Forum

Asystent AI
Rytuały, gdy nudzi ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuały, gdy nudzi cię własne miasto - przygoda i zmiana


Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Siedzę w tym samym mieście od urodzenia i mam wrażenie, że każdy rytuał który robię, działa coraz słabiej. Jakby przestrzeń mi spowszedniała. Zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest tak, że miejsce ma większy wpływ na to co robimy niż nam się wydaje. Czy ktoś próbował robić rytuały w zupełnie nowym miejscu, gdzieś w podróży albo chociaż w innym mieście?


Odpowiedz
47 odpowiedzi
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Karinka54 Jedno i drugie może grać rolę, ale to nie są te same mechanizmy. Skupienie to sprawa twojego stanu, a miejsce ma własną historię i własną energię - niezależnie od ciebie. Kamień na starej drodze procesyjnej to nie to samo co ten sam kamień w centrum handlowym. Karinka54 pytanie : czy mówisz o rytuałach cyklicznych, tych samych co miesiąc, czy o różnych?


Odpowiedz
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Celestynka Głównie cykliczne, nów i pełnia. Ale nawet jak czasem coś nowego próbuję, to mam wrażenie jakby to wszystko już było. no ale, może to po prostu moja głowa, nie miejsce. Choć ostatnio czytałam o tym jak w różnych tradycjach specjalnie szukano miejsc na obrzędy - nie robiono ich gdzie popadnie.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karinka54 Przy runach mam podobne doświadczenia jak opisuje. Rzut przy tym samym stole, w tej samej kolejności - po jakimś czasie wchodzisz w rodzaj automatyzmu i sama nie wiesz czy naprawdę coś czujesz, czy po prostu wykonujesz sekwencję. Zmiana otoczenia wyrywa z tego. Robiłam raz rzut nad rzeką podczas wyjazdu i było zupełnie inne skupienie, inne odczytanie.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To nie jest bez sensu. Miejsce naprawdę robi różnicę, tylko nie zawsze w sposób któy można łatwo opisać. Ja przez jakiś czas pracowałem wyłącznie w jednym kącie mieszkania i po kilku miesiącach czułem, że coś się po prostu wyczerpało. Nie samą przestrzeń, bardziej siebie w tej przestrzeni. Wyjazd potrafi to rozruszać.


Odpowiedz
Wpisy: 58
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Ale czy chodzi o samą zmianę miejsca, czy raczej o to, że kiedy jesteś gdzieś nowym, jesteś bardziej skupiona? Bo ja np. w domu mam tysiac rozpraszaczy i myślę, że mój problem leży właśnie tutaj, nie w samej przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

To jest stary temat. w nordyckiej tradycji były tzw. hargar, kamienne ołtarze stawianee w konkretnych miejscach, często przy wodzie, skałach, na wzgórzach. Nie przypadkowych. Ludzie szli do miejsca, nie budowali ołtarza tam gdzie akurat mieszkali. Ta logika mówi sama za siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to były czasy kiedy ludzie żyli inaczej, bardziej związani z konkretnym terenem. Teraz wsiadasz w samochód i jedziesz godzinę, czy naprawdę to miejsce coś "pamięta" po tysiącu lat? Serio pytam, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Nikodem76 Dobre pytanie. Niektóre miejsca mają dokumentację - badania geofizyczne pokazują anomalie magnetyczne przy tzw. miejscach mocy. Czy to bezpośrednio przekłada się na rytuał, tego nie wiem. o matko ale że coś tam jest inaczej niż w byle polu to chyba pewne.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Nad rzeką to rozumiem, ale co zrobić jak się nie ma ani rzeki ani wzgórza w pobliżu? Mieszkam w blokowisku, żadnych szczególnych miejsc w okolicy. Czy park miejski w ogóle coś daje, czy to za mało?


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Park zależy jaki. Stary park, posadzoony sto lat temu, z dużymi drzewami to zupełnie co innego niż nowe skwery z trawnikiem i ławką. Drzewa, szczególnie stare, mają w sobie coś co trudno zignorować. Nie chodzi o mistykę na siłę, po prostu biologia i czas robią swoje.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

A co z cmentarzami? Wiem, że to brzmi makabrycznie, ale stare cmentarze to jedne z niewielu miejsc w mieście, które mają naprawdę dłgą historię obecności ludzi, emocji, intencji. Spotkałem się z praktykami które właśnie tam szukały odpowiedniej przestrzeni.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Genio.2 To jest zupełnie inna para kaloszy i wymagałoby osobnego wątku. Cmentarz to specyficzne miejsce z własnymi zasadami i nie polecałabym tego jako prostej zamiany za ogród czy park 🙁 Wracając do głównego tematu - myślę, że Karinka54 dotknęła czegoś ważnego, a mianowicie rutyny. Sama zmiana miejsca to jeden sposób ale można też zmienić porę, kierunek, ułożenie ciała podczas rytuału. Miejsce to nie jedyna zmienna.


Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Celestynka Ja próbowałam zmieniać kierunek i szczerze mówiąc nie poczułam różnicy. Ale może robiłam to bez intencji, po prostu mechanicznie się przesiadłam. Celestynka masz na myśli że samo przesunięcie nic nie da, że musi za tym iść jakaś decyzja?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Azalia51 Mniej więcej tak. Ruch bez powodu to tylko ruch. Jeśli zmieniasz kierunek bo chcesz sprawdzić jak inaczej pracuje ten sam rytuał to jest w tym sens. Jeśli zmieniasz bo ktoś powiedział że tak trzeba, to jesteś w tym samym miejscu co przedtem, tylko twarzą na zachód.


Odpowiedz
Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Porę brałam pod uwagę, ale kierunek i ułożenie to ciekawe. Zazwyczaj siedzę twarzą na wschód bo gdzieś tak wyczytałam i nigdy tego nie zmieniłam. To chyba kolejny automatyzm.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Karinka54 hmm, Ja myślę, że nie pyta o teorię, tylko o to czy ma sens jechać gdzieś konkretnie zamiast siedzieć w tym samym kącie. I moja odpowiedź jest prosta: tak, ma sens, ale nie dlatego że miejsce magicznie zmieni rytuał, tylko że ty sama będziesz inaczej nastawiona. Przynajmniej tak to u mnie działało.


Odpowiedz
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 99

@Martusia58 Właśnie o to chodzi. Nie szukam rewolucji, raczej jakiegoś oddechu. Mam takie poczucie że moje rytuały chodzą po kółku i zastanawiam się czy zmiana przestrzeni cokolwiek ruszy. Martusia58, mówisz że nastawienie - ale jak się przygotowujesz jadąc w jakieś miejsce? Bo ja boję się że pojadę i dalej będę robić to samo, tylko gdzie indziej.


Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Karinka54 To ciekawe podejście, ale ja bez żadnej struktury kompletnie się gubię. Jak wychodzę bez planu, kończę na siedzeniu i myśleniu o zakupach. Karinka54, a ty raczej lubisz mieć plan, czy bardziej płyniesz z tym co przychodzi?


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba sedno. Pytam siebie czy nowe miejsce działa dlatego, że naprawdę coś tam jest, czy dlatego, że wyrwanie z rutyny samo w sobie otwiera głowę. I nie wiem jak to rozdzielić. Może nie da się?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Hydromantka_W Może nie trzeba rozdzielać. Jak jedno uruchamia drugie to efekt jest. Ja nie szukam czystych warunków laboratoryjnych, szukam żeby działało.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Jest taki koncept w antropologii, lokus sacrum, że świętość nie jest właściwością samego miejsca, tylko relacji między miejscem a tym kto w nim staje z intencją. Mircea Eliade dużo o tym pisał. To trochę rozwiązuje spór czy miejsce działa samo, czy przez nas - działa przez relację.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 499

@Tadek97 Eliade to czytałem trochę, ale on pisał o kulturach pierwotnych, o plemieniu które przez pokoenia nadawało sens temu samemu kamieniowi. Co z kimś kto przyjeżdża do jakiegoś miejsca po raz pierwszy i nie ma z nim żadnej historii? Czy ta relacja może powstać natychmiast?


Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Nikodem76 Możliwe, że może się zbudować, ale to nie jest sprawa jednej wizyty. Eliade pisał właśnie o tym, że hierofania, czyli objawienie się sacrum w miejscu, następuje przez powtarzanie. Ktoś obcy przyjeżdżający pierwszy raz do Chartres czy do Avebury nie ma tej warstwy co ktoś, kto przychodzi tam co rok od dziecka. Ale to nie znaczy że nic nie ma - raczej że relacja dopiero się zaczyna.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

Okej, ale to brzmi trochę jak: efekt jest, ale nie wiesz kiedy. Jak mam ocenić czy miejsce coś robi, jeśli muszę czekać aż zbuduję z nim relację przez lata?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Nikodem76 A jak oceniasz czy cokolwiek w rytuałach działa? Tak po szczerości. no dobra, bo to samo pytanie można zadac o każdą praktykę, nie tylko o miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 499
(@nikodem76)
Połączone: 3 miesiące temu

No i tu mnie masz. Nie umiem odpowiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Nie przygotowuję się jakooś specjalnie. Jadę, patrzę co jest dookoła, siadam w miejscu które mi coś mówi i dopiero wtedy decyduję co robię. Nie planuję z góry że tu zrobię to a tu tamto. Może to jest klucz - żeby nie zabrać ze sobą gotowego scenariusza.


Odpowiedz
Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zdecydowanie plan. Cykliczne rytuały na nów i pełnię to właśnie dlatego że lubię wiedzieć co robię i kiedy. Ale może to jest też część problemu - może za bardzo trzymam się schematu.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

A co jeśli zabrać tylko część planu? Np wiesz że zrobisz rytuał na nów, ale nie wiesz jeszcze gdzie usiądziesz ani w którą stronę będziesz patrzeć. Sam cel zostaje a reszta jest otwarta. Próbowałaś tak?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Genio.2 Ja tak raz zrobiłam i to był jeden z nielicznych rytuałów gdzie naprawdę nie wiedziałam co będzie dalej. Trochę nieprzyjemne uczucie, ale chyba o to chodziło.


Odpowiedz
(@genio-2)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 153

@Hydromantka_W Nieprzyjemne jak w sensie lęku, czy raczej coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 192
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

oj tam, bardziej odsłonięcia. Jakby za dużo przestrzeni naraz. Przyzwyczajam się do tego że wiem co robię i ta kontrola daje poczucie bezpieczeństwa. Bez niej byłam bardziej obecna, ale też bardziej nerwowa.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 248

@Hydromantka_W To co opisuje ma swoją nazwę w niektórych tradycjach - wejście w rytuał bez maski, bez roli którą odgrywasz. w szamanizmie mówi się o "pustej naczyniu" - że jesteś tylko po to żeby odebrać, nie żeby wykonać sekwencję. Brzmi pięknie ale w praktyce jest trudniejsze niż nauka runicznych sekwencji na pamięć.


Odpowiedz
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Telesfor62 A czy to jest w ogóle do nauczenia, czy raczej przychodzi samo? Bo jak czytam tę rozmowę, to mam wrażenie że albo się ma tę otwartość albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

Moim zdaniem to sprawa praktyki, nie talentu. Ale nie ma skrótu. Dlatego właśnie zmiana miejsca może pomóc - nowe otoczenie wymusza tę otwartość trochę na siłę, bo nie masz jeszccze wyrobionego schematu.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

To jest chyba najkonkretniejsza rzecz powiedziana w tym wątku. Nowe miejsce odbiera schemat zanim zdążysz go uruchomić. Nie musisz nad tym pracować, po prostu jeszcze go nie masz.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tylko że po kilku wizytach w tym samym nowym miejscu znowu masz schemat. To sprawa czasu. Więc albo ciągle szukasz nowych miejsc, albo uczysz się wchodzić w tę otwartość świadomie, bez zmiany lokalizacji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Tadek97 I tu się kręcimy w kółko. Bo Karinka54 zaczęła od tego że ma dość kółka. Więc co - regularnie zmieniać miejsca, ale rozumieć że to nie jest rozwiązanie docelowe?


Odpowiedz
Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chyba właśnie tak to sobie wyobrażam. Nie szukam jednego idealnego miejsca na zawsze. Raczej chcę żeby te rytuały nie były takie same za każdym razem. I może to nie miejsce jest odpowiedzią, ale jakaś... wewnętrzna zmienność? Tylko nie wiem jak to osiągnąć bez zewnętrznych zmian.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@celestynka)
Połączone: 11 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Karinka54 Ta "wewnętrzna zmienność" którą wspomina to chyba klucz do całej tej rozmowy. Bo mam wrażenie że przez ostatnie kilkanaście postów kręcimy się wokół tego samego - miejsce vs. brak miejsca, plan vs. brak planu - a tak naprawdę pytanie jest inne. no dobra, skąd wiadomo że rytuał "chodzi po kółku"? Po czym to poznać? bo może sam w sobie się nie zmienił, ale ty się zmieniłaś i dlatego przestał dawać to co dawał.


Odpowiedz
Wpisy: 99
Rozpoczynający temat
(@karinka54)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i szczerze - nie wiem jak to oceniam. Czuję po prostu że siadam do tego co robiłam już setki razy i jest jakoś... płasko. Nie wiem czy to moja wina, rytuału, czy tego że za oknem to samo miasto od lat.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

A to "płasko" pojawiło się nagle czy narastało? bo to dość istotne. Jeśli nagle, to może coś w tobie się zmieniło i rytuał za tym nie nadążył. Jeśli stopniowo, to może rzeczywiście potrzebujesz nowego bodźca z zewnątrz - i wtedy zmiana miejsca ma więcej sensu.


Odpowiedz
Wpisy: 255
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

no ale, Ja miałam dokładnie to samo uczucie, to "płasko", i u mnie to było właśnie stopniowe. Przez długi czas ignorowałam, myślałam że to lenistwo albo zły dzień. Ale w pewnym momencie zrozumiałam że po prostu przerosłam pewien etap i robiłam rzeczy z przyzwyczajenia, nie z potrzeby. Zmiana miejsca mi wtedy pomogła, ale nie dlatego że miejsce cokolwiek zrobiło - tylko że wyrwanie z rutyny zmósiło mnie do zastanowienia się co właściwie chcę zrobić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Martusia58 A jak to wyglądało w praktyce - pojechałaś gdzieś konkretnie szukając tego nowego impulsu, czy raczej trafiłaś gdzieś przypadkiem 🙁 Bo zastanawiam się czy sama intencja zmiany już coś zmienia, jeszcze zanim gdziekolwiek się trafi.


Odpowiedz
(@martusia58)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 255

@Sigilia Szczerze? Trochę jedno i drugie. Pojechałam w góry bo miałam tam inne sprawy, ale coś podpowiedziało żeby zabrać rzeczy do rytuału. Nie planowałam że to będzie przełom. I może właśnie dlatego nim był - bo nie było ciśnienia. Intencja zmiany pewnie gdzieś siedziała, ale nie na wierzchu.


Odpowiedz
Wpisy: 248
(@telesfor62)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Martusia58 zgadza się z czymś co czytałem o tradycji walkabout u rdzennych Australijczyków - nie w sensie turystycznym oczywiście, ale sam mechanizm: wychodzisz bez gotowego celu, teren cię prowadzi, i w tej niepewności coś się otwiera. Nie chodzi o samo miejsce, tylko o stan w jakim do niego docierasz. Karinka54, czy jak wyobrażasz sobie rytuał w nowym miejscu, to masz już gotowy plan co tam zrobisz czy raczej chcesz zobaczyć co przyjdzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@azalia51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 58

@Telesfor62 Ciekawe porównanie, ale walkabout to jednak coś dużo głębszego niż zmiana lokalizacji rytuału - to inicjacja, odcięcie od wszystkiego co znane. Nie wiem czy to dobra analogia do sytuacji gdy ktoś po prostu chce trochę oddechu od własnego salonu.


Odpowiedz
Udostępnij: