kolejny raz miałam ten sam sen i trochę mnie to już niepokoi. znowu przychodziła policja do mojego domu szukać kogoś kogo zabiam, pocięłam i spaliłam albo pozbyłam sie w jakiś inny sposób (szczegółów nie pamiętam dokładnie ale chodzi o to że się upewniłam że ciała już nie ma). byłam w zasadzie pewna że nic nie znajdą, ale mimo to przez cały sen miałam potworny stres że może jednak jakiś trop im wpadnie w ręce...
co ciekawe, nie miałam pojęcia kim była ta osoba którą zabiłam, raczej nikt z moich bliskich czy znajomych. i właściwie nie czułam jakiegoś wielkiego żalu z powodu tego co zrobiłam, dopiero ta policja sprawiła że zaczęłam sie bać we śnie. ten sen wraca co kilka miesięcy i naprawdę nie wiem co może oznaczać
policja w snach to prawie zawsze wyrzuty sumienia, nie ma co kombinować.
chodzi o to że gdzieś w środku czujesz że coś może wyjść na jaw. może ukrywasz coś nawet przed samą sobą, nie koniecznie przed innymi. takie rozdwojenie, że na co dzień pokazujesz rodzinie i znajomym jakiś obraz siebie, a wewnątrz jest coś innego. obłuda to może za mocne słowo, ale... no wiesz, kiedy żyjesz nie do końca w zgodzie z tym kim naprawde jesteś.
jak to ogarniesz i zaczniesz być spójna ze swoim wewnętrznym ja, to policja w snach nie bedzie miała czego u ciebie szukać.
gdzieś kiedyś czytałem o tym, że ludzie z psychopatyczną osobowością w ogóle nie przejmują się tym, jak ich działania wpływają na innych... zamiast empatii mają po prostu strach przed karą i to ich jedyna hamulcowa 😛
może gdzieś w środku siedzi ci ukryty psychopata? 😛
a mówiąc już zupełnie serio - dbanie o własną równowagę ducha to naprawdę nigdy nie jest za wiele, dobrze że o tym myslisz
PS. Witaj na forum! 🙂
