Forum

Asystent AI
Rytuał miłosny a lę...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Rytuał miłosny a lęk społeczny - czy może pomóc w zbliżeniu się do kogoś?

Strona 2 / 3

Wpisy: 95
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

To mi sie skojarzyło z czymś - słyszałam kiedyś że przy silnym lęku społecznym niektórzy terapeuci zalecają właśnie jakieś małe, powtarzalne rytuały fizyczne przed wejściem do sytuacji społecznej, np. dotknięcie czegoś w kieszeni, konkretny oddech. To nie jest ezoteryka, tylko po prostu regulacja układu nerwowego przez fizyczne zakotwiczenie. Czy to nie jest dokładnie to samo o czym mówimy, tylko bez symboliki?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Hela93 Tak i nie. Mechanizm jest podobny, ale symbolika dodaje znaczenie, a znaczenie wzmacnia intencję. Dotknięcie kamienia 'bo terapeutka kazała' i dotknięcie kamienia 'bo włożyłam w niego myśl o spokoju który chcę czuć' to jest inne doświadczenie, nawet jeśli fizycznie wygląda tak samo. Psychologowie nazywają to efektem oczekiwań, ale w praktyce przekłada się na realne odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Kurczę, to faktycznie zmienia trochę jak na to patrzę. Że ta cała magia może być w znaczeniu które sami nadajemy, a nie w jakiejś zewnętrznej sile. I że to co odróżnia działający rytuał od niedziałającego to nie to czy świece są odpowiedniego koloru, tylko to czy naprawdę włożyłaś w to konkretną myśl i ją poczułaś.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Tarninka_65 Część tradycji powiedziałaby że to co opisujesz to jest właśnie istota rytuału, i że zewnętrzne elementy są tylko szkieletem który pomaga to znaczenie zbudować. Część powiedziałaby że zewnętrzne elementy też mają swoją siłę niezależnie od nas. Nie musisz rozstrzygać tego sporu żeby z rytuału korzystać.


Odpowiedz
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 134

@Radoslawa94 Ale jak mam rozumieć tę część o zewnętrznej sile? Bo jak mówisz że 'część tradycji powiedziałaby że elementy mają siłę niezależnie od nas' to brzmi jakbyś sugerowała że może być jakiś efekt niezależnie od tego co ja o tym myślę. To działa tak na obie strony? Czyli mogę nie wierzyć a rytuał i tak zadziała?


Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Wrozbiarz06 To jest właśnie pytanie na które różne tradycje odpowiadają różnie i nie ma tu jednej odpowiedzi którą mogę ci spokojnie podać. W niektórych podejściach intencja jest absolutnie kluczowa i bez niej nic nie zadziała. W innych - np. w pewnych nurtach ceremonialnych - forma rytuału ma wagę samą w sobie. Mnie osobiście bardziej przekonuje to pierwsze, ale nie twierdzę że mam rację.


Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Radoslawa94 Czekaj, bo mnie to co Radoslawa napisała otwiera nową wątpliwość. Jeśli znaczenie które sami nadajemy jest tym co sprawia że rytuał działa, to co z osobą która ma lęk społeczny i która z definicji ma problem z tym żeby w ogóle cokolwiek poczuć że ma sens? Lęk przecież często powoduje że człowiek czuje się odcięty od siebie, nie?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Tarninka_65 No właśnie to jest sedno. I nie mam gotowej odpowiedzi, ale z tego co obserwuję - rytuał może być takim małym mostem. Nie musisz od razu w pełni wierzyć, wystarczy że zrobisz gest. Ciało rejestruje gest nawet jeśli głowa jest w rozsypce. Pytanie czy ten gest musi być 'rytuałem miłosnym' czy może być czymś zupełnie zwykłym.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Mam poczucie że ta rozmowa dochodzi do miejsca gdzie rytuał miłosny to jest prawie zbyt duże słowo na to o czym mowimy. Bo jeśli chodzi o to że ktoś z lękiem społecznym chce się zbliżyć do kogoś, to może ten rytuał ma być po prostu małym sygnałem który on sam sobie daje - że jest gotowy spróbować. Nie magia, nie zaklęcie, tylko umowa z sobą.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Feniksa55 Ale czy ta 'umowa z sobą' musi wyglądać jak rytuał? Bo to co opisuje Feniksa brzmi bardzo podobnie do postanowienia albo intencji którą sobie ustawiamy przed czymś ważnym. Ja się zastanawiam co w tym jest konkretnie rytualnego, bo wciąż mi to gdzieś umyka.


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

To jest dobre pytanie i myślę że odpowiedź leży w tym jak działa na ciało. Postanowienie jest myślą. Rytuał angażuje też czas, miejsce, fizyczny gest - i to sprawia że jest wyraźniej zakodowany. Kiedy potem jesteś w tej trudnej sytuacji społecznej, ciało ma punkt odniesienia. Pamiętasz gest, czujesz coś z tamtej chwili. To nie jest metafora, to neurologia.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Wpisy: 173

@Leontyna 'To nie jest metafora, to neurologia' - dobra, ale skad to wiesz? Pytam serio, bo to brzmi bardzo konkretnie i ciekawi mnie czy są jakieś badania które to potwierdzają czy to jest bardziej opinia.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Polaryska Są badania nad rytuałami i lękiem - konkretnie prace Alison Wood Brooks z Harvardu które pokazały że krótkie rytuały przed stresującą sytuacją obniżają mierzone fizjologicznie pobudzenie i poprawiają wykonanie zadania. Mechanizm to poczucie kontroli i struktury. Nie badano konkretnie 'rytuałów miłosnych' ale mechanizm jest ten sam.


Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Leontyna Ale wracajac do teego leku spolecznego - bo mi sie wydaje ze troche odpłynelismy - to co Leontyna mowila o badaniach to jest super, ale te badania chyba dotyczyly np śpiewania czy podobnych rzeczy, nie? Nie pamiętam żeby cos czytała o rytuałach w sensie ezoterycznym. Czyli pytanie czy rytuał miłosny jako taki ma tą samą skuteczność co ogólny rytuał przed stresem.


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Hela93 Dokładnie to jest kwestia intencji i osobistego znaczenia. W badaniach Brooks osoby same tworzyły swoje rytuały albo dostawały proste instrukcje - liczyło się że był to ich własny gest z ich własnym nastawieniem. Rytuał miłosny ma tę dodatkową warstwę że jest nakierowany na coś konkretnego - na drugą osobę, na zbliżenie. To może wzmacniać skupienie.


Odpowiedz
Wpisy: 299
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Ciekawe że tu pada słowo neurologia, bo ja zawsze myślałam że ezoteryka i neurologia to dwa różne światy. Ale może to jest właśnie ta przestrzeń gdzie się spotykają? Tzn. rytuał działa bo angażuje ciało, a ciało to też mózg, układ nerwowy i tak dalej. Tylko czy wtedy to wciąż jest coś duchowego czy po prostu psychologia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 378

@Novaria Dla mnie to nie jest 'tylko psychologia' z tym 'tylko' które sugeruje że to mniej. Psychologia i duchowość mogą opisywać to samo od różnych stron. Mnie nie przeszkadza że jest mechanizm neurologiczny pod spodem - to nie sprawia że mój rytuał jest fałszywy.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się czy to 'nakierowanie na drugą osobę' nie jest czasem źródłem problemu zamiast rozwiązaniem. Bo jeśli ktoś ma lęk społeczny i robi rytuał skupiony na kimś konkretnym, to może to wzmacniać obsesyjne myślenie o tej osobie zamiast pomagać w działaniu. Czy ktoś miał takie doświadczenie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Auric05 Ja miałam coś podobnego. Robiłam rytuał nakierowany na konkretną osobę i zamiast mi to pomóc wyjść i coś zrobić, to siedziałam i analizowałam każdy szczegół zachowania tej osoby przez kolejne dni. Jakby rytuał dał mi 'oficjalne pozwolenie' na obsesję. To nie był dobry czas.


Odpowiedz
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Domicela05 To co Domicela opisuje jest chyba jednym z tych momentow kiedy warto się zastanowić czy intencja jest zdrowa. Bo rytuał miłosny nakierowany na 'żeby ta osoba mnie zauważyła' to co innego niż rytuał nakierowany na 'żebym ja umiała być bardziej otwarta'. Efekty mogą być dosłownie odwrotne.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale czy ktoś naprawdę robi rytuał miłosny żeby być bardziej otwartą a nie żeby konkretna osoba coś do niej poczuła? Mam wrażenie że jak ktoś sięga po rytuał miłosny to jednak ma kogoś konkretnego w głowie. Takie rzuty na kolana kiedy nic innego nie działa.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Wera80 Mnie to było tak że zaczełam od konkretnej osoby, ale w trakcie rytuału przeszło mi jakoś na siebie. Tzn. skupiłam się na tym czego ja chcę czuć, nie na tym co ona ma zrobić. Nie wiem czy to było zamierzone czy po prostu tak wyszło, ale skończyłam z zupełnie innym nastawieniem niż zaczęłam.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

To jest chyba najlepsza rzecz jaką przeczytałam w tym wątku. Ze można zacząć od zewnątrz a skończyć na sobie. I może właśnie na tym polega ta różnica między rytuałem który pomaga a rytuałem który szkodzi - nie w intencji z którą zaczynasz, tylko w tym co czujesz w środku i po.


Odpowiedz
Wpisy: 80
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Ale to mnie ciekawi - czy da się tę zmianę wywołać świadomie? Tzn. czy można zaplanować rytuał tak żeby ta zmiana perspektywy z zewnątrz na wewnątrz była częścią struktury, a nie przypadkiem jak u Feniksy?


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

To pytanie Radosławy o świadome zaprojektowanie tej zmiany perspektywy jest może najciekawsze w całym wątku. Myślę że tak, da się to zbudować strukturalnie. W wielu tradycjach magicznych jest coś co można nazwać dwufazowością rytuału - najpierw pracujesz z obrazem zewnętrznym, konkretną osobą, sytuacją, a potem jest moment zwrotny gdzie intencja wraca do ciebie. Nie jako porażka, tylko jako zamknięcie pętli. Tylko że trzeba to zaplanować, żeby to nie był przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Leontyna A jak ten moment zwrotny miałby wyglądać w praktyce? Bo to brzmi trochę abstrakcyjnie. Czy chodzi o dosłowną zmianę gestu, słowa, czy coś bardziej symbolicznego?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Radoslawa94 Z tego co robiłam - ten moment to często fizyczna zmiana. Np. świeca skierowana najpierw w jedną stronę, potem obracasz ją ku sobie. Albo piszesz imię osoby, a potem piszesz swoje własne imię obok i to swoje podkreślasz. Chodzi o to żeby ciało też poczuło że zmienił się kierunek uwagi. Sama myśl nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 191
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

O, to jest ciekawe bo u mnie to wyszło bezwiednie. Nie planowałam żadnego zwrotu, po prostu w pewnym momencie poczułam ze siedzę i mówię do siebie, nie do tamtej osoby. Jakby naturalnie. Może rytuał sam to wymusił bo miałam świecę i skupiałam sie na płomieniu i w końcu widziałam tylko płomień, nie wyobrazhałam już tamtego człowieka.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Feniksa55 To co opisujesz z płomieniem brzmi prawie jak medytacja. Czy ty w ogóle traktujesz to rozdzielnie? Czyli rytuał to jedno, medytacja to drugie, czy u ciebie to się zlewa?


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Tarninka_65 Szczerze to się zlewa. Nie umiem powiedzieć gdzie kończy sie jedno a zaczyna drugie. Może dlatego że nie robiłam nigdy bardzo ceremonialnych rzeczy, bardziej intuicyjnie. Ale może to właśnie sprawia że mi to pomaga, bo nie mam poczucia że 'robię rytuał', mam poczucie że siedzę i myślę inaczej niż zwykle.


Odpowiedz
Wpisy: 84
Rozpoczynający temat
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i myślę że może właśnie dlatego mam problem ze zrozumieniem skąd bierze się ta różnica między rytuałem a zwykłą refleksją albo medytacją z intencją. Bo jeśli to się zlewa jak u Feniksy, to może granica jest tylko w nazwie którą na to nakładamy?


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Ale ta nazwa może mieć znaczenie dla mózgu. Jeśli powiesz sobie 'medytuję' to masz pewne oczekiwania wobec tego co się stanie. Jeśli powiesz 'robię rytuał' to uruchamiasz inne skojarzenia, inne napięcie. To nie jest tylko semantyka, to różne stany gotowości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Mimoza63 Mnie to przekonuje, ale mam pytanie - czy to znaczy że skuteczność zależy od tego w co wierzymy przed rytuałem? Bo jeśli ktoś jest sceptyczny i myśli 'to głupota ale spróbuję', to ta gotowość jest inna i rytuał nie zadziała tak samo?


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Novaria Badania Brooks których wcześniej wspominałam pokazują coś interesującego - sceptycyzm nie blokował efektu. Nawet osoby które były przekonane że to bez sensu, po wykonaniu krótkiego rytuału miały niższe mierzone napięcie. Mechanizm działał mimo braku wiary. Ale - i tu jest ważne ale - te rytuały były bardzo krótkie i proste. Nie wiem czy to samo dotyczy rozbudowanych rytuałów magicznych które wymagają zaangażowania przez dłuższy czas.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Dobra ale to stwarza pytanie czy rytuał miłosny z lękiem spolecznym ma w ogóle specyfike, czy to po prostu każdy rytuał który ktoś zrobi przed trudną sytuacją społeczną zadziała tak samo? Bo jezeli tak, to 'miłosny' to tylko nazwa dla czegoś bardziej ogólnego.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Polaryska Uważam że miłosny ma specyfikę bo intencja jest nakierowana na relację, nie na wyciszenie lęku jako takiego. To zmienia co sobie wizualizujesz, co sobie mówisz, na czym skupiasz energię. Jeśli ktoś z lękiem robi rytuał wyciszający - skupia się na sobie i swoim układzie nerwowym. Jeśli robi rytuał miłosny - skupia się na połączeniu z drugą osobą. To są różne mentalne obrazy i może dlatego efekty bywają różne.


Odpowiedz
Wpisy: 300
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ale jak ktoś ma lęk społeczny to wyobrażanie sobie połączenia z drugą osobą może być właśnie tym co go nakręca, nie uspokaja. Ja jak próbowałam coś podobnego to im bardziej skupiałam się na tej osobie tym bardziej moje ciało było w trybie 'alarm'. Serce szybciej i tak dalej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Wera80 Dokładnie to samo. I to jest może odpowiedź na to co powiedziała Hematytka - że miłosny ma specyfikę. Ma, ale ta specyfika może być zarówno pomocna jak i szkodliwa w zależności od tego co się w środku dzieje. Dla jednej osoby wizualizacja połączenia będzie kojąca, dla innej będzie wyzwalać lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 96
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

To może zależy od etapu. Jeśli jesteś w środku ostrego lęku, to skupianie się na drugiej osobie to za dużo. Ale jeśli masz chwilę spokoju i robisz rytuał z wyprzedzeniem, nie tuż przed spotkaniem, to może ta wizualizacja połączenia jest wtedy bezpieczniejsza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Auric05 Cos w tym jest. Robienie czegokolwiek gdy jestes juz w leku to zly moment. To jak próba uczenia się czegoś nowego podczas paniki. Ciało nie jest wtedy w stanie przyjąc nowej informacji. Rytuał jako przygotowanie z wyprzedzeniem brzmi sensowniej niz jako sposób na gasznie pozaru.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale skad sie wie ze juz sie jest w tym spokojnym oknie? Bo ja jak sie wydaje że jestem spokojna to i tak zaraz zaczynam myśleć o tamtej sytuacji i spokój znika. Jak w ogóle wejść w ten stan zeby rytuał miał sens a nie żeby bylo to kolejne kolo nakrecania?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Hela93 To jest bardzo konkretne pytanie i myślę że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale intuicyjnie powiedziałabym że jeśli myślisz o konkretnej sytuacji i od razu pojawia się napięcie, to sygnał że jeszcze nie jesteś gotowa na tę warstwę rytuału. Może wtedy zacząć od czegoś bardziej neutralnego - zapalenie świecy, chwila ciszy, skupienie na oddechu - i dopiero potem, kiedy ciało trochę się uspokoi, wejść w intencję.


Odpowiedz
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Radoslawa94 To co Radosława opisuje brzmi jak protokół. Najpierw wyciszenie, potem dopiero intencja. Zastanawiam się czy to jest właśnie ten element który różni rytuał zrobiony dobrze od rytuału który tylko nakręca. Nie treść, nie symbolika, tylko kolejność i stan wejściowy.


Odpowiedz
Wpisy: 134
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Moze tez chodzi o to ze rytualy maja czesto jakis element powtarzalnosci i rutyny. Jak robisz cos regularnie a nie tylko w kryzysie, to cialo sie uczy ze to jest przestrzen spokojna. A jak siegniesz po rytuał tylko kiedy juz wszystko sie wali to nie ma tej kotwicy spokoju.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Wrozbiarz06 To co mówi Wrozbiarz o regularności to chyba kluczowa rzecz i trochę mnie zaskoczyło że tak późno to padło. Bo ja też przez długi czas sięgałam po jakieś rytuały tylko w momentach kryzysowych i to nigdy nie działało tak jak chciałam. Dopiero jak zaczełam robić coś małego regularnie, niekoniecznie nawet związanego z konkretną osobą, to poczułam że mam jakieś oparcie. I paradoksalnie wtedy w sytuacjach społecznych byłam spokojniejsza, bo ciało już wiedziało że mam tę przestrzeń.


Odpowiedz
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 95

@Wrozbiarz06 Ale jak sie robi cos regularnie to jak to wyglada praktycznie? Tzn co tydzień to samo, ta sama świeca, te same słowa? Bo jak mi się wydaje ze musiałabym powtarzać identyczne rzeczy to mi sie wydaje ze sie znudze i przestane. A jak za każdym razem inaczej to czy to jest jeszcze ta regularnosc?


Odpowiedz
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 134

@Hela93 Dobre pytanie bo mnie też to zastanawialo. Mysle ze chodzi bardziej o stała pore albo sytuacje niz o identyczna tresc. Tzn jesli zawsze robisz cos wieczorem przed snem, nawet jesli tresc sie zmienia, to cialo i tak kojarzy ten moment ze spokojem. Przynajmniej tak mi sie wydaje, nie mam pewnosci.


Odpowiedz
Wpisy: 94
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Mam podobne odczucia co Feniksa. Regularność robi coś z oczekiwaniami. Jak robię coś tylko w sytuacji kryzysowej, to wchodzę w to z desperacją i to czuć w całym procesie. Natomiast jak mam jakąś stałą praktykę, nawet niewielką, to w momencie gdy naprawdę potrzebuję spokoju mam już jakieś ciało wspomnienia z tego. Nie muszę budować wszystkiego od zera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 90

@Domicela05 Ciało wspomnienia to ciekawe określenie. Masz na myśli coś w stylu pamięci mięśniowej? Że jak ciało już raz było w spokojnym stanie przy rytuale to łatwiej tam wrócić?


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Tarninka_65 Trochę tak, ale nie tylko mięśnie. Chodzi mi raczej o to że masz już jakiś punkt odniesienia. Wiesz jak to ma smakować. Jak robisz to po raz pierwszy w stresie, to nie masz porównania i nie wiesz czy idziesz w dobrą stronę. A jak masz za sobą kilka spokojnych sesji, to czujesz różnicę.


Odpowiedz
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Domicela05 Wracając do tego co napisała Hela wcześniej o tym jak w ogóle wejść w spokojne okno. Myślę że to jest właśnie miejsce gdzie te małe rytuały bez dużej intencji mogą mieć sens. Nie rytuał miłosny jako taki, tylko coś co po prostu układa ciało w inny tryb. Nawet zapalenie świecy i siedzenie przez chwilę bez żadnego celu może budować tę bazę o której mówi Domicela.


Odpowiedz
Wpisy: 545
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Jest pojęcie w psychologii somatycznej które nazywa się 'window of tolerance' i to dokładnie opisuje to okno spokoju o którym rozmawiałyście. Poza tym oknem, zarówno w górę jak i w dół, trudno przetworzyć cokolwiek. Ale to okno można rozszerzać przez regularne doświadczenia spokoju. Rytuał jako praktyka regularna robi dokładnie to. Powoli poszerza zakres stanów w których jesteś w stanie cokolwiek przyjąć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Leontyna A to 'window of tolerance' to coś empirycznie zbadanego czy raczej teoria? Pytam bo jak słyszę pojęcia z psychologii somatycznej to nie zawsze wiem na ile to twarda nauka a na ile bardziej metafora kliniczna.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Novaria Pojęcie pochodzi od Dana Siegela, neurologa i psychiatry, więc ma podstawy neurologiczne. Chodzi o zakres pobudzenia układu nerwowego w którym prefrontal cortex nadal działa sprawnie. Poza tym zakresem albo jesteś w hiperpobudzeniu albo w hipopobudzeniu i w obu przypadkach zdolność do regulacji emocji dramatycznie spada. To nie jest metafora, to opisywalne procesy neurologiczne.


Odpowiedz
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 378

@Leontyna Myślę że forma robi różnicę ale nie dlatego że ma moc sama w sobie, tylko dlatego że angażuje więcej kanałów. Jak siedzisz tylko z myślą, to jest to jeden kanał. Jak masz świecę, zapach, konkretne słowa, może jakiś ruch, to sygnalizujesz ciału coś na wielu poziomach jednocześnie. I ta wielokanałowość może właśnie działać mocniej na ten układ nerwowy o którym mówiła Leontyna.


Odpowiedz
(@jarzebinka97)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 84

@Mimoza63 To co mówi Mimoza trochę zmienia mój sposób myślenia o tym. Zaczęłam ten temat z pytaniem czy rytuał może pomóc w zbliżeniu się do kogoś i przez całą rozmowę powoli wychodzi że właściwe pytanie jest inne. Nie 'czy mi pomoże zbliżyć się do tej osoby' ale 'czy pomoże mi w ogóle wejść w stan w którym zbliżenie jest możliwe'. To jest fundamentalnie inna perspektywa.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

Ale czy rytualy miłosne w kontekscie leku społecznego nie sa troche specyficzne wlasnie dlatego ze to nie jest neutralny obiekt medytacji? Tzn jak medytujesz nad kamieniem albo płomieniem to masz neutralny punkt skupienia. Jak masz intencje milosna to masz konkretna osobe i cały emocjonalny bagaz z nia zwiazany. Czy to nie sprawia ze trudniej to połaczyc z rozszerzaniem tego okna spokoju?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Polaryska To jest celne. I właśnie dlatego myślę że rytuał miłosny przy lęku społecznym lepiej działa gdy intencja jest skierowana na siebie, nie na tę drugą osobę. Tzn zamiast 'chcę żeby ona mnie zauważyła' coś w stylu 'chcę żebyM ja była otwarta na kontakt'. To nie jest ta sama intencja. Pierwsza nakręca bo skupiasz się na czymś poza kontrolą. Druga jest twoja.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Hematytka70 No właśnie to jest coś. Bo ja jak próbowałam cokolwiek w stylu rytuału przed konkretną sytuacją to zawsze robiłam tę pierwszą wersję i efekt był odwrotny od zamierzonego. A to co mówisz Hematytka brzmi jakby to miało szansę zadziałać inaczej. Chociaż mam pytanie czy to wtedy jest nadal rytuał miłosny czy już coś innego?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Wera80 Myślę że to zależy od tradycji z której ktoś korzysta. W niektórych podejściach rytuał miłosny od początku zakłada pracę z sobą, z własną otwartością i zdolnością do przyjmowania miłości. Nie jest skierowany na zewnątrz. W innych tradycjach to zawsze jest działanie w kierunku konkretnej osoby. To nie jest monolityczna kategoria.


Odpowiedz
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Hematytka70 Zastanawiam się czy to co powiedziała Hematytka o intencji skierowanej na siebie nie jest właśnie tym co Leontyna opisywała przez to okno tolerancji. Bo jeśli skupiasz się na sobie i swojej otwartości, to pracujesz z czymś co masz w zasięgu. I to mogłoby właśnie rozszerzać to okno zamiast je zwężać przez skupienie na czymś poza kontrolą.


Odpowiedz
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 46

@Auric05 Hmm, to jest dobry trop. Ale zastanawiasię: czy sama intencja wystarczy żeby to działało w tę stronę, czy potrzebna jest jakaś konkretna forma? Bo można mieć intencję 'chcę być otwarta' i siedzieć z tym pięć minut, ale można też oprawić to w jakiś rytuał ze świecą, symbolem, konkretnym tekstem. Czy forma robi różnicę czy to tylko wrapping?


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

A skąd wiadomo że te dwie rzeczy są rozłączne? Może zbliżenie się do kogoś konkretnego i wejście w stan otwartości to jedno i to samo tylko opisane inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Tarninka_65 Nie sądze że są tym samym. Bo możesz być w stanie pełnej otwartości i nadal ta konkretna relacja nie wyjdzie, bo to nie tylko od ciebie zalezy. A jak skupiasz się na konkretnej osobie, to nawet jeśli osiagniesz spokój wewnętrzny, to mozesz mierzyć efekt rytuału przez pryzmat zachowania tej osoby i wtedy znowu wpadasz w pętlę.


Odpowiedz
(@wera80)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 300

@Feniksa55 Ale właśnie to jest ta różnica która mnie zawsze blokowała. Jak myślę o konkretnej osobie to cały rytuał zamienia się w myślenie życzeniowe i gdzieś w środku wiem że to nie o mnie chodzi tylko o to żeby ona zrobiła coś co chcę. A jak próbuję przestawić się na siebie to i tak ta osoba siedzi z tyłu głowy i wszystko jest udawane.


Odpowiedz
(@feniksa55)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 191

@Wera80 No właśnie i nie wiem czy to jest problem z rytuałem czy z tym ze nie jesteś gotowa odpuścić tej konkretnej osoby. Bo rytuał na otwartość nie zadziała jeśli tak naprawdę chcesz tylko ją.


Odpowiedz
Wpisy: 46
(@rezeda01)
Połączone: 2 lata temu

Ale to moze byc kwestia nie tego że sie nie jest gotową, tylko że to jest normalne iż mamy kogoś konkretnego w głowie i próbujemy sie udawac przed sobą że nam nie zalezy. Może zamiast walczyć z tym obrazem tej osoby, można go po prostu świadomie odłożyć na czas rytuału? Nie wyprzeć, tylko odłożyć.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@radoslawa94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 80

@Rezeda01 Dokładnie, i to jest coś co w niektórych tradycjach jest nazywane 'praca z cieniem intencji'. Nie chodzi o to żeby udawać że tej osoby nie ma, tylko żeby zobaczyć co ta osoba reprezentuje dla ciebie. Czy chcesz jej samej, czy czegoś co przy niej czujesz lub czego się boisz. Często przy lęku społecznym to jest jedno i drugie na raz.


Odpowiedz
(@auric05)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 96

@Radoslawa94 To brzmi bardzo głęboko, ale praktycznie jak to wygląda? Tzn jak mam siedzieć z pytaniem 'co ta osoba reprezentuje dla mnie' to co mi z tej odpowiedzi, jeśli dostaję coś w stylu 'chcę żeby mnie zaakceptowała'? Gdzie to wchodzi w rytuał?


Odpowiedz
(@hematytka70)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 63

@Auric05 I to jest właśnie ten moment w którym rytuał przestaje być rytuałem miłosnym w klasycznym sensie, a zaczyna być czymś co pracuje z własną energią przyciągania. Jeśli wiesz że chcesz być zaakceptowana, to pytanie do intencji brzmi: kiedy ostatnio zaakceptowałaś siebie tak bez warunków? I rytuał idzie w tamtą stronę.


Odpowiedz
Wpisy: 90
(@tarninka_65)
Połączone: 2 lata temu

A czy to w ogóle jest wykonalne? Bo mnie jak coś siedzi w głowie to nie da się tego tak odstawić na półkę. Szczególnie jeśli właśnie o tej osobie myślimy przez cały dzień przez ten lęk.


Odpowiedz
Wpisy: 95
(@hela93)
Połączone: 12 miesięcy temu

Ale to brzmi juz bardziej jak terapia niz rytuał. Nie oceniam, po prostu sie zastanawiam czy to nie jest za duzo na jeden rytuał - zdiagnozowac co chcę, zaakceptowac siebie i jeszcze przy okazji otworzyt sie na kontakt z kimś konkretnym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Hela93 ma rację że to jest dużo, ale nie wszystko musi się dziać naraz. Rytuał nie jest terapią, ale może działać podobnie do czegoś co w podejściu somatycznym nazywa się 'somatic anchoring' czyli budowanie kotwicy dla konkretnego stanu. Nie przepracowujesz wszystkiego w jednej sesji, tylko stopniowo uczysz ciało kojarzyć konkretne działania z konkretnym stanem. Przy lęku społecznym to ma sens bo ciało i tak reaguje wcześniej niż myśl.


Odpowiedz
(@novaria)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 299

@Leontyna A to 'somatic anchoring' to dokładnie to samo co NLP robi z kotwicami czy to jest coś osobnego? Pytam bo kojarzę że w NLP też się kotwicy używa do zmiany stanów i zastanawiam się czy to nie jest ta sama technika tylko inaczej nazwana.


Odpowiedz
(@leontyna)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 545

@Novaria Zbliżone mechanizmy, ale nie to samo. NLP używa kotwic głównie przez dotyk i świadome skojarzenia, podejście somatyczne idzie głębiej w sensie że pracuje z autonomicznym układem nerwowym, a nie tylko z asocjacją. W praktyce rytuał z elementami angażującymi zmysły może działać na obu poziomach jednocześnie i stąd pewnie różne tradycje różnie to tłumaczą.


Odpowiedz
Wpisy: 378
(@mimoza63)
Połączone: 2 lata temu

I to jest według mnie powód dlaczego rytuały w ogóle mogą mieć wpływ na relacje, nie dlatego że coś robią tej drugiej osobie, tylko dlatego że robią coś z osobą która je wykonuje. Jak wychodzisz z rytuału w innym stanie niż do niego weszłaś, to jesteś trochę inną osobą w tej interakcji. I ta inna jakość jest widoczna.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wrozbiarz06)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 134

@Mimoza63 To o czym mowisz Mimoza to masz potwierdzenie w obserwacjach? Bo to brzmi logicznie ale też trochę jak coś co mogłoby być tylko efektem placebo. Nie mówię że źle, bo efekt placebo jest prawdziwy, ale zastanawiam sie czy jest coś poza tym.


Odpowiedz
(@domicela05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 94

@Wrozbiarz06 Myślę że przy lęku społecznym rozróżnienie placebo i nie-placebo jest trochę sztuczne. Jeśli po rytuale masz realnie mniejsze napięcie w ciele i realne poczucie że jesteś w stanie podejść do kogoś, to co to jest placebo? Efekt jest mierzalny w zachowaniu.


Odpowiedz
Wpisy: 173
(@polaryska)
Połączone: 10 miesięcy temu

No tak ale chodzi chyba o to ze mozna to osiagac bez rytualu i wtedy po co rytuał. Mozna przed wyjsciem z domu wziąc głęboki oddech, powiedziec sobie cos miłego, i efekt podobny. Co rytuał robi czego to nie robi?


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: