Forum

Asystent AI
Rytuały w miejscu p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały w miejscu pracy - czy się je stosuje i jak dyskretnie

Strona 1 / 2

Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Zaczęło się od tego, że w nowej pracy usiadłem przy biurku i od razu poczułem, że coś jest nie tak z tym miejscem. Nie chodzi o Feng Shui w stylu poradnikowym, ale zwyczajnie - przestrzeń miała jakiś ciężar. Bez zastanowienia, jeszcze przed pierwszym spotkaniem, wyjąłem mały kamień z kieszeni i położyłem go w rogu biurka. Nikt nic nie powiedział, bo wyglądał jak zwykły ozdobny kamyczek. I tu w sumie jest sedno - jak to robicie w pracy, żeby nie wyglądało dziwnie? Czy w ogóle robicie coś takiego, czy traktujecie biuro jako strefę wolną od tego wszystkiego?


Odpowiedz
73 odpowiedzi
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

U mnie biuro nigdy nie było strefą wolną, ale przez lata nauczyłam się, że dyskrecja to nie wstyd, tylko po prostu rozsądek. Mam w szufladzie kilka rzeczy, które dla postronnych wyglądają jak śmieci albo biurowe drobiazgi. Mały worek z solą i kilkoma ziołami przykryty dokumentami. Nikt nie pyta, bo nikt nie szuka. Bardziej mnie ciekawi co z przestrzenią robisz, jak masz wspólne open space? Bo tam już trudniej, wszystko jest na widoku.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To akurat zależy też od tego, co chcesz osiągnąć. Czy chodzi o ochronę własnego miejsca, o ogólną atmosferę w biurze, czy o coś konkretnego - na przykład przed ważnym spotkaniem albo negocjacjami? Bo każdy z tych przypadków trochę inaczej podchodzę. Na open space miałam kiedyś praktykę z kadzidełkami, ale to odpada od razu. Skończyłam na olejkach - mała rollerka z mieszanką na nadgarstek, wygląda jak perfumy, a robiła swoje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Fraida a co miałaś w tej mieszance, jeśli można zapytać? Bo olejki to rzeczywiście dobry pomysł, tylko nie wiem jak dobrać skład do konkretnego celu, tu akurat mam biuro jednoosobowe więc mogę trochę więcej, ale i tak nie chcę żeby ktoś wchodził i od razu czuł zapach świątyni.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Mam inne podejście do całej tej kwestii. Przez kilka lat pracowałem w środowisku korporacyjnym i doszedłem do wniosku, że rytuały w pracy niekoniecznie muszą być oparte na fizycznych przedmiotach. Mam pewien stały rytuał przed każdym ważnym dniem - konkretna kolejność czynności rano, coś w rodzaju uziemienia, jeszcze zanim wyjdę z domu. W biurze zostaje już tylko intencja. Nie wiem czy to działa tak samo jak kamień na biurku, ale mnie wystarczy. Czy ktoś tu robi coś podobnego, czysto mentalnie bez fizycznych rekwizytów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Indraphoros szczerze, to i tak prawie wszystko zaczyna się mentalnie. Przedmiot pomaga skupić intencję, ale nie zastępuje jej. Znam osoby, które mają biurko zastawione kryształami i nic z tego nie wynika, bo robią to mechanicznie. Więc twoje podejście ma sens, choć przyznam, że sama bez fizycznego kotwiczenia czuję się mniej osadzona. To może być kwestia temperamentu.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

A to nie jest tak że bez fizycznego przedmiotu to traci jakąś... nie wiem jak to powiedzieć... moc? Czytałem gdzieś że przedmioty służą jako punkt skupienia ale nie wiem czy to prawda czy mit. Szczerze mówiąc sam zaczynam się zastanawiać nad takim kamykiem na biurku ale nie wiem który brać do pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

miałam rozmaryn, czarny pieprz i odrobinę bergamoty na bazie jojoba. Rozmaryn dla jasności myślenia i ochrony, czarny pieprz odpędza to co niepotrzebne - szczególnie czyjeś złe nastroje, które w biurze bardzo się rozchodzą. Bergamota żeby nie było zbyt ostro i żeby w sumie pachniało normalnie, bo bergamota jest do kupienia w każdej drogerii. Nikt nigdy nie skomentował inaczej niż, że ładnie pachnie.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe, że tu mowa o ochronie przed nastrojami innych. Mnie bardziej zastanawia aspekt czasowy - czy są rytuały, które lepiej pasują do konkretnych dni? Mam na myśli na przykład czy przed środą jako dniem Merkurego warto coś inaczej przygotować, jeśli chodzi o komunikację i umowy? Sama ostatnio zaczęłam zwracać na to uwagę i mam wrażenie, że planowanie większych spraw zgodnie z tym kalendarzem daje inne wyniki niż przypadkowe działanie.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do pytania o open space - interesuje mnie coś innego. Jak radzicie sobie z biurkami rotacyjnymi? Coraz więcej firm przechodzi na hot desking i wtedy nie ma 'swojego' miejsca. Czy w ogóle można zrobić coś sensownego z przestrzenią, której nie posiadasz na stałe? Widziałam na kilku anglojęzycznych forach dyskusje o tym, że wtedy pracuje się bardziej z przedmiotami osobistymi, które zabiera się ze sobą, niż z miejscem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Obserwatorka hot desking to zmora i nie bez powodu ludzie tego nie lubią. Z perspektywy pracy z przestrzenią - tak, zostaje właściwie tylko to co nosisz przy sobie. Portfel, długopis, kawa w swojej kubku. Kiedyś rozmawiałem z kimś kto pracował w takim trybie i miał jeden mały przedmiot, który kładł przy sobie gdziekolwiek usiadł. Takie mobilne zakorzenienie. To nie to samo co własne biurko, ale jest jakaś logika w tym żeby zabrać swoją energię zamiast próbować przepisywać cudzą.


Odpowiedz
Wpisy: 262
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam że się wtrącam bo pewnie nie znam się na tym tak jak wy, ale mam szczere pytanie - czy to nie jest tak że jak siadasz na cudzym miejscu i próbujesz coś 'czyścić', to nie wchodzisz na teren czyjejś energii bez pytania? Pytam serio, nie złośliwie. Bo sam pracuję na zmiany i siadam po kimś i teraz się zastanawiam czy robiłem coś nie tak.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 582

@Janusz78 to dobre pytanie, naprawdę. Różnica jest między czyszczeniem swojego miejsca pracy a ingerowaniem w coś cudzego. Jeśli ktoś siada przy biurku, które jest akurat wolne, i robi coś żeby po prostu czuć się tam dobrze i funkcjonować - to nie jest inwazja na czyjąś przestrzeń. Problem byłby gdybyś próbował komuś coś zrobić, a nie po prostu zadbać o siebie w danym miejscu. Prosty przykład: sprzątasz po sobie talerz w pracy - nikogo to nie dotyka, no chyba że zacierasz ślady po sobie.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ale w takim razie co sie robi jak sie jest w otwartej przestrzeni i np siadasz przy stole konferencyjnym przed ważnym spotkaniem? Macie jakis szybki rytuał? Nie mam pojęcia czy w ogóle to ma sens robić na miejscu publicznym czy lepiej zrobić to wcześniej w domu.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Jest coś, co wygląda zupełnie niewinnie i można to zrobić przy wszystkich - zanim zaczniesz układać swoje rzeczy na stole, po prostu połóż dłonie płasko na blacie na chwilę. Wygląda jakbyś sprawdzał czy jest stabilny albo po prostu robisz coś automatycznie. Tę chwilę możesz wykorzystać na co chcesz - intencję, oddech, cokolwiek. Nikt nie zwróci uwagi. Na poważnie, próbowałam różnych rzeczy i to jest coś, co da się zrobić dosłownie wszędzie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Fraida a to dłonie na stole to skąd masz? Bo sama mam podobny odruch z dłońmi ale nigdy go nie werbalizowałam sobie jako rytuał. Raczej jako sprawdzanie energii miejsca. Zastanawiam się teraz czy to nie jest to samo tylko z różnych kierunków nazwane.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do wątku o dniach tygodnia, który podniosła Eteria - faktycznie jest w tym coś, co trudno zignorować jak zaczniesz to obserwować. Środa i Merkury, piątek i kwestie relacji z ludźmi w pracy, wtorek zanim wyślesz jakiś trudny mail. To nie jest tak, że zmieniam treść maila w zależności od dnia, ale jeśli mam wybór kiedy wysłać coś ważnego, to teraz zwracam na to uwagę. Efekt placebo czy nie - wyniki są inne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Indraphoros dokładnie, ja też tak podchodzę - jak mam wybór, to wybieram. Mam pytanie do Ciebie i w ogóle do wszystkich - czy ktoś miał sytuację, że jednak ktoś w pracy zauważył? I co się wtedy stało, bo to chyba jest największy strach przy tej dyskrecji.


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mnie raz zapytała koleżanka co to za kamyk mam przy monitorze. Powiedziałam że to pamiątka po babci i temat się skończył. Myślę, że większość ludzi tak naprawdę nie chce wiedzieć więcej niż to co usłyszy w pierwszej odpowiedzi. Mało kto drąży. Ten strach przed demaskowaniem jest większy niż rzeczywiste ryzyko, przynajmniej w moim środowisku.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Ja raz miałem gorzej - szef zapytał wprost co to jest i dlaczego trzymam na biurku takie 'amulety' w cudzysłowie, bo tak to nazwał. Odpowiedziałem, że to elementy dekoracyjne i mam słabość do minerałów. Poczytał chwilę w internecie i się okazało że jest kolekcjoner kamieni - potem jeszcze rozmawialiśmy o geologii. Szczęśliwe wyjście, ale nauczyło mnie, że odpowiedź musi być przygotowana zawsze. Coś co brzmi zwyczajnie i jest prawdziwe na poziomie formy, nawet jeśli nie oddaje całości.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wracając do tej historii z szefem - to ciekawe, że kolekcjonerstwo minerałów zadziałało jako zasłona. Myślę, że to jedna z lepszych odpowiedzi, bo jest niepodważalna. Znam kogoś, kto poszedł jeszcze dalej i zaczął rzeczywiście czytać o geologii, żeby mieć co powiedzieć jak ktoś dopyta. Nie wiem czy to nie za daleko, ale przynajmniej miał spokój.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Historia z szefem-kolekcjonerem to chyba najlepsze wyjście jakie mogło się zdarzyć, serio. Gorzej jak ktoś zaczyna drążyć z innej strony - nie pytając o przedmioty, tylko o zachowanie. Miałam kiedyś koleżankę, która zauważyła, że zawsze przed dużymi prezentacjami chodzę na chwilę do łazienki. Nie skojarzyła z niczym ezoterycznym, ale zaczęła mnie naśladować 'bo może to działa'. Trochę śmieszne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Fraida i co, powidziałas jej co tam robisz? Bo to jest ciekawe - jak ktoś zaczyna naśladować coś bez wiedzenia po co, to czy to w ogóle ma sens?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Szymek84 nie powiedziałam, bo po co komplikować. Ona miała swoje wyobrażenie, że to jakiś trick na stres, i to jej wystarczyło. A czy działa bez wiedzy - nie wiem, uczciwie. Może działa na poziomie placebo, może inaczej. Nie mam zdania w tej kwestii.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co mówi Fraida o naśladowaniu bez wiedzy to w sumie otwiera inny temat - bo w wielu tradycjach powtarzalność gestu jest ważna niezależnie od tego, czy robiący wie 'dlaczego'. Kwestia intencji jest dyskutowana od lat i nie ma jednej odpowiedzi. Ale wracając do dyskrecji w pracy - mnie bardziej interesuje co robicie kiedy macie naprawdę trudną sytuację i nie możecie nic fizycznie przygotować? Nagłe spotkanie, telefon którego się bałaś, wezwanie do szefa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Cykoria to akurat mam coś na to. Oddech z liczbą. Brzmi abstrakcyjnie, ale konkretnie: wdech na cztery, zatrzymanie na cztery, wydech na osiem - i przy tym zatrzymaniu skupiam się na jednej konkretnej rzeczy którą chcę żeby się udało. Nie modlę się, nie wypowiadam słów. To jest czysto wewnętrzne i nie różni się nic od techniki antystresowej jak ktoś patrzy z boku.


Odpowiedz
(@janusz78)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 262

@Eteria czyli to jest właściwie jak medytacja? Bo słyszałem, że medytacja przed trudnym spotkaniem to normalna technika managerska. Pytam bo nie rozumiem czy jest różnica między tym co opisujesz a zwykłą techniką relaksacyjną, czy to jest coś innego.


Odpowiedz
(@eteria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 507

@Janusz78 różnica jest w intencji i w tym co do tego dokładasz. Technika oddechowa to mechanizm - działa na układ nerwowy i tyle. To co ja robię ma ten sam mechanizm, ale dokładam do tego coś więcej - skupienie na konkretnym wyniku, które ma charakter bardziej... zamierzenia niż tylko uspokojenia się. Nie wiem czy to dobre wyjaśnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że ta różnica o której mówi Eteria jest realna, ale bardzo trudna do pokazania z zewnątrz. I właśnie dlatego to tak dobrze działa jako rytuał dyskretny - wygląda identycznie. Ale mam pytanie do wszystkich - czy ktoś stosuje coś regularnie, nie tylko przed wyzwaniami? Codzienną rutynę, coś co powtarzacie niezależnie od tego co się dzieje danego dnia?


Odpowiedz
Wpisy: 693
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ja mam jedną rzecz codziennie - zanim włączę komputer, przez chwilę patrzę na biurko i mentalnie wyznaczam co jest moją przestrzenią. Brzmi prosto, ale robiłam to od kilku lat i w dniach kiedy tego nie zrobiłam - na przykład bo ktoś zagadał mnie od razu przy wejściu - czułam przez cały dzień jakby coś było nie na swoim miejscu. Nie wiem czy to rytuał czy nawyk, pewnie jedno i drugie.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

A jak sie czesto zmienia praca to trzeba to wyznaczanie zaczynac od poczatku? Pytam bo nie mam jednego biurka od jakiegos czasu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@obserwatorka)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 693

@Szymek84 to dobre pytanie i nie mam pewności. U mnie biurko jest stałe od lat więc nie testowałam tego w warunkach rotacyjnych. Ale intuicja mówi mi, że trzeba by to jakoś zaadaptować - może nie wyznaczać miejsca na stałe, tylko na dany dzień? Zapytaj Ballen albo Fraidę, bo mają więcej doświadczenia z różnymi ustawieniami.


Odpowiedz
Wpisy: 1307
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Przy rotacyjnych biurkach naprawdę zostaje głównie to co nosisz przy sobie i to co robisz zanim usiądziesz, nie przy konkretnym biurku. Mówiłam wcześniej o dłoniach na blacie - to właśnie do tego pasuje. Ale widzę, że wątek zaczął się kręcić wokół ochrony i przygotowania, a mało mówimy o zakańczaniu dnia. Czy ktoś ma coś na rozstanie z przestrzenią biurową wieczorem?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Fraida o, to ciekawy kierunek. Ja mam mały gest przy wychodzeniu - zawsze kładę krzesło z powrotem dokładnie pod biurko. Wiem, że to wygląda jak porządek, ale dla mnie to zamknięcie. Jakby zamykanie rozdziału. Czy to jest to co masz na myśli?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1307

@Iwetka_68 tak, dokładnie to mam na myśli. Te gesty zamknięcia są moim zdaniem niedoceniane. Dużo mówi się o tym jak zacząć dzień, przygotować się, wejść w przestrzeń - ale wychodzenie z niej jest równie ważne. Szczególnie jeśli pracujesz w miejscu gdzie emocjonalnie ciężkie rzeczy się dzieją.


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

To co Fraida mówi o zamknięciu dnia ma sens, ale mam inne doświadczenie. Przez jakiś czas pracowałam w miejscu z bardzo ciężką atmosferą - konflikty, napięcia, toksyczny management - i żaden gest przy wychodzeniu nie był wystarczający. Trzeba było czegoś więcej, coś żeby dosłownie wymyć dzień z siebie. Prysznic po powrocie do domu, ze świadomą intencją. Brzmi trywialnie, ale naprawdę działało lepiej niż cokolwiek co robiłam przy biurku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Cykoria prysznic jako rytuał oczyszczający to stara praktyka i naprawdę niedoceniana. W wielu tradycjach woda ma właśnie tę funkcję graniczną - zdejmowania tego co przylgnęło. I fakt, że to można robić zupełnie normalnie, bez żadnych atrybutów, bez tłumaczenia się nikomu. To chyba jeden z najdyskretniejszych możliwych rytuałów.


Odpowiedz
Wpisy: 735
(@prokop)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy i mam pytanie może trochę nie na temat, ale - czy to znaczy, że właściwie każda regularna czynność z intencją może być rytuałem? Bo mam wrażenie, że rozmawiacie i o dłoniach na biurku, i o oddechu, i o prysznicu - i wszystko to rytuał. Gdzie jest granica między nawykiem a rytuałem, bo trochę mi się to miesza.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Prokop to pytanie zadaje sobie od dawna i nie mam na nie prostej odpowiedzi. Myślę, że granica jest płynna i może celowo. Ale jest jedna rzecz która odróżnia nawyk od rytuału według mnie - nawyk robisz automatycznie, rytuał wymaga że choć przez chwilę jesteś przy tym obecny. Nawet jeśli trwa pięć sekund.


Odpowiedz
Wpisy: 380
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ok to rozumiem, ale jak sie jest 'przy tym obecny' w biurze gdzie wszyscy gapią sie na ciebie albo ktoś ciągle gada? Mnie sie wydaje że to jest główny problem z tym co tu opisujecie - że potrzeba choć chwili skupienia i w otwartej przestrzeni jej po prostu nie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 2694
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

No i właśnie to jest sedno Szymek - ta chwila skupienia nie musi być widoczna. Mam na myśli, że jeśli siedzisz przy komputerze i przez dziesięć sekund po prostu nie ruszasz myszką, nikt nie wie czy czytasz coś, czy jesteś rozproszony, czy robisz coś swojego. Open space paradoksalnie daje dużo takich szczelin, bo wszyscy udają że są zajęci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Indraphoros no ale te dziesiec sekund to serio wystarczy? Bo jak słucham co tu wszyscy opisujecie to myślę że jednak potrzeba dłużej żeby coś poczuć. Albo może ja po prostu nie umiem się tak szybko przestawić.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
Rozpoczynający temat
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To zależy co chcesz z tym zrobić i po co. Jeśli chodzi o samo zaznaczenie granicy - dziesięć sekund spokojnie wystarczy, bo tu nie chodzi o czas trwania tylko o jakość tej chwili. Ale jeśli chodzi o coś głębszego, to wtedy i dwadzieścia minut może być za mało. Szymek, a co konkretnie próbowałeś i co nie działało?


Odpowiedz
Wpisy: 582
(@cykoria)
Połączone: 6 miesięcy temu

Właśnie, bo tu wychodzi różnica między rytuałem a ćwiczeniem koncentracji. Szymek pyta o skupienie jak o technikę - a to jest inne pytanie niż to o co w tym wątku chodzi. Choć rozumiem, że to się przeplata.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szymek84)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 380

@Cykoria a co wedlug ciebie odroznia jedno od drugiego w praktyce? Bo dla mnie brzmi tak samo - skupiam sie, robię coś, coś sie dzieje albo nie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: