Dzisiaj w nocy śniła mi się śmierć mojego partnera, jesteśmy razem piętnaście lat. We śnie umarł mając trzydzieści lat, a naprawdę ma teraz trzydzieści trzy i jest z nim wszystko dobrze. Pamiętam z tego snu strzępki, jakąś reanimację, przy której stałam, a potem jego mamę, która powiedziała mi, że to już koniec, że go nie ma i że mam odpuścić. Rozpacz w tym śnie była okropna, taki ból, że nie da się go znieść. Płakałam, dopytywałam wszystkich dookoła jak mam teraz żyć i co ze sobą zrobić. Obudził mnie mój własny jęk. Wszystko było tak namacalne i prawdziwe, że nad ranem poczułam autentyczną ulgę. I ciągle o tym myslę.
Łzy we śnie to radość, a Twój partner pożyje jeszcze długo.
Naprawdę nie zamartwiaj się tym koszmarem, zobaczysz że tak własnie będzie.
Pozdrawiam 🙂
mnie też się parę razy coś takiego przyśniło, na szczęście to zwykła projekcja świadomości. Wyraża po prostu przywiązanie do drugiej osoby i lęk, że się ją straci
Ten związek rozpadnie Ci się w ciągu trzech lat
Według mnie takie realistyczne sny są odbiciem naszych lęków. Ktoś tu wyżej napisał, że to strach przed utratą bliskiej osoby, i coś w tym jest, albo jakieś wątpliwości wobec partnera, stąd ta reanimacja, taka próba ożywienia dawnych uczuć i chęć powrotu do tego, co było parę lat temu. Możliwe też, że on w tym własnie wieku przeszedł jakąś wewnętrzną przemianę, a Ty to sobie zapisałaś w głowie. Na pewno nic złego ten sen nie zapowiada
