Wracam jeszcze do tej kwestii telefonów i maili. Ja swój numer i adres podałam tej osobie bezpośrednio, natomiast ona sama wrzucała swój email w kilku miejscach publicznie. Dając jej swój numer liczyłam na to, że się odezwie, bo przecież można zastrzec numer żeby nie wyświetlał się odbiorcy... tu się robi problem z niczego. Jeśli nie podałam nigdzie publicznie swojego emaila, to nikt nie ma prawa go publikować bez mojej zgody, chyba że sama wcześniej go udostępniłam. Prawo jest tu po mojej stronie i tyle 🙂
No i ta korespondencja którą pokazałam, nie ujawnia żadnych danych osobowych tamtej użytkowniczki, więc to też jest chybiony argument.
niee, tutaj nie chodzi o żadne „nie zgadzam się„ i tyle... to jest zwykłe pomówienie! Łączenie mojego prywatnego maila i nazwiska z jakimiś działaniami, których nikt nawet nie udowodnił i które są kompletnie bezpodstawne. Chyba każdy powinien czuć gdzie jest granica jeśli chodzi o posługiwanie sie czyimś mailem bez pozwolenia...
To już mój ostatni głos w tej sprawie, bo ta dyskusja jest po prostu wyczerpująca. Pojawia się tu mitomania i chciałabym wiedzieć kiedy i gdzie prosiłam kogokolwiek o adresy czy numery telefonów? Naprawdę, niech ktoś wskaże konkretny post albo wiadomość. Z andziaxxx skontaktowałam się wyłącznie dlatego, że ona sama z własnej woli podała ten pseudonim (bo to przecież tylko pseudonim, nie żadne personalia) w wielu wątkach na różnych forach. Tak samo było z kilkoma innymi osobami, i łącznie były to dosłownie 3 kontakty, bez żadnego odzewu. No i żeby była jasność: to ja podałam swój numer, nie ona, i zrobiłam to w formie prywatnej a nie publicznej. Poza tym każdy może zastrzec numer przed połączeniem, żeby druga strona go nie widziała, proste jak drut... nic nie trzeba ujawniać. Prosiłam o kontakt kilka razy, bez efektu, mimo że to ja przesłałam swój numer i co więcej, zrobiłam to bo zostałam o to poproszona przez andziaxxx, więc kto tu tak naprawdę prosił o ujawnienie danych? Mitomania ma swoje podłoże psychiczne, więc vice versa 🙂 Ja też mam „radę„: warto odwiedzić odpowiedniego specjalistę, bo z takim problemem ciężko normalnie funkcjonować.
P.S. czekam az administrator usunie posty zawierające moje prawdziwe dane, bo mowię tu o nazwisku a nie pseudonimie. Jeśli to nie nastąpi zgodnie z regulaminem, będę musiała sprawę przekazać dalej. I tyle ode mnie, jestem tym wszystkim naprawdę zniesmaczona.
Ps. widzę że admin szybko zareagował i usunął ten post z moim mailem, bardzo mu za to dziękuję 🙂 tym bardziej zamykam ten temat, przynajmniej tutaj. Kto chce się przekonać o mojej uczciwości, znajdzie mnie i sprawdzi to czego sama doświadczyłam. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i pamiętajmy, żeby nigdy nie upubliczniać cudzych danych bez ich zgody. A do użytkowniczki andziaxxx mam jedno: następnym razem zastanów się co robisz, bo internet też ma swoje konsekwencje prawne i to nie jest żaden żart.
Magia krwi to temat, który traktuje się albo bardzo powierzchownie, albo w ogóle się go unika, bo budzi skojarzenia z czymś mrocznym i niebezpiecznym. Tymczasem krew od zawsze była w tradycjach magicznych czymś wyjątkowym właśnie dlatego, że niesie w sobie indywidualną energię konkretnej osoby, mocniej niż jakikolwiek inny nośnik. Nie chodzi tu o żadne ekstremalne praktyki, tylko o zrozumienie, dlaczego tak wiele kultur niezależnie od siebie wpadło na podobne wnioski.
Sama podchodzę do tego praktycznie, bez dramatyzowania. Krew ma znaczenie w kontekście intencji i połaczenia, jakie tworzy między rytuałem a jego autorem. to nie jest magia „dla każdego„ i nie dlatego, że jest zakazana czy mroczna, ale dlatego że wymaga naprawdę świadomego podejścia i znajomości tego, co się robi. Przypadkowe majsterkowanie tutaj może narobić więcej szkód niż pożytku, bo wzmacnia nie tylko to, co zamierzamy, ale też wszystko, co niechcący wniesiemy ze sobą.
Jeśli ktoś chce drążyć temat, chętnie podzielę się przemyśleniami tutaj w wątku. Myślę że jest o czym rozmawiać, o ile podchodzimy do tego bez histerii w obie strony 🙂
Ktoś tu wyżej pisze kompletne głupstwa.
Skoro 6 lat temu sam potrzebowałeś czyjejś pomocy, to wynika z tego, że twoja praktyka trwa góra rok, nie siedem.
Muszę tu jedną rzecz sprostować, bo podałeś złe daty. Mamy rok 2018, a z twojego własnego wątku, który miałem okazję przeczytać, wynika że szukałeś pomocy w 2013 roku. Pod koniec tego samego roku nagle stałeś się wielkim rytualistą krwi... no cóż, takie rzeczy się zdarzają 🙂 Przepraszam że wcześniej się pomyliłem w wyliczeniach, ale po dokładnym sprawdzeniu wychodzi mi że działasz dokładnie 5 lat, a nie 7 jak piszesz.
Co do samych rytuałów, tych krwistych w ubojni czy jakoś tak to zresztą wszyscy wiedzą że to ściema i sposób na wyciąganie pieniędzy od naiwnych ludzi. Te darmowe piątki, ósemki i inne takie cuda to zwykłe hochsztaplerstwo. Ale nie o to mi tu głównie chodzi, bo to temat na osobną dyskusję. Chodzi mi konkretnie o ten staż, bo piszesz „co najmniej 7 lat„ a fakty mówią co innego, mianowicie dokladnie 5 lat.
witaj, no bo to chyba jednak nie działa tak jak ludzie myślą... ktoś tu już pisał wcześniej że robił takie rytuały na swoją dziewczynę i nic z tego nie wyszło, odeszła i tyle. pewnie nie rzucał jakichś słabych zaklęć, a i tak nie dał rady jej zatrzymać
Polecam przeczytać ten wątek od początku do końca, wtedy dokładnie widać jak się tu wkręcił i zaczął kreować na wielkiego rytualistę. Było to pod koniec 2013 roku, a podobno miał wtedy już jakieś 30 rytualów próbnych za sobą... tylko że żadnych dowodów na to nie ma, nic nie jest udokumentowane.
Podkreślam jeszcze raz, bo to ważne, że właśnie pod koniec 2013 roku wcisnął się w ten temat i zaczął prowadzić te rytuały krwi, które zresztą mu nie wychodziły. Te darmowe piątki i ósemki to były zwykłe niewypały, nic z nich nie wynikło. Wcześniej sam podobno nie mógł za pomocą rytualów przyciągnąć swojej „dziewczyny„ bo to po prostu nie działa i działać nie może. To jest czyste oszustwo.
Sprawa jest właściwie zamknięta, ludzie dawno już wyciągnęli wnioski i nie mają wątpliwości że to zwykły oszust. Zastanawia mnie tylko kto i po co tak uparcie stara się wskrzesić ten temat. Raczej nie sądzę żebyś sama potrzebowała jakichś czarów... ale też odnoszę wrażenie, że coś w twoim życiu osobistym nie gra, skoro zaglądasz tu tak często. W każdym razie moim zdaniem to kolejny nick artura, w to nie mam najmniejszych wątpliwosci.
dobra no to Krewmag dalej kombinuje, myslałem że go już nie ma bo gdzieś na wiosne gadał że prowadzi jakąś działalność, płaci podatki i że w te klimaty już się nie pakuje. chyba ktoś tu wyżej o tym wspominał, jakoś mi tak zostało w głowie
Ej no, przepraszam za tamten wpis haha, miało być „śmieć krewmaga„ a nie „szanowny krewmaga”, klawiatura mi coś sama pozmieniała i nie zauważyłem 😀 tak wiec jeszcze raz dla jasnosci: śmieć krewmaga. Genau.
Krew to nie jest zwykły płyn biologiczny, bo nieście w sobie coś o wiele głębszego... to nasz podpis energetyczny, unikalne połączenie z przodkami i z własną duszą. Kiedy pracuję z magią krwi, zawsze najpierw siedzę w ciszy i czuję ten puls, tę wibrację. Nie chodzi o rytuały pełne dramatyzmu jak w filmach, bo prawdziwa moc jest subtelna i wewnętrzna.
Pamiętam swój pierwszy świadomy kontakt z tą dziedziną, miałam wtedy silne poczucie, że dotykam czegoś pradawnego i żywego zarazem. Krew pamięta. Dosłownie nosi w sobie ślady wszystkich pokoleń wstecz, całe wzorce, dary, ale też zranienia rodowe. Dlatego właśnie praca z nią może być uzdrawiająca na poziomie, którego inne metody często nie osiągają.
Oczywiście trzeba do tego podchodzić z ogromnym szacunkiem i rozeznaniem, bo to nie jest zabawa. Źle ukierunkowana intencja może zamiast uzdrawiać pogłębiać stare rany. Mnie osobiście blizny po przodkach dały się odczuć bardzo mocno zanim w ogóle zrozumiałam co robię 🙂 Myślę ze to jest ważny punkt wyjścia do tej rozmowy, bo widzę ze temat interesuje tutaj wiele osob.
witam, akurat wiem co ile kosztuje, więc jak chcesz to mogę podać ceny 🙂
okej, żeby nie było żadnych niedomówień - jak coś ustalamy to robimy to tu, na forum, żeby każdy wiedział co sie dzieje. tak mi jest wygodniej, lubie jak wszystko jest na wierzchu i nie ma żadnych tajemnic między ludźmi 🙂
zwątpisz to i tak nie będzie ze spotkania, ja to rozumiem... każdy ma prawo do swoich wątpliwości
no więc tak, magnolię kojarzę ale nigdy tam nie zaglądałem i szczerze nie wiem czy w ogóle dałbym radę tam dotrzeć bez problemów. więc może jednak coś innego, ja mieszkam pod Wrockiem i nie znam miasta tak dobrze jak ty, więc to ty będziesz miał tu przewagę 🙂
może stacja PKP Żerniki? albo gdzieś na Kamiennogórskiej przy tym ośrodku szkolno-wychowawczym. no albo jeśli wolisz to jest też róg Ślężnej i Armii Krajowej, tam stoi Orlen. albo kawałek dalej za Borowską jest Lukoil, a jeszcze dalej Biedronka na Krynickiej 1. wszystkie te miejsca są publiczne i ogólnodostępne, mi bedzie wygodniej bo je trochę kojarzę, a tobie i tak będzie po drodze skoro tam mieszkasz.
umawiamy się w piatek po pracy, konkretną godzinę ustalmy tutaj w watku, napisz co ci pasuje
cześć no słuchajcie, nigdy tam nie byłem ale może się kiedyś wybiorę 🙂 jak w końcu dojadę to napisze o tym tutaj na forum, żebyście wiedzieli jak tam jest
swój adres już podałem wcześniej, nic na razie nie wysyłałem nikomu
do piątku!
dobrze ale przez pocztę to też niby jak? nie bardzo kumam o co chodzi, opisz to w wątku to może jakoś ogarniemy temat 🙂
Jeżeli to spotkanie nie wypali z jakiegoś powodu, to nie ma tragedii, mam tam kuzynkę pracującą więc jakoś to ogarniem.
No dobrze, w takim razie jak spotkanie wypadnie, to po prostu podaj mi imię tej kuzynki i jakoś się znajdziemy. Albo to ona do mnie podejdzie, jak będzie łatwiej.
Zatem tym lepiej, skoro masz tam kogoś bliskiego, łatwiej będzie coś ustalić. Dwie osoby chętne to już zupełnie inna sytuacja.
Nie mówię tego złośliwie, ale chcę po prostu pokazać, że nikt nie posiada takich zdolności, żeby połączyć ze sobą dwie osoby na odległość. krysztal94 za bardzo się rozpędziła w swoich zapewnieniach i teraz jej pomagasz wybrnąć z tej sytuacji... albo trzymacie razem sztamę, albo to w ogóle jest ta sama osoba. Niech dojdzie do tego spotkania z pracus, to zobaczymy wtedy, jak to wszystko wygląda.
dobra więc mamy wstępnie ten piątek, godzina 17:30, ale będę się starał podjechać wcześniej, coś koło 17.00 albo jeszcze przed, bo w piątki te korki zaczynają sie już od 13.00 i ciągną prawie do 18.00, więc lepiej nie ryzykować
będę czekał pod Castoramą na parkingu, jak stoisz przed wejściem to po prawej stronie jest wejście i napis SATURN na ścianie, taak to przynajmniej wygląda z map satelitarnych 🙂 no i właśnie tam będę stał i czekał
jutro wieczorem wpadnę tu jeszcze i dam znać czy wszystko gra
witaj, dobra to jutro wpadam na ten parking przed castoramą, bede tam jakoś o 17:30. no to tak jak wcześniej pisałem - wychodzę przed castoramę, skręcam w prawo i idę do tego wejścia gdzie jest napis SATURN. tam bede czekał
coś tam wczoraj pisałem do eweliny ze bede kolo 17:30 ale ona sie w ogole nie odezwała czy wyjdzie czy nie...
