Wiesz, mam taki zwyczaj że sny zapisuję tu od razu, żeby nic nie umknęło... ze wszystkimi detalami, nawet tymi małymi które normalnie się zapomina po przebudzeniu.
Jeśli coś z tego co napisałam brzmi znajomo, daj znać w wątku. Może to właśnie Ciebie dotyczy ta wizja.
Jestem tu i chce pomoc, a może nawet uratować komuś życie 🙂
Widzę kobietę, która się boi, biegnie, ucieka... a ja gdzieś za nią. Chowamy się w łazience albo toalecie, jest zimno i jakoś tak nieswojo. Widzę prysznic, dawno nieużywany, z zaschnietymi śladami rdzy. Wszystko jest suche, jakby nikt od lat tam nie zaglądał. Stare, jasne kafelki, starte z połysku, fugi suche aż do niemożliwości, jakby ktoś zupełnie zapomniał o tym miejscu. I właśnie tam ma się rozegrać coś strasznego, dramat tej kobiety, walczącej z oprawcą.
Szukam drogi ucieczki... goni nas jakiś mężczyzna, ma kombinezon w siwym kolorze, taki jak malarz albo hydraulik. Okna są wszędzie za wysoko, jakbysmy byli w piwnicy. Kobieta krzyczy, ma blond włosy, niezbyt jasne. Chce uciekać, ale nie umie. Chowamy się w toalecie, bez drzwi, jest jakiś parawan ze ściany i tyle.
Oboje wiemy, że nie damy rady.
Jestem obok niej, ona mnie nie widzi, ale ja widzę wszystko. Chcę jej pomóc i nie mogę, choć tak bardzo chcę. Czuję, że muszę kogoś wezwać, więc uciekam przez wąskie, podłużne okno gdzieś wysoko nad głową. Wybiegam na trawę, jest zimno, ale nie ma czasu się nad tym zastanawiać.
Wbiegam do jakiejś sali, chyba stołówki, krzyczę że potrzeba pomocy i z całej masy ludzi tylko jedna osoba idzie ze mną. Ale kobiety już tam nie ma...
Ten mężczyzna, oprawca, miał włosy zaczesane do góry, był szerszy w barkach, na ręce jakiś charakterystyczny tatuaż, dość zwinny. Cały budynek stał blisko drzew, dużo zieleni dookoła.
Dziś udało mi się odnaleźć tę kobietę, ktoś mi w tym pomógł. Udało sie ją ostrzec.
Ale mam też inne sny i będę je tu opisywać z najdrobniejszymi szczegółami, bo być może któraś z tych wizji dotyczy właśnie Ciebie. Daj znać tutaj, w wątku, jeśli coś w tym trafia w Twoje życie. Jestem tu żeby pomóc, może nawet uratować komuś życie 🙂
Którejś nocy śniłam, że byłam w Irlandii...
Twarzy widziałam mnóstwo, ale zapamiętuje tylko te szczególne, no i tylko dzieci mnie w tych snach dostrzegają. Ten sen był niezwykły, bo trwał kilka nocy z rzędu, i właśnie wtedy poznałam kobietę o imieniu Monika. Coś wyjątkowego z tej kobiety biło, jakiś dar.
Zaczyna się w szpitalu. Stawiam diagnozę jakiejś nieznanej mi kobiecie, nigdy jej wcześniej nie widziałam na oczy. Ma bliznę na twarzy, ciemne włosy spięte w kucyk, leży na łóżku szpitalnym. Zanim w ogóle pojawia się lekarz, już wiem co jej dolega, stwardnienie rozsiane. I ta właśnie kobieta będzie ze mną przez kolejne dni mojej wędrówki po tej Irlandii.
Drugiej nocy jadę z Moniką jakimś dziwnym, ciemnym samochodem, nienatural nie dużym. W pewnej chwili widzę przy drodze wypadek, w trawie leży mężczyzna. Co mnie uderza, trawa dookoła jest wycieta w taki dziwny prostokat, jakby trumna. Przy mnie stoi mężczyzna który z nami jechał, ma włosy z lekka przysypane siwizną, kurtkę o wiele za dużą na siebie, wygląda w niej trochę atletycznie mimo wszystko. Jest też kobieta z włosami w kucyku, nie patrzy mi w twarz. Próbujemy dzwonić po pogotowie, nikomu nie udaje się wykręcić numeru, w końcu ja to robię. Mówię, że potrzebna karetka, złamane żebra, pęknięta śledziona, że mu już sineją palce i żeby się śpieszyli. Gdzieś obok widzę ratownika medycznego, ale wiem już że nic się nie da zrobić. Mówię do Moniki, która cały czas jest przy mnie, nic tu po nas...
Jedziemy we czwórkę, Monika, ta para i ja, w jakieś miejsce. Jest tam taki taras, kamienne płyty, ludzie siedzą przy stolikach. Potem idziemy przez las na spacer, i widzę przed sobą dwójkę małych dzieci, chłopczyka i dziewczynkę. Nikt poza mną ich nie widzi. Taka wesoła ta dwójka, dziewczynka rozglądała się na boki i jak nikt nie patrzył dawała mu klapsy w pupę 🙂 a on nawet nie płakał. Las był dziwny, jakby powycinany na kształt bunkrów, zastanawiało mnie to. Ktoś robi nam z Moniką zdjęcie, ale na tym zdjęciu wychodzi tylko ona i jakiś zarys jej sylwetki, mnie widać tylko jako rozmazaną plamę.
W drodze powrotnej przejeżdżamy tym samym wzniesionym zakrętem i widzę z prawej strony miejsce wypadku, wóz ratowniczy, szczatki motoru i czarny worek smutek mnie ściska, żal, pustka, bo nic nie dało się zrobić...
I nie wiedziałam wtedy, że sen następnej nocy bedzie dalszym ciagiem tej historii.
Śnię i spisuję wszystko tutaj, z najdrobniejszymi szczegółami. Jeśli coś w tej wizji do Ciebie przemawia, daj znać w wątku. Jestem tu żeby pomóc, może nawet po to żeby komuś uratować życie.
Słuchaj, czytam to i mam ciarki...
Kolejna noc, kolejna część tej samej historii. Sen zaczyna się od jakiegoś klubu płetwonurka, nie wiem kim jestem, po co tam jestem, nic. Próbuję uciec z dzieckiem, balkon za wysoko, w końcu jakoś się udaje i nagle jestem na małej wyspie otoczonej wodą, szybką, głośną, żywą... z oddali dochodzi śmiech dzieci i widać ogromne piaszczyste wydmy, piękny słoneczny brzeg 🙂 biegnące wzdłuż plaży dzieci, i idę w tamtą stronę bo tam mam swoje rzeczy. Potem schodzę schodami z jasnymi poręczami gdzieś w dół do piwnicy i tam tłumy ludzi, a w tym tłumie znów ta sama kobieta co przy tamtym wypadku... ta z kucykiem. Nie patrzy mi w oczy, jest zamknięta, zimna, jakby się bała spojrzeć. I nagle przez ten tłum przechodzi mężczyzna, wszyscy mu się kłaniają, szczególnie kobiety, jedni po polsku, inni łamaną polszczyzną, jakby go nie znali a jednocześnie wiedzieli że trzeba...
gdzies obok był pokój z wywiadem, jakiś wesoły typ, latynoska uroda, wielki tatuaż na ramieniu. A potem znów woda. Monika obok mnie, obie obserwujemy, jesteśmy pod wodą, przepiękna czysta woda, ani jednej ryby, cudny piasek... i płetwonurek który po prostu opada na dno bez maski, bąbelki tlenu uciekają w górę. Mówię do niej: Moniu, chodźmy stąd, nic tu po nas, on nie przeżył.
Dopiero potem zrozumiałam o co chodziło z tym mężczyzną któremu wszyscy się kłaniali. To był znany pisarz, już nieżyjący, a tam stoi jego pomnik ku czci i pamięci.
Śniło mi się że jestem u jakieś kobiety, fajne mieszkanie, jasne włosy, ubrana na biało, włosy nie do końca proste. Siedzimy sobie na podłodze i przeglądamy coś co wyciągamy z takiego kartonika, coś naprawdę ciekawego.
W pewnym momencie ona wstaje żeby zdjąć coś z sufitu, najpierw myślałam że to lampę, ale żadnej lampy nie widziałam. Za to widziałam meble, dywan, zdjęcia na ścianach. I dopiero później do mnie dotarło, że to nowe mieszkanie Moniki.
No i Monika wstaje, robi coś przy suficie, gdzieś widze takie ładne półkole na ścianie, naprawdę ładnie to wyglądało. I nagle patrzę na tę ścianę i... jest dziwna. A za nią glosy. Takie szepty, plotki, coś nieprzyjemnego.
I ogarnia mnie taki smutek, bo widzę że Monika jest taka szczęśliwa, spełniona, a za tą ścianą coś niedobrego się czai, jakieś ludzkie języki.
Ale zagadkę już rozwiązałyśmy 🙂 Monika sama do tego doszła, ona wie o co chodzi 🙂
Słuchaj, chcę ci opisać pewien sen, który jakoś nie daje mi spokoju...
Byłam na jakiejś imprezie, w ogrodzie, sporo ludzi wokół. Ja siedziałam gdzieś w kuchni i zmywałam naczynia, krzątałam się jak zwykle 🙂 Obok mnie stał mezczyzna, ciemne włosy, ciemne oczy, zupełnie mi nieznany. I on tak bardzo prosił żebym z nim porozmawiała, błagał wręcz... ale ja miałam pełne ręce roboty z tym zmywaniem i jakoś nie znalazłam dla niego chwili, nie miałam czasu ani za bardzo ochoty...
No i niestety... ten sam mężczyzna później powiesił się w tym śnie.
Wcześniej tak bardzo chciał porozmawiać, ale i on się spieszył i ja sie spieszyłam, i jakoś to nie wyszło. Nie zdążyłam...
A rano, już na jawie, zobaczyłam go na ułamek sekundy siedzącego w samochodzie. Tylko tę jedną sekundę i znikł.
Tej nocy przyśnił mi się chłopczyk... małe dziecko, przerażająco smutne, samotne, jakby już zrezygnowane z życia. w jego oczach była taka pustka i obojętność, że az mnie ściskało w gardle.
gdzieś w tle czułam, że to dziecko ma wadę serca, może po operacji, może przed nią, tego nie wiem dokładnie. ale to było bardzo wyraźne.
przy stole siedziała para, kobieta i meżczyzna. ona coś mówiła o dietetyku, o cukrzycy... a ja krzyczałam, że to nie to, że potrzebny jest kardiolog, nie żaden tam dietetyk! ale patrzyłam na te oczka dziecka i już wiedziałam. poczułam tę znajomą pustkę, zero emocji, taki chłód w środku...
i wtedy rozumiem, że przeznaczenia nie da się oszukać. naprawdę, nigdy. to są najtrudniejsze momenty, gdy widzę i czuję, ale już nic nie mogę zrobić 🙁 jakbym stała za szybą.
Wow, to jest naprawdę mocny sen który mi się przyśnił zaraz potem...
biegnie do mnie ta kobieta z mężczyzną, z daleka krzyczą żebym pomogła, niosą to dziecko na rękach oboje. gdzieś po drodze stoi pies, brązowy, groźny taki, zagradza im drogę... a w salonie siedzi jakiś drugi chłopak z dziewczyną o dziecicej twarzy i bardzo długich włosach, jasnych jak słońce dosłownie.
i wiesz co, ja się nie spieszę z tą pomocą, chociaż przecież zawsze pomagam. sama siebie pytam dlaczego i czuję to samo co ty opisujesz... że jest już za późno, że i tak nic z tego nie bedzie.
a potem kilka dni później śni mi się ta sama kobieta. blond włosy, mniej więcej do ramion. chodzi elegancko. siedzimy w samochodzie w ogrodzie, ja z przodu, obok mnie kierowca i ona z tyłu. oni mnie jakoś nie widzą, umawiają się chyba na randkę między sobą... a ja patrze przez szybę i widzę, że w jej salonie się pali. przez drewniane okno przebija się łuna ognia, ta jasność... oni tego kompletnie nie widzą. tylko ja 🙁 i to takie dziwne uczucie, bo wiem i nie wiem jednocześnie co z tym zrobić...
Czytam twój sen i chce ci opisać coś, co mi sie przyśniło...
siedzę przy stole, jest wczesny ranek. przy tym samym stole siedzi mała dziewczynka. tęskni za tatusiem, widać to od razu. nie ma włosów, nie ma brwi ani rzęs, jest bladziutka jak kartka. nie więcej niż cztery latka, może nawet mniej...
mama stoi odwrócona tyłem, krząta się po salonie, nie patrzy na nas.
ja siedzę obok tej dziewczynki i czuję, że coś tu jest strasznie nie tak. jakiś niepokój wewnątrz.
dziewczynka mówi „ja chcę do tatusia”... i wtedy podchodzi mama, przytula ją. mama ma długie ciemne włosy, czarne getry, sweter. twarz ma przerażliwie smutną, jest bardzo szczupła...
i dopiero w tej chwili, gdy tak obserwuję je obie, dociera do mnie co to wszystko znaczy. to dziecko jest po chemioterapii. ta mała dziewczynka walczy z białaczką...
ciezki widok, naprawdę ciężki. i ciężko to potem opisać słowami, bo emocje zostają z tobą jeszcze długo po przebudzeniu 🙁
No idę sobie spokojnie na spacer i nagle widzę wypadek... młody chłopak, czerwony samochód, taki sportowy, mały, nisko zawieszony. zderzenie czołowe z tirem, dosłownie straszne. chłopak jechał chyba po coś zupełnie zwykłego, do McDonalda właśnie, miasto na literkę S, krótka nazwa.
dowiozłam go jakoś do szpitala, a tam kiedy jeszcze leżał na noszach przyjechała kobieta, ciemne włosy, loki z jaśniejszymi pasemkami, ciemna kurtka i jasny szal...
może ktoś z was kojarzy taki samochód albo w ogóle czuje że ten wątek do czegos mu pasuje? zna kogoś kto mógłby tu pasować?
resztę snów opiszę jutro bo teraz już padam 🙂
dobranoc!
Dołączam się do próśb i też chciałabym, żeby ktoś zobaczył dla mnie coś 🙂
Śniła mi się szczupła, zgrabna blondynka z długimi, lekko falującymi włosami. Typ kobiety która uwielbia buty, te prawdziwe kobiece sandałki na wysokim cienkim obcasie, czasem kwadratowym 🙂 W tym śnie miała na sobie brązowe sandały i jeansowe niebieskie spodnie.
Szła z koleżanką chodnikiem, wokoło masa ludzi, tłum... kupowały coś związanego ze ślubem, białą suknię, dodatki, takie rzeczy.
Pora roku gdzieś pomiędzy wiosną a latem.
Ta towarzyszka, co z nią szła, to nie do końca przyjaciolka od serca. Ja bym na nią uważała. Włosy ma takiego dziwnego ciemnego blondu, szczupła, trochę sztuczna, jasna karnacja, różowy sweterek.
Potem w tym śnie dowiaduję się dlaczego mam na nią uważać...
Ta kobieta, która szykuje się do ślubu, pracuje gdzieś w sklepie albo w miejscu gdzie ma do czynienia z kasą fiskalną, rachunkami, rozliczeniami, tam ją właśnie widzę. niedaleko jest zakład fotograficzny, więcej różnych sklepów, moze i obuwniczy.
I tam właśnie słyszę głosy kobiet, jakiś spisek. Chodzi o oszustwo i o to żeby winę zrzucić na przyszłą pannę młodą.
Na wystawie tego salonu fotograficznego widzę zdjęcie mężczyzny, okrągła twarz, włosy krótkie, oczy jasne, uśmiech i rząd równych białych zębów. Może to przyszły pan mlody? 🙂
Kobieta zamieszana w ten spisek ma ciemne włosy do ramion, trochę przy sobie, taka męska sylwetka, na szyi nosi chustkę w jasnym kolorze. Widzę ją jak spiskuje gdzieś za kurtyną, na zapleczu...
Jeśli ktoś z was potrafi połączyć tę historię ze swoim życiem, niech uwaza na koleżanki w pracy. Nie zawsze są szczere, wbijają nóż korzystając z odpowiedniego momentu, w tym przypadku ślubu koleżanki, żeby komuś po prostu zniszczyć życie. Zwykła zazdrość.
Czy ktoś mógłby mi pomóc...
Bursztyku... też chętnie poproszę o wizję, jeśli masz ochotę i energię 🙂
czasami jak sie śni, to nie są tylko jakies straszne wizje czy ostrzeżenia... mnie na przykład sny pokazują też coś zupełnie innego, mianowicie te maski, które ludzie zakładają na co dzień. wiesz, ta cała otoczka „dobrego człowieka”, „przyjaciela”... a pod spodem zupełnie inna historia.
we śnie słyszę co mówią, czuję ten ich ton, te ukryte zamiary. jakby każdy miał swoją prawdziwą twarz i ona wychodzi właśnie wtedy, kiedy ja śpię i gdzieś tam sięgam głębiej niż na jawie.
i wiesz co, powoli zaczynam przez to rozumiec pewne rzeczy. takie których normalnie bym może nie dostrzegła albo zignorowała. to dziwne ale sny uczą mnie czytać ludzi lepiej niż cokolwiek innego 🙂
sama rozumiesz co, mówią że przypadków nie ma i chyba coś w tym jest 🙂 jakoś tak trochę z ciekawości zacząłem szperać i trafiłem tutaj, może właśnie nieprzypadkowo. Może moje anioły stróże albo coś tam wyższego chciało żebym tu wylądował i może też skorzystam z tej okazji... Bardzo chętnie poproszę o taką wizję jeśli to możliwe, może jest coś ważnego co chcą mi przekazać właśnie w ten sposob. Czekam z otwartym sercem 🙂
Otóż to, rozumiem co masz na myśli 🙂 dzisiaj w nocy śniłam o pewnej kobiecie którą znam osobiście, więc tego snu nie bede tutaj opisywać, bo to zbyt prywatna sprawa. byłam u tej osoby bezpośrednio, jakby w jej otoczeniu...
ale mam taki pomysł, od dzisiaj wieczoru zacznę spisywać imiona na liście i zobaczymy co sny z tym zrobią. może coś ciekawego z tego wyjdzie 🙂
pozdrawiam
Sen który mam dla Ciebie jest dość specyficzny i zostaje ze mną od jakiegoś czasu. Siedzę w nim obok kobiety, którą przywożą dwaj policjanci w ciemnych mundurach, takich bardziej angielskich czy irlandzkich w stylu. Kobieta ma krótkie włosy, jasne, właściwie siwe już, i jest zamknięta za szybą w jakimś pomieszczeniu bez klamek, wiesz, coś jak zakład psychiatryczny. Obok przechodzi zakonnica.
Gdzieś w tle słyszę płacz dziecka, jakby przez babyfon, takie odległe, ale wyraźne. Kobieta próbuje uciec z tego miejsca, szuka wyjścia, w końcu znajduje linę i próbuje się po niej wydostać... ale niestety nic z tego.
i ta twarz, wiesz co? już ją widziałam wcześniej w snach. nie po raz pierwszy.
To co czuję siedząc przy niej to takie dziwne poczucie obcości, jakby ona zupełnie nie pasowała do otoczenia. Ludzie wokół odwracają się od niej, ignorują ją jakby jej nie było. Jest nieakceptowana, wyobcowana przez tych wszystkich dookoła. Takie poczucie totalnej niewidzialności...
Oj to już zupełnie inna historia niż ta z zakładem...
Widzę siebie gdzieś w kamienicy przy rynku, takim prawdziwym miejskim rynku z czterema pierzejami, a ludzie na środku stawiają jakieś podium, jakby szykowali się na sylwestra albo jakieś miejskie świętowanie. Do domu wpada facet z teczką pełną druczków, szuka jakiejś kobiety, chce żeby podpisała zgodę na kredyt i oddała mu kasę. Tej kobiety nie ma, bo ja ją widzę jak wychodzi do koleżanki, i nawet słyszę imiona obu kobiet, ale facet tego nie wie i dostaje szału. Zaczyna krzyczeć, rzuca się na ludzi, najpierw na jakiegoś młodego chłopaka, pewnie brata tej kobiety. Widzę krew i błysk czegoś cienkiego, srebrnego i długiego... nóż.
Szukam jakiegoś pretekstu żeby wyjść na górę, zabieram ze sobą telefon który miałam ukryty. Wchodzę do małego pokoiku, a na środku stoi stoliczek z dwoma dużymi tacami pełnymi kieliszków do wina i szampana, widać że miała być jakaś impreza. Okno wychodzi prosto na rynek gdzie ci ludzie krzątają sie przy podium, obok przejeżdza kombi policyjne, za ciemne na polskie, ale nikt nas nie widzi.
Pod oknem pojawia się dziewczyna z burzą czarnych loków, w okularach i czerwonej ciepłej kurtce, ma taką dziecięcą twarz. Proszę ją żeby zadzwoniła po policję ale ona mówi w innym języku, gdzieś mam wrażenie że to grecki, głowy nie dam. Sama próbuje wykręcić numer, ale za każdym razem odbiera ktoś inny albo ten wariat wpada do pokoju.
W kieszeni mam adres który dostałam od tej kobiety na którą czekamy, sięgam po niego i jest zamazany, zalany, nieczytelny. Czuję że tylko cud tu pomoże.
W pokoju jest ze mną wysoka szczupła kobieta, blond z dużymi ciemnymi odrostami, włosy w kucyku, dziwne okulary, swetry przepinane paskiem w talii. Taka chaotyczka co dużo mówi i ma nerwowe ruchy, ale z dużą energią i werwa 🙂 pokój mały, wąska szafa, łóżko, masa książek, a za ścianą świeżo pomalowane ściany na fioletowo.
Ten facet z nożem to klasyczny psychol jednym słowem, ciemne zaczesane do góry włosy, szaleństwo w oczach, koszula i wełniana kamizelka, teczka urzędowa. Rodzina tej kobiety cierpi, a ona sama nie ma zielonego pojęcia że on czeka na nią na schodach...
też bym chciał 🙂 na imię mi Joanna
ja też poproszę 🙂
dzień dobry, słuchajcie, ja naprawdę wierzę w takie rzeczy jak prorocze sny i w ogóle w wizje... więc jeśli ktoś widział coś co mogłoby mnie dotyczyć to bardzo proszę żeby się tu odezwał i opisał to w wątku. będę wdzięczna za każdą informację 🙂 przy okazji życzę wszystkim Wesołych Świąt, Jadwiga
Dobry wieczór 🙂 bardzo proszę o wizję lub sen dla mnie, jeśli oczywiście masz taką możliwość i chęci. Na imię mam Małgorzata. Z góry dziękuję za poswięcony czas i uwagę... Świąteczne pozdrowienia dla wszystkich 🙂
witam 🙂
ja też chętnie poproszę o taki sen albo wizję dla mnie... jeśli można to zostaw wiadomość w wątku co widziałaś, będę bardzo wdzięczna
dziękuję i pozdrawiam
Warto patrzyć na to z różnych stron i brać pod uwagę to, co mówią inni... nie zawsze jedna perspektywa wystarczy.
Ciekawe.
No żeee... nie wiem czy powinnam się śmiać czy płakać na to wszystko 🙂
