Grudzień ma w sobie coś z korytarza: wszyscy przez niego przechodzą, mało kto się zatrzymuje. A jest to jedyny moment w roku, kiedy zamknięcie czegoś wypada naturalnie, bez tłumaczenia się przed sobą i innymi. Rytuał zamknięcia roku nie wymaga żadnych rekwizytów ani wiedzy tajemnej.
Cały wpis dostępny tutaj: Rytuał zamknięcia roku
Ten rok był dla mnie bardzo trudny i strasznie chciałabym go jakoś zamknąć, a nie tylko przeczekać do stycznia. Tylko kompletnie nie wiem, od czego zacząć.
rytual musi byc zrobiony dokladnie o polnocy 31 grudnia i kartke pali sie na wlasnym progu. jak sie nie zdazy przed pierwsza to sie ciagnie pecha przez siedem lat, tak mowila mi ciotka i sie sprawdzalo
U mnie od siedmiu lat jest tak, że piszę list do siebie i chowam do pudełka po butach. Otwieram rok później i za każdym razem mnie zaskakuje 😀
w domu caly rytual to generalne sprzatanie i wyniesienie starych gratow. babcia mowila ze do nowego roku nie wchodzi sie z brudna podloga
szczerze mowiac nie wierze ze spalenie kartki cokolwiek zmienia. problemy zostaja te same tylko nastroj chwilowo lepszy
Najważniejsze jest dla mnie oddawanie. Pieniądze, książki, obiecane przysługi. W zeszłym roku zajęło mi to trzy tygodnie.
co do pecha to chyba przesadzilem, ciotka lubila straszyc. ale przesilenie jest zawsze 21 grudnia, tak jest w kazdym kalendarzu
Dobrze to słyszeć. Po latach mam wrażenie, że najlepiej działa wersja rozłożona na kilka wieczorów, a nie odprawiona jednym tchem w sylwestra. Zamykanie roku to nie zawody na czas.
