Proszę o interpretację snu:
Sen przedstawiał sytuację w starym domu, w którym mieszkaliśmy kilkanaście lat temu:
Otwieram okno do pokoju i wlatuje niewielkie stado kruków (gawronów), po chwili zostaje tylko jeden, największy i czarny, reszta wylatuje. Jest bardzo towarzyski, chce mu się pić, zaczynam go poić coraz większą ilością wody, bardzo się dziwię, że jest w stanie tyle wypić, bo sięgam po wiadro z wodą. Kruk czuje się swobodnie, daje się głaskać, zjada nawet wyłożone na podłodze jedzenie dla kotów. Głaskam go, a on zmienia kolor na biały i wylatuje. Po pewnym czasie wraca, a ja go już nie chcę, dolatują inne białe kruki, pchają się na siłę przez okno. Ja walczę, próbuję je zamknąć, naciskam jakiś guzik, pedał, który załącza urządzenie zainstalowane w framudze okna, kopiące prądem bądź rażące wysoką temperaturą, i to wspomaga moje wysiłki (sytuacja bardzo emocjonalna). Przy całej tej sytuacji krzyczę głośno, wołając mamę, bo wiem, że sam mogę nie dać rady ich powstrzymać. W końcu udaje mi się zamknąć okno, a z zewnątrz przybiega moja mama z ciotką i pomagają odgonić resztę ptaków. Sen się kończy.
Od razu się obudziłem, była mniej więcej 2.20, wiedziałem, że to było coś ważnego, i od razu rozpocząłem poszukiwania w sieci, ale bez większego efektu. Postanowiłem go zapisać.
Z góry dzięki za pomoc!
Sny są indywidualne, osobiste, ale bez dogłębnej analizy mogę podpowiedzieć:
czarny kruk, człowiek zapowiadający kłopoty, ktoś kto kracze, czarnowidzi, wykorzystuje.
Lepiej nie próbować z nim sprzeczki, albo ustąpić w szykującym się konflikcie, albo jak najszybciej zakończyć znajomość
Ten sen to pomost między Twoją przyszłością a przeszłością.
Kruk to mężczyzna.
Woda, którą pije, to to, co może chciałby, a na pewno powinien otrzymać, ale zamiast tego pije coś innego, coś co powoduje zlatywanie się czarnych kruków (niskie pobudki, niewiele warte rady otoczenia, fałsz, spaczone widzenie rzeczywistości).
Całość snu mówi o tym, że nie chcesz uwierzyć w przemianę, uznając ją za pozorną, ale sen nie ocenia, jedynie urzeczywistnia.
Odpowiedź jest taka: to, czego szukasz, leżało dosłownie na podłodze, a jeżeli nie wpuszczono tego drzwiami, próbowało wejść oknem. To właśnie ten mężczyzna w przeszłym życiu waszej rodziny
