Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a zm...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a zmiana wyglądu - czy potrzebnie się upiększać?

Strona 1 / 2

Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

Mam takie pytanie, bo trochę się nad tym zastanawiam od jakiegoś czasu. Robiłam ostatnio rytuał na zbliżenie z pewną osobą i przyszło mi do głowy, że może powinnam w tym czasie bardziej zadbać o siebie, żeby jakoś wzmocnić tę energię. Ale z drugiej strony słyszałam różne opinie - że to bez znaczenia, że liczy się tylko intencja, że wygląd jest sprawą czysto materialną i nic nie wnosi do pracy magicznej. Nie wiem co o tym myślicie. Czy wy w ogóle zmieniacie coś w sobie, swojej pielęgnacji, ubieraniu się, kiedy robicie coś związanego z miłością? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie, czy to tylko taki psychologiczny efekt placebo dla nas samych?


Odpowiedz
89 odpowiedzi
Wpisy: 106
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Akurat to mnie od dawna zastanawia. Sama przez długi czas myślałam, że to rzeczywiście tylko kwestia nastawienia psychicznego - że jak się lepiej czuję we własnej skórze, to i intencja jest silniejsza, bardziej skupiona. Ale ostatnio zmieniłam zdanie, bo gdzieś czytałam o koncepcji, że rytuał to też komunikat wysyłany w stronę tej drugiej osoby i świata, a nie tylko wewnętrzna praca. Jeśli dbasz o siebie w tym czasie, to jakby dajesz sygnał, że traktujesz to poważnie. Nie wiem, może to uproszczenie. A co konkretnie robiłaś w tym rytuale, jeśli mogę zapytać? Bo to może mieć znaczenie dla odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Mam inne podejście do tego. U mnie zmiany zewnętrzne podczas rytuału to nie jest kwestia wzmacniania czegokolwiek, tylko spójności. Kiedy rytuał ma określoną intencję, to wszystko co robię w tym czasie powinno grać do jednej bramki. Jeśli pracuję nad miłością, a chodzę zaniedbaną i myślę 'to bez różnicy jak wyglądam', to trochę tak jakbym sama sobie zaprzeczała. Choć rozumiem tych, którzy twierdzą, że to czysto symboliczne i niczego nie zmienia w sensie metafizycznym. Mnie osobiście ta spójność pomaga utrzymać skupienie przez cały czas trwania rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 2369
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu jest ważne rozróżnienie, bo chyba mieszamy dwie sprawy. Jedno to upiększanie się żeby 'wspomóc' rytuał, drugie to stan ciała i umysłu jako element przygotowania. To nie to samo. Zanim cokolwiek zacznę, kąpiel rytualna to dla mnie standard - i to nie dlatego, że chcę wyglądać lepiej, tylko dlatego, że oczyszczenie fizyczne ma swój odpowiednik symboliczny. Ale malowanie się czy zakładanie ładnego ubrania stricte po to, żeby 'lepiej działało' - tutaj już mam wątpliwości, bo to brzmi jak magia sympatyczna zastosowana trochę na opak. Co masz na myśli przez 'upiększanie się'? Bo to może oznaczać różne rzeczy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Szaman No właśnie, trochę miałam na myśli to i to jednocześnie, stąd moje zamieszanie. Chodziło mi o to, czy np. zaczynam bardziej dbać o skórę, włosy, czy to w ogóle ma sens energetycznie w kontekście rytuału. Ale też czy np. ubieranie się w określone kolory w tym czasie cokolwiek zmienia. Słyszałam o różowych i złotych kolorach w kontekście Wenus, ale nie wiem na ile to jest coś realnego, a na ile po prostu estetyka.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Kolory Wenus to nie jest tylko estetyka, to ma całkiem konkretne korzenie w tradycji. W astrologii magicznej, którą trochę śledziłam w różnych źródłach, praca podczas dnia i godziny Wenus z atrybutami tej planety - kolor zielony albo różowy, miedź, określone rośliny - traktowana jest jako tworzenie spójnego 'środowiska' dla intencji. Więc jeśli decydujesz się pracować z energią miłosną, to kolory mogą być jednym z elementów całości, a nie magicznym boosterem same w sobie. Ale chciałam się dopytać - czy wy w ogóle dobieracie czas rytuału do faz księżyca albo pozycji Wenus? Bo to chyba bardziej zmienia efekt niż to, czy masz zrobiony manicure.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Mieczowaa O fazie księżyca dużo czytałam i to jest coś, na co zwracam uwagę. Ale mam inne doświadczenie jeśli chodzi o to upiększanie - dla mnie to jest bardziej kwestia intencji wyrażonej przez działanie. Tzn. jeśli ktoś regularnie zaniedbuje siebie, a przy okazji rytuału nagle zaczyna dbać o wygląd, to może to być sygnał dla niego samego, że rzeczywiście zależy mu na tej relacji. Takie ucieleśnienie intencji. Natomiast jeśli ktoś i tak dba o siebie na co dzień, to żadna zmiana nie jest potrzebna. To wszystko jest bardzo indywidualne.


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Zgadzam się z Bernadetką w jednym - że to jest kwestia ucieleśnienia intencji - ale mam inne zdanie co do mechanizmu. Czytałam o tym w kontekście love magic z tradycji hoodoo i tam jest wyraźne rozróżnienie między pracą 'na przyciąganie' a pracą 'na utrzymanie'. Przy przyciąganiu dbanie o swój wygląd i wizerunek ma sens, bo wzmacnia pewność siebie, co jest kanałem dla manifestacji. Przy utrzymaniu czy naprawie relacji już nie jest to tak oczywiste. Więc może pytanie powinno brzmieć nie 'czy w ogóle', ale 'do jakiego typu rytuału'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 68

@Hydromantka_W Czytam wątek i mam pytanie, bo jest to dla mnie dość nowe. Czy ta pewność siebie, o której mówi Hydromantka, to jest coś, co liczy się energetycznie, czy chodzi raczej o to, że jak się lepiej czujemy, to po prostu inaczej się zachowujemy w relacjach i to daje efekty bez żadnej magii? Bo nie do końca rozumiem, jak to działa od strony mechanizmu.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze mówiąc to jest pytanie, które można sobie zadawać w nieskończoność i zależy od tego, jak ktoś w ogóle rozumie mechanizm działania rytuałów. Jeśli ktoś przyjmuje podejście czysto psychologiczne - rytuał jako sposób do zmiany własnego stanu umysłu i przekonań - to pewność siebie jest tu kluczem i wszystko co ją buduje ma sens. Jeśli ktoś wierzy w realne oddziaływanie energetyczne, to już jest bardziej skomplikowane. Mnie interesuje co innego w tym wątku - czy ktoś miał sytuację, że zmienił swój wygląd przed lub w trakcie rytuału i potem powiązał jakiś efekt z tą zmianą? Nie pytam o dowód naukowy, pytam o osobiste obserwacje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 198

@Irisa91 U mnie było coś takiego, ale nie wiem czy to dobry przykład. Przed jednym z rytuałów przeszłam totalną przemianę - ścięłam włosy, zmieniłam sposób ubierania się. To nie było zaplanowane jako część rytuału, po prostu tak wyszło mniej więcej w tym samym czasie. I rzeczywiście coś się ruszyło w tej relacji, o którą mi chodziło. Ale nie wiem czy to było powiązane czy to był po prostu zbieg okoliczności i zmiana energii, którą sama wniosłam przez te zewnętrzne zmiany.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Latawica54 To co opisuje Latawica jest ciekawe z jednego powodu - transformacja wyglądu, szczególnie tak radykalna jak zmiana fryzury, od wieków była traktowana jako rytuał przejścia. W wielu tradycjach obcinanie włosów to symbol zerwania z przeszłością, otwarcia się na nowy etap. Więc może nie chodzi o to, żeby ładniej wyglądać, ale o to, czy zmiana wyglądu niesie ze sobą jakąś intencję zmiany. To jest fundamentalnie różne od nakładania różowego cienia do powiek dlatego, że Wenus lubi róż.


Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Szaman To rozróżnienie, które robisz, jest dla mnie naprawdę pomocne. Bo teraz widzę, że ja mieszałam te dwie rzeczy. Jedna to rytualna transformacja wyglądu jako akt symboliczny z własną intencją. Druga to 'dopasowywanie się estetyczne' do energii, którą chcę przyciągnąć. I chyba masz rację, że to drugie jest bardziej wątpliwe. Choć z drugiej strony - w tradycji, o której pisała Hydromantka, te atrybuty Wenus właśnie do tego służą, żeby dostroić się do tej energii. Nie wiem, chyba każde z tych podejść ma swoją logikę wewnętrzną.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@celusia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam, że się wtrącam, bo nie znam się na rytuałach, ale słucham tej rozmowy i mam jedno pytanie praktyczne - jeśli ktoś jest w trakcie takiego rytuału i na przykład trafi mu się sytuacja, że musi pójść gdzieś i spotka tę osobę, o którą mu chodzi - to czy wtedy ten wygląd ma znaczenie już w sensie bardzo dosłownym? Tzn. czy to nie jest przypadkiem tak, że rytuały miłosne generalnie prowadzą do takich zbiegów okoliczności i wtedy wygląd jest po prostu ważny z prozaicznych powodów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 151

@Celusia O, to jest bardzo dobre pytanie i chyba najbardziej praktyczne w tym wątku. Słyszałam o tej koncepcji - że rytuał nie działa przez magię bezpośrednią, tylko przez to, że otwieramy się na możliwości i działamy inaczej. Czyli rytuał zmienia nas, a my przez to przyciągamy sytuacje. W takim razie dbanie o siebie w tym czasie ma jak najbardziej sens, bo jeśli rzeczywiście spotkasz tę osobę, to chcesz być gotowa. To nie jest magia, to jest po prostu logika.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Ale tu wchodzimy w temat, który mnie od dawna zastanawia - bo jeśli mechanizm jest taki, że my się zmieniamy i przez to przyciągamy, to po co w ogóle rytuał? Wystarczyłoby samo dbanie o siebie i pozytywne myślenie. Coś mi tu nie pasuje. Chyba że rytuał pełni funkcję skupienia uwagi i intencji, czego samo dbanie o siebie nie zapewnia. Ale wtedy wracamy do pytania czy upiększanie się jest częścią rytuału, czy efektem ubocznym zmiany nastawienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Bernadetka00 Wydaje mi się, że pytasz o granicę między magią a psychologią i to jest pytanie bez dobrej odpowiedzi, szczerze mówiąc. Ale w kontekście wątku - mam wrażenie, że pierwotne pytanie było bardziej konkretne: czy *w trakcie* trwania rytuału, kiedy coś jest 'aktywne', powinnaś coś robić ze swoim wyglądem. I tu różne tradycje mają różne odpowiedzi. Np. w niektórych podejściach wręcz zaleca się ascezę - nie zmieniać nic, nie przyciągać uwagi, być neutralną - a sam rytuał działa niezależnie od twojej aury zewnętrznej.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

To z tą ascezą mnie zaskoczyło. Nigdy o tym nie słyszałam. Skąd to pochodzi, bo kojarzyłam to bardziej z tradycją chrześcijańską niż z magią?


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

Pojęcie ascezy w magii nie jest tak odległe od tego co znamy z religii, tyle że motywacja jest inna. W części tradycji okultystycznych - choćby w pewnych nurtach Hermetyzmu - powściągliwość przed rytuałem i w jego trakcie ma zwiększać 'naładowanie' intencji przez powściąganie energii w innych kierunkach. To trochę jak skupianie światła przez soczewkę. Ale uczciwie mówiąc, to dotyczy głównie bardziej zaawansowanych form pracy magicznej, nie każdego prostego rytuału miłosnego. Nie chciałabym żebyśmy wpadły w pułapkę uogólniania.


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, to teraz trochę się pogubiam, bo z jednej strony mówicie o spójności i dbaniu o siebie jako wyrażeniu intencji, z drugiej o ascezie i powściągliwości. Jak to razem złożyć? Macie jakiś sposób na to, żeby zdecydować co ma sens w konkretnej sytuacji? Bo wydaje mi się, że to mocno zależy od tego jaki rytuał się robi i co jest jego celem.


Odpowiedz
Wpisy: 479
(@saturnina)
Połączone: 1 miesiąc temu

To pytanie Cytrynki jest w sumie kluczowe dla całej tej dyskusji - jak pogodzić te dwie rzeczy. Ale szczerze, mnie nie dziwi że to wygląda sprzecznie, bo wynika to z tego, że asceza i dbanie o siebie nie są ze sobą w konflikcie - działają na różnych poziomach. Asceza dotyczy raczej powstrzymywania się od rozpraszaczy, nadmiaru, chaosu. Dbanie o siebie to wprowadzanie porządku i intencji. Jedno nie wyklucza drugiego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Saturnina Ale czy masz jakiś sposób, żeby to rozróżnić w praktyce? Bo w teorii brzmi klarownie, ale kiedy stoję przed lustrem i zastanawiam się, czy zadbać o włosy 'dla rytuału', to już mniej oczywiste czy to jest dbanie o siebie z intencją czy jednak robię to z lęku, że inaczej nie zadziała.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To jest chyba sedno całej tej rozmowy i nikt jeszcze tego wprost nie powiedział - motywacja ma znaczenie. Nie to, co robisz z wyglądem, ale dlaczego. Zmiana fryzury z przekonania, że chcesz zacząć coś na nowo, to co innego niż zmiana fryzury bo myślisz, że bez tego rytuał nie chwyci.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 10

@Irisa91 No i właśnie to mnie od początku gryzie, bo nie wiem jak rozpoznać własną motywację. Niby dbam o siebie 'dla siebie', ale czy naprawdę? Czy może podświadomie mam z tyłu głowy, że rytuał musi mieć jakiś efekt i dlatego się staram? Jak wy w ogóle to rozróżniacie?


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@hydromantka_w)
Połączone: 1 rok temu

Szczerość wobec siebie to najtrudniejsza część tej roboty, szczerze mówiąc. Ale mam wrażenie, że za bardzo szukamy tutaj czystości intencji, jakby motywacja musiała być kryształowo jednoznaczna. W hoodoo, o którym czytałam dużo, ta kwestia w ogóle nie jest tak rozbudowana filozoficznie - albo działa, albo nie, a ty robisz co czujesz że powinieneś. Może my po prostu za bardzo to analizujemy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 189

@Hydromantka_W Ale to 'za bardzo analizujemy' może być po prostu frustracja, kiedy coś nie działa tak jak chcemy. Ja też tak miałam - że myślałam, że zbytnio się zastanawiam i powinnam po prostu robić. A potem okazywało się, że właśnie to zastanowienie było ważne, bo dzięki niemu wyszły rzeczy, których wcześniej sobie nie uświadamiałam.


Odpowiedz
Wpisy: 75
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego co mówiła wcześniej Irisa - o motywacji - to mam pytanie, które mnie dręczy. Czy można w ogóle sprawdzić własną motywację przed rytuałem, czy raczej wychodzi to dopiero po fakcie? Bo jak ma być 'szczerość wobec siebie', to nie wiem jak ją zmierzyć zanim się coś zrobi.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Kachna_J Dobre pytanie, choć chyba nie ma na nie jednej odpowiedzi. Jednym ze sposobów, który stosuje się w różnych tradycjach, jest spisywanie intencji przed rytuałem - i to nie ogólnikowo 'chcę miłości', ale naprawdę konkretnie co i dlaczego. Kiedy musisz to opisać słowami, dużo rzeczy wychodzi na wierzch samo.


Odpowiedz
Wpisy: 68
(@poladnica)
Połączone: 1 rok temu

A jak ktoś nie pisze dobrze o sobie, tzn. nie umie tego jakoś ubrać w słowa, to jest problem? Pytam, bo mnie to mocno blokuje - zawsze jak zaczynam pisać intencję to nie wiem co napisać i skaczę między opcjami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mieczowaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 240

@Poladnica Sama z tym walczyłam i u mnie pomogło zupełnie inne podejście - zamiast pisać czego chcę, zapisałam jak chcę się czuć. Bez konkretnej osoby, bez opisu sytuacji. I to paradoksalnie było bardziej precyzyjne niż wszystkie poprzednie próby z opisywaniem detali.


Odpowiedz
Wpisy: 198
(@latawica54)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest coś, co zmienia perspektywę tej całej rozmowy o wyglądzie. Bo jeśli intencja to stan, który chcemy osiągnąć, a nie konkretna osoba czy sytuacja, to upiększanie się pod tym kątem nabiera sensu zupełnie inaczej. Dbasz o siebie żeby poczuć się w określony sposób, a nie żeby wyglądać dla kogoś.


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@celusia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Przepraszam że znowu się wtrącę, ale jak słyszę 'dbasz o siebie żeby poczuć się w określony sposób' to mi się przypomina coś zupełnie innego niż rytuał. Jak to się różni od zwykłej pracy nad pewnością siebie bez żadnej magii? Naprawdę nie rozumiem tej granicy.


Odpowiedz
Wpisy: 493
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

To jest uczciwe pytanie i nie ma sensu go zamiatać pod dywan. Część ludzi powiedziałaby, że nie ma różnicy i to nie jest obrażanie się na magię, tylko uczciwa obserwacja. Różnica, którą ja widzę, to kontekst i forma - rytuał nadaje działaniu symboliczną ramę, która dla robiącego ma inne znaczenie niż samo działanie. Ale to wymaga, żeby ta rama coś znaczyła dla konkretnej osoby.


Odpowiedz
Wpisy: 282
(@cyprian_s)
Połączone: 6 dni temu

Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i coś mi nie daje spokoju. Mówimy dużo o intencji, symbolu, stanie wewnętrznym - ale prawie nikt nie powiedział wprost o kierunku rytuału. W sensie - czy robimy coś, żeby zmienić siebie, czy żeby wpłynąć na kogoś z zewnątrz? Bo jeśli to drugie, to cała ta rozmowa o upiększaniu się i stanie wewnętrznym jest trochę... obok. Albo nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Cyprian_S To rozróżnienie jest ważne i trochę zaburza dyskusję, przyznam. W tradycji, w której działam, rytuał miłosny pracuje przede wszystkim na polu własnej energii - na tym, co emitujesz, nie na tym, co ktoś inny robi. Praca 'na kogoś' to zupełnie inna kategoria etycznie i technicznie. Ale wyobrażam sobie, że nie wszyscy tak to rozumieją.


Odpowiedz
Wpisy: 189
(@bernadetka00)
Połączone: 2 lata temu

No i tu się pojawia coś, czego nikt do tej pory nie powiedział wprost, a myślę, że w kontekście wyglądu ma znaczenie. Jeśli rytuał pracuje na twojej własnej energii, to dbanie o siebie fizycznie jest bezpośrednią pracą na tej energii, bo ciało i to co z nim robisz, jest nośnikiem tej energii. Wtedy nie ma pytania 'czy warto' - po prostu jest spójne.


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Bernadetką co do ciała jako nośnika, ale chcę dodać coś z innej perspektywy. Jak pracuję nad czymś i jednocześnie zwracam uwagę na ciało - napięcia, jak się czuję fizycznie - to te zmiany zewnętrzne, o których mówi wątek, wydają mi się bardziej efektem pracy niż jej przyczyną. Tzn. najpierw coś zmienia się w środku, a dopiero potem przychodzi potrzeba zmiany wyglądu, nie odwrotnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Dagmarkaa O, to jest ciekawa kolejność. Czyli według ciebie upiększanie się nie jest punktem wyjścia, tylko raczej symptomem że coś w środku już ruszyło? Nigdy tak na to nie patrzyłam.


Odpowiedz
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Helenka57 Dokładnie tak to u mnie wygląda. I kiedy to sobie uświadomiłam, przestałam się zastanawiać czy mam coś robić z wyglądem czy nie - po prostu zaczęłam obserwować czy sama odczuwam taką potrzebę. Jak tak, to działam. Jak nie, to nie kombinuję na siłę.


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

To podejście Dagmarki chyba najbardziej mi odpowiada ze wszystkiego co tu padło. Mniej planowania, więcej słuchania siebie. Choć nadal mam z tyłu głowy, że jak nic nie czuję - ani potrzeby zmiany, ani jakoś szczególnie - to czy to oznacza, że rytuał w ogóle nie ma z czego pracować? Czy to może być sygnał, że coś jest nie tak?


Odpowiedz
Wpisy: 93
(@celusia)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właściwie to pytanie Cytrynki mi zostało w głowie - jak nic nie czujesz przed rytuałem, to co to znaczy? Bo ja mam wrażenie, że czasem brak odczucia to nie jest brak energii, tylko po prostu... nie wiem, może coś blokuje? Albo jestem za bardzo w głowie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Celusia a jak rozróżniasz 'nic nie czuję bo blok' od 'nic nie czuję bo nie ma po co'? Bo to chyba kluczowe i mnie to też dręczy. Jakbyś to opisała?


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 645

@Celusia To ciekawe, co mówi Celusia, bo z mojego doświadczenia brak odczucia przed rytuałem może mieć kilka zupełnie różnych źródeł. Jeden to rzeczywiście blok - ciało się spina, jest jakiś opór. Drugi to po prostu neutralność, co wcale nie jest złym znakiem. Trzeci - i to rzadziej się o tym mówi - to że moment po prostu nie jest właściwy i coś w nas to wie, tylko nie umiemy tego odczytać jako informacji.


Odpowiedz
Wpisy: 10
Rozpoczynający temat
(@cytrynka51)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie to mnie najbardziej niepokoi, że jak nic nie czuję, to nie wiem do której z tych trzech kategorii należę. I tu wracamy do wyglądu - czy jak nic nie czuję to znaczy, że nie mam w ogóle robić nic z sobą? Czy może właśnie upiększenie się miałoby coś 'otworzyć'?


Odpowiedz
Wpisy: 144
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie o to pytałam siebie przez długi czas. I doszłam do wniosku, że upiększanie się jako próba 'otwarcia' to trochę odwrócona kolejność. U mnie to nigdy nie działało w tę stronę - że zewnętrzna zmiana coś otwiera. Raczej jak coś w środku drgnęło, to potem naturalnie chciałam zadbać o ciało.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Dagmarkaa Ale czy to nie jest indywidualne? Bo znam tradycje, w których rytualne przygotowanie ciała - kąpiel, strój, olejki - właśnie służy temu, żeby zmienić stan wewnętrzny. To nie jest tak, że ciało czeka na sygnał z ducha. Czasem odwrotnie - ciało prowadzi, a psychika za nim idzie.


Odpowiedz
(@dagmarkaa)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 144

@Szaman No tak, masz rację że jest różnica między rytualnymi czynnościami ciała a zwykłym upiększaniem się z nadzieją na efekt. Kąpiel z określonymi olejkami przed rytuałem to jednak coś innego niż nałożenie nowej szminki 'na wszelki wypadek'.


Odpowiedz
(@kachna_j)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 75

@Szaman Ale czy ta kąpiel z olejkami, o której mówi Szaman, to już jest część rytuału, czy przygotowanie do rytuału? Bo mam wrażenie że traktujemy to zamiennie, a to może być ważna różnica jeśli chodzi o intencję.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Kachna_J W wielu tradycjach ta granica celowo nie istnieje - przygotowanie ciała jest pierwszą częścią rytuału, nie czymś wcześniejszym. Hestia, Afrodyta, Hathor - boginie powiązane z miłością były też boginiami piękna i to w starożytnych praktykach było nierozerwalne. Ciało przygotowane to ciało wprowadzone w odpowiedni stan.


Odpowiedz
(@helenka57)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 106

@Szaman A ty masz jakieś zdanie na temat tego kiedy dbanie o wygląd przed rytuałem ma realny sens? Bo wcześniej pisałeś o przygotowaniu ciała w tradycjach, ale to był wątek o kąpielach i olejkach. A co z czymś bardziej dosłownym - ubranie, makijaż?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2369

@Helenka57 Makijaż pojawia się w różnych tradycjach, tyle że nie w naszym rozumieniu. W starożytnym Egipcie malowanie oczu nie było kwestią urody - kohl miał chronić przed złym okiem i łączyć z bóstwami. W tradycjach voodoo malowanie ciała to sygnał dla duchów, nie estetyka. Więc pytanie brzmi: jeśli nakładasz szminkę przed rytuałem, to co ona dla ciebie znaczy? Bo jeśli nic poza 'chcę ładnie wyglądać' - to jest to po prostu nawyk, nie element rytuału.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: