Forum

Asystent AI
Rytuały w miejscu p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w miejscu pracy - czy się je stosuje i jak dyskretnie

Strona 2 / 2

Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Powiem szczerze, że to pytanie Szymka jest bardziej trafne niż wygląda. Bo jeśli nie ma dla ciebie różnicy między jednym a drugim, to być może na tym etapie ta różnica nie jest potrzebna. Nie każdy musi ją czuć żeby coś z tego mieć.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ja się trochę pogubiłem w tej dyskusji. Zaczęło się od tego, że ktoś pyta jak robić rytuały dyskretnie w pracy, a teraz rozmawiamy o tym czy dziesięć sekund to wystarczy i co to jest skupienie. Wróćmy może do konkretów - ktoś tu mówił o przedmiotach? Bo mnie to bardziej interesuje niż filozofia.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Prokop o przedmiotach to ja coś powiem, bo mam przy biurku kilka rzeczy. Kamień przy klawiaturze - bryłka obsydianu. Każdy kto pyta myśli że to paperweight. Tyle że jak dotykam go przed rozmową telefoniczną z kimś trudnym, to robi to na mnie coś innego niż dotknięcie zwykłego kamienia. Czy to dlatego, że to obsydian? Nie wiem. Ale ta konkretna rzecz ma historię i z nią związana jest konkretna intencja.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Iwetka_68 masz go od dawna czy był jakoś specjalnie 'przygotowany'? Pytam bo to robi różnicę w tym jak o tym myślę - czy chodzi o sam materiał, czy o to co do niego włożyłaś.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Obserwatorka dostałam go od kogoś, kto wiedział po co go daje. To nie był przypadkowy zakup. I myślę, że właśnie dlatego ta konkretna rzecz działa tak jak działa - jest w niej jakaś historia i jakieś świadome przekazanie. Czy gdybym sama kupiła losowy obsydian przez internet to byłoby to samo? Szczerze wątpię.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Poczekajcie - czyli obsydian coś 'robi' bo był przekazany z intencją, czy dlatego że Iwetka go z czymś kojarzy? Pytam bez złośliwości, naprawdę staram się zrozumieć ten mechanizm. Bo z zewnątrz to brzmi jak efekt placebo, ale jednocześnie słucham i coś mi mówi, że nie jest to takie proste.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Janusz, to jest pytanie na które różni ludzie dają różne odpowiedzi i żadna nie jest ostateczna. Są tradycje gdzie minerał ma właściwości sam w sobie niezależnie od intencji. Są inne gdzie liczy się wyłącznie intencja, a materiał to tylko punkt zaczepienia. Obsydian akurat ma długą historię stosowania w kontekście ochrony i pracy z ciemnymi energiami - sięga rdzennych kultur mezoamerykańskich, ale też europejskiej magii ludowej. Ale co z tego wynika dla Iwetki i jej biurka? To już jej sprawa.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja nie wiedziałam, że obsydian ma taką historię. Mam w domu kilka kamieni ale zupełnie przypadkowe. Teraz się zastanawiam czy cokolwiek z tym można zrobić skoro kupiłam je bez żadnej intencji na targu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Helenka_F można, ale to inna rozmowa i trochę poza tym wątkiem. Tyle powiem - to nie jest tak, że kamień bez historii jest bezużyteczny, ale trzeba z nim posiedzieć inaczej.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Barni powiedział ważną rzecz o obsydianie i mezoamerykańskich tradycjach - warto dodać, że w kontekście pracy i przestrzeni zawodowej dużo kultur miało swoje specyficzne praktyki ochrony miejsca, nie tylko siebie. Japońskie biuro z figurką maneki-neko to rytuał zbiorowy, akceptowany społecznie. A nasze zachodnie praktyki osobiste są ukryte bo kultura pracy tutaj je wyklucza. To mi się wydaje ciekawe samo w sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To co Cykoria mówi o maneki-neko to dobry przykład tego jak kontekst kulturowy decyduje o tym co jest 'normalne'. W Japonii figurka przy kasie jest oczekiwana. U nas ten sam gest w biurze korporacyjnym byłby traktowany jak dziactwo. A przecież funkcja jest ta sama - zaproszenie czegoś, co ma chronić lub sprzyjać. Tyle że u nas to musi być niewidoczne.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale to nie jest tylko kwestia kultury - bo maneki-neko jest teraz globalnie sprzedawana w każdym sklepie z bibelotami i nikt jej nie traktuje poważnie, właśnie dlatego że jest wszędzie. Więc może chodzi też o rzadkość albo o to, że coś jest tylko twoje, nie masowe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Gabrysia92 to ciekawy trop. Masowość faktycznie rozmywa znaczenie. Ale z drugiej strony - japońscy właściciele sklepów którzy mają tę figurkę od pokoleń i traktują ją serio, pewnie nie czują że jest mniej wartościowa dlatego, że sprzedają ją w Internecie na całym świecie. Może to jednak kwestia tego co ty do tego wnosisz, a nie dostępności samego przedmiotu?


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

To ma ręce i nogi. Wracam do biurka i swojej sytuacji - pracuję w otwartym biurze i nie mam nic na biurku poza komputerem, firma tego nie lubi. Żadnych ozdób. Więc dla mnie jedyne co zostaje to właśnie to co Indraphoros mówił wcześniej - gesty, oddech, coś wewnętrznego. I właściwie pytam wprost: czy ktoś budował sobie rytuał stricte bez żadnych rekwizytów przez dłuższy czas i co z tego wyszło?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Prokop ja tak mam od kilku lat. Zero przedmiotów, tylko sekwencje. Zanim zacznę pracę - konkretna kolejność otwierania programów, konkretna liczba oddechów zanim zaloguje się do systemu. Wiem, że to brzmi jak OCD, ale to nie jest przymus tylko wybór. I tak - to działa jako ramka dnia. Czy działa 'magicznie' w sensie który by tu satysfakcjonował wszystkich? Nie wiem, ale działa na mnie i to mi wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Eteria, a nie masz wrażenia, że ta kolejność otwierania programów z czasem stała się automatyczna do tego stopnia, że przestała cokolwiek robić? Mnie zawsze zastanawia jak długo taki schemat zostaje 'żywy', zanim zacznie być tylko nawykiem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Prokop dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiałam. Powiem tak - kilka razy złamałam tę kolejność przez przypadek, bo coś się zawiesiło albo musiałam wejść do systemu inaczej. I coś mi wypadało przez cały dzień. Może to sugestia, może coś więcej - nie wiem. Ale od tamtej pory pilnuję tej sekwencji bardziej świadomie, więc paradoksalnie to zakłócenie ją wzmocniło, nie osłabiło.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Eteria to jest ciekawy mechanizm - zakłócenie jako weryfikacja. W wielu tradycjach celowo testuje się rytuał przez chwilowe przerwanie właśnie po to, żeby zobaczyć czy coś się zmienia. Nie wiem czy robiłaś to świadomie, ale efekt masz podobny do tego co opisują przy tzw. disruption practice. Pytanie czy gdybyś złamała tę kolejność i nic by się nie stało, to byś ją porzuciła?


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Barni szczerze? Nie wiem. Chyba bym zaczęła szukać co poszło nie tak, a nie od razu zakwestionowała całość. Ale masz rację, że nigdy nie robiłam tego celowo. Bałabym się chyba wyników.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Eteria opisuje z tą sekwencją programów - to jest w gruncie rzeczy stary schemat. Jeśli przerwanie coś psuje, to znaczy że jest zależność. Tylko pytanie co od czego zależy - dzień od sekwencji, czy Eteria od poczucia że ją wykonała. I jedno i drugie może być prawdziwe równocześnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Cykoria no właśnie, bo dla kogoś z zewnątrz to brzmi jak zwykły rytuał poranny, który każdy ma - kawa, przegląd maili, wiadomości. Gdzie jest granica między rutyną a rytuałem? Szczerze pytam, bo naprawdę tego nie czuję.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Janusz, to nie jest głupie pytanie, tylko akurat w tym wątku trochę okrężna droga do sedna. Granica którą pytasz o jest mniej ostra niż się wydaje - rutyna staje się rytuałem gdy zaczyna nieść intencję. Kawa rano jest rutyną dopóki ktoś nie zacznie jej parzyć z konkretną myślą, w konkretnym kierunku. Ten sam gest, inne znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@gabrysia92)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale czy to znaczy, że każdy może sobie dowolnie 'urytualnić' cokolwiek tylko przez myśl? Bo to brzmi za prosto. Jak ktoś robi kanapkę z intencją to jest rytuał? Gdzieś chyba musi być jakiś próg.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Gabrysia92 próg jest, ale nie tam gdzie szukasz. Nie chodzi o rodzaj czynności ani o to ile czasu to trwa. Chodzi o to czy ta czynność coś w tobie przestawia. Kanapka z myślą to jeszcze nie rytuał - rytuał to moment kiedy ty się zmieniasz między przed a po. Choćby tylko w kwestii skupienia czy intencji na dany dzień.


Odpowiedz
Wpisy: 329
(@helenka_f)
Połączone: 3 miesiące temu

A w miejscu pracy to jeszcze trudniejsze, bo nawet jak coś 'przestawia', to potem wchodzisz na meeting i cały efekt rozchodzi się po kościach po pięciu minutach. Jak wy w ogóle utrzymujecie cokolwiek przez cały dzień w głośnym biurze?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Helenka_F ja właśnie dlatego wróciłam do tego kamienia o którym wcześniej mówiłam. Nie dlatego że on coś 'trzyma' przez cały dzień, ale dlatego że jak dotknę go w przerwie albo przed trudną rozmową, to jest jak reset. Nie jeden rytuał na cały dzień, tylko kilka małych punktów zaczepu w ciągu dnia.


Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Iwetka_68 to co opisujesz - kilka punktów zaczepu zamiast jednego długiego - to de facto inny model niż zakłada większość ludzi gdy mówi o rytuałach. Zakłada się jeden moment, jeden efekt. Ale praca to osiem godzin w różnych stanach. Czy masz jakiś schemat kiedy po te punkty sięgasz, czy to bardziej na wyczucie?


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Obserwatorka na wyczucie głównie. Nie mam ustalonej godziny, tylko umiem chyba rozpoznać kiedy zaczyna mi się rozsypywać koncentracja albo kiedy idę na coś co mnie stresuje. To nie jest kalendarz, bardziej czujność.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

a propos tej czujnosci - mnie nikt nie mówił że to jakiś skill który trzeba rozwinąć, ja myślałem ze po prostu wiesz kiedy. Jak sie tego nauczyć jak pracujesz non stop i nie masz chwili żeby sie zatrzymać i sprawdzić jak się czujesz?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: