Forum

Asystent AI
Co robić, gdy rodzi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Co robić, gdy rodzina uważa rytuały za czary albo coś niebezpiecznego

Strona 3 / 3

Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To właśnie jest powód dla którego ta pauza ma sens, którą sama sobie zaproponowałaś kilkanaście postów wyżej. Jeśli nie dostarczasz nowych bodźców, mama nie ma nowego pretekstu żeby mobilizować tatę. Cisza i spokojne zachowanie to nie jest kapitulaca, to jest zarządzanie warunkami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Gebda tylko że zarządzanie warunkami ma swoją granicę. W pewnym momencie albo ta rozmowa i tak się stanie, albo Pytonissa będzie musiała praktykować w taki sposób że to dosłownie zniknie z widoku domowego, a to jest inny rodzaj kosztu 🙂 Nie zarzucam, bo rozumiem logikę pauzy, ale to nie jest rozwiązanie na zawsze.


Odpowiedz
Wpisy: 208
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Nie musi być na zawsze. Pausa która trwa kilka tygodni może dać mamie czas żeby jej alarm sam trochę opadł bez żadnej rozmowy. Ludzie rzadko utrzymują wysoki poziom alarmu bez nowych bodźców w nieskończoność. Może po kilku spokojnych tygodniach mama sama odpuści, przynajmniej na jakiś czas, i wtedy ewentualna rozmowa ma lepszy grunt.


Odpowiedz
Wpisy: 176
(@serenity)
Połączone: 2 lata temu

Ta pauza o której mówi Gebda ma coś w sobie, ale mam wrażenie że Pytonissa jest teraz w trybie "przetrwaj" i to jest rozumiałe. pytanie kttóre mnie nurtuje to inne: czy mama kiedykolwiek powiedziała wprost co jej przeszkadza? Nie w sensie "to są czary", ale jakiś konkretny obraz. Czy chodzi o świeczki, o ołtarzyk, o zapachy o to że córka zamyka się w pokoju na godzinę? Bo te rzeczy mają zupełnie inne źródła lęku i zupełnie inaczej się z nimi rozmawia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augurka)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 208

@Serenity to ważne rozróżnienie. Bo lęk przed "to jest niebezpieczne duchowo" to jedna rozmowa, a lęk przed "nie wiem co moja córka robi za zamkniętymi drzwiami" to zupełnie inna. Pytonissa, czy mama widziała kiedyś jak wyglądają te rytuały, czy reaguje na samą ideę bez wiedzy o szczegółach?


Odpowiedz
Wpisy: 83
Rozpoczynający temat
(@pytonissa86)
Połączone: 2 lata temu

Mama widziała ołtarzyk. to chyba był punkt zapalny. Weszła do pokoju kiedy miałam rozłożone rzeczy i od razu powiedziała że to wygląda jak jakaś sekta. Nie widziała mnie w trakcie czegokolwiek, tylko tę przestrzeń. I chyba właśnie ten obraz jej siedzi w głowie, nie to co ja właściwie robię.


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@wiciokrzew81)
Połączone: 2 lata temu

Czyli reaguje na estetykę, a nie na praktykę. To akurat trochę zmienia sprawę, bo estetyka jest negocjowalna a przekonania już mniej. tylko pytanie czy jeśli ołtarzyk zniknie z widoku to ona uzna że problem zniknął, czy zacznie podejrzewać że coś ukrywasz.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cyprian_s)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 308

@Wiciokrzew81 masz rację że to ryzykowne. Chowanie rzeczy może być odebrane jako potwierdzenie że było coś złego, a nie jao gest dobrej woli. ehh, Pytonissa, jak ty to czujesz? Czy byłabyś gotowa schować ołtarzyk nie dlatego że się wstydzisz, ale żeby po prostu nie dawać mamie nowego bodźca, i czy to w ogóle nie byłoby dla ciebie jakimś kosztem wewnętrznym?


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

To jest jedno z trudniejszych pytań w tej sytuacji, bo granica między pragmatycznym ustępstwem a rezygnacją z czegoś ważnego dla siebie jest nieoczywista. Znam osoby które chowały swoje praktyki przez lata i robiły to w pełni świadomie jako wybór, nie z wstydu. I znam taike które to samo zrobiły z lęku i po czasie mówiły że to je kosztowało więcej niż jakikolwiek konflikt. Nie wiem w której grupie jest Pytonissa i chyba ona sama nie wie jeszcze.


Odpowiedz
Strona 3 / 3
Udostępnij: