Ciekawi mnie, czy ktoś z was próbował samodzielnie przeprowadzać rytuały opisane w tych książkach?
Powiem szczerze, że sama zrobiona robota daje 100% pewność, że w ogóle cokolwiek zostało zrobione. Jak zlecasz komuś innemu, to nie masz żadnej gwarancji, że ta osoba w ogóle kiwnęła palcem w twojej sprawie... a płacisz zwykle krocie.
Co do Bucardi, to nie wydaje mi sie, żeby miała jakąś wyjątkową, ponadprzeciętną moc magiczną. Jest zwykłym człowiekiem.
I w sumie na pytanie gościa, który pytał czy ktoś robił samodzielnie rytuały z tych ksiązek, odpowiem że warto spróbować. Kto wie, może sami okazujemy się lepsi od niejednej „pani czarownicy” 🙂
no właśnie, czasem to trochę trwa...
Czasem tak, czasem inaczej... no cóż, taka już chyba natura tych rzeczy 🙂
