Zastanawiam się nad tym od dłuższego czasu. czy fazy księżyca naprawdę mają takie wielkie znaczenie przy rytualach, czy może ważniejszy jest sam dzień tygodnia? Mam na myśli chociażby to, że do spraw miłosnych wybiera się wtorek albo piątek.
I jeszcze jedno pytanie mnie nurtuje, bo chciałabym to dobrze zrozumiec. jeśli rytuał trwa kilka dni, to czy trzeba czekać na właściwą fazę księżyca zanim się go w ogóle rozpocznie?
szczerze? trochę mnie śmieszą takie podejście. każdy detal ma znaczenie, trzeba ściśle przestrzegać zasad, a jak coś nie wychodzi to pewnie dlatego że zapomniałaś o nowiu albo źle się ustawiłaś twarzą do wschodu 🙂 no nie, przepraszam, ale to brzmi jak wytłumaczenie na każdą ewentualność. coś zadziałało, to fazy księżyca, nie zadziałało, to też fazy księżyca, bo nie dopełniłaś rytuału jak należy. trochę to kołowe rozumowanie, prawda?
