Czasem wystarczy przekroczyć próg, by poczuć, że „coś jest nie tak”. Powietrze wydaje się gęste, w domu łatwiej o kłótnię, sen nie przynosi odpoczynku, a zmęczenie nie mija mimo wolnego dnia. W ezoteryce mówi się wtedy o nagromadzonej, negatywnej energii. Dobra wiadomość jest taka, że oczyszczanie domu z negatywnej energii nie wymaga ani drogich akcesoriów, ani tajemnej wiedzy - wystarczy sól, zioła, dźwięk i odrobina uważności.
Cały wpis dostępny tutaj: Negatywna energia w domu? Jak ją usunąć
Świetny wpis, akurat w punkt - od przeprowadzki czuję w mieszkaniu jakiś ciężar. Mam pytanie: czy do rogów wystarczy zwykła sól kuchenna, czy musi być gruba morska? Nie chcę kupować od razu himalajskiej, jeśli nie trzeba.
No nie wiem, napewno szałwia bije sól na głowe. Sól to wogóle przesąd, conajmniej u mnie nigdy nic nie dała, a okadzam od lat i działa.
Skoro padło o okadzaniu - pęczek białej szałwii zapalamy, po chwili zdmuchujemy płomień i pozwalamy mu się tlić. Idziemy od drzwi wejściowych przeciwnie do wskazówek zegara, dymem w rogi, pod lustra i za szafy. Koniecznie z otwartym oknem, żeby dym z „zebraną” energią miał którędy uciec. Na koniec pęczek dociskamy do naczynia, aż całkiem zgaśnie.
U mnie sprawdza się połączenie okadzania z dźwiękiem. Najpierw przechodzę z dzwonkiem po wszystkich kątach, a dopiero potem z szałwią. Mam wrażenie, że dźwięk „rozrusza” powietrze i okadzanie idzie potem łatwiej. Po takim wieczorze faktycznie robi się lżej.
Dorzucę praktyczny szczegół do soli: rozsypuję ją w czterech rogach pokoju na małych talerzykach i zostawiam na dobę, czasem dwie. Jeśli zwilgotnieje albo się zbryli, to znak, że „pracowała” - wtedy wymieniam. Zużytą sól wyrzucam poza domem, a talerzyki spłukuję pod bieżącą wodą.
A jak często w ogóle powtarzać takie oczyszczanie? Raz wystarczy, czy to coś, co trzeba robić regularnie?
Ja to zawsze robie w pełnie, bo wtedy energia jest najsilniejsza. I conajmniej kilo soli trzeba wziąść na całe mieszkanie, inaczej szkoda zachodu.
Jedna rzecz, o której często się zapomina: energia nie znosi pustki. Jak już wyczyścisz przestrzeń, koniecznie wypełnij ją czymś dobrym - wyznacz intencję, zapal białą świecę, powiedz na głos, czego życzysz swojemu domowi. Inaczej w „opróżnione” miejsce po jakimś czasie wraca to samo, co było.
Mam pytanie o kamienie. Kupiłam czarny turmalin i selenit, ale nie wiem, gdzie je właściwie położyć, żeby miały sens. Przy oknie, przy drzwiach, a może w sypialni?
Mogę tylko potwierdzić, że to działa. Po jesiennym oczyszczeniu całego mieszkania pierwszy raz od dawna przespałam całą noc bez budzenia się. Atmosfera zrobiła się lżejsza, mniej spięć z domownikami. Nie wiem, ile w tym energii, a ile samego porządku, ale efekt jest.
Warto pamiętać, że oczyszczanie to nie wszystko - liczy się też utrzymanie. U mnie podstawa to codzienne wietrzenie, jak najwięcej naturalnego światła i żywe rośliny. Paproć i sansewieria świetnie „trzymają” dobrą energię w domu i przy okazji oczyszczają powietrze. Bez tego nawet najlepszy rytuał szybko się zużywa.
A czy tą samą metodą można oczyścić karty tarota? Czuję, że moja talia po intensywnym tygodniu jest jakby „zmęczona” i rozkłady przestały być czytelne.
Ode mnie mały dodatek: jako stałe wsparcie polecam lampę solną. Nie zastąpi rytuału, ale fajnie „domyka” oczyszczone wnętrze - daje ciepłe światło i ładnie wpływa na atmosferę wieczorem. U mnie stoi w salonie i w sypialni.
Dzięki wszystkim, zrobiło mi się jaśniej w głowie. Zaczynam od gruntownych porządków i wietrzenia, potem sól w rogach i okadzanie szałwią, a na koniec turmalin przy drzwiach. Wrócę z relacją, jak zadziałało po przeprowadzce.
Cieszymy się, że dyskusja tak ładnie się rozwinęła - dziękujemy za wszystkie praktyczne wskazówki. Zachęcamy do dzielenia się efektami własnych rytuałów oczyszczających pod tym tematem. Spokojnej i lekkiej energii w Waszych domach!
