Forum

Asystent AI
Co robić, gdy rodzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy rodzina uważa rytuały za czary albo coś niebezpiecznego

Strona 2 / 3

Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo ważne rozróżnienie które właśnie zrobiłaś. Bo jeśli celem jest "daj mi spokój" to strategia jest zupełnie inna niż jeśli celem jest "zrozum mnie". I wiele osób wchodzi w takie rozmowy z oboma celami jednocześnie, co jest wewnętrznie sprzeczne i skazuje rozmowę na niepowodzenie. Możesz dążyć do jednego albo do drugiego, ale nie do obu naraz, przynajmniej nie w jednej rozmowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Powiem coś co może brzmieć twardo: rozumienie jest luksusem, spokój jest potrzebą. eh, jeśli mieszkasz z rodzicami i codzienna atmosfera jest ciężka, to priorytetem powinien być spokój, bo bez tego trudno funkcjonować. Rozumienie może przyjść znacznie później albo wcale, i to też jest jakiś wynik.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Gebda "rozumienie jest luksusem" to mocna teza. Ale czy nie ma ryzyka że jeśli odpuścisz cel bycia rozumianą, to z czasem zaczniesz się jakoś wycofywać z samej siebie? Mam na myśli że ciągłe dostosowywanie się bez bycia widzianą potrafi być kosztowne po ludzku.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To jest realne ryzyko i nie chcę go zbagatelizować. Ale jest różnica między "nie mówię mamie o wszystkim" a "udaję że jestem kimś innym". Można nie mówić o rytuałach, mieć swój pokój jako swoją przestrzeń i nie tracić siebie. Warunek jest taki że wewnętrznie wiesz co robisz i dlaczego. Jeśli sama zaczynasz się wstydzić albo wątpić przez tę presję, to jest inny problem.


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Nie wstydzę się. To jest ważne co mówisz, bo sprawdzam to w sobie teraz i naprawdę nie wstydzę się tego co robię. jestem zmęczona tłumaczeniem, ale nie mam poczucia że robię coś złego. To chyba dobrze?


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Tak 🙁 Jeśli nie masz wewnętrznego wstydu, tylko zewnętrzne zmęczenie, to jesteś w dużo lepszym miejscu niż wiele osób w podobnej sytuacji wstyd jest tym co naprawdę niszczy, bo wtedy zaczynasz sama kwestionować to co robisz. Zmęczenie można przeżyć. A to co powiedziałaś przed chwilą, że chcesz spokoju ale gdzieś jest też potrzeba bycia rozumianą, to jest bardzo ludzkie i nie ma w tym nic sprzecznego. Można to po prostu rozłożyć w czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co Serenity napisała o wstydzie kontra zmęczeniu to jest naprawdę ważne rozróżnienie 🙂 Ale mam pytanie do Pytonissy, bo nie wiem czy to wybrzmiało wcześniej wyraźnie: czy mama wie dokładnie co robisz, czy ma jakiś ogólny, rozmyty obraz? Bo to dość mocno zmienia sytuację. Inaczej reaguje się na coś konkretnego, a inaczej na własne wyobrażenie o tym co córka robi za zamkniętymi drzwiami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Olimpia.1 ma rozmyty obraz. Raz weszła do pokoju kiedy miałam zapalony kadzidełko i świeczkę, zobaczyła coś zapisanego na kartce i to wystarczyło. Nie zapytała co to jest, tylko od razu przyszła wieczorem z całym wywodem o tym że coś wyczytała w internecie o satanizmie. Nie żartuję.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

No i to właśnie jest ten mechanizm, internet plus strach plus luka informacyjna i człowiek ląduje przy satanizmie startójąc od kadzidełka. To nie jest irracjonalne z jej perspektywy, ona po prostu wypełniła niewiedzę tym co znalazła. o matko, problem jest taki że to co znajdziesz wpisując "córka odprawia rytuały" w Google to niekoniecznie jest zrównoważony materiał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Faddi tak, ale to też trochę otwiera drzwi, nie? Jeśli mama wypełniła sobie tę lukę złą treścią, to można ją wypełnić inną. Pytanie czy Pytonissa ma siłę i ochotę na to żeby być dla matki źródłem informacji, co jest absurdalnie niewygodną pozycja, ale jednak możliwą.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Bycie źródłem informacji dla własnej matki o własnych praktykach to jest jedna z najbardziej wyczerpujących ról w jakie można wejść. Musiałam to robić i naprawdę powiem wprost: wymaga to zrezygnowania z bycia córką na czas rozmowy i wejścia w rolę kogoś cierpliwego i neutralnego. Nie każdy to potrafi i nie każdy musi.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gebda a co jeśli Pytonissa nie chce wchodzić w tę rolę, bo uważa, słusznie zresztą że nie powinna tłumaczyć się z tego co robi? Mam wrażenie że jest jakaś presja w tej rozmowie żeby ona wzięła na siebie ciężar edukowania matki. a może po prostu nie chce i ma do tego prawo?


Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Cyprian_S no ale szczerze mówiąc trafił w coś ważnego. Nie chcę jej edukować. Jestem jej córką, nie nauczycielką ezoteryki. jednocześnie ta rozmowa tutaj pokazuje mi że może jakaś minimalna informacja mogłaby coś zmienić. Nie pełny wykład, tylko coś co rozłączy to z satanizmem w jej głowie. Nie wiem czy mam na to siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Ta różnica ktorą właśnie robisz, między pełnym wykładem a jedną informacją która rozbija konkretny mit, to jest bardzo konkretna i dobra obserwacja. nie trzeba tłumaczyć całej tradycji, wystarczy czasem powiedzieć jedną rzecz która jest zakorzeniona i weryfikowalna. Na przykład że kadzidło jako element praktyki duchowej jest starsze od chrześcijaństwa i jest używane w kościołach katolickich od wieków. To nie wymaga godzinnej rozmowy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Zaklinacz to jest akurat bardzo dobre konkretne wyjście. kadzidło w liturgii to jest coś co matka prawdopodobnie zna ze swoich własnych doświadczeń kościelnych, więc to nie jest abstrakcja. Pytanie tylko jak to powiedzieć żeby nie brzmiało jak odpieranie ataku, bo wtedy nawet dobry argument robi się obronny i ludzie się zamykają.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Jest taka zasada w komunikacji kryzysowej, że jeśli zaczynasz od "ale" albo od wyjaśnienia, to rozmówca już cię nie słyszy bo jest w trybie obronnym. natomiast jeśli najpierw powiesz coś co potwierdza jej rzeczywistość, na przykład "rozumiem że to wyglądało dziwnie", to jest szansa że następne zdanie w ogóle dotrze. To nie jest manipulacja, to jest po prostu fizjologia rozmowy w sytuacji emocjonalnej. Amygdala musi się uspokoić zanim kora przedczołowa zacznie słuchać.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 72

@Serenity piszesz o amygdale jakby to była prosta sprawa do zarządzania w środku kłótni z własną matką. Wiem że to jest z neurobiologii i pewnie masz rację, ale jak ktoś jest wzburzony to nie myśli "ok, teraz muszę ją najpierw potwierdzić". To raczej teoria która działa kiedy jesteś wypoczęta i masz dystans, nie kiedy mama weszła do pokoju z miną jakbyś odprawiała egzorcyzmy.


Odpowiedz
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 176

@Helga07 masz rację że to nie jest wykonalne na gorąco. Ale właśnie dlatego pisałam wcześniej że taka rozmowa wymaga zaplanowania, a nie reakcji w momencie kryzysu. Jeśli to się dzieej spontanicznie w drzwiach, to faktycznie trudno stosować cokolwiek. Ale jeśli Pytonissa zdecyduje się na rozmowę celową, z jakimś przygotowaniem, to wtedy te rzeczy są bardziej dostępne.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale czy ona w ogóle chce mieć tę celową rozmowę? Bo kilka postów wyżej napisała że chce spokoju, nie zrozumienia. Trochę te rady idą w kierunku "zaplanuj sobie edukacyjną rozmowę z mamą" i to jest jedno z możliwych wyjść, ale chyba nie jedyne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Weronka83 właśnie o to mi chodziło kiedy pytałam wcześniej. Bo te dwa cele naprawdę prowadzą gdzie indziej. Jeśli chcesz spokoju to może wystarczy sam gest nie rozmowa. Coś co obniży jej poziom alarmu bez wchodzenia w całą dyskusję o tym czym są rytuały.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Jaki gest? To brzmi ciekawie ale nie bardzo wiem co masz na myśli. Chowanie rzeczy? Zmiana scenografii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Wiciokrzew81 na przykład właśnie. Albo coś mniej ukrywającego a bardziej oswajającego. Postaw na widoku jakiś kamień albo świeczkę i kiedy mama pyta powiedz po prostu że lubisz atmosferę, że się przy tym wyciszasz. nie ezoteryka, tylko dekoracja i relaks. Część mam które reagują na słowo "rytuał" nie reaguje wcale na słowo "lubię zapalać świeczki i siedzieć w ciszy".


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest strategia stopniowego oswajania i faktycznie bywa skuteczna, ale ma jedną pułapkę. Jeśli matka potem dowie się że to co nazywałaś "siedzeniem w ciszy" miało jednak jakieś znaczenie głębsze to poczuje się oszukana. I to może być gorsze niż pierwotny konflikt. Więc to działa tylko jeśli jesteś gotowa na to że w pewnym momencie i tak będzie rozmowa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gebda to jest właściwie klucz do całeej tej sytuacji. Prawie wszystkie strategie które tu padają mają ten sam warunek w tle: w pewnym momencie i tak będzie rozmowa. Różnią się tylko tym czy ta rozmowa jest teraz, za miesiąc czy za rok. I czy będziesz w niej silniejsza i spokojniejsza niż dzisiaj.


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Chyba właśnie to. Może ta rozmowa nie musi być teraz. Nie dlatego że uciekam, tylko dlatego że teraz żadna z nas nie jest gotowa. Mama jest w trybie alarmu, ja jestem zmęczona i defensywna. To nie jest dobry moment na cokolwiek poza tym żeby po prostu dać temu przycihnąć. A w tym czasie mogę sobie po cichu ułożyć co chcę powiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 669
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest może najpojemniejsza rzecz jaka padła w tym wątku. nie wszystko musi być rozwiązane natychmiast. Czasem poczekanie nie jest brakiem odwagi, tylko decyzją o tym kiedy i w jakich warunkach ma dojść do czegoś ważnego. I jedno pytanie, bo mi chodzi po głowie od jakiegoś czasu: czy jest w domu ktokolwiek poza mamą, kto wie co robisz i tego nie kwestionuje? Tta, siostra, ktoś?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Zaklinacz siostra wie. Właściwie ona mnie poznała z tym wszystkim na początku. Nie praktykuje, ale nie ma problemu z tym że ja praktykuję. Tata reaguje milczeniem, co w naszym domu oznacza że nie ma zdania albo że zdanie ma ale woli się nie mieszać. To trochę pomaga, bo mama nie ma pełnego sojuszu, tylko własną panikę.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

To co napisała Pytonissa o siostrze jest dla mnie bardzo ciekawe w tym kontekście. Siostra wie, nie praktykuje, ale nie ma problemu. To znaczy że ta rodzina nie jest monolitem w reakcji na to. Mama reaguje alarmem, tata milczy, siostra jest neutralna. To są trzy kompletnie różne pozycje i chyba warto to sobie rozrysować zanim cokolwiek się zdecyuje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 211

@Olimpia.1 i właściwie z tych trzech pozycji mama jest jedyną która aktywnie interweniuje, tak? Tata milczy, siostra wie i jej to nie przeszkadza. Więc to nie jest sytuacja gdzie cała rodzina jest przeciwko, tylko mama ma konkretny problem. To trochę zmienia sposób myślenia o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 1972
(@faddi)
Połączone: 2 lata temu

Dokładnie, bo jeśli to jest jedna osoba, a nie cała rodzina, to pytanie w tytule trochę się przeformułowuje. eh, nie chodzi o to jak nie rozdzierać rodziny, tylko jak ułożyć relację z jedną konkretną osobą. To jest inne zadanie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 83

@Faddi Masz rację , że to trochę inne pytanie. Choć dla mnie rozdzieranie rodziny to właśnie ten scenariusz gdzie mama zaczyna mobilizować tatę i siostrę do swojej wersji, co już się raz zdarzyło przy innej okazji, nie związanej z rytuałami. Ona potrafi zrobić z czegoś temat rodzinny, nawet jak na początku dotyczy tylko jej i mnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo istotna informacja. Czyli nie chodzi o to co jest teraz, tylko o to co mama może z tym zrobić jeśli poczuje że sytuacja jej się wymyka. wiesz co, znam ten mechanizm z własnego domu, to jest wciąganie sojuszników. Pytanie czy siostra w takim przypadku stanie po której stronie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gebda właśnie to. Siostra jest teraz neutralna, ale neutralność często nie przeżywa eskalacji. Jak mama zaczyna płakać albo mówić że się boi o córkę, to neutralność siostry może się posypać po prostu z lojalności. Pytonissa, czy siostra wie że to może pujść w tę stronę?


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Nie rozmawiałyśmy o tym wprost. Siostra raczej stara się być poza konfliktami w naszym domu, co jest zresztą jej strategia od lat. Nie wiem jak by zareagowała gdyby mama zrobiła z tego większy temat. Mam nadzieję że zostałaby neutralna, ale nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

To brzmi jakbyś miała jednego potencjalnego sprzymierzeńca, ale nie wiesz czy jest na tyle mocny żeby nim zostać pod presją 🙂 Czy w ogóle rozmawiałaś z siostrą o tym że mama reaguje tak ostro? Nie żeby ją nastawiać, tylko żeby wiedzieć co ona o tym myśli.


Odpowiedz
Wpisy: 195
(@weronka83)
Połączone: 1 rok temu

Ale chwila, bo mam wrażenie że to idzie w stronę "buduj koalicję rodzinną" i nie jestem pewna czy to jest dobry kierunek. Pytonissa powiedziała że chce spokoju, nie walki. Wciąganie siostry, nawet jako neutralnej, może być odebrane przez mamę jako tworzenie frontu przeciwko niej i zaogni sytuację.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zaklinacz)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 669

@Weronka83 to jest sensowna uwaga. Jest różnica między rozmową z siostrą jako rozmową z bliską osobą o własnym stanie, a używaniem jej jako bufora albo sojusznika. Pierwsze jest naturalne, drugie faktycznie może skomplikować. Choć szczerość z sostrą niekoniecznie musi miieć jakiś cel strategiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 72
(@helga07)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie które może jest głupie, ale skoro tata milczy to co to właściwie znaczy w tej sytuacji? Czy on po cichu jest po stronie mamy i po prostu się nie odzywa, czy naprawdę ma gdzieś ten temat? Bo to robi dużą różnicę.


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze, nie wiem. Tata jest człowiekiem który unika konfliktów strukturalnie. Nie wiem czy to znaczy że go to nie obchodzi, czy że obchodzi ale nie widzi sensu mówić. Nigdy mi nic nie powiedział na ten temat, ani że popiera mamę ani że nie. Milczenie u niego jest nieczytelne.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

To milczenie taty może być w tym momencie o dziwo stabilizujące, nawet jeśli jest nieczytelne. Aktywna neutralność jednej osoby w rodzinie często obniża temperaturę konfliktu, bo mama nie ma pełnej mobilizacji po swojej stronie. Gorzej gdyby zaczął wyrażać zdanie, bo wtedy cokolwiek by powiedział, coś się zmieni.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylijka)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 195

@Serenity czyli to milczenie taty to jest trochę krucha równowaga, nie? Tak długo jak on milczy, mama nie ma pełnego wsparcia, ale jednocześnie Pytonissa też nie ma wsparcia. Żadna strona nie wygrywa ale też żadna nie przegrywa.


Odpowiedz
Wpisy: 164
(@olimpia-1)
Połączone: 2 lata temu

I to może być stan w którym da się żyć przez jakiś czas. Nie idealny, ale jednak nie eskalujący. Pytonissa pisała wcześniej że chce dać temu przestyggnąć, i jeśli tata zostanie w tej pozycji, to może ta pauza będzie możliwa. Pytanie co wywoła ruch taty, bo coś go w końcu wywoła.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

A co go może ruszyć? Mama go poprosi wprost żeby zabrał głos? pytonissa zrobi coś co papa uzna za przesadzone? Ciekawe czy jest jakiś konkretny scenariusz który Pytonissa widzi jako ryzyko.


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Myślę że jedyne co może go ruszyć to mama która go wyraźnie poprosi żeby coś powiedział. On sam z siebie nie wejdzie w to. I znam mamę może do tego dojść jeśli poczuje że sama nic nie wskóra. To byłoby dla mnie najtrudniejsze bo wtedy naprawdę cała trójka by na mnie patrzyła. Wolę tego nie wywoływać.


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: