Mam dwa sny do opisania i szukam kogoś, kto mi pomoże je zrozumieć, bo sama nie daję rady dojść do sensownej interpretacji.
Pierwszy sen: szłam po schodach w górę, a ktoś akurat te schody mył, ręcznie, z wiaderka, czystą wodą. Nie taką szarą po praniu, tylko właśnie czystą. Patrzyłam na siebie jakby z góry, widziałam dolną część swojego ciała, miałam na sobie piżamowe spodnie, bardzo długie, naciągnięte na bose nogi. Te nogawki zakrywały mi stopy, więc nie dotykałam mokrych schodów bezpośrednio gołą skórą.
Drugi sen był zupełnie inny w klimacie. Widziałam siebie w niesamowitej białej sukni, takiej rozłożystej, długiej, bardzo eleganckiej, wręcz ślubnej. Patrzyłam na siebie tak, jak się patrzy na swoje ciało bez lustra, od środka jakby. Suknia była olśniewająca, długa, czysta biel, żadnych ozdob które pamiętam. Welonu nie było. I co ważne, nie było wokół żadnego wesela, żadnej uroczystości, żadnych gości. Po prostu ja, w tej pięknej sukni, i tyle.
Szukałam trochę po różnych stronach z interpretacjami, ale wyniki były na tyle różne i niejednoznaczne, że nic mi z tego nie wynikło. Sennika w domu nie mam. Dodam może, że mieszkam sama z dziećmi, jestem po rozwodzie, jeśli to ma jakieś znaczenie dla interpretacji 🙂
