Bardzo prosiłabym o pomoc w zinterpretowaniu pewnego snu, który mnie nurtuje.
Szłam przez jakieś dziwne wzgórze, a na jego końcu stały w grupie dwa plemiona o ciemnej skórze. Przepuściły mnie i wtedy zobaczyłam przed sobą pole pełne zabitych i zjedzonych ludzi... biegłam przez nie, śpiesząc się w kierunku świątyni. Ta świątynia wyglądała jak zwykły dom, miała dwie pary drzwi, wejście i wyjscie. Weszłam do środka, a tam stało zdjęcie Jana Pawła II i świeca. Klęknęłam i modliłam sie przed tym zdjęciem. Próbowałam zapalić świecę, ale nie mogłam tego zrobić. Pochyliłam głowę, a gdy ją podniosłam, świeca już się paliła sama z siebie. W tej samej chwili cały świat przykryła woda. Dosłownie wszystko zniknęło.
Czy ktoś mógłby mi powiedzieć, co taki sen może oznaczać?
Sen który opisujesz jest naprawdę ciekawy i myślę że można go dość sensownie rozłożyć na czynniki.
Te plemiona które cię przepuszczają to klasyczny obraz konfrontacji jednostki z tłumem, z jakąś zbiorową normą. Czujesz że masz siłę żeby się temu przeciwstawić, że chcesz odrzucić zasady które do tej pory tobą rządziły bo czujesz że duszą twoja indywidualność. I tłum cię przepuszcza, co jest dosyć mocnym sygnałem że ta energia do zmiany jest w tobie realna.
Pobojowisko które potem widzisz to już chyba obraz tego co aktualnie przeżywasz, albo tego co dzieje się wokół ciebie. Jakieś straty, może poczucie zdrady lub osamotnienia, rozczarowanie... i właśnie dlatego idziesz do kościoła, bo szukasz tam oparcia. Stajesz przed ołtarzem i ta postać JPII to pewnie kwestia twojego wychowania i wiary, nic dziwnego że pojawia się akurat ona.
Świeca która się nie zapala to według mnie brak wiary we własne mozliwosci, potrzeba pomocy z zewnątrz. Ale potem się zapala po modlitwie, co jest dobrym znakiem, jakby ta pomoc naprawde nadeszła. Świeca generalnie symbolizuje nowy początek i odnowę.
No i ta powódź na końcu to coś w stylu biblijnej historii z Arką, oczyszczenie. Najpierw jest ciężko, ale zostaje tylko to co najwartościowsze.
Więc imo ten sen mówi ci po prostu żeby nie odpuszczać, cokolwiek teraz przeżywasz.
