Śniło mi się coś dziwnego i trochę mnie to zaskoczyło, bo śnił mi się mój były narzeczony. W tym śnie do niego pojechałam, ale wyraźnie pamiętam, że strasznie mi zbrzydł, zupełnie inaczej niż go zapamiętałam. Przez cały czas trzymałam przy sobie telefon, bo gdzieś w środku wiedziałam, że może zadzwonić mój kolega, z którym rozmawiam właściwie codziennie. Oczywiście przed byłym ani słowem nie wspomniałam o tym kolesiu, a z samym byłym nawet trochę się całowałam, delikatnie. Byłam też u niego w domu i brałam sama prysznic, jakby to było zupełnie naturalne.
Dodam ważną rzecz: tego byłego naprawdę nie cierpię, a jednak w tym śnie jakoś tej nienawiści prawie nie czułam, co też mnie trochę zaskoczyło. I w ogóle dziwi mnie, że w ogóle mi się przyśnił, bo na jawie kompletnie o nim nie myślę...
Słyszałem kiedyś w jakimś programie radiowym o snach, gdzie prowadzący odpowiadał dokładnie na takie pytanie. Twierdził, że śnią nam się tylko ci byli, którzy sami nas odeszli... i to ma sens, bo po rozstaniu ciągle zadajemy sobie to pytanie: co ze mną bylo nie tak, co zrobiłam źle. I właśnie ta nierozwiązana wątpliwość ciągnie nas w nocy do tych snów. Prowadzący radził jedno: przekonaj się samą siebie, że zrobiłaś wszystko co mogłaś, a jeśli mimo to odszedł, to po prostu nie był odpowiednią osobą dla ciebie. Jego wina, nie twoja. Podobno kiedy naprawde sobie to przyswoisz, te sny same ustępują.
może i nudne dla ciebie ale nie dla mnie 🙂
