magia krwi to temat który nie jest moim zdaniem dla każdego, ale skoro wątek jest to mogę rzucić kilka słów.
krew w praktykach magicznych była używana od zarania dziejów, dosłownie w każdej kulturze na świecie. nie ma w tym nic dziwnego jeśli sie nad tym zastanowić, bo krew to nośnik życia, esencja człowieka. przez to ma ogromną moc symboliczną i nie tylko symboliczną.
podstawowe założenie jest proste: krew wzmacnia rytuał. użycie własnej krwi jako ofiary czy jako składnika zaklęcia sprawia, że wkładasz w to kawałek siebie. twojej energii, twojej woli. to nie jest jakiś abstrakcyjny symbol tylko coś bardzo konkretnego i osobistego.
trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, że chodzi zawsze o własną krew i w minimalnych ilościach. żadnych szaleństw. no i oczywiście nie róbcie z tym eksperymentów jeśli nie wiecie co robicie, bo konsekwencje mogą być poważne, i mówię tu zarówno o zdrowiu jak i o stronie magicznej.
Ktos tu kiedys umie cos takiego robic?? :O bardzo chciałabym wiedziec wiecej na ten temat!
kiedyś jedna ze znajomych dała mi taki „przepis” na rytuał z własną krwią. było tam i biblia i klucz i sporo innych rzeczy, wszystko powtarzało sie w określonych porach. rytuał zadziałał, ale... szczerze, nikomu bym tego nie polecała 😉
no właśnie, krew to temat tabu w praktycznie każdej kulturze i nie bez powodu. jeśli komuś tak bardzo zależy na kontakcie z własną krwią to może lepiej zapisać się do honorowych dawców, tam przynajmniej jakiś pożytek z tego bedzie 🙂
szczerze to mam wrażenie, że większość channelingów jakie widziałam to jedna wielka papka sprzecznych informacji i nikt nigdy nie weryfikuje skąd te „prawdy” właściwie pochodzą. każdy mówi że to od wyższych bytów, kosmitów, archaniołów i innych takich... ale nikt nie zadaje sobie trudu żeby sprawdzić czy te przekazy w ogóle są ze sobą spójne. ktoś tu wyżej wspominał o jakimś konkretnym źródle na ten temat, ale wolę jak ludzie piszą wprost co mają do powiedzenia, zamiast odsyłać gdzieś gdzie trzeba samemu szukać. jeśli masz jakiś konkretny argument albo przykład przekłamania to napisz go tutaj, to mozemy pogadać o czymś realnym
ozzy89a . pl/wordpress
Może ktoś mógłby już powiedzieć wprost żeby przestał wklejać reklamy tej wróżki, bo to chyba każdy widzi że nie tędy droga i nikt się na to nie nabierze.
Napisałam zapytania do kilku instytucji, m.in. do urzędu skarbowego, gminy, urzędu wojewódzkiego i komendy wojewódzkiej, żeby sprawdzić czy to naprawdę działa tak jak sie o tym mówi. Teraz czekam na odpowiedzi.
Szukam kontaktu do pana Artura, jedna z koleżanek korzystała z jego pomocy i podobno bardzo jej pomógł. Teraz sama znalazłam sie w sytuacji, gdzie naprawdę go potrzebuję. Gdyby ktoś wiedział jak sie z nim skontaktować, proszę o napisanie tutaj w wątku.
Przepraszam, pomyliłam osoby, miałam na myśli haniela a nie ciebie. Spojrzałam na zły nick nad swoim postem 🙂
Tak jest, ze spętaniem to nie jest takie proste jak niektórzy myslą. Sam rozmawiałem kiedyś z jednym magiem na ten temat i on mi to jasno wytłumaczył, że to nie jest kwestia jednego rytuału, to seria, cały proces. Mogę ci ewentualnie napisać gdzie go szukac, bo działa przez forum, ale muszę cię uprzedzić, że jeśli będziesz przy swoim i dalej twierdzić że jeden ryt wystarczy, to po prostu zignoruje taki temat i nawet nie odpowie...
I mam jeszcze jedną prośbę, mniejszą ale ważną dla mnie, nie używaj proszę słowa „bajek„ w tym kontekście. Naprawdę.
Właśnie mnie zastanawia jedna rzecz, skoro na kafeteri znalazłeś tego super wszechwiedzącego maga, to po co w ogóle tu zaglądasz i szukasz dalej?
otóż to... nie chodzi mi tu o żadne chwilowe widzimisię, to po prostu fakty.
Co do samej magii krwi, to jak ktoś naprawdę wie co robi, to chwilowa czy nie chwilowa intencja nie powinna mieć znaczenia. Przynajmniej tak mi sie wydaje. Rytuał przeprowadzony jak należy powinien działać niezależnie od tego jak długo się coś chce... no chyba że się mylę, ale tak to rozumiem.
no cóż, właściwie to każdy wie o co chodzi... nie miałaś żadnego rytuału u Artura, bo TY jesteś Arturem - to chyba jasne dla wszystkich tylko obrzucać innych błotem, to jedyne co ci zostało. Kręcisz się tutaj pod roznymi nickami i myślisz że nikt nie zauważy
no i powiem szczerze że chyba ktoś tu jest pod wpływem czegoś, bo zachowanie jest co najmniej dziwne... jeśli nie jesteś tą osobą za którą cię mają, to po co w ogóle obrażasz innych, co ci to daje?
a co do wróżek i całej tej magii krwi... jedna z kobiet mieszkajacych podobno niedaleko ciebie napisała kiedyś o twoich rytuałach. twierdziła że są warte tyle co nic, bo działają może z dwa tygodnie a potem ludzie wracają po wzmocnienia i efektów dalej brak. i muszę przyznać że sam się nabrałem na coś podobnego więc wiem jak to smakuje
i tu jest rzecz proszę, napisałem do drenua4 jedno zdanie i patrz co sie z tego zrobiło... ja naprawdę nie miałem ochoty wdawać się w dyskusję, bo odnosiłem wrażenie jakbym pisał do ściany. życzę ci żebyś wzięła się w końcu za siebie, serio. i tak nawiasem mówiąc zauważam że w weekendy siedzisz tutaj zamiast spędzać czas z nim... może ta kropla krwi już dawno wyschła i to co czułaś gdzieś odpłynęło. bez urazy, nie piszę tego złośliwie. pozdrawiam
Witam, chciałem zapytać Drenua4 czy miałaś może do czynienia z Magią krwi u Artura?
Powiem tak, szczerze wątpię żeby ktoś w Polsce w ogóle trudnił się taką praktyką. Przynajmniej ja o kimś takim nigdy nie słyszałem i byłoby mi bardzo trudno kogokolwiek wskazać.
Pamiętam że jeden z użytkowników pisał kiedyś że w Polsce prawdziwych znawców magii jest może pięcioro, może sześcioro... i że nikomu nie robią rytuałów. Cóż, trochę przykra to wiadomość.
Trochę zaniedbywany temat, a szkoda bo to jedna z bardziej interesujących dziedzin. Krew w magii to nie jest żadna mroczna fanaberia jak niektórzy myślą, tylko po prostu bardzo stary i skuteczny nośnik energii. Każdy z nas nosi w sobie kod przodków, informację o rodzie i właśnie krew to najlepiej przekazuje.
Sama pracowałam z tym kilka razy i powiem szczerze, efekty są inne niż przy zwykłych rytuałach. Mocniejsze, bardziej osobiste. Chociaż wymaga to też dużej odpowiedzialności bo co wysyłasz, wraca ze wzmocnieniem.
Różne tradycje podchodzą do tego inaczej. W niektórych wystarczy kropla, dosłownie symboliczna ilość, żeby zaznaczyć intencję. W innych krew służy do pieczętowania paktów czy wzmacniania sigilii. Nie ma tu jednej recepty.
Ważne żeby nie mylić tego z jakąś ekstremalną praktyką bo to nie o to chodzi. Chodzi o świadomą pracę z własną energią życiową i poszanowanie tego co robimy. Bez pochopnych decyzji, bez robienia tego dla wrażenia.
Ciekawi mnie jak inni do tego podchodzą, czy ktoś tu miał realne doświadczenia z tą dziedziną?
A jak długo na to czekałaś?
Witam wszystkich, mam takie konkretne pytanie. Czy ktoś zna kompetentną osobę zajmującą się magią krwi? Szukam kogoś sprawdzonego, kto faktycznie wie co robi.
dobrze, miałam tego nie pisać ale piszę, bo to co widzę mnie irytuje. poziom tutaj momentami nie odbiega od podstawówki, przepraszam ze tak powiem. ja do nikogo z jademmna kilometr nie wyskakuję, ale jak ktoś tak robi to trudno udawać że nie widzę. i nie, nie zadawałam żadnego pytania do tej osoby, więc ta odpowiedź była zupełnie nie... może warto się zastanowić co się wciąga zanim się siada do klawiatury, bo niektóre wpisy wyglądają jakby pisał ktoś z poważnie nadwyrężonym rozumowaniem.
Tak więc właśnie, magia krwi to temat, przy którym ludzie albo się całkowicie zatrzymują z ciekawości, albo uciekają na sam dźwięk słowa „krew”... a szkoda, bo to jedna z najstarszych form pracy magicznej jaką człowiek w ogóle znał.
Pamiętam jak kiedyś rozmawiałem ze starszym gościem, który zajmował się tym poważnie, i on mi tłumaczył że krew to nie jest żaden rekwizyt ani symbol zastępczy. To dosłownie ty sam, twoja esencja, twój podpis biologiczny na kontrakcie z wszechświatem czy jak to tam nazwać. Żadna inna substancja nie niesie takiego ładunku intencji, bo jest po prostu częścią ciebie.
Oczywiście zaraz wyskoczą głosy że to niebezpieczne, mroczne, zakazane. I rozumiem ten strach, serio. Ale wyobraźcie sobie że przez większość historii ludzkości to było coś zupełnie naturalnego, rytuały z użyciem krwi były przy narodzinach, śmierci, zaślubinach, przysięgach. dopiero gdzies po drodze to wylądowało w kategorii „nie dotykaj tego, bo zło”
Mnie osobiście najbardziej fascynuje wątek pieczętowania intencji, czyli kiedy piszesz sigmę czy cokolwiek i przypieczętowujesz to własną kroplą. Mówię wam, to zupełnie inny poziom skupienia niż praca z samą wizualizacją. Czuć różnicę fizycznie, jakby coś w środku kliknęło 🙂
Oj, nie zauważyłam daty tego wpisu, przepraszam 🙂
Minęło już sporo czasu od kiedy przeszedłem przez ten rytuał z krwią z palca u Artura i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to nie jest kwestia jednego czy dwóch miesięcy... siedem miesięcy później wszystko trzyma się tak samo mocno. Zresztą niedawno zlecałem tam coś w zupełnie innej sprawie i efekty znów nie kazały na siebie długo czekać.
Wracając do samego rytuału z krwią, moja żona wróciła po czterech miesiącach. Wcześniej nie chciała mnie znać, nie odbierała, znalazła sobie kogoś innego, a po rytuale wróciła dosłownie na kolanach, płacząc, i od tamtej pory jest zupełnie inną osobą. Wzorem po prostu.
Nie piszę tego żeby kogokolwiek namawiać na uroki miłosne, bo to jest sprawa indywidualna każdego człowieka. Piszę to dlatego, że jak widzę teksty o tym, że magia nie istnieje i że uroki nie dzialają, to mnie krew zalewa. Jak zamawiasz zapalenie świeczki za 20 złotych to nie miej pretensji że nie ma efektów. Moje zdanie jest proste: albo podejść do tego poważnie, jak do rytuału z krwią, albo w ogóle nie wydawać pieniędzy na zabawki. Magia działa. I życzę każdemu tutaj kto zmaga się z problemami sercowymi, żeby kiedyś przekonał się o tym na własnej skórze.
Otóż to, minęło 2,5 roku od tamtej sprawy. Rozumiem, że dajesz mu szansę i liczysz na pozytywny efekt, ale warto spojrzeć na to trzeźwo. Ryt, który ma sprawić, żeby ktoś wrócił, to jedno, a ryt, który ma jeszcze wyeliminować tęsknotę... to już dwie zupełnie różne kwestie i nie każda z nich jest wykonalna w ten sposób.
Co do poprawki po 3,5 roku, hm, sam zastanów się ile to mówi o skuteczności poprzedniego działania. Jeśli po tak długim czasie efektu nie widać, to pytanie czy cokolwiek w ogóle zadziałało jak powinno.
Nie chcę oceniać konkretnej osoby bo nie mam z nią żadnych osobistych doświadczeń, ale obserwuję takie sprawy od lat i wiem, że tytuł „najlepszego z rytualistów„ bywa nadawany bardzo pochopnie, najczęsciej przez tych, którzy chcą wierzyć, a nie przez tych, którzy widzieli realne wyniki. Czas pokaże, na forum będzie można się przekonać po wpisach, czy cokolwiek poszło w dobrym kierunku.
No żartowałem z tym całym rytuałem, nie planuję tego robić u żadnego człowieka... bo po prostu magia nie działa
