Cześć wszystkim 🙂
Opiszę najpierw swoją sytuację, żeby było jasne skąd te problemy. W maju rozstałam się z narzeczonym bo wrócił do picia, nie byłam w stanie tego dłużej tolerować. Jakieś pół roku wcześniej zamieszkał u mnie i zaczął remontować mieszkanie. Po rozstaniu przez prawie 2,5 miesiąca wydzwaniał do mnie (najczęściej pijany), nie chciał zabrać swoich rzeczy, mówił że do siebie wrócimy i że skończy mi ten remont. Nie skorzystałam z tej propozycji.
I teraz to wykończenie mieszkania zaczyna mnie przerastac. Jakaś czarna seria dosłownie. Przedwczoraj kaloryfer zalał mi spory kawałek podłogi, wczoraj spięcie na bezpieczniku wywaliło całą elektrykę, mam teraz prąd tylko w gniazdkach i świetle w łazience. Wcześniej też były różne przeszkody przy remoncie, ale teraz to już chyba za dużo naraz.
Zaczynam myśleć że to może mieć związek z byłym, z jego życzeniami żebyśmy wrócili do siebie... inaczej nie umiem sobie tego wytłumaczyć. Poprzednie mieszkanie remontowałam i wszystko szło w miarę normalnie, w życiu generalnie nie miałam takiej serii pechów. Kurcze, zaczynam się bać wracać do domu.
Byłam u radiesety, sprawdzał mieszkanie pod kątem ślaków astralnych, cieków wodnych, mówił że energetycznie jest ok. I teraz sama nie wiem czy to moja podświadomość mi figle płata, czy jakaś klątwa albo uroki rzucone przez byłego. Czy jest jakaś metoda żeby takie mieszkanie oczyścić i ochronić przed takimi zdarzeniami?
Dziękuję za rady 🙂
Hej, jeśli chcesz żebym rzucił okiem i powiedział co widze, to opisz tutaj w wątku jak to u was wygląda, bo tutaj rozmawiamy i tutaj najlepiej wszystko wyjaśnimy 🙂
Może twój były przy okazji czegoś tam dotknął i zostawił po sobie jakiś bałagan technicznie... no i do tego ty jesteś naburmuszona na niego i na całą tę sytuację, więc każda kolejna rzecz która się psuje wydaje sie trzy razy gorsza niż jest w rzeczywistości. U mnie szwagier kiedyś wymienial gniazdka i chałupa o mało nie stanęła w ogniu pare dni pozniej. Okazało się że ruszył stare kable których lepiej było nie tykać.
