Forum

Asystent AI
Rytuał na rekoncyli...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał na rekoncyliację po zdradzie - czy to dobry pomysł?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2453
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się nad czymś, co chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Mam znajomą, która po zdradzie partnera rozważa jakiś rytuał na pogodzenie się - żeby to wszystko jakoś "naprawić" energetycznie, odbudować więź. I teraz pytanie: czy to w ogóle ma sens? Bo z jednej strony rozumiem, że magia może wspierać procesy, które już gdzieś tam się toczą. Ale z drugiej - jeśli zaufanie zostało złamane, to czy rytuał cokolwiek tu zmieni, czy tylko przykryje problem? Nie wiem, jak wy na to patrzycie, bo mnie ta kwestia naprawdę nie daje spokoju.


Odpowiedz
142 odpowiedzi
Wpisy: 2528
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To jest jedno z tych pytań, gdzie sama magia schodzi na drugi plan, bo najpierw trzeba by ustalić, czego ta osoba właściwie chce. Czy chce żeby partner wrócił, czy żeby relacja była taka jak przed zdradą, czy może żeby po prostu przestało boleć? Bo to są trzy zupełnie różne intencje i każda z nich prowadzi do innego rodzaju pracy. Rytuał na pogodzenie się po zdradzie to nie jest jedno konkretne działanie - to zależy w stu procentach od tego, co siedzi u podstaw.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Hellan Dokładnie to samo myślę. Ale chciałabym dodać jeszcze jeden wymiar - bo w takich sytuacjach często pojawia się pytanie o wolną wolę. Jeśli jedna strona chce się pogodzić, a druga ma ambivalentne uczucia albo w ogóle nie czuje potrzeby naprawy, to co właściwie robimy takim rytuałem? Przepychamy czyjąś wolę? To etycznie mocno dyskusyjne, szczególnie w kontekście zdrady, gdzie dynamika między ludźmi jest już i tak poważnie zachwiana.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Bryza No właśnie, o tę etykę mi też chodzi. Ale mam wrażenie, że wiele osób w takiej sytuacji emocjonalnej w ogóle nie myśli o tym aspekcie - po prostu szuka czegokolwiek, co da im poczucie wpływu na sytuację. I tu jest chyba największa pułapka, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 2633
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Zatrzymajmy się chwilę, bo ta rozmowa zmierza w kierunku "rytuał na pogodzenie się jest zły", a to nie jest takie jednoznaczne. Są tradycje, gdzie praca z parą po kryzysie jest czymś zupełnie normalnym - na przykład w praktykach hoodoo jest coś, co się nazywa reconciliation work, i to nie jest o "zmuszaniu" kogoś do powrotu, tylko o usunięciu energetycznych blokad między dwiema osobami, które oboje chcą spróbować. Klucz to właśnie to "oboje". Pytanie do Zorki: czy twoja znajoma wie, czy jej partner też chce próbować?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Indaphoros Szczerze nie wiem, czy on chce próbować. Z tego co mi mówiła, to on "nie zamknął drzwi", ale też nie wykazuje jakiejś wielkiej inicjatywy. Czyli taka szara strefa.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Zorka I to jest właśnie ten moment, gdzie ja bym się bardzo poważnie zastanowiła zanim cokolwiek robię. "Nie zamknął drzwi" brzmi jak ktoś, kto sam nie wie czego chce. I teraz pytanie, które sama sobie zadaję w takich przypadkach: czy praca energetyczna ma tu wspierać naturalny proces, czy zastępować rozmowę, której żadne z nich nie odbyło? Bo jeśli to drugie, to rytuał może dać chwilowe poczucie działania, ale nie dotknie sedna.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Herga Zgadzam się, ale powiem więcej - widziałam przypadki, gdzie rytuał paradoksalnie pomagał właśnie dlatego, że zmuszał osobę do sformułowania intencji. Kiedy siadasz do pracy i musisz zdecydować, o co prosisz, to już sam ten proces może coś poruszyć w środku. Nie mówię, że to wystarczy, ale nie deprecjonowałabym tego aspektu.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A co to jest to hoodoo? Słyszałem nazwę ale nie do końca wiem, czym się różni od zwykłej magii. Przepraszam że trochę z boku.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kappi Hoodoo to tradycja ludowa wywodząca się ze Stanów Zjednoczonych, głównie spośród Afroamerykanów z południa kraju. To nie jest religia, bardziej praktyczne zastosowanie magii - używa się ziół, świec, korzeni, olejków. Od voodoo różni się tym, że voodoo to religia z bóstwami i rytuałami zbiorowymi, a hoodoo to indywidualna praca, często bardzo pragmatyczna. I tak jak Indaphoros mówi, reconciliation spells są tam osobną kategorią, z konkretną materia medica - na przykład lodowy miód, liście magnolii, korzeń calamus.


Odpowiedz
Wpisy: 2088
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Znam kilka osób, które po zdradzie robiły różne rzeczy - karty, rytuały, numerologia - i szczerze, w żadnym przypadku to nie "naprawiło" relacji, jeśli nie było równoległej realnej pracy między ludźmi. Ale z drugiej strony jedna z tych osób mówiła, że rytuał dał jej poczucie, że "robi coś", zamiast tylko czekać. I może to właśnie temu służyło - odzyskaniu poczucia sprawczości. Nie wiem, czy to dobry powód do rytuału, ale rozumiem tę logikę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Pajeczyna A czy te osoby robiły rytuały samodzielnie czy z pomocą kogoś? Bo to też ma znaczenie - przy samodzielnej pracy łatwiej o projekcję własnych lęków na sam rytuał, szczególnie jeśli ktoś jest w środku silnej emocji.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę w to z innej strony. Mnie zawsze przy rekoncyliacji po zdradzie interesuje, co się dzieje z energią samego aktu zdrady - bo to nie jest neutralne zdarzenie. Zostaje po tym coś, co różne tradycje nazywają różnie: "breach in the container", "złamanie przysięgi", w Wicca mogłoby to wejść w kontekst karmy przysięgi. I jeśli rytuał na pogodzenie się nie uwzględnia pracy z tym śladem, to trochę jak malowanie ścian bez szpachlowania dziur.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Kunia To ciekawe ujęcie. Masz na myśli że najpierw trzeba by zrobić pracę "oczyszczającą" z tego, co było, zanim w ogóle podejdzie się do pogodzenia? Coś w rodzaju zamknięcia etapu?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Cohen Mniej więcej tak. W niektórych podejściach mówi się o tym jako o przerwaniu starego kontraktu i świadomym zawarciu nowego - bo relacja po zdradzie, jeśli ma działać, to de facto jest nową relacją między tymi samymi ludźmi. I rytuał, który to odzwierciedla, ma zupełnie inną logikę niż taki, który próbuje "cofnąć" to, co się stało.


Odpowiedz
Wpisy: 2173
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Dodałbym do tego, że w tradycji ceremonialnej jest pojęcie "severance" przed każdą pracą naprawczą - najpierw przecinasz stare połączenia, potem budujesz nowe. Bez tego kroku łatwo o mieszanie energii z różnych etapów relacji, co może dać efekt odwrotny do zamierzonego. Znam przypadki, gdzie ktoś robił rytuał "na miłość" bez wcześniejszego oczyszczenia i efektem było nasilenie konfliktu, bo wyciągnęło to na powierzchnię rzeczy, które były zakopane.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, a jak to technicznie wygląda, to "przecinanie starych połączeń"? Czy to znaczy że trzeba najpierw zrobić rytuał na rozstanie, a potem na pogodzenie? To nie brzmi intuicyjnie...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Natalie09 Nie do końca. Chodzi raczej o intencjonalne zamknięcie pewnego rozdziału, niekoniecznie o rozstanie. Możesz np. pracować ze świecą, symbolizując nią "wersję relacji przed zdradą" i świadomie ją gasić - nie jako koniec związku, tylko jako koniec tego konkretnego etapu. To bardziej praca z intencją i symboliką niż dosłowny rytuał rozstania.


Odpowiedz
Wpisy: 1278
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Mam jedno pytanie do tej dyskusji, bo coś mnie tu gryzie. Wszyscy mówimy o rytuałach z perspektywy osoby zdradzanej. Ale co z osobą, która zdradziła? Czy ten temat w ogóle uwzględnia jej pracę energetyczną, czy zakłada się, że wystarczy praca jednostronna?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Fraida I właśnie to pytanie rozkłada moim zdaniem większość takich rytuałów na łopatki. Bo pogodzenie, jeśli ma być czymś więcej niż iluzją, wymaga pracy z obu stron. Rytuał jednostronny może wpłynąć na nastrój, na własne nastawienie, na otwarcie kanałów komunikacji - ale nie zastąpi tego, że osoba która zdradziła musi przepracować swoje własne rzeczy, niekoniecznie magicznie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Bryza I to jest kluczowe, co napisała Bryza. Bo ja widziałam naprawdę dużo takich sytuacji - ktoś robi rytuał, czuje się lepiej, ma wrażenie że "coś ruszyło", a partner dalej siedzi w tym samym miejscu emocjonalnym co był. I co wtedy? Mija tydzień, dwa, efektu brak, i zaczyna się spirala: może zrobiłam źle, może za słabo, może potrzeba powtórzyć. To jest pułapka sama w sobie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Fraida A właśnie - czy myślisz, że ta spirala bierze się z samego rytuału, czy z tego, że osoba szukała gotowego rozwiązania, które zwalnia ją z trudnej rozmowy z partnerem?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Kunia Moim zdaniem z obu. Rytuał daje poczucie działania bez konfrontacji. A konfrontacja po zdradzie jest może najtrudniejszą rzeczą, jaka istnieje w relacji. Więc to jest taka bezpieczna namiastka.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Fraida Ale tu jest coś, co mnie przy tym wszystkim zastanawia od początku tej dyskusji. Mówimy dużo o tym, czy rytuał "zadziała", ale nie bardzo rozmawiamy o tym, co ma zadziałać. Bo jeśli celem jest autentyczne odbudowanie zaufania, to czy w ogóle jest jakiś rytuał, który to adresuje wprost? Nie chodzi mi o symbole, świece, intencje - tylko dosłownie: czy istnieje praca, która dotyka samego zaufania jako struktury?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Hellan To zależy jak definiujesz zaufanie w kontekście energetycznym. W niektórych podejściach mówi się o nim jako o czymś zbliżonym do "cord" - połączeniu, które albo jest nienaruszone, albo nie. I wtedy praca z tym połączeniem jest bezpośrednią pracą z zaufaniem. Ale zgadzam się, że rzadko ktoś to tak artykułuje wprost, zamiast tego mówi o "miłości" albo "przyciąganiu", co jest zupełnie czymś innym.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Seid Właśnie. I tu jest ten problem z nazewnictwem - wiele rytuałów miłosnych, które można znaleźć w sieci, operuje na "przyciąganiu" albo "połączeniu", ale przy rekoncyliacji po zdradzie potrzeba czegoś precyzyjniejszego. Przyciągnięcie kogoś z powrotem to nie to samo, co naprawienie tego, co pękło.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Indaphoros No i to jest chyba fundament całej tej rozmowy. Dlatego powiem to wprost: większość gotowych rytuałów na "powrót partnera" jest do niczego w tej sytuacji. Bo są pisane z myślą o rozstaniu, nie o zdradzie. To są dwie różne sytuacje z zupełnie inną dynamiką energetyczną.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 342

@Bryza To w takim razie jak powinno wyglądać coś, co faktycznie adresuje zdradę? Czy w ogóle istnieje jakaś sprawdzona praca do tego?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Natalie09 Sprawdzona to duże słowo. Ale są podejścia, które mają więcej sensu - takie, które zamiast skupiać się na "przyciąganiu", skupiają się na oczyszczeniu konkretnego zdarzenia i intencjonalnym zresetowaniu relacji. Coś w stylu tego, co Kunia mówiła wcześniej o nowym kontrakcie. Tylko że to wymaga pracy od obu stron, a najczęściej pracuje tylko jedna.


Odpowiedz
Wpisy: 2088
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i mam pytanie, które mi siedzi od jakiegoś czasu w tej dyskusji - czy ktokolwiek z was widział albo słyszał o przypadku, gdzie praca jednostronna po zdradzie rzeczywiście coś zmieniła? Nie "zmieniła nastawienie osoby robiącej rytuał", tylko dosłownie wpłynęła na drugą stronę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Pajeczyna Znam jeden taki przypadek z opowieści, ale szczerze - nie wiem jak go ocenić. Kobieta robiła pracę jednostronną przez kilka tygodni, mężczyzna wrócił. Ale on też miał swoje powody do powrotu, które nie były związane z żadną magią. Więc czy to rytuał, czy zbieg okoliczności - nie do rozstrzygnięcia.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Herga I to jest chyba jeden z tych przypadków, gdzie nawet jeśli ktoś jest przekonany o skuteczności, to kauzalność jest nieweryfikowalna. Co nie znaczy że praca nie miała żadnego efektu - może miała wpływ na energetykę samej osoby, która potem inaczej się komunikowała, inaczej reagowała. I to już samo w sobie mogło coś zmienić.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Cohen No właśnie, to jest ten aspekt, który mnie przy tym wszystkim najbardziej interesuje. Zmiana w osobie pracującej jako wektor zmiany w relacji. Bo jeśli ktoś przez kilka tygodni pracuje intencjonalnie z czymś, to zmienia się jego stan emocjonalny, jego sposób bycia w przestrzeni wspólnej z partnerem. I to jest mechanizm, który rozumiem. Ale to nie jest "ściągnięcie" kogoś.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Czyli trochę jak z terapią, tylko w innej formie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Kappi W pewnym sensie tak, choć porównanie kuleje, bo terapia ma inny mechanizm działania. Ale jeśli chodzi o efekt - że zmiana w jednej osobie wpływa na relację - to tak, jest podobne. Różnica jest taka, że w pracy energetycznej zakładasz też wpływ na pole zewnętrzne, nie tylko na siebie. I to jest właśnie ta część, która jest nieweryfikowalna.


Odpowiedz
Wpisy: 2453
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego wszystkiego i w sumie zaczynam rozumieć, dlaczego moja znajoma jest w takim miejscu. Ona chce mieć poczucie, że coś robi, że ma jakiś wpływ. Bo czekanie i niepewność są nie do zniesienia. Ale z tego co piszecie, to chyba ważniejsze byłoby żeby ona najpierw wiedziała, czego w ogóle chce dla siebie - nie tylko "żeby on wrócił".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Zorka I to jest, moim zdaniem, najważniejsze zdanie w tym wątku od dłuższego czasu. Zanim ktokolwiek siada do jakiejkolwiek pracy przy rekoncyliacji, powinien wiedzieć, czy chce tego związku jako takiego, czy tylko chce przestać czuć ból po zdradzie. To są dwie różne intencje i prowadzą do dwóch różnych prac.


Odpowiedz
Wpisy: 1524
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

A czy te dwie intencje mogą ze sobą kolidować w trakcie rytuału? Pytam, bo wyobrażam sobie sytuację, że ktoś siada z jedną intencją, a w połowie pracy zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę chce czegoś innego. Co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Ballen Może się to zdarzyć i najczęściej rytuał się po prostu "nie domyka" - jest poczucie niekompletności, czasem silna emocja w środku pracy. Niektórzy wtedy przerywają, inni kończą mechanicznie. Z mojego punktu widzenia lepiej przerwać i wrócić do intencji, niż domykać coś, co już nie odpowiada temu, czego naprawdę chcesz.


Odpowiedz
Wpisy: 1549
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu na chwilę, bo mam jedno przemyślenie do całości. Rozmawiamy o tym, czy rytuał po zdradzie ma sens, ale cały czas zakładamy, że ta praca ma "załatwić" sprawę. Tymczasem są tradycje - choćby w praktykach afrobrazylijskich - gdzie praca po takim zerwaniu kontraktu emocjonalnego służy głównie temu, żeby osoba wychodziła z tego bez energetycznego ciężaru, niezależnie od tego, co się wydarzy w relacji. Nie chodzi o przyciągnięcie ani nawet o naprawę. Chodzi o odzyskanie własnego gruntu.


Odpowiedz
Wpisy: 1549
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

To co powiedziałaś o tradycjach afrobrazylijanskich jest dla mnie ważne i chcę do tego wrócić. Bo w Candomblé czy Umbandzie praca po zerwaniu więzi - niezależnie od przyczyny - ma często charakter oczyszczenia przez rozstanie z tym, co było, a nie przez zatrzymanie. Czyli de facto nie ma tam czegoś takiego jak "praca na powrót", jest praca na zamknięcie jednego cyklu i otwarcie nowego. I ten nowy cykl może być z tą samą osobą, ale może nie być. To jest fundamentalna różnica w podejściu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Lady A czy w tych tradycjach jest w ogóle przestrzeń na coś, co moglibyśmy nazwać rekoncyliację? Czy to jest tak, że zdrada jest traktowana jako definitywne zerwanie więzi i nie ma odwrotu?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1549

@Ballen Nie aż tak kategorycznie. Są prace związane z odnowieniem przymierza, ale to nie jest to samo co "naprawienie". Bardziej chodzi o stworzenie czegoś nowego na bazie tego, co zostało. I często wymaga to pracy obu stron - nie tylko jednej.


Odpowiedz
Wpisy: 2173
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

To mi przypomina coś z Hoodoo, gdzie jest rozróżnienie między "come back to me" a "reconciliation work". To drugie jest znacznie bardziej skomplikowane i często wymaga pracy z przeszkodą, czyli z tym konkretnym zdarzeniem, które spowodowało rozłam. Nie można go po prostu ominąć.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Seid Czyli de facto każde sensowne podejście do rekoncyliacji po zdradzie zakłada, że zdrada musi być jakoś zaadresowana w samej pracy, a nie schowana pod dywanem?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Herga Tak to rozumiem, tak. I to jest też chyba odpowiedź na wcześniejsze pytanie Pajeczyny o to, czy praca jednostronna może coś zmienić. Może, ale tylko jeśli adresuje to zdarzenie bezpośrednio, a nie próbuje na nie nałożyć "połączenie" od góry.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Seid Ale tu mam pytanie praktyczne - jak to wygląda w praktyce? Mówicie "zaadresować zdradę w pracy", ale co to konkretnie oznacza? Bo wyobrażam sobie dwa scenariusze: jeden to symboliczne przepracowanie bólu i uwolnienie, a drugi to intencjonalna praca z energią sprawcy. I to są zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Kunia Dokładnie tak to widzę. I ten drugi scenariusz wchodzi w grę dotykania wolnej woli, co jest dyskusyjne etycznie. Natomiast ten pierwszy - przepracowanie i uwolnienie - jest o tyle sensowne, że skupia się na sobie, nie na drugiej osobie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Indaphoros Właśnie to jest coś, o czym chciałabym zapytać, bo to jest konkretna sytuacja mojej znajomej. Ona mówi, że chce rekoncyliacji, ale słuchając tego, co tu piszecie, zaczynam się zastanawiać, czy ona w ogóle wie, czego chce. Czy jest jakiś sposób, żeby to rozróżnić zanim w ogóle zacznie jakąkolwiek pracę?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Zorka, to jest bardzo konkretne pytanie i myślę, że odpowiedź brzmi: tak, jest. Praca z kartami przed rytuałem, ale nie jako wróżba tylko jako sposób do rozpoznania własnej intencji. Konkretnie chodzi o to, żeby zapytać karty nie "czy on wróci" tylko "co ja naprawdę chcę z tej sytuacji". To są zupełnie różne pytania i karty reagują na nie zupełnie inaczej.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Fraida A co jeśli karty pokażą coś, czego ta osoba nie chce zobaczyć? Pytam, bo z mojego doświadczenia ludzie w takich sytuacjach mają tendencję do czytania kart pod tezę.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Pajeczyna I słusznie pytasz, bo to jest realne ryzyko. Dlatego warto robić takie rozkłady kiedy emocje trochę opadną, nie w środku kryzysu. Albo poprosić kogoś z zewnątrz o czytanie, kto nie jest zaangażowany emocjonalnie.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A czy ten etap z kartami jest w ogóle konieczny, czy można po prostu wejść w pracę i zobaczyć co wychodzi?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Kappi Można, ale to trochę jak wchodzenie do ciemnego pokoju bez latarki. Możesz trafić tam gdzie chcesz, ale jest duże ryzyko, że po drodze coś przewrócisz. Praca bez jasnej intencji na takim ładunku emocjonalnym jak zdrada jest naprawdę ryzykowna - nie w sensie nadprzyrodzonym, tylko w sensie tego, że możesz wzmocnić nie to, co chciałeś.


Odpowiedz
Wpisy: 1372
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że w tej dyskusji cały czas kręcimy się wokół jednego pytania, które zostało postawione na początku wątku: czy to w ogóle dobry pomysł. I po tych kilkudziesięciu postach moja odpowiedź jest taka, że zależy całkowicie od tego, jaka jest ta intencja i czy obie osoby są wewnętrznie gotowe. Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Cohen Zgadzam się z tym, ale brakuje mi jeszcze jednego elementu. Nawet jeśli intencja jest czysta i obie osoby są gotowe - co z samą zdradą jako zdarzeniem energetycznym? Bo jest coś, co w różnych tradycjach opisywane jest jako "plamka" albo "skaza" w polu relacji. Czy można to po prostu przepracować intencją, czy to wymaga czegoś bardziej konkretnego?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Hellan To jest temat, który mnie tu interesuje od dłuższego czasu. Słyszałem o podejściu, gdzie zdrada jest traktowana jak energetyczny "dług" i praca polega na jego symbolicznym wyrównaniu - nie na zapomnieniu, tylko na zrównoważeniu. Brzmi abstrakcyjnie, ale ma swoją logikę w kontekście pracy z intencją.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kobalt A jak to zrównoważenie wygląda w praktyce? Bo jeśli mówimy o symbolicznym wyrównaniu, to co jest po drugiej stronie tej wagi?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Herga Nie znam szczegółów tej konkretnej praktyki, więc nie będę zgadywać. Ale generalnie w takich pracach chodzi o coś w stylu ofiary, zobowiązania albo intencjonalnego aktu, który energetycznie "waży" tyle co to, co zostało zaburzone. To nie jest moja dziedzina, więc niech ktoś inny uzupełni jeśli zna temat.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Kobalt Wejdę tu, bo Kobalt otworzył coś ważnego. W niektórych pracach opartych na tradycji ludowej - niekoniecznie afrobrazylijanskiej, bo też słowiańskiej - jest coś takiego jak "oddanie" albo "rozliczenie". Nie karanie, tylko właśnie wyrównanie. Problem polega na tym, że w kontekście rekoncyliacji trudno to zrobić jednostronnie, bo zdarzenie angażowało dwie strony. I to jest chyba najważniejsze ograniczenie pracy jednostronnej w tej konkretnej sytuacji.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Bryza, to co napisałaś o "oddaniu" i "rozliczeniu" jest dla mnie kluczowe, ale mam pytanie: kto to rozliczenie definiuje? Bo jeśli mówimy o pracy jednostronnej, to ta osoba, która doznała zdrady, samodzielnie określa co jest wystarczające? To brzmi jak spore pole do autosabotażu.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Indaphoros No i tutaj jest właśnie sęk. W tradycjach, które znam, to nie jest jednostronna decyzja - jest jakiś zewnętrzny element, który weryfikuje. W słowiańskich praktykach to często był rytuał z udziałem osoby trzeciej, coś w rodzaju świadka. Ale w kontekście pracy solowej rzeczywiście trudno to replikować.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy o symbolicznym wyrównaniu i zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest właśnie ta część, której brakuje w większości gotowych rytuałów na rekoncyliację. Takie rzeczy, które krążą po internecie, zazwyczaj mają na celu przyciągnięcie, a pomijają całkowicie etap przepracowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kunia Tak, i to jest chyba największy problem z gotowymi przepisami. Są pisane jakby zdrada była tylko przeszkodą techniczną do usunięcia, a nie zdarzeniem, które zmieniło strukturę relacji. Jakbyś chciała naprawić ścianę, malując ją na nowo bez łatania dziury.


Odpowiedz
Wpisy: 1097
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Nie do końca rozumiem tego pojęcia "struktury relacji". Czy mówicie o czymś metafizycznym, czy po prostu o tym, że zaufanie jest zniszczone i trzeba to jakoś przepracować?


Odpowiedz
29 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Kappi Oba naraz, to nie jest jedno albo drugie. W pracy energetycznej relacja między dwiema osobami ma jakiś kształt - połączenia, przepływy. Zdrada dosłownie to zmienia. I kiedy mówię "zmienia", nie mam na myśli że jest "gorsza", tylko że jest inna niż była przed. Praca na rekoncyliację, która ignoruje tę zmianę, pracuje na nieaktualnej mapie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Hellan, a czy ta zmiana zawsze jest trwała? Bo z mojego doświadczenia z czytaniem kart wynika, że niektóre relacje mają zdolność do integrowania takiego zdarzenia - po prostu wchłaniają i idą dalej. Inne są strukturalnie krche i taka rzecz je po prostu kończy, niezależnie od rytuału.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Pajeczyna Zgadzam się, i myślę że to jest coś, co można ocenić zanim się wejdzie w pracę. Właśnie po to jest etap rozeznania, o którym wcześniej mówiła Fraida. Jeśli relacja jest strukturalnie krucha, żadna praca nie zmieni tego faktu - można co najwyżej kupić trochę czasu.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Hellan Słuchajcie, wracam tu z konkretnym pytaniem, bo rozmawiam z tą moją znajomą i ona pyta wprost: skąd ma wiedzieć, czy jej relacja jest tym co Hellan nazywa "zdolną do integracji" czy tą kruchą? Czy jest jakiś sposób to rozpoznać poza kartami?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Zorka, bez kart albo podobnej metody to naprawdę trudne, bo emocje kompletnie zaburzają osąd. Ale jedna rzecz, którą można zrobić bez żadnych narzędzi: zapytać siebie, czy ta relacja była dobra zanim doszło do zdrady. Nie idealna, ale generalnie - dawała coś obu stronom? Bo jeśli zdrada była symptomem czegoś, co już wcześniej nie działało, to rekoncyliacja jest pracą na fundamencie, który nigdy nie istniał.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Fraida To jest bardzo ważny punkt, bo w Hoodoo jest takie powiedzenie, że praca rekoncyliacyjna może "naprawić co było zepsute, ale nie zbudować co nigdy nie istniało". I to rozróżnienie jest kluczowe dla tego, czy w ogóle wchodzić w taką pracę.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Seid A jak to sprawdzić retrospektywnie, kiedy osoba jest w środku bólu po zdradzie? Bo ona może teraz idealizować "co było przed" właśnie dlatego, że to zostało odebrane.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kobalt I to jest dokładnie ten moment, kiedy praca solowa jest ryzykowna. Człowiek w bólu ma zniekształcone postrzeganie. Dlatego w tradycjach, gdzie takie prace są prowadzone, często jest ktoś zewnętrzny - nie tylko jako "mistrz rytualny", ale jako osoba, która może powiedzieć "hej, to co opisujesz jako idealne przed zdradą - słucham cię i coś mi tu nie gra".


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1549

@Seid Wchodzę tu bo to co mówi Seid jest czymś, o czym rzadko się mówi otwarcie. Większość dyskusji o rytuałach na rekoncyliację zakłada, że osoba wie czego chce i dlaczego. A rzeczywistość jest taka, że trauma zaburza ten osąd bardzo skutecznie. To nie znaczy, że praca nie ma sensu - ale etap weryfikacji intencji jest ważniejszy niż sam rytuał.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Lady A co z sytuacją, gdzie obie osoby są zgodne co do rekoncyliacji i obie są gotowe do pracy? Czy wtedy etap weryfikacji jest mniej istotny, czy nadal konieczny?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1549

@Ballen Nadal konieczny, ale z innych powodów. Kiedy obie strony chcą wracać, pojawia się inne ryzyko: że praca ukryje problemy zamiast je rozwiązać. Oboje chcą żeby było jak dawniej, więc energia idzie w kierunku "przywrócenia" zamiast "przebudowania". A to są zupełnie różne rzeczy.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Lady Tutaj mam pytanie do Lady i do całej tej dyskusji: czy w takim razie rytuał na rekoncyliację po zdradzie jest czymś, co w ogóle powinno być robione bez przewodnika? Coraz bardziej mam wrażenie, że to co opisujemy jako "praca solowa" w tym konkretnym kontekście jest po prostu zbyt złożone.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Herga Zgadzam się z tym, ale jednocześnie zdaję sobie sprawę, że większość ludzi, którzy trafiają na takie fora z takim pytaniem, nie ma dostępu do kogoś kompetentnego. I nie mam na myśli internetowych "wróżek za SMS", tylko kogoś kto rzeczywiście zna się na pracy relacyjnej. To jest luksus, który nie jest dostępny dla każdego.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Cohen I dlatego wracam do tego, co mówiłam wcześniej o etapach. Jeśli ktoś absolutnie chce robić coś samodzielnie, to minimum to: najpierw praca na siebie, nie na relację. Uwolnienie bólu, przepracowanie własnych emocji, zanim w ogóle pomyśli o pracy na "nas dwoje". To jest coś, co można robić bezpiecznie bez zewnętrznego wsparcia.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Bryza, a to co mówisz o pracy "na siebie najpierw" - to jak długo to powinno trwać zanim przejdzie się do pracy na relację? Czy jest jakiś sygnał, że jest się gotowym?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Kappi, nie ma jednego sygnału i szczerze nie ufam osobom, które twierdzą że jest. Ale jest kilka rzeczy, które mogą wskazywać że praca na siebie dała coś trwałego. Po pierwsze, czy potrafisz myśleć o tej drugiej osobie bez tego natychmiastowego ściśnięcia w klatce piersiowej? Nie mówię o braku bólu, tylko o tym, że ból nie dominuje kompletnie każdej myśli. Po drugie, czy masz jakieś wyobrażenie o tym, jak ta relacja powinna wyglądać po odbudowaniu, które nie jest po prostu "jak przed zdradą"? Jeśli ktoś nadal chce wyłącznie wrócić do punktu sprzed, to w moim odczuciu nie jest gotowy do pracy na relację.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Bryza Dołączam tu, bo słucham tej dyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno pytanie do tego co Bryza napisała. Ten drugi warunek, o wyobrażeniu jak relacja ma wyglądać "po" - skąd ktoś ma wiedzieć, jak to wyobrażenie ma wyglądać? Bo to nie jest coś, co się po prostu myśli sobie przy kawie. Wydaje mi się że większość ludzi w takiej sytuacji jest w stanie powiedzieć czego nie chce, ale nie czego chce.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Indaphoros I masz rację, że to nie przychodzi samo. Dlatego mówię, że praca na siebie to nie jest jeden wieczór z kadzidłem i oczyszczeniem. Część tej pracy polega właśnie na tym, żeby to wyobrażenie zbudować świadomie. Co sprawia, że ta relacja jest dla mnie ważna teraz, nie dwa lata temu? Co konkretnie chcę w niej widzieć? To może być praca z kartami, może być dziennik intencji, może być cokolwiek. Ale to musi być efekt pracy, nie punkt startowy.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Bryza Mam pytanie, bo chcę zrozumieć to co mówi Bryza trochę inaczej. Czy to wyobrażenie o tym "jak ma wyglądać po" ma być realistyczne według zewnętrznych standardów, czy chodzi o wewnętrzną klarowność? Bo jeśli ktoś ma bardzo jasne wyobrażenie, które jest absolutnie nierealistyczne, to czy to już wystarczy jako gotowość do pracy na relację?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1549

@Hellan No i tu dotykasz czegoś istotnego. Klarowność sama w sobie nie wystarcza, jeśli jest zakorzeniona w projekcji. Widziałam sytuacje, gdzie ktoś miał bardzo wyraźne, spójne wyobrażenie o tym jaka ma być relacja po rekoncyliacji - i było to wyobrażenie kompletnie oderwane od tego, kim jest druga osoba. Praca energetyczna w takim przypadku idzie w kierunku narzucenia, nie współtworzenia. I to jest właśnie moment, kiedy zaczyna się mówić o etyce manipulacji.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Lady Poczekajcie, bo chcę się upewnić że rozumiem. Mówicie że wyobrażenie o tym jak relacja ma wyglądać po rytuałach musi uwzględniać też drugą osobę, nie tylko to czego chce ta, która robi pracę? Ale skąd niby ma wiedzieć czego chce ta druga osoba, jeśli ta druga osoba może w ogóle nie wiedzieć co chce?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kappi Właśnie dlatego część tradycji hoodoo odróżnia reconciliation work od come back work. Reconciliation zakłada, że obie strony mają jakiś potencjał do powrotu, ale potrzebują czegoś co toruje drogę. Come back to bardziej agresywna praca, gdzie jedna strona chce drugą przyciągnąć bez względu na jej wolę. I etycznie to zupełnie różne rzeczy, choć technicznie mogą wyglądać podobnie.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Seid Znam to rozróżnienie, ale mam wrażenie że w praktyce ta granica jest bardzo rozmyta. Kto decyduje, czy coś jest "torowanie drogi" czy "przyciąganie bez względu na wolę"? Osoba robiąca pracę zawsze może siebie przekonać, że robi to pierwsze.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kobalt I masz rację, że samooszukiwanie jest tu realnym ryzykiem. Właśnie dlatego wspominałem wcześniej o roli kogoś zewnętrznego. Nie chodzi tylko o technikę rytuału, ale o to, żeby ktoś mógł zapytać: hej, a czy jesteś pewna, że to co opisujesz jako "otwarcie drogi" nie jest po prostu próbą wymuszenia odpowiedzi, której chcesz?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Zorka Słucham tej rozmowy o rozróżnieniu na reconciliation i come back i zastanawiam się, czy Zorka w ogóle wie, w której sytuacji jest jej znajoma. Bo to co opisywała na początku brzmiało jak klasyczna sytuacja po zdradzie, gdzie jedna strona chce wrócić, ale nie wiadomo co myśli druga. Czy jest tu jakaś aktualizacja?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Fraida, rozmawiałam z nią ostatnio i sprawa jest taka, że on - ten który zdradził - mówi że chce zostać, ale ona nie jest w stanie mu zaufać i stąd ten pomysł z rytuałem. Czyli oboje deklaratywnie chcą być razem, ale ona boi się że bez jakiejś zewnętrznej pomocy nie da rady przez ten mur nieufności przejść. I teraz nie wiem, czy to co opisuje Seid jako reconciliation w ogóle tu pasuje, skoro problem jest jej własny, a nie między nimi jako parą.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Zorka, to zmienia trochę obraz sytuacji. Jeśli ona nie ufa sobie w tej relacji, a nie tyle samej relacji, to pytanie o rytuał rekoncyliacyjny może być postawione nie w tym miejscu co trzeba. To nie jest praca na połączenie dwóch osób, to jest praca na jej własne blokady. I to są różne prace.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Hellan Dokładnie to samo mi przyszło do głowy. Bo jeśli on jest i chce być, i ona też deklaratywnie chce, to co tu ma "naprawić" rytuał na rekoncyliację? Nie ma tu zerwania do naprawienia. Jest lęk, jest trauma, jest nieufność - ale to nie jest praca o połączenie, tylko o przepracowanie własnego wnętrza.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Pajeczyna I tu jest właśnie ten moment, gdzie praca na siebie, o której mówiłam wcześniej, przestaje być wstępem do czegoś innego, a staje się właściwą pracą. Niektóre rytuały oczyszczające z traumy, praca z emocjami przez karty albo przez medytację z intencją - to może być dokładnie to, czego jej znajoma potrzebuje. Niekoniecznie rytuał z dwiema świecami i imionami zawiązanymi razem.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, chcę tu dopowiedzieć jedną rzecz, bo ta rozmowa dobrze zmierza, ale coś mnie trochę uwiera. Mówimy teraz jakby problem był tylko po jej stronie, bo to ona ma nieufność. Ale zdrada to wydarzenie, które zmienia zarówno tę która doświadczyła zdrady, jak i dynamikę między nimi. On może być obecny i chcieć zostać, a mimo to ta dynamika może nadal wymagać pracy. To nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kunia To jest ważne. I właśnie dlatego mam wrażenie, że w tej konkretnej sytuacji, nawet jeśli zdecyduje się na jakiś rytuał, powinien to być rytuał kierowany na odbudowanie zaufania jako stanu między nimi, nie tylko jej wewnętrzny proces ani też rytuał przyciągający jego z powrotem, skoro on już jest. Pytanie tylko czy takie rytuały w ogóle istnieją w jakiejś spójnej formie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Herga Istnieją, ale są rzadziej opisywane, bo nie są efektowne. W tradycjach, które znam, jest coś co można by nazwać pracą na "odbudowanie fundamentu" - nie przywracanie starych połączeń, tylko budowanie nowych między tymi samymi osobami. Używa się innych materiałów niż w klasycznej rekoncyliacji. Zamiast łączyć to co było, intencja jest postawiona na to co może być. Ale to wymaga bardzo precyzyjnego ustawienia intencji, bo energia lubi iść na skróty i próbuje wrócić do znanych schematów.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Indaphoros Mówisz o "budowaniu nowych połączeń między tymi samymi osobami" - czy masz na myśli że ta praca zakłada, że stara relacja w jakimś sensie przestała istnieć i trzeba ją zbudować od nowa? Bo jeśli tak, to jest to dość radykalne podejście, które pewnie nie każdy jest gotów przyjąć.


Odpowiedz
Wpisy: 1372
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wchodzę tu z boku, bo dyskusja jest naprawdę gęsta. Ale mam pytanie praktyczne do Indaphorosa: czy ta praca na nowe fundamenty jest czymś co jedna osoba może przeprowadzić intencjonalnie za oboje, czy wymaga świadomego uczestnictwa obydwojga? Bo jeśli wymaga obydwojga, to znowu wracamy do punktu, że jego znajoma nie może tego zrobić samodzielnie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Cohen To zależy od podejścia, ale uczciwie - praca, która ma budować coś nowego między dwiema osobami, jest wyraźnie słabsza, gdy jest jednostronna. Można to robić solowo z intencją "tworzę przestrzeń dla nas obojga", ale to bardziej jak przygotowanie gruntu niż budowanie. Pełna praca wymaga przynajmniej świadomości drugiej strony, że coś się dzieje - nie musi to być rytuał razem, ale jakaś forma zgody na to że ta zmiana jest pożądana przez oboje.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1524

@Indaphoros To "przygotowanie gruntu" brzmi sensownie, ale mam jedno zastrzeżenie. Jeśli ta praca jest jednostronna i on nie wie, że ona cokolwiek robi - to on wejdzie w tę "przygotowaną przestrzeń" bez żadnej własnej intencji zmiany. Czy to nie jest trochę jak remontowanie połowy mieszkania i liczenie, że druga połowa jakoś się sama poprawi?


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Ballen No właśnie, bo wróćmy do sedna tej sytuacji - on zdradził, ona chce zostać, ale nie ufa. I tu nie chodzi tylko o jej lęk, bo ten lęk jest reakcją na coś konkretnego co on zrobił. Rytuał który skupia się wyłącznie na niej, jakby to był jej problem do przepracowania, trochę mnie niepokoi. Nie mówię że to błąd, tylko że narracja może być tu myląca.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Kunia Dokładnie to samo mi chodziło po głowie. Bo jest różnica między "przepracuję traumę żeby mi było lepiej niezależnie co się stanie" a "przepracuję swój lęk żeby móc wrócić do kogoś kto mnie skrzywdził". Pierwsze brzmi zdrowo. Drugie... zależy bardzo od tego co on robi po swojej stronie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Pajeczyna Właśnie, i to jest chyba ten punkt, gdzie ona sama nie jest pewna. Mówiła mi że on się zmienił, przeprosił, robi wszystko żeby pokazać że to nie powtórzy się. Ale ona mówi że wie o tym w głowie, a czuje co innego. I właśnie to rozminięcie między rozumem a emocjami sprawia, że szuka czegoś co mogłoby tej emocjonalnej części pomóc.


Odpowiedz
Wpisy: 2528
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

To rozminięcie między wiedzą a czuciem jest klasycznym objawem traumy, nie braku informacji. I tu mam szczere wątpliwości czy rytuał w ogóle jest tu właściwym kierunkiem, czy może raczej zastępuje coś innego. Nie mówię tego złośliwie, ale z ciekawości - czy ona w ogóle rozważała terapię, albo chociaż pracę z kimś, kto mógłby jej pomóc przeprocesować to bardziej bezpośrednio?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Hellan Myślę, że to ważne pytanie, ale trochę nie na temat tego wątku. Jesteśmy na forum ezoterycznym i rozmawiamy o rytuałach, a terapia to osobna rozmowa. Ona może robić jedno i drugie równolegle, więc pytanie "czy zamiast tego" jest trochę fałszywą alternatywą.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Fraida Zgoda, nie sugerowałem "zamiast". Pytałem, bo ma to znaczenie dla tego jak rytuał jest ustawiany. Jeśli ona pracuje też na innych poziomach, to rytuał może być uzupełnieniem. Jeśli rytuał jest jedynym działaniem w tej sprawie, to jest to inny kontekst i inne ryzyko że przeciąży się jego rolę.


Odpowiedz
Wpisy: 1549
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa zaczyna krążyć wokół pytania: czy w tej sytuacji rytuał ma sens. I nikt nie daje prostej odpowiedzi, bo jej nie ma. Ale może warto zapytać Zorki - czego ona konkretnie oczekuje po rytuałach dla tej swojej znajomej? Jaki efekt ma nastąpić, w jaki sposób, w jakim czasie?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Lady, ona mówiła coś takiego, że chciałaby poczuć że ma jakiś wpływ na sytuację, bo teraz czuje się kompletnie bezsilna wobec własnych emocji. Efekt który opisuje to "chcę żeby moje ciało uwierzyło temu co wiem w głowie". Nie mówi o tym żeby on wrócił, on jest. Chodzi o to żeby ona mogła naprawdę być w tej relacji, nie tylko deklaratywnie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Zorka To co opisuje Zorka o tej znajomej - to brzmi jak praca na uziemienie i integrację, nie na rekoncyliację między dwiema osobami. I tu się pojawia pytanie, które mnie od początku gryzie: czy ona szuka rytuału rekoncyliacyjnego dlatego, że tego potrzebuje, czy dlatego, że tak to nazwała, bo to był pierwszy termin który znalazła?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1097

@Bryza Dobra obserwacja. A jak właściwie się nazywa ten rodzaj rytuału, który opisujesz? Tzn. ten na uziemienie i integrację po traumie? Bo chętnie bym to sprawdził, żeby wiedzieć o czym mówicie.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2180

@Kappi Różne tradycje mają na to różne nazwy. W hoodoo to będzie głównie praca z bath rituals, road opener albo uncrossing - rzeczy które mają "odblokować" osobę. W tradycjach słowiańskich będzie to raczej oczyszczenie energetyczne plus praca na zakorzenienie. W Wicca można to robić przez rytuały przy nowiu z intencją oswobodzenia od przeszłości. Ale wspólny mianownik to skupienie na sobie, nie na relacji.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Herga I właśnie uncrossing jest tu ciekawy przypadek, bo w klasycznej interpretacji dotyczy usunięcia blokad, które uniemożliwiają komuś normalne funkcjonowanie. Jeśli ta znajoma czuje się zablokowana we własnych emocjach, niezdolna do zaufania mimo że chce - to uncrossing może mieć tu sens. Tylko pytanie, czy ta blokada jest energetyczna, czy jest po prostu naturalną reakcją na ból.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Indaphoros I tu wracamy do pytania na które nie ma dobrej odpowiedzi w ramach ezoteryki: skąd wiadomo kiedy coś jest "blokadą energetyczną" do pracy rytualnej, a kiedy jest zdrową reakcją psychiki którą trzeba przepracować inaczej? Bo te dwie rzeczy wyglądają identycznie z zewnątrz.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kobalt To jest chyba jedno z ważniejszych pytań w tej całej dyskusji. Moja prywatna odpowiedź jest taka, że ta granica nie jest ostra i często jedno idzie z drugim. Praca rytualna może pomóc w przeprocesowaniu czegoś emocjonalnego nie dlatego, że "usuwa blokadę energetyczną" w jakimś metafizycznym sensie, ale dlatego że nadaje temu formę, rytualizuje przejście, angażuje ciało i intencję jednocześnie.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1372

@Seid To jest uczciwe postawienie sprawy. I właściwie sprowadza nas do pytania, które może być bardziej praktyczne: nie "czy rytuał ma sens", tylko "jaki rodzaj rytuału i z jaką intencją". Bo rytuał rekoncyliacyjny skierowany na przyciągnięcie kogoś z powrotem jest czymś zupełnie innym niż rytuał oczyszczający skierowany na siebie. Zdaje mi się, że ta znajoma Zorki potrzebuje tego drugiego, a szuka pierwszego.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Cohen Dokładnie. I mam wrażenie, że ta rozmowa dała nam dość jasną odpowiedź na pytanie z tytułu wątku - tylko nie tę, której ona szukała na początku. Rytuał na rekoncyliację w tej sytuacji może być błędnie postawionym pytaniem, bo problem leży gdzie indziej. Nie mówię, że nie ma sensu żadna praca. Mówię że ta konkretna etykietka może być mylącą.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Zorka, czy możesz przekazać jej coś w tym kierunku? Że nie chodzi o to że rytuały nie mają sensu, tylko że może warto zredefiniować co właściwie chce osiągnąć? Bo jeśli ona wejdzie w pracę rekoncyliacyjną z przekonaniem, że naprawia relację, a tak naprawdę potrzebuje naprawić siebie po traumie - to ta praca może być skierowana nie tam gdzie trzeba.


Odpowiedz
Wpisy: 2453
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Powiem jej, ale nie wiem jak to przyjmie. Ona jest mocno przywiązana do tej narracji, że rytuał "naprawi zaufanie". Może dlatego że to daje jej złudzenie kontroli nad czymś, co czuje że wymknęło się spod kontroli. Nie wiem, może musimy to jeszcze przemyśleć razem.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1713

@Zorka To co napisałaś na końcu Zorka o złudzeniu kontroli - to chyba klucz do tej całej rozmowy. Bo tak naprawdę pytanie nie brzmi "czy rytuał zadziała", tylko "czego ona szuka idąc w stronę rytuału". I mam wrażenie, że jak się rozbierze to do cna, to okaże się że ona nie szuka odbudowania zaufania, tylko poczucia że coś robi. A to jest bardzo ludzka potrzeba, ale rytuał zrobiony z tej pobudki rzadko daje to co ma dać.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2173

@Kunia A czy to wyklucza że rytuał może być użyteczny? Bo poczucie sprawczości też jest czymś realnym. Nie każdy rytuał musi wynikać z żelaznego przekonania i gotowości - czasem samo wejście w intencję, sformułowanie jej na głos, zapalenie świecy, skupienie się przez pół godziny wyłącznie na tym czego się chce - to też coś robi z człowiekiem. Na poziomie psychologicznym co najmniej.


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1245

@Seid, tylko że jest różnica między "rytuał jako akt skupienia intencji" a "rytuał który ma zmienić coś w zewnętrznym świecie albo w drugiej osobie". Jeśli ona idzie w to z nastawieniem że po rytuale on będzie bardziej godny zaufania albo że jej ciało nagle w to uwierzy - to jest inne oczekiwanie. I to oczekiwanie może być niebezpieczne, bo jak nie zadziała, to poczuje się bardziej bezsilna niż przed.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2453

@Kobalt To jest dokładnie ten scenariusz którego się boję. Ona jest teraz w takim miejscu, że każda rzecz która nie zadziała będzie dla niej kolejnym dowodem, że nic już nie da się naprawić. I właśnie dlatego pytam tutaj zanim jej cokolwiek polecę.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Zorka No właśnie, i tu może leżeć problem tej znajomej. Może ona mówi "chcę rytuał na rekoncyliację" bo tak to nazywa, ale tak naprawdę potrzebuje czegoś innego. Zorka, jak ona w ogóle trafiła na ten termin? Szukała sama, ktoś jej polecił?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1533

@Kobalt Ale skąd w ogóle wiadomo z góry że nie zadziała? Pytam serio, bo rozumiem ostrożność, tylko mam poczucie że trochę zakładamy z góry porażkę. Znam kobiety które przeszły przez zdradę i praca rytualna im pomogła - nie dlatego że zmieniła partnera, tylko że dała im przestrzeń do podjęcia decyzji. Czy chcę tu zostać, czy nie. I tego im brakowało.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2088

@Bryza To jest ważna uwaga. Ale zauważ, że opisujesz coś innego niż rytuał rekoncyliacyjny. To co mówisz to raczej praca nad sobą, nad decyzją, nad klarownością. A rekoncyliacja zakłada z definicji że chcemy naprawić coś między dwoma osobami. To są różne intencje i różne rytuały.


Odpowiedz
Wpisy: 1713
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

To złudzenie kontroli to jest coś, o czym nie mówi się dość głośno w kontekście rytuałów miłosnych w ogóle. Ludzie często sięgają po taką pracę nie dlatego, że wierzą że zadziała w jakiś konkretny sposób, tylko dlatego że potrzebują poczuć że coś robią. I to jest zrozumiałe. Tylko warto być szczerym wobec siebie co się tak naprawdę szuka - sprawczości czy zmiany.


Odpowiedz
Wpisy: 2453
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mówiła że gdzieś czytała, bodajże na jakimś forum albo w grupie na fb. Ktoś opisywał podobną sytuację i polecał rytuał na przywrócenie harmonii w związku. I ona się tym chwyciła, bo brzmiało dokładnie jak to czego szuka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2528

@Zorka No i tu jest pułapka grup na fb. Ktoś opisał swój konkretny przypadek, ze swoją konkretną dynamiką i intencją, a ona wzięła formę i przyklejiła do swojej sytuacji. Rytuał na przywrócenie harmonii może mieć zupełnie inne zastosowanie - np. w związku który odszedł od siebie po prostu przez zmęczenie, brak komunikacji, codzienność. To jest coś innego niż trauma po zdradzie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2633

@Hellan I to jest jeden z największych problemów z popularnymi opisami rytuałów - są podawane bez kontekstu. Ktoś pisze "robiłam to i to po kłótni i wróciła między nami bliskość", a tysiąc osób bierze tę samą recepturę do tysiąca różnych sytuacji. W tradycjach które mają głębsze zaplecze, intencja i kontekst są często ważniejsze niż sama forma.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1278

@Zorka Dobra, ale wróćmy do Zorki, bo zaczynamy za bardzo wchodzić w technikalia. Zorka, powiedziałaś że się boisz że jak coś jej polecisz i nie zadziała, to będzie gorzej. Ale czy ona w ogóle pyta Ciebie o rekomendację, czy bardziej szuka potwierdzenia czegoś co już postanowiła?


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: