Słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z innej strony - czy liczby w tarocie działają podobnie do tych rytualnych powtórzeń? Mam na myśli numerację kart, zwłaszcza wielkich arkanów. Bo tam jedynka to głupiec albo mag, zależy od systemu, i ta dwuznaczność zawsze mnie zastanawiała - czy liczba karty coś mówi o rytuałach z nią związanych?
Ngondro to ciekawy przykład, ale warto go nie urywać w połowie. Tam powtórzenia nie zastępują intencji - one są formą treningu umysłu, który sprawia, że intencja staje się coraz czystsza. To nie jest tak, że robisz sto tysięcy prostrations bezmyślnie i na końcu masz gotowy produkt. Każde powtórzenie ma być wykonane z całkowitą obecnością. Suma robi różnicę, bo buduje głębokość, a nie dlatego, że intencja jest nieważna.
To trochę zmienia obraz. Bo słuchając tej dyskusji, miałem wrażenie, że dryftujemy w kierunku "forma wystarczy". A to, co Barni mówi, jest bardziej niuansowane - forma i intencja współdziałają, a liczba powtórzeń wpływa na głębokość jednej i drugiej. Ale wracając do tytułu - czy to znaczy, że konkretna liczba ma znaczenie sama w sobie, czy znaczenie ma tylko to, co z nią robimy?
Chcę dodać coś, co może być trochę z boku, ale wydaje mi się, że pasuje. Czytałem o badaniach Dmitrieva nad rytmem dobowym a praktykami kontemplacyjnymi - tam była teza, że powtarzalne struktury o stałej liczbie kroków synchronizują rytmy fizjologiczne, a ta synchronizacja jest mierzalna. Nie wiem, czy to tłumaczy cokolwiek ezoterycznie, ale sugeruje, że liczba ma znaczenie na poziomie, który niekoniecznie jest tylko symboliczny.
Jest kilka badań z obszaru psychofizjologii rytuału, m.in. prace Lawsona i McCauley'a z lat 90., którzy rozróżniali rytuały wysokiej i niskiej pobudliwości zmysłowej. Oni nie skupiali się na konkretnych liczbach, bardziej na intensywności bodźców. Natomiast Whitehouse w swojej teorii modalności rytualnych zauważył, że rytuały o wysokiej częstotliwości powtórzeń budują pamięć semantyczną, a te rzadkie i intensywne - epizodyczną. To jest trochę inna oś niż liczba powtórzeń w jednym akcie, ale sugeruje, że częstotliwość i struktura robią coś z tym, jak rytuał jest zapamiętywany i internalizowany. Więc odpowiadając pośrednio na pytanie Gali - to może być wszystkie trzy rzeczy naraz.
A nie jest tak, że na tym forum mamy tendencję do rozdzielania "tylko psychologia" od "coś więcej", jakby to były dwie osobne szuflady? Bo mnie trochę to uwiera. Psychologia to nie jest oddzielna warstwa od praktyki - to jest to samo w innym opisie. Nie wiem, czy chodzi mi o to, że trzeba wybrać jedno wyjaśnienie, czy raczej o to, że to rozróżnienie jest może trochę sztuczne.
No to co, to w ogóle nie da się tego badać na własną rękę w sensowny sposób? Bo to jest trochę frustrujące - z jednej strony słyszę, że notowanie ma sens, z drugiej, że wszystkie zmienne są płynne. Zostaje nam tylko opis bez możliwości porównania?
