdę rozdziela te warstwy.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie - czy są jakieś rytuały żeby świadomie wpłynąć na sen z drzemki? Bo z nocnymi wiem że są techniki na świadome śnienie, ale czy drzemka jest w ogóle do tego podatna skoro jest taka krótka?
