Forum

Asystent AI
Czy praktyki magicz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy praktyki magiczne mogą niszczyć życie uczuciowe?


Wpisy: 7
Rozpoczynający temat
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Czytam to i serce mi się ściska, bo w Twoich słowach czuję coś bardzo znajomego... ten błąd, który popełnia wiele z nas, kiedy boli.

Widzisz, magia nie jest winowajcą. Tarot, runy, talizmany, to tylko narzędzia, i same w sobie niczego nie psują. Ale jest coś, o czym rzadko mówi się wprost: kiedy podchodzimy do tych narzędzi z pozycji desperacji, z miejsca bólu i braku, to ten właśnie ból i brak zaczyna się w naszym życiu pogłębiać. Energia, którą wnosimy do wróżb i rytuałów, jest jak gleba pod rośliny. Jeśli gleba jest przesiąknięta strachem i niedostatkiem, trudno żeby wyrosło z niej coś zdrowego.

To co opisujesz, ta powtarzajaca się historia pięknych początków i dramatycznych zakończeń, brzmi jak coś, co ma swoje korzenie znacznie głębiej niż czarna magia. To wzorzec, który nosimy w sobie. I żadne zaklęcie go nie uleczy, bo on nie jest klątwą z zewnątrz, on jest częścią nas samych.

Nie mówię tego, żeby zranić. Sama długo szukałam odpowiedzi w miejscach, w których ich nie było.

Myślę, że zamiast pytać czy tarot coś zepsuł, warto zapytać siebie: co w środku sprawia, ze wybieramy ludzi, którzy odchodzą? Co boimy się zobaczyć? Terapia naprawdę może tu pomóc, i nie traktuj tego jak porażkę, bo to jest po prostu narzędzie... tak samo jak tarot, tylko celniejsze w tej konkretnej kwestii 🙂


Odpowiedz
114 odpowiedzi
Wpisy: 21
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Niezalenie od tego co sądzę o granicy między magią a tym co nią nie jest, i mam na ten temat już wyrobione zdanie, bo mówiłam o tym tu nie raz... uważam że osoby które nie sa stabilne psychicznie nie powinny w ogóle zbliżać sie do tego rodzaju praktyk. I nie chodzi tu o sam tarot czy inne narzędzia, ale o kontakt z czymkolwiek co nazywamy siłami wyższymi. Zasada jest prosta: podobne przyciąga podobne. Ktoś kto jest roztrzęsiony energetycznie i psychicznie, działa jak magnes na byty które niekoniecznie przyszły z dobrymi zamiarami.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

jasne że może i to nie ma nic wspólnego z tą całą regułą „podobne przyciąga podobne” (swoją drogą ta reguła jest jak najbardziej magiczna, pochodzi z prawa odpowiedniości sformułowanego przez XIX-wiecznych okultystów i przewija się przez wszystkie dzieła Crowleya). ta reguła to pseudo-zasada która mamie ludzi złudną wiarą, że skoro mają „dobre wibracje” i są „duchowo poukładani” to przyciągną tylko dobre duchy. w magii działa zupełnie inne prawo: prawo uzaleznienia. magia jest jak narkotyk. na początku daje same przyjemne rzeczy, a potem zaczynają się koszmary dokładnie takie jak te opisywane wyżej w tym wątku. ratuj życie dziewczyno!!!!! i nie słuchaj fałszywych „mesjaszy”. siedziałem 40 lat w magii i wiem ile są warte rady innych okultystów, zwłaszcza tych którzy udają że sami nie praktykują. leki i sesje u psychologa to i tak wersja light złego końca tej drogi. mniej łagodny wariant to szpital psychiatryczny albo samobójstwo...

pomyśl sobie jak często mijasz cpuna leżącego w rynsztoku, który mimo że jest fizycznie zniszczony to ty zaczynasz wyglądać jak on, tyle ze nie w swiecie materialnym tylko duchowym. z czasem ten wygląd może „przejść” też na płaszczyznę materialną. widziałem dziesiątki, setki takich osób i serce się kraje. a dla ilu z nich nie ma już ratunku. pozdrawiam i życzę dobrego rozeznania 🙂


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie, zgadzam się z tym co napisano wyżej. Magia to nie zabawa i lepiej trzymac się od tego z daleka. Popieram tę opinię w całości.


Odpowiedz
(@aga-21)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@boskisciezka27 przy okazji chciałam zapytac, żeby nie zakładać osobnego wątku, co Pan sądzi o egzorcyzmach i opętaniach?


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@aga-21 hmm no to w skrócie można powiedzieć tak: opętanie to chyba najcięższa forma zniewolenia przez szatana, do której może dojść z różnych powodów, między innymi właśnie przez mieszanie się w okultyzm i magię, ale nie tylko o to chodzi. a jeśli chodzi o egzorcyzmy, to wszystko zależy o jakim rodzaju egzorcyzmów mówimy, bo to nie jest takie proste 🙂


Odpowiedz
(@lesna-duch)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@boskisciezka27 bardzo chcę Ci podziękować, bo to właśnie przez to co napisałeś, wczoraj wyrzuciłam swoje karty Tarota. Przyrzekłam sobie że więcej do nich nie sięgnę, nie zadzwonię do wróżki i nie pójdę do żadnej. Mam nadzieję że wytrwam w tym postanowieniu...

Jestem chyba już na ostatnim etapie tego uzależnienia. To naprawdę straszne i niestety bardzo prawdziwe.

A zaczęło się dokładnie tak jak pisałeś. Miłe rzeczy, „ktoś” wiedział o mnie wszystko, znał moją przeszłość, moje upodobania... Przez jakiś czas wróżby się sprawdzały, choć nie zawsze tak jak sobie wyobrażałam. Zostawało rozgoryczenie, ale mimo to brnełam dalej. Szukałam nadziei, myślałam że to mi doda otuchy. Zamiast tego wpadłam w depresję, która zaszła już tak daleko że... zaczęłam myśleć o śmierci.

Wiem że żaden psychiatra mi nie pomoże. Muszę sama wydostać się z tego bagna.

I dodam jeszcze jedno dla tych którzy nie wierzą, ściągnełam do domu duchy. Ja, która nigdy w coś takiego nie wierzyłam! Zaczęło się od syna. Coś go obudziło w środku nocy i ujrzał postać w czarnym płaszczu, która po chwili po prostu znikła. Nie bardzo mu wierzyłam, dopóki mnie nie spotkało to samo.

W nocy coś mi się śniło, zaczęłam krzyczeć. Poczułam dotyk na ramieniu i pomyślałam że to syn mnie budzi. Otworzyłam oczy i przede mną stała biała postać, dość wysoka, cała w bandażach, ze złośliwym uśmiechem. Zamurowało mnie! Rzuciłam jakimś niecenzuralnym słowem i zapaliłam lampkę. Znikło.

Nie zapomnę tego uśmiechu do końca życia. I wiem co oznaczał. Właśnie wtedy poradziłam się kart w pewnej sprawie i sprawdziło się, ale były też skutki uboczne. Bardzo przykre, które stały się przyczyną tej depresji. Nie chcę o tym pisać...

Dodam jeszcze ze „oni” ostatnio poczynają sobie coraz śmielej. Gaszą i zapalają światło, a ostatnio w pustej kuchni poleciała szklanka z fusami po kawie.

Niech to co napisałam bedzie przestrogą dla innych.


Odpowiedz
(@renata-77)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@boskisciezka27 to co napisałeś trafiło mnie prosto w serce, bo sama przez to przechodzę. moje życie jest teraz coraz gorsze, dzień po dniu, i właśnie dlatego sięgnęłam po magię... myślałam, że to mi da spokój, jakieś wyjście z tego dołka w którym utknęłam. A teraz widzę, że sama na siebie ściągam niepokój, na siebie i na swój dom, choć naprawdę tego nie chcę.

Mam takie dziwne uczucie, jakby coś we mnie siedziało i nieustannie pchało mnie w złą stronę. Robię rzeczy, które ranią innych, potem siebie za to nienawidzę i nie rozumiem jak do tego doszło. A teraz, po tym co przeczytałam, wszystko staje sie jasne. To magia. Fascynowała mnie od pewnego czasu, wydawało mi się ze to narzędzie, które mi pomoże, że dzięki niej się podźwignę. A ona tylko pogrąża mnie jeszcze bardziej, i to znacznie głębiej niż byłam wcześniej.

Nie wiedziałam o tym, naprawdę nie wiedziałam. Dlatego piszę tu i ostrzegam wszystkich którzy jeszcze się wahają, uważajcie...


Odpowiedz
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@renata-77 przeczytałam to co napisałaś i chciałabym się dowiedzieć czegoś więcej... co masz na myśli mówiąc o magii, która Cię wciągnęła? Czy chodzi o takie rzeczy jak karty tarota, talizmany, horoskopy i podobne? czy może coś zupełnie innego, głębszego? Pytam bo każda z tych ścieżek działa trochę inaczej i to ważne żeby dobrze rozumiec o czym mówimy. Opisz tutaj dokładniej jeśli możesz, chętnie posłucham.


Odpowiedz
(@renata-77)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@przeplyw654 dla mnie magia to takie... zniekształcanie rzeczywistości, wpływanie na nią przez obrazy które się wytwarza w umyśle. Czytałam pisma o magicznej stronie życia, szukałam w sieci informacji na ten temat i sporo znajdowałam, zdobywałam odpowiednie książki. Nigdy nie chodziłam do wróżek, nikt mi nie stawiał kart, ale sama wykonywałam pewne rytuały, a poza tym wierzyłam głęboko w to, co przeczytałam i w myslach próbowałam odrealniac życie, odrywać je od tego co zwyczajne.


Odpowiedz
(@michal-91)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@renata-77 no właśnie, zastanawiam się co tak naprawdę rozumiesz przez to „realne”. To co widzimy, słyszymy? Przecież każdy z nas to w pewnym sensie produkt środowiska w jakim dorastał, rodziny, wychowania. Jesteśmy ukształtowani przez to wszystko czy tego chcemy czy nie.

I jeszcze ta kwestia zmysłów... dawno zostało przecież dowiedzione, że wzrok i słuch to doskonałe filtry rzeczywistości. Wyłapujemy z niej tylko to, co akurat nam potrzebne w danej chwili, a w dużej mierze zalezy to od naszego stanu emocjonalnego. Innymi słowy każdy z nas i tak widzi swój własny, trochę inny świat.


Odpowiedz
Wpisy: 30
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

hej, przepraszam za to co pisalem wcześniej w tamtym wątku o chrześcijaństwie i wróżbiarstwie, troche za ostro poszło z mojej strony :/ no i życzę wszystkim tutaj wytrwałości, rozsądku i żeby wiara was nie opuszczała 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 16
(@lilia22)
Połączone: 16 lat temu

Moim zdaniem to nie magia, nie runy, nie tarot ani żaden Saturn czy Pluton niszczy człowiekowi życie. Sami sobie je niszczymy, uzależniając się od czegokolwiek. Nieważne czy to tarot, alkohol czy cokolwiek innego, mechanizm jest ten sam, działamy przeciwko sobie.

Choć z drugiej strony magia jest niebezpieczna, bo to swego rodzaju pożyczka od losu i kiedyś przyjdzie ją zwrócić. No i jeśli ktoś myśli, że talizman pomoże mu iść na skróty... grubo się myli.

Ludzie maja tendencję do szukania przyczyn swoich porazek gdzieś na zewnątrz, w złym losie albo w innej osobie. Niestety, i tego nauczyła mnie astrologia, najczęściej przyczyny złych rzeczy tkwią w nas samych. Bo nie akceptujemy siebie, nie kochamy siebie takimi jakimi jesteśmy, nie szanujemy siebie. A co za tym idzie, nie potrafimy też naprawde akceptować, kochać i szanować innych.


Odpowiedz
21 Odpowiedzi
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@lilia22 no wiesz, łatwo tak mówić kiedy nigdy nie byłas w sytuacji, kiedy kochasz kogoś ponad własne życie i jesteś w stanie zrobić dla niego dosłownie wszystko... Myślę że trochę bagatelizujesz to o czym piszesz, upraszczasz zarówno te złe jak i dobre rzeczy. Mam wrażenie że nie znasz uczucia takiej prawdziwej desperacji, kiedy człowiek jest gotów posunąć się do ostatecznosci żeby tylko coś zmienić. Chyba po prostu nie miałas poważnych problemów w miłości i stąd ta łatwość w ocenianiu 🙂


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 16

@przeplyw654 nie bagatelizuję tego co napisałaś. Co do moich własnych doświadczeń w miłości, to uwierz mi, swoje przeszłam i sporo się z tego nauczyłam, nie były to łatwe chwile. Niemniej jednak naprawdę nie widzę sensu w tym, żeby dla drugiej osoby robić absolutnie wszystko... warto zostawić coś dla siebie, trochę własnej przestrzeni. Może właśnie stąd biorą się problemy w związkach, że za dużo z siebie dajesz, za dużo poswiecasz. To oczywiście tylko moja sugestia, nie stwierdzenie faktu.

Jeśli chcesz, to opisz tutaj swoje dane do horoskopu: dzień, miesiąc, rok urodzenia, godzina i miejsce. Może horoskop pomoże zrozumieć, dlaczego tak się układa twoje życie uczuciowe? Nie chodzi mi o przepowiadanie przyszłości, raczej o to, żeby zobaczyć co w tobie siedzi i nad czym warto popracować.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@lilia22 hej, nie no, ja tam tego nie bagatelizuje okej? swoje w życiu przeżyłem i kilka rzeczy o miłości już wiem, nawet jeśli nie jestem jakimś weteranem 🙂 ale właśnie dlatego myślę, że robienie WSZYSTKIEGO dla drugiej osoby to nie jest dobry pomysł, bo można przy tym kompletnie zapomniec o sobie. może stąd właśnie biorą się te problemy, że dajesz z siebie za dużo a potem nie ma co dawac... to tylko moja sugestia, nie mówię że tak jest na pewno.

a co do horoskopu, to jesli chcesz to wrzuc tutaj swoje dane urodzeniowe (dzień, miesiąc, rok, godzina i miejsce) to może spróbujemy razem popatrzeć co z tego wynika. nie chodzi mi o wróżenie przyszłości tylko bardziej o to żeby zobaczyć co w tobie siedzi i nad czym można popracować 🙂


Odpowiedz
(@mglistymandala80)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@boskisciezka27 hej, mam do ciebie takie pytanie bo mnie to serio ciekawi. Po tym wszystkim co przeszedłes idąc tą swoją alternatywną drogą, gdybyś mógł się cofnąć do punktu wyjscia i wybrac raz jeszcze... to czy postawiłbyś na „normalne” życie? Bo zastanawiam się też nad czymś innym, czy nie uważasz że pewien poziom samoswiadomosci sam w sobie jest pomocny, nawet jeśli totalnie pominiemy ten temat manipulowania tą wiedzą w stosunku do innych ludzi?


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@mglistymandala80 no to są naprawdę dobre pytania, chętnie odpowiem 🙂

Czy gdybym mógł sie cofnąć, wybrałbym „normalne” życie? Na szczęście nie muszę sie nad tym zastanawiać bo cofnąć się i tak nie mogę haha. Ale wiem jedno, miałem naprawdę dużo, DUŻO szczęścia. Okultyzm to takie pole usłane dosłownie trupami, nie mówię tu metaforycznie. Nie wiem czemu Bóg pozwolił mi tak długo po nim chodzić... może właśnie po to, żebym jako ktoś kto zna to wszystko od środka, od podszewki, mógł innym powiedzieć żeby uważali. I żeby jako nawrócony na Jezusa wskazać jakąś drogę wyjścia z tego wszystkiego.

Ale nie jestem tego pewien i nie chce mi sie udawać że jestem. Gdybym byl pewien to chyba myślalbym o sobie że spełniam jakąś wielką misję, a tak nie jest.

I jeszcze jedno, ten mit że „dopiero ten kto zna piekło może znaleść niebo” brzmi może i fajnie w bajkach albo hollywoodzkich filmach, ale my mówimy o realnym zyciu!!!


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 16

@boskisciezka27 no cóż, widzę że Pan już wyrobił sobie o mnie zdanie. Ciekawe, bo niedawno ktoś tu wyżej wspominał coś właśnie o ocenianiu innych...


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@lilia22

hej, nie oceniałem ciebie jako osoby, tylko samą tę sprawę z „programowaniem życia”, bo to jest właśnie magia, tak to widzę. nie mam nic do ludzi którzy to robią, po prostu mówię co o tym myslę na podstawie tego co wiem o okultyzme i Biblii. nie żeby kogoś potępiac, ale żeby może ktoś się zatrzymał i pomyślał... a może jednak ten JWS coś tam wie co? 😉

i tak szczerze to wcale nie zależy mi na tym żeby mieć rację. co mi to da jeśli kiedyś ktoś kto wciągnie się w to tak głęboko że nie bedzie widział drogi wyjścia powie sobie „no, JWS miał rację”... nic. zero. żadnej satysfakcji. co najwyżej będzie mi zwyczajnie smutno i żal, że mam przed sobą kolejną ofiarę własnych wyborów i tych ciemnych sił, które to wszystko nakręcają.

pozdrawiam, JWS


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 16

@boskisciezka27 no właśnie, bo Pan założył z góry, że przepowiadam tej dziewczynie przyszłość. Skąd takie wnioski? Ja uważam, że próby grzebania w cudzych myślach to jest dopiero ohydna magia, nawet jeśli w danym przypadku nie przyniosła żadnych efektów. Mierzy mnie Pan swoją własną miarką. Nie jest Pan dla mnie przykładem nawrócenia, ale raczej dowodem na to, że z magią trudno zerwac naprawdę, bo człowiek potrafi ją uprawiać nawet wtedy, gdy oficjalnie twierdzi że tego nie robi. Jeszcze nie tak dawno temu robił Pan z siebie guru tarotowego, a teraz odgrywa Pan rolę guru antytarotowego. Może czas zostać po prostu człowiekiem, bez żadnych guru-ról?


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@lilia22 no właśnie, chodzi o to że można „zaprogramować” czyjejś życie na masę różnych sposobów, nie tylko przez wróżenie z kart czy przepowiadanie przyszłości. Można też np. przez astrologię określać cechy charakteru kogoś i mówić mu co osiągnie jeśli je „wykorzysta” - a astrologia to część tradycji magicznej, jakby co 🙂 Na pierwszy rzut oka to wygląda prawie jak psychologia, ale psychologia to jednak jakaś nauka (cokolwiek by o niej nie mówić), a astrologia nauką zdecydowanie nie jest, nawet jak używa naukowych terminów żeby tak wyglądać.

I jeszcze jedno, bo to ważne, zwodzenie samego siebie zawsze prowadzi do zwodzenia innych. Nie mówię tego z powietrza, mówię to z własnego doświadczenia.

A co do tej sympatii... no cóż, rozumiem że jak ktoś był „tarotowym guru” to miał jej więcej, a teraz już nie 😀 Bywa. Ocenę mojej osoby zostawiam bez komentarza.


Odpowiedz
(@lilia22)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 16

@boskisciezka27 i znowu sugeruje mi Pan coś, czego ani nie napisałam, ani nawet nie pomyślałam.


Odpowiedz
(@kojaca-krysztal30)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@lilia22

no właśnie... mam takie wrażenie, że ta osoba, która napisała tamten komentarz, nie jest do końca w zgodzie z własnymi wyborami i nieustannie szuka potwierdzenia, że to co wybrała jest właściwą drogą. Bo inaczej po co te ciągłe ukłucia w stronę tych, którzy zajmują się ezoteryką? Jeśli ktoś dokonał w swoim życiu jakiegoś zwrotu, to jego sprawa, ale niech nie zakłada, że inni mają takie same potrzeby i powinni pójść tą samą ścieżką.

To nieporozumienie, żeby twierdzić, że każdy kto sięga po tarot, astrologię czy inne praktyki ezoteryczne idzie drogą szatana. To zwyczajna bzdura i stawianie wszystkich pod jedną kreską. Wśród osób zajmujących się ezoteryką są i tacy, którym w życiu wszystko sie układa, są szczęśliwi, i tacy, którzy np. nie mogą znaleźć partnera... dokładnie tak samo jak wśród ludzi, którzy z ezoteryką nie mają nic wspólnego. Kto powiedział, że karty czy astrologia dają patent na idealne życie? Nikt. Natomiast mogą pomóc człowiekowi odnaleźć się w trudnych momentach, uniknąć pewnych pułapek, ale gotowej recepty na szczęście przez to nie dostaniesz. Bo każdy ma wolną wolę i sam decyduje, co zrobi z szansami jakie dostaje.

Są oczywiście jednostki, które przekraczają pewne granice i nie powinny się tym zajmować, to prawda. Ale to wyjątki, nie reguła. Nawet wśród aniołów zdarzały się czarne owce... A kto chce poszukać szerszego spojrzenia, niech sięgnie po V Ewangelię 🙂


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@kojaca-krysztal30 hej, no właśnie chciałem zapytać o tę V Ewangelię bo sam nie wiem dokladnie którą miałaś na myśli 😀 bo takich tekstów które się pod tę nazwę podszywają jest kilka. o jednym z nich zresztą pisałem kiedyś, gdzies w okolicach 92 albo 93 roku, w takim ezoterycznym pisemku „Nie z tej ziemi” i nawet zamieściłem tam własne tłumaczenie (pisałem wtedy pod pseudonimem Adam Kadmon). autora drugiej znam osobiście, czertswy staruszek, ale raczej nie wyglada na kogoś kto żył w I wieku naszej ery 😉 a co do polskiego propagatora jeszcze innej wersji tej ewangelii to niestety już go nie ma, umarł kilka lat temu, byłem nawet na jego pogrzebie... Pozdrawiam


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@lilia22 no hej, słowa „jak rozumiem” to przecież tylko przypuszczenie, nie żadna sugestia 🙂 to taki zwrot który ma skłonić rozmówcę do wyjaśnienia czy dobrze go rozumiemy. po prostu źle zrozumiałem i źle przypuszczałem, nic więcej za tym nie stoi. jeśli jakaś moja wypowiedź brzmiała jak atak to przepraszam szczerze i proszę o wybaczenie, bo naprawdę nie o to mi chodziło. no ale skoro w ogole nie odniosłaś się do moich argumentów merytorycznych, to chyba nie ma sensu ciągnąć tej polemiki dalej. pozdrawiam


Odpowiedz
(@bartek-53)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 1

@lilia22 uważam, że magia to jednak coś głebszego i poważniejszego niż wróżenie z kart tarota.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@bartek-53 no ja tutaj nie mowie tylko o wrozeniu z tarota 😉


Odpowiedz
(@swiatlo975)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@boskisciezka27 no właśnie, i o to mi chodzi. Cały czas widzę tutaj, że magię sprowadza się wyłącznie do tarota i wróżenia, a to jest ogromne uproszczenie. W zachodniej tradycji hermetycznej tarot ma zupełnie inne, głębsze zastosowanie niż tylko przepowiadanie przyszłości. To trochę tak jakby powiedzieć, że chrześcijaństwo polega głównie na chodzeniu do kościoła w niedzielę, absurd.

I skoro pisze Pan, że spędził tyle lat w okultyzmie, to powinien Pan doskonale wiedzieć że to, co prezentuje większość piszących tu osób, nie ma wiele wspólnego z magia w prawdziwym sensie tego słowa. Większość to niestety dyletanci, którzy nie zadali sobie trudu głębszego poznania tematu. I nie mówię tego złośliwie, ale z przykrością obserwuję, że zamiast wyprowadzać ludzi z nieświadomości, wtóruje im Pan i utrwala ich w błędnych przekonaniach.


Odpowiedz
(@lesny-wir)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@swiatlo975 no właśnie, dokładnie o to mi chodzi. Bieganie po wróżkach i nawiedzenie przez demona to dwie zupełnie różne sprawy, nie wrzucajmy tego do jednego worka. Waite zreszta sam pisał, że przypisywanie Wielkim Arkanom Tarota funkcji wróżebnych to efekt jakiegos... nazwijmy to „zuchwalstwa”, bo karty te były do wróżenia jedynie przystosowane, nie po to stworzone. Więc dywianacja to coś z gatunku jarmarcznej magii, przyziemna rzecz, daleko jej do głębszych warstw tradycji zachodniej.

Nie mieszajmy pojęć, bo chaos stąd tylko większy 🙂

A tak przy okazji, zauważyłem coś ciekawego w wątkach jednej z koleżanek tu piszących... im bardziej odżegnuje się od okultyzmu, tym chętniej sięga po czysto okultystyczną wizję świata, z demonami, astrałem i całą resztą. Jakby tylko ta ciemna strona istniała. A gdzie zniknęły dobre duchy, wyższe sfery, jasne aspekty magicznego wszechswiata? Czemu nikt o tym nie mówi?


Odpowiedz
(@blekitna-sciezka)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@przeplyw654 Ja też kochałam ponad życie, wierz mi... ale co zrobić kiedy tamta osoba po prostu nie odwzajemnia tego uczucia? To straszne, czujesz sie jak przegrana. Wiem że to boli. Ale dzisiaj myślę że wszystko co dajesz innym wraca do ciebie, niekoniecznie od tej samej osoby. i że trzeba jakoś wznieść się ponad tę całą głupotę która nas otacza.

Ja też się pomyliłam, naprawdę wierzyłam że to jest miłość mojego zycia. Cóż, szkoda że nie wyszło, ale tak już bywa. Chcę ci powiedzieć coś innego: popatrz jak piękny jest ten świat wokół nas. Ryzykujesz, próbujesz, a to już coś znaczy, nawet jeśli nie zawsze wychodzi jak chcesz. Przynajmniej nie masz wyrzutów że siedziałaś z założonymi rękami. Tak juz jest w życiu, nic na to nie poradzimy. Głowa do góry, po nocy zawsze przychodzi dzień 🙂


Odpowiedz
(@srebrnazrodlo)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@przeplyw654 właśnie o to chodzi... jeśli naprawdę kogoś kochasz, to nie ograniczasz jego wolności i nie próbujesz nim sterować jak marionetką. i nie ma co tego nazywac „robieniem wszystkiego dla niego” bo to jest robienie wszystkiego dla siebie, żeby tylko zatrzymac tę osobę przy sobie 🙂


Odpowiedz
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@srebrnazrodlo wydaje mi sie, że nie masz pojecia czym jest prawdziwa miłość. Ja tej osobie wolności nie odbierałam, nie był żadną moją marionetką. nie znasz mojego życia ani tego co przeżyłam, więc nie oceniaj mnie i nie krytykuj. Nie znałaś też tego człowieka, ani tego jak go traktowałam... więc nie mów mi co robiłam źle. Akurat jeśli chodzi o tę sprawę, naprawdę nie widzę tu swojej winy. Tym razem bez pozdrowień.


Odpowiedz
(@srebrnazrodlo)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@przeplyw654 dobra, po kolei.

po pierwsze nie krytykuję ciebie jako osoby, tylko pewien konkretny fragment twojej wypowiedzi. to jest zasadnicza różnica, którą chyba warto zauważyć.

po drugie, jeśli piszesz coś na forum publicznym, to musisz się liczyć z tym, że nie każda odpowiedź będzie ci smakować. tak to działa.

po trzecie, ty też nie znasz mojego życia, więc skąd wiesz, co ja wiem albo nie wiem o miłości? ja wiem jedno i wiem to na pewno: miłość jest jak dar, który druga osoba daje ci dobrowolnie. jeśli próbujesz go wyłudzić, wymusić szantażem albo po prostu ukraść, to przestaje być darem i traci całą swoją wartość.

po czwarte, rozumiem że jest ci bardzo ciężko, naprawdę. ale twierdzenie, że nikt na świecie nie zna się na miłości i tylko ty jedna ją przeżyłaś, to jednak lekka przesada... szukanie winy wyłącznie w tym co „na zewnątrz” jest wygodne i może na chwilę poprawić humor, ale zdrowiej jest jednak zapytać siebie samą, gdzie lezy moja własna wina. bo jakaś zawsze gdzieś jest. przykre, ale prawdziwe.

po piąte, dopóki się nie pozbierasz i choć trochę nie zrozumiesz, że to co wysyłasz w świat wraca do ciebie, lepiej nie dotykaj żadnych kart ani podobnych narzędzi, bo możesz się tylko bardziej pogrążyć. takie rzeczy są dla ludzi silnych duchem, którzy mają oparcie w sobie. do pocieszania lepsi są zaufani przyjaciele.

i po szóste, nawet jeśli znowu mnie teraz zjechasz za te słowa, to nijak nie pomoże ci to w zmierzeniu się z twoim problemem. życzę ci żebyś szybko odzyskała równowagę i znalazła w sobie odwagę, żeby stanąć twarzą w twarz ze sobą 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@energia513)
Połączone: 16 lat temu

Rozumiem, że ktoś tu wyżej twierdzi, iż nie można wrzucać wszystkich do jednego worka i że astrologia czy tarot to nie to samo co czarna magia. Ale moim zdaniem... to właśnie jest ten błąd. Tak jak mówienie, że są narkotyki lekkie i ciężkie, to złudzenie, bo każde uzależnienie niszczy. Z magią jest dokładnie tak samo, nie ważne czy biała czy czarna, czy „tylko” karty.

Chcę być dobrze zrozumiana, nie mówię, że osoby które tym się zajmują są złe. Naprawdę nie. Często działają w dobrej wierze, chcą pomóc. Ale narzędzia których używają... to właśnie one szkodzą. i dopóki nie odczujemy tego na własnej skórze, bardzo trudno w to uwierzyć.

Co do kart i astrologii jako pomocy w życiu, wlasnie tu chciałabym zaprotestować. Przez tyle lat miałam kontakt z ludźmi którym „poukładano” życie za pomocą takich praktyk. Depresje, leki, nerwice, migreny, rozchwianie emocjonalne, odsuwanie bliskich od siebie... i co gorsze, te skutki często ponoszą też dzieci, wnuki tych osób. Wiele z nich przez długi czas uważało, że im to pomaga. Nikt ich nie ostrzegł, albo po prostu spróbowały bo koleżance „wyszło” i wyglądało to tak niewinnie.

Próbowałam to kiedyś udowodnić, zbadać zależności empirycznie, nie pozwolono mi na to. I to też wiele mówi...


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@energia513 no właśnie, muszę powiedzieć że totalnie zgadzam sie z tym co tu wyżej ktoś napisał. Te owoce magii... wyglądają super na początku, smakują słodko, człowiek się zachwyca i myśli że to coś fajnego. A potem? Zgnilizna. i to totalna. Sam przez jakiś czas to „jadłem” i naprawdę do tej pory czuję skutki, taką metaforyczną czkawkę :/ szczególnie kiedy patrze jak tyle osób idzie w tym kierunku bez żadnej świadomości co ich czeka. Naiwni bo ufają, naiwni bo nie wiedzą że są oszukiwani, naiwni bo niby wiedzą ale tak naprawdę nie rozumieją, i ci którzy ich w to wciągają. wszystkich mi żal szczerze mówiac. uważaj na siebie


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@aga-21)
Połączone: 16 lat temu

Opowiem wam coś, co mnie spotkało jakiś czas temu i naprawdę mnie zmroziło.

Mąż dostał zaproszenie od kolegi z pracy na kolację, razem ze mną. Ten kolega jest żonaty, ma dwójkę dzieci. Poszliśmy, bo wszystko wyglądało zupełnie normalnie, takie zwykłe towarzyskie spotkanie żeby się bliżej poznać. Ja w ogóle nie znałam tych ludzi, mąż znał tylko jego, i to tylko z pracy.

No więc przyszliśmy. I od razu coś mnie tknęło, że z tą rodziną jest coś... dziwnego. Atmosfera w tym domu była bardzo specyficzna, taka duchowo-ezotoryczna, czuło sie to dosłownie od progu. Oboje gospodarze zachowywali się jakby każdy nasz ruch, każde słowo, miało jakieś ukryte znaczenie. Ta kobieta po prostu nas świdrwała wzrokiem przez cały wieczór.

Zjedliśmy kolację, oni poszli położyć dzieci, wrócili, siedzieliśmy na fotelach i gadaliśmy. I nagle, bez żadnego ostrzeżenia, ta kobieta zaczęła mówić że widzi wokół mnie duchy. Przestraszyłam się poważnie, nie mam zamiaru mieć z tym nic wspólnego. Zaczęła opisywać jakiegoś konkretnego ducha, szczegóły pasowały do kogoś z mojej rodziny co mnie kompletnie zszokowało, bo skąd mogła wiedzieć cokolwiek o moich przodkach. Powiedziała że ta osoba szuka ze mną kontaktu i że kluczem jest jakiś obraz który mam w domu. I opisała ramę tego obrazu.

Wbiło mnie w fotel. Ten obraz faktycznie istnieje, należał do moich dziadków, z którymi byłam bardzo zżyta.

Wyszliśmy stamtąd kompletnie roztrzęsieni. A jakiś czas potem mąż usłyszał od tego kolegi w pracy, że oni nas już nigdy więcej nie zaproszą, bo nie jesteśmy dla nich interesującym towarzystwem i nie mają dla nas czasu. Dosłownie tak powiedział.

No cóż, może i dobrze że więcej tam nie pójdziemy, ale przyznam że się zdenerwowałam. Co wy w ogóle myślicie o czymś takim?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@aga-21 słuchaj, jak czytam co opisałaś to mi sie wydaje ze to nie był żaden duch przodka tylko Zły puka do ciebie i szuka kontaktu. Najpierw przez tarota czy inne rzeczy, a jak nie tędy to inaczej, zawsze znajdzie jakąs drogę. Uważaj serio! Cokolwiek sie jeszcze pojawi, jakiekolwiek „propozycje” kontaktu z tamtej strony, odrzucaj je od razu. Problem jest taki, ze w tej grze człowiek sam sobie nie poradzi. Zły wie o nas wiecej niz my sami o sobie, zna naszą przeszłość, rodzinę, dziadków, pradziadków i tak dalej. Dlatego tak łatwo mu nas wciągnąć, bo pokazuje rzeczy które sie zgadzają i przez to myślimy że to coś dobrego. A to jest tylko przynęta, my jesteśmy dla niego jak muchy na lepie. Jedyna droga żeby sie naprawdę ochronić to iść w zupełnie inną stronę, do Boga, do Jezusa. Tylko On ma moc żeby nas przed tym uchronić.


Odpowiedz
(@leczacy-oddech68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 9

@aga-21 no to ja się też podzielę swoją historią, bo akurat mamy tu dwie części do opisania, teorię i praktykę, ale obie prowadzą do tego samego wniosku.

Co do teorii to mam dość osobiste przekonanie, mówię tu tylko o sobie, nie oceniam innych. Uważam że siła stojąca za ezoteryką, można ją nazwać złem albo szatanem, po prostu nienawidzi ludzi i chce ich unicestwić. Człowiek jest wyjątkowym dziełem, ma świadomość, wolną wolę, czego np. zwierzęta nie posiadają, i właśnie dlatego jest przez zło tak atakowany. Walka jest realna i da się ją przegrać. A bez Boga jesteśmy na z góry przegranej pozycji, zło jest po prostu mocniejsze od nas samych.

A teraz praktycznie, nasza własna historia.

Poznałem żonę jakies 5 lat przed tymi wydarzeniami, bardzo szybko się zakochaliśmy, mamy dwóch synków. Żylismy spokojnie, dostatnio, nic szczególnego. I nagle zaczęły się dziwne rzeczy. Ataki złości, agresja bez powodu, zły nastrój który narastał z tygodnia na tydzień. Żona zaczęła czuć w domu czyjąś obecność, potem nasze dzieci zaczęły mówić że widzą jakieś postacie. Żona zajmowała się wróżeniem wiec początkowo nie traktowalismy tego jakoś szczególnie poważnie, dopuszczaliśmy duchowość do życia od dawna.

Ale sytuacja robiła się coraz cięższa. Chodzilismy na terapie, planowaliśmy razem, staraliśmy się ze wszystkich sił, a i tak kilka razy rozmawialiśmy już serio o rozstaniu. Pod koniec 2002 było naprawdę źle, ja nie byłem w stanie normalnie pracować, przychodziłem i robiłem tylko mechaniczne rzeczy z wielkim trudem. Jakbym był „odłączony” od wszystkiego. Okultyści zresztą nazywają to „duchową śmiercią” i biblia mówi mniej więcej to samo.

Wtedy „przez przypadek” trafiłem na kilku chrześcijan i postanowiłem prosić Boga o ratunek, bo sam już naprawdę nie umiałem sobie z tym poradzić. Modliłem się żarliwie o mądrość i siłę. I stało się coś nieoczekiwanego, poznalismy ludzi którzy przeszli podobne rzeczy przez okultyzm. Okazało się że stany nerwowe, problemy ze snem, rozbite małżeństwa to tam niemal norma. W wielu przypadkach kończyło się to próbami samobójczymi...

Postanowiliśmy z tym skończyć. Spaliliśmy dosłownie wszystko co było związane z wróżeniem. I wiecie co, cały ten procces oczyszczenia trwał kilka miesięcy i nie był łatwy, ale sprawy same się toczyły, jakby ktoś to prowadził. Nasz własny wkład był zaskakująco mały.

Dziś nasze małżeństwo jest w naprawdę dobrym miejscu 🙂 Wybaczyliśmy sobie większość rzeczy. Lubię mówić że „inaczej oddychamy”. Jedyną rzeczą którą zrobiliśmy było odejście od wróżenia i zawierzenie się Chrystusowi.

Chcę ostrzec, bo widziałem dużo przez ten czas. Okultyzm to śmiertelne niebezpieczeństwo. Na początku daje chojnie, ale rachunek prędzej czy późnie przyjdzie. Słowo Boże mówi wyraźnie że wróżenie i kontakt z duchami jest jedną z tych rzeczy za które będziemy potępieni, a konsekwencje ciągną się nawet przez 3 4 pokolenia. Może ktoś w twojej rodzinie wiele pokolen wstecz zajmował się takimi praktykami, i to wystarczy.

Najważniejsze: tych rzeczy nie da się rozwiązać „ziemskimi” metodami, bo to sfera duchowa. Potrzebna jest siła duchowa. W naszym przypadku był nią Chrystus i szczerze mówiąc nie spotkałem dotąd nikogo kto wyszedłby z tego inaczej.

Na koniec fragment Księgi Wyjścia, rozdział 20, szczególnie zwróćcie uwagę na wers 5:

„Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie! Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań...”


Odpowiedz
(@magda-96)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@leczacy-oddech68 szczerze, przeczytałam to uważnie i muszę przyznać... robi wrażenie jako świadectwo osobiste. Dziękuję, że to opisałeś tak szczegółowo.


Odpowiedz
(@leczacy-oddech68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 9

@magda-96 nie ma za co, cieszę sie że coś z tego wyciągasz 🙂

wiesz, to nie jest łatwe żeby tak pisać o tych wszystkich rzeczach... naprawdę. większość okultystów przeżywa podobne historie, tylko albo tego nie widzą, albo nie chcą zobaczyć co za tym stoi. i to mnie smuci szczerze, bo oni często chcą dobrze, mają dobre intencje. moja żona kiedyś pytała czy może ten „dar” pochodzi od Boga... i rozumiem to pytanie, sam się tak zastanawiałem. ale dlaczego Bóg w Biblii mówi wprost że wróżenie i kontaktowanie sie z duchami prowadzi do potępienia? i to jeszcze przez kolejne pokolenia? dlaczego budzisz sie w nocy w kompletnym strachu nie wiedząc nawet dlaczego? dlaczego widzisz i czujesz duchy wbrew własnej woli? a co gorsza, nasze dzieci też to widzą i boją się tego...

strategia szatana działa jak narkotyk, człowiek nie wie kiedy to sie stało, a już jest zniewolony. z tą różnicą że w okultyzmie zniewala duch a nie materia, i dlatego żaden lekarz ani terapeuta nie pomoze. żaden człowiek nie pomoże. ducha trzeba zwalczyć duchem.

no ale jak uwierzyć w Chrystusa jeśli się go nigdy nie widziało... to chyba najtrudniejsza część tego wszystkiego. lekarstwo bierzemy do ręki i czujemy że je trzymamy, a tu co? jak to ująć...

jeśli chcesz porozmawiać więcej to pisz śmiało tutaj w wątku, chętnie odpoiwem


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@magda-96 wzajemnie! 🙂 cieszę się że mogłem pomóc choć troche, serio. pozdrawiam!


Odpowiedz
Wpisy: 9
(@leczacy-oddech68)
Połączone: 16 lat temu

słuchajcie, jak szukacie jakiegos fajnego materialu do posłuchania na ten temat to polecam audycję „Świat Odlotów” 🙂 można ją znaleźc w necie, naprawde warto


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@energia513)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@leczacy-oddech68 o, dzięki za polecenie, muszę sprawdzić tę audycję 🙂 słyszałam że takie świadectwa potrafią naprawdę trafić w sedno... bardzo mi bliski jest ten temat, myślę że znajdę tam coś co dotyczy mojego własnego doświadczenia. Karolina


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@energia513 no to witaj w „klubie” 😀 serio, cieszę się że tutaj jesteś, bo widać że to co piszesz to nie są jakies wymysły tylko prawdziwe doświadczenia


Odpowiedz
Wpisy: 157
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Ten wątek, i kilka podobnych, idzie w stronę przestróg i ostrzeżeń. Dobrze. Dorzucę swoje trzy grosze 🙂

Jeśli masz jakieś lęki, obawy, brakuje ci prawdziwego i głębokiego zaufania do czegokolwiek wyższego, to po prostu nie ruszaj ezoteryki. Serio.

Jeśli twoje prawdziwe motywacje, te głęboko schowane gdzieś w podświadomości, wynikają z poczucia braku albo niegodności, albo boisz się kary za „grzeszne” rzeczy, to trzymaj sie od tego z daleka, bo ci zaszkodzi. Nie ma innej opcji.

Prawda jest dostepna tylko dla tych, którzy mają naprawdę odwagę i siłę żeby ją poznać, mimo wszystkich przeszkód i pułapek po drodze. Najlepszym dowodem na to że to nie jest proste, są losy głównych osób które ten wątek nakręcają. To nie żarty. Nawet 40 lat doświadczeń okultystycznych nie daje nic poza cierpieniem, jeśli popełnia się jeden podstawowy błąd, który można by nazwać grzechem niewiary.

Jeśli nie znasz siebie wystarczająco dobrze, swoich ukrytych pragnień i wyobrażeń, to zawróć, bo twoje własne intencje cię zwiodą. To są naprawdę szatańskie sztuczki i nie warto tego lekceważyć.

Jeśli jednak mimo wszystko zdecydujesz sie iść tą ścieżką, to pamiętaj że byłeś ostrzeżony 🙂


Odpowiedz
26 Odpowiedzi
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@wolnyenergia no właśnie, czytam co piszesz i myślę sobie, że się chyba nieźle rozumiemy, jeśli chodzi o to jak działają ludzkie umysły i mechanizmy 🙂


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 157

@leczaca-oddech haha tak, chyba rzeczywiście trochę sie tu już poznalismy 🙂


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@wolnyenergia no serio, czytam to co napisałeś i muszę powiedziec że to jest dosyć mocne uderzenie w tego człowieka... ale jakos chyba rozumiem o co ci chodzi. Twierdzisz ze on ulega jakims złudzeniom i że ta jego „miłosc i mądrość” to jest tylko ludzka imitacja czegoś boskiego, nie prawdziwa rzecz. I że te piękne słowa o oświeceniu i mistyce są przeznaczone właśnie dla takich naiwnych poszukiwaczy, którzy na pewnym etapie naprawde w to wierzą i nawet to głoszą z dumą 🙂 ale twoim zdaniem prowadzi to prosto w pułapkę. A najgorszy wariant według ciebie to taki, że ktoś w końcu świadomie zaczyna zwodzić innych, zdobywa autorytet i sławę, i robi to celowo... do czasu, az sam trafi w tą przepaścistą Pustkę i już nikt mu nie pomoże. Ani on sam sobie, ani żaden anioł, ani nawet Bóg. Mocna wizja trzeba przyznać... troche mroczna ale rozumiem że chcesz żeby ludzie sie zatrzymali i pomysleli zanim pójdą za daleko


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 157

@boskisciezka27 hej, no trochę nieładnie tak rzucać klątwy na kogoś 🙂


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@wolnyenergia hej, nie no, to nie była żadna klatwa 😀

Wierzysz w klątwy serio? to ciekawe. Ale rozumiem ze sie ich nie boisz co?

No bo ja naprawde nie rzuciłem żadnej klatwy. Po prostu opisałem pewną ścieżke, ktora wedlug mnie czeka na każdego kto bawi sie magią, ezoteryką, okultyzmem i podobnymi rzeczami, bez względu na to jak bardzo sie wydaje „uduchowiony”. Koniec tej drogi to NIHILO i jego... no powiedzmy „uroków” można doswiadczyc jeszcze za zycia. To miało byc po prostu ostrzeżenie, zwykła przestroga i nic poza tym. Ty sam decydujesz co robisz ze swoim zyciem. Albo jesteś z Bogiem, albo z Przeciwnikiem. I jeśli myslisz że istnieje jakieś trzecie wyjście, albo że można być z Bogiem i jednoczesnie zajmowac sie ezoteryką czy magią to... no cóż, MYLISZ SIĘ. Po prostu śnisz sobie taki sen i wierzysz że to rzeczywistość. Pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 przepraszam, ale muszę zapytać wprost: czym właściwie różni się to, co tu piszesz do koleżanki, od zachowania tej pani w tramwaju, która krzyczy na cały wagon „Bóg cię pokarze”? Bo ja szczerze nie widzę różnicy


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@leczaca-oddech no właśnie tu jest ta różnica bo ja nie krzyczę na Olka i nie mówię w imieniu Boga że go pokara czy coś w tym stylu 🙂 po prostu opisuję pewną drogę i to co ona za sobą może nieść, dosadnie ale bez wyrokowania. sam przez to przeszłem, znam stan NIHILO od środka i wiem jak to smakuje, więc to nie są jakies puste słowa. jasne, argument „przeżyłem więc wiem” nie wystarczy każdemu i rozumiem to.

dlatego odsyłam do Apokalipsy, rozdz. 22, wers 15. dla wielu to też nie będzie argument, mamy tu już takie rozmowy za sobą. ale ci którzy odrzucają to źrodło, sami mają tylko gołosłowne zapewnienia że ich droga jest bezpieczna, bo inaczej czytali i inaczej doświadczali. no i znów mamy klasyczne albo-albo.

i jeszcze jedno, te „psy” z tego wersetu to nie sa dosłowne zwierzęta. na całym Bliskim Wschodzie tym słowem okreslano ludzi nieczystych, uwikłanych np. w demoniczne praktyki. reszta jest chyba oczywista 🙂


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie... napisał Pan że „nie wyrokuję w imieniu Boga i nie krzyczę”, ale jakoś trudno mi się z tym zgodzić :)))


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie, zacytuję żeby nie być gołosłowną 🙂

„Czy sądzisz, ze ominie cie los wszystkich zwiedzionych. Zapewniam cie, ze nie. Chyba, ze w ostatniej fazie swej ”duchowej podróży„ zrobisz to, co zrobiła garstka okultystów ( znam takich kilku ). Zaprzedasz sie. I będziesz swiadomie zwodził innych. Będziesz wiódł ich na zatracenie, zyskujac tutaj ”nagrody„, ”sławę„, ”autorytet„. Do czasu. Potem ujrzysz czym jest Pustka. Nie ta mistyczna, o ktorej piszą nieznajacy pustki. Ujrzysz straszne, przepastne NIHILO. I nikt ci juz nie pomoże. Ani twoje intencje, ani wola, ani wiara ( bo jej nie posiadasz, choc wierzysz, ze wierzysz ), ani człowiek, ani anioł, ani Bóg, ani twój preceptor, bo to on okaże sie twoim grobem.”

A swoją drogą... sama stylistyka tego tekstu przypomina mi klątwę. Ciekawe, czy ta osoba zdaje sobie z tego sprawę.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@leczaca-oddech hej, no widzę że znasz się na klątwach całkiem nieźle 😉 ale jeśli moja wypowiedź ci je przypomina, to co ja mam zrobić? Chyba tylko pobłogosławić i życzyć, żeby dotarł do ciebie sens tego co napisałem, a nie jakiś rzekomy ton czy moc którą w tym wyczuwasz. I jeszcze jedno, bo to ważne: przywiązujesz dużą wagę do słów, prawda? No to powiem ci, że w pewnych sytuacjach słowa mogą działac jak samospełniająca się przepowiednia. I to jest przecież ISTOTA magii!!!!! więc skoro tak reagujesz na cudze słowa, to jak możesz twierdzić że magii nie uprawiasz? 😀 ojej, znow zaczepiłem, sorry sorry sorry! już nie bede, przynajmniej taką mam intencję... ale jak wiadomo, intencjami... no dobra, dajmy spokój 🙂 Szczęśliwych Świąt!


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie... po co w ogóle mówić o dobrych intencjach, skoro samemu się przyznaje, że i tak nic z nich nie wyjdzie? Czy to wtedy sa naprawdę prawdziwe intencje?

Wzajemnie życzę szczęśliwych świąt.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@leczaca-oddech no dobra, ale chodzi o to, ze dobre intencje może i sa przydatne w zyciu normalnym (to sie właśnie nazywa empatia), ale w magii to kompletnie inna bajka. Magia „drenuje” podświadomość i stamtąd czerpie energię, a dokładniej tę moc którą żywią się demony. I co ważne, one wiedzą co w nas siedzi lepiej niż my sami, więc nie ma co ich próbować przechytrzyć dobrymi chęciami 🙂

Poza tym @boskisciezka ma rację ze względu na to prawo, tylko że nie chodzi o fizykę materialną tylko duchową. Magiczny akt sprawia, że to mroczne „ja” wychodzi na zewnątrz i staje się jakby podstawą tego świetlistego, ba, wręcz jego napędem. Dawni magowie i mystagodzy mieli tego świadomość i właśnie dlatego dążyli do scalenia obu tych sfer przez inicjację. Jest taki słynny paradoks, rycerz żeby zostać prawdziwym smokobójcą musiał zabić smoka, ale sam musial stać sie przy tym jak smok. Zyskiwał moc, ale jednocześnie niszczył siebie... i takie właśnie są nasze „dobre” intencje w magii.

Chcemy dobrze a wychodzi jak zawsze, nie? Gdyby dobre intencje naprawdę działaly, świat byłby rajem. A nie jest.

I jest jeszcze jedna rzecz, demony doskonale wiedzą że ludzie chcą dobrze. Dlatego wmawają im, że współpracując z nimi osiągną to dobro. Pokazują pozornie dobre efekty wróżb czy innych form magii, żeby jeszcze mocniej człowieka uzależnić i związac ze soba. Złe efekty są starannie ukrywane, wyśmiewane, a najlepiej żeby człowiek w ogole nie wierzył że diabeł istnieje. I tyle, jest ugotowany.

PS na koniec dodam jedno, ktoś może powiedziec ze „wszelka energia pochodzi od Boga” ale wtedy polecam pomyśleć o Oświęcimiu. Tam też była energia, i to prosto z piekieł które niby nie istnieją...


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no tak, dziękuję za ten wykład, ale szczerze mówiąc nie o to prosiłam i, jak Pan chyba wie, nie podzielam Pańskich poglądów w tej kwestii 🙂

Pisze Pan o intencjach powierzchownych, a ja mówię o tych najgłębszych, najmniej uświadomionych. To właśnie one mają znaczenie w prawdziwym rozwoju duchowym. Zgoda, że samo życzenie komuś dobrze na poziomie świadomym to za mało, to oczywiste.

Zresztą dobrym przykladem tej „wielowarstwowości” intencji jest tu sam Pan. Deklaruje Pan intencję niezaczepiania mnie, a jednocześnie od razu w nią wątpi. Czyli ta głębsza intencja trochę się rozmija z deklarowaną. Więc jak mamy to rozumiec? Ile jest warta taka intencja?

Miło spędził Pan Święta? 🙂

Ewa G.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@leczaca-oddech hej, no to moze ja sie wtracilem zbytnio ale naprawde uwazam ze tutaj chodzi wlasnie o te głęboko zakopane intencje, bo @boskisciezka pisał dokładnie to samo co Pani 🙂 te powierzchowne to pikuś, liczy sie to co siedzi najgłębiej i jest najmniej uswiadomione, zgadzamy sie chyba w tym punkcie?

Co do intencji @boskisciezka względem Ciebie... no mówi wprost ze nie zaczepią Ciebie jako osoby, tylko to co robisz. I stara sie nie atakować Cie personalnie, choc moze nie zawsze wychodzi idealnie, sam przyznaje.

Ale hej, jest tu jedna rzecz ktora mnie naprawdę zastanawia. Piszesz ze nie uprawiasz magii, a tymczasem doadzisz osobom zmieniajac ich... no nie wiem jak to nazwac, „właściwości numeryczne” czy jakoś tak, kontaktujesz sie z aniołami, radzisz dziesiątkom ludzi w sprawach duchowych. No i jak to nie jest magia? serio pytam, bo z zewnatrz wyglada to wlasnie tak.

I tu jest ten clue ktory mnie uderza: @boskisciezka sam mówi ze kiedys wierzyl w te same rzeczy co Ty i zaplacił za to naprawdę słona cene. I nie jest sam, bo takich byłych okultystów jest wielu i wszyscy mowia podobne rzeczy o tej samej iluzji...

No i to pytanie o duchy, skad wiesz ze są dobre? Przez tysiace lat ludzie doswiadczali i dobra i zla duchowego. Czy naprawde mozna to wszystko odrzucic tylko dlatego ze mamy XXI wiek? Troche sie nad tym zastanów 🙂


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 dziękuję za troskę, zarówno o mnie jak i o osoby, którym staram się pomagać.

Nie dogadamy się jednak, to już chyba widać wyraźnie. Żadne pana argumenty nie były w stanie mnie przekonać do pańskiej wizji rzeczy, żadne moje pana nie przekonały. Ot, taki pat.

Mimo że nasze poglądy są zupełnie rozbiężne, gratuluję szczerze i bez krzty ironii, że po takich przejściach potrafił pan znaleźć dla siebie spokój i szczęście. To naprawdę niełatwa droga.

Życzę panu wszystkiego dobrego na tej drodze którą pan wybrał. I życzę, żeby pan potrafił życzyć mi tego samego na mojej.

Na koniec dodam tylko jedno, na chłodno: gdybym chciała, mogłabym z naszej rozmowy wyciągnąć całe mnóstwo pańskich argumentów ad personam. Nie robię tego złośliwie, mówię o tym tylko dlatego, żeby miał pan ewentualnie do czego wrócić w chwili refleksji... już wyłącznie dla siebie.

Pozdrawiam serdecznie i żegnam się.

Ewa G.


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie, Oświęcim to nie jest żaden dowód na to, że „wszelka energia pochodzi od Boga” ani że tak nie jest. To co Pan opisuje jako tę straszną energię obozów to po prostu efekt tego, co sami ludzie z siebie zrobili, jak bardzo zdołali się odciąć od czegokolwiek dobrego. Człowiek, ktory zamknął sie na cokolwiek wyższego, kręci tą swoją energią w kółko, wewnątrz własnych blokad i ran. I właśnie z tego wyrastają takie miejsca jak Oświęcim, nie z jakiegoś zewnętrznego piekła.

To oczywiście straszne uproszczenie z mojej strony, zdaję sobie sprawę. Ale myslę, że ten mechanizm jest wart przemyślenia. Kto jest zainteresowany pogłębieniem tematu, polecam W. Reicha „Mordercy Chrystusa” bo on to opisuje z zupełnie innej strony i moim zdaniem ma sporo racji.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 157

@boskisciezka27 no słuchaj, czy wierzę w klątwy? To nie jest dla mnie kwestia wiary, to bardziej kwestia „praw fizyki” powiedzmy.

Bo czym innym jest próba zaszczepienia mi poczucia winy i malowanie wizji kar, które na mnie spadną jeśli nie zrezygnuję z „grzesznych pomysłów”? To jest klątwa w najczystszej postaci, nic więcej. Chyba ze słowo „klątwa” znaczy u nas coś zupełnie innego.

Klątw się nie boję, bo mam swiadomość Bożej ochrony i własnej niewinności. Tego samego szczerze Ci życzę.

Zadziwia mnie natomiast Twoja absolutna pewność co do tego, jak skończy się moja droga. Nawet jeśli Twoja tak sie zakończyła, to skad ta pewność że mnie czeka dokładnie to samo? Stoi za Tobą autorytet Twojego Kościoła, rozumiem, ale dla mnie ten autorytet nic nie znaczy. Dla mnie jest jeden autorytet i jest nim Bóg.

Twierdzisz że się mylę. Ja twierdzę że to samo dotyczy Ciebie. I co z tego wynika?

Obaj wiemy, że tu nikt nikogo nie przekona, zresztą nie po to w ogóle to piszę. Mimo wszystko dziękuję za przestrogi, ale szczerze proszę, żebyś już więcej mnie nie ostrzegał. Dasz radę się powstrzymać?

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@wolnyenergia hej, no to ja tu wejde z innej strony 🙂

bo wiesz, jak piszesz że nie stoi za Tobą żaden kościół tylko Biblia, to trochę mnie to zastanawia... bo sama Biblia to jednak jest ksiega, ktora ludzie przez wieki interpretowali na milion różnych sposobów, nie? każdy kto ją czyta widzi co innego, więc skad pewnosc że akurat Twoja interpretacja jest tą właściwą?

i ten argument z klątwą, że sama Biblia mówi o karach za uprawianie magii, no okej, ale jedna z osób wyżej napisała że ma ochronę Bożą i czuje się w porządku ze swoim sumieniem. to co wtedy? to co to jest klątwa?

no i to z innymi czytelnikami, rozumiem że piszesz dla nich też, ok, każdy ma prawo pisać co chce. ale jakoś tak dziwnie to brzmi, jakbyś z góry wiedział co dla nich dobre a co nie... a może oni sami potrafią ocenic? 😀

nie marudzę, serio, ale takie mam przemyslenia


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@boskisciezka27 no właśnie, tutaj jest pewien problem z tym całym argumentem opartym na Biblii. To słowo pisane przez ludzi i przekazywane przez ludzi, więc siłą rzeczy obarczone jest ludzkim postrzeganiem świata i ograniczeniami języka. Ja osobiście wolę pytać Boga bezpośrednio, bez pośredników.

I jest jeszcze ta kwestia przekładu, bo znam parę osob które tłumaczyły teksty zawodowo i one same przyznają, ze nawet bardzo dobry tłumacz potrafi nieświadomie wywrócić sens oryginału do góry nogami. Każde słowo niesie ze sobą całą masę skojarzeń, emocji, niuansów kulturowych... i to co dla kogoś znaczy jedno słowo w jego ojczystym jezyku, niekoniecznie ma swój dokładny odpowiednik w innym języku. W zasadzie żadne słowo nie przekłada się w stu procentach na inne. To nie jest tylko kwestia słownika, to historia, kultura, emocje samego tłumacza. Więc opieranie tak stanowczych stwierdzeń wyłącznie na tekście pisanym, który przeszedł przez wiele rąk i wielu tłumaczy, jest moim zdaniem dość ryzykowne.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 157

@boskisciezka27 no dobra, widzę że jednak nie wytrzymałeś 🙂 prosiłem tylko żebyś odpuścił ze swoimi przestrogami akurat pod moim adresem, a resztą rób co chcesz. Twoja sprawa, prowadź swoja krucjatę ile wlezie. Dobra, wygrałeś, mnie tu już nie będzie. Miłej zabawy


Odpowiedz
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@boskisciezka27 całkowicie staje po twojej stronie w tej kwestii.

Mam za sobą pięć lat z tarotem, z czego ostatnie dwa naprawdę intensywne, zanurzenie do głębi. W grudniu ubiegłego roku spaliłam karty i... cokolwiek było tego przyczyną, moje życie zaczęło wracać do siebie. Dlatego też namawiam do porzucenia tego, co się nazywa magią. Jestem przekonana, że to nie jest żadna boska siła. To coś zupełnie przeciwnego.

Dla mnie te karty okazały sie prawdziwym przekleństwem. Nie pomogła mi ani miłość, ani wiara, ani zaangażowanie, ani nawet szlachetne intencje. Nic z tych rzeczy nie chroniło. Teraz dopiero zaczynam naprawdę żyć i wszystko powoli się układa.

Jeśli ktoś chciałby porozmawiać o moich doswiadczeniach, zapraszam śmiało tutaj, w wątku. Chętnie opiszę więcej.


Odpowiedz
(@wolnyenergia)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 157

@przeplyw654 no właśnie, w czym dokładnie trzymasz stronę boskisciezka? w rzucaniu klątw i wieszczeniu piekielnych kar dla sceptyków?

Rozumiem że Ty i on macie złe doświadczenia z tarotem czy z czymkolwiek innym. Nie będę się wysilał na interpretacje, co było tego przyczyną. Każdy ma prawo mówić co myśli i to w pełni szanuję. Ale oczekuję tego samego w drugą stronę. Ja mam inne doświadczenia i mam prawo je tu opisywać. Jeśli komuś to przeszkadza, to szczerze mówiąc jego sprawa.

Co do tego kto ma rację... no wiadomo, racja jest jak d*** każdy ma swoją 🙂 Natomiast jak ktoś twierdzi że ma monopol na Prawdę przez wielkie P, to dla mnie to już jest lekki sygnał ostrzegawczy. A jak jeszcze dorzuca że tę Prawdę objawił mu duch, głosy, guru albo sam Pan Bóg i teraz koniecznie MUSI ją wszystkim przekazywać, to szczerze polecam terapię, czy to w warunkach otwartych czy zamkniętych, do wyboru. Niestety tak samo jest z tymi co za wszelką cenę muszą innych przestrzegać i ratować.

I domyślasz sie chyba o kim mowię, prawda?


Odpowiedz
(@przeplyw654)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 7

@wolnyenergia no cóż, rób co chcesz, ostatecznie to Twoje życie i Twoje wybory. Nikt tu Cię nie zmusza do czegokolwiek, ani do zajmowania się ezoteryką, ani do jej porzucania. Niektórzy po prostu dzielą się tym, co sami przeżyli, i ostrzegają szczerze z troski, nie z chęci narzucania się.

Moje własne początki w tej dziedzinie też były fascynujące i pełne pięknych doswiadczen, dopiero z czasem pojawiły się rzeczy, o których mówię „chwile grozy” i nie robię tego bez powodu.

Co do tego pana, który pisał wyżej... stoję po jego stronie, bo uważam że ma rację w tym co mówi. I nie, nie rzucał na Ciebie żadnych klątw, więc nie wiem skąd ten zarzut. Pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
(@iwona-75)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 2

@przeplyw654 no czytam to i czytam i szczerze, nie mam ochoty sie kłócic o słowa bo to kompletnie bez sensu 🙂 to „będziesz się smażył w piekle” mówi samo za siebie i chyba nie wymaga żadnego komentarza z mojej strony...

całe to przestrzeganie przed magią trochę mnie bawi, bo wychodzi z tego takie straszenie innych i robienie z siebie wielkiego autorytetu. trochę chore moim zdaniem. mam teraz za dużo na głowie żeby napisać wszytko co o tym myślę, ale może kiedyś 🙂

najważniejsze to że z Olku sie zgadzam i bardzo gratuluję mu tej wypowiedzi, naprawde! :)))

i przy okazji wszystkim Wesołych Świąt!


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@przeplyw654 dzięki, naprawdę 🙂 dobrze wiedziec ze nie jestem tu sam z tym. I tak, masz racje, ja zadnych klatw nie rzucam nikomu. Miłych świąt!


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@wolnyenergia haha no dobra, to muszę przyznać że masz rację z tą swoją d... każdy dostaje w swoją 😀 to właściwie powinno być oficjalne prawo magii nr 1234 xD

btw zrobiłem sobie te obliczenia które podałeś: 1+2+3+4=10, a 10 to jedynka połączona z zerem czyli NIHILO... no nieźle, calkiem fajnie wyszło 🙂 trochę jak prima aprilis tylko że już po terminie hehe

nie wiem czy łapiesz żarty ale mam nadzieję że tak bo bez poczucia humoru to by tu bylo za cięzko gadać o takich rzeczach serio 😛


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@senny-brzask72)
Połączone: 16 lat temu

Brzmi to jak kazanie z ambony szczerze mówiąc. Nie wierz w przesądy, nie pluj przez ramię, czarny kot to nie żaden znak, piątek trzynastego to normalny dzień... same ogólniki, żadnych konkretów. Tylko straszenie i puste słowa. Mnie takimi rzeczami nikt nie przekona.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@mglistymandala80)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@senny-brzask72 no dobra, nie musisz się przekonywać, każdy żyje jak chce i ma prawo do własnych wyborów. empiryzm też jest jakąś metodą poznawania rzeczy, czasem trochę brutalną, ale cóż...

w końcu to nasze własne decyzje, czy zawsze w pełni świadome to już nie mi oceniać.

ale bez względu na podejście, pracujecie z energią czy tego chcecie, czy nie. i pytanie, skąd właściwie znacie jej źródło?

można sprawdzać na własnej skórze, jasne. każdy kto chce, niech sprawdza.

ja już nie chce. naprawdę nie 🙂

pozdrawiam wszystkich i wesołych świąt


Odpowiedz
(@kojacakrysztal)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@mglistymandala80 czytam ten wątek od jakiegoś czasu i przyszła mi do głowy pewna myśl. Magia od zawsze była czymś zarezerwowanym dla wybranych, a teraz tyle osób pcha sie w te rejony że aż strach myśleć co by bylo, gdyby wszyscy nagle mieli zostać magami. Może właśnie dlatego te magiczne energie same się bronią przed nadmiarem adeptów. Tych, co zostają na poziomie horoskopu w gazecie, zostawiają w spokoju, bo taka osoba nikomu nie zaszkodzi. Ale tych, którzy poszli dalej, trzeba sprawdzić, poddać próbie.

Stąd pewnie ci z wieloletnim stazem nagle przeżywają okresy kryzysu. Magia sprawdza ich wierność i wytrzymałość. Jednym przydarza się to wcześniej, innym później. No i wiadomo jak to jest, im dłużej jesteś z kimś, tym trudniej poradzić sobie z odrzuceniem. Magia zachowuje się jak przewrotna kochanka, która wystawia uczucia na najtrudniejsze próby. Ci co przetrwają, zostaną wyniesieni wysoko. Ci, którzy zaszli za daleko ale się odwrócą, będą mieli do końca życia taki prowizoryczny spokój, pod którym czai sie jakiś dziwny, niczym niepowodowany niepokój.

Będąc tego świadomym, można iść dalej albo zawrócić i nie wracać. Żadne z tych wyborów nie jest tchórzostwem, żadne nie zabierze nam prawa do godnego życia.

To tylko moja mała refleksja 🙂


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@kojacakrysztal hej, dawno cię tu nie było 🙂 świetna ta twoja refleksja, naprawdę! można by ją zatytułować coś w stylu MAGICZNA INICJACJA, bo właśnie o tym piszesz. ale mam jedno pytanie które mnie gryzie... piszesz że magia kieruje, sprawdza, poddaje próbom, zachowuje się jak kochanka i tak dalej. no ale czym właściwie jest ta magia? to trochę bezosobowe pojęcie, a ty traktujesz je jakby miało własną wolę i uczucia. jakoś nie ogarnąłem tego wątku do końca, hmm

i jeszcze jedno na marginesie - magia chyba nigdy nie była zarezerwowana tylko dla wybranych. to dotyczyło raczej tej tzw. wysokiej magii, prawda? bo ta nisza, ludowa, obrzędowa to już inna historia i dostęp do niej był całkiem powszechny. wiesz coś więcej o tym rozróżnieniu?


Odpowiedz
(@kojacakrysztal)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@boskisciezka27 dziękuję za miłe słowa, rzeczywiście minęło sporo czasu 🙂

Cieszę się, że w końcu zaczyna się tu jakaś normalna rozmowa, bez wzajemnego obrzucania się obelgami. To zdecydowanie lepsza atmosfera do czegokolwiek sensownego.

Co do pytania o naturę magii: moim zdaniem to energie, za którymi nie stoi żadna konkretna istota ani wola. Płyną z Natury i na tym koniec. Nie lubię wszystkiego kategoryzować i nazywać po imieniu, bo wiele rzeczy na tym po prostu traci. Nie jestem osobą wierzącą i szczerze mówiąc nikt mnie nie przekona, że jego Bóg istnieje. Piszę to z pełną świadomością i z szacunkiem dla wszystkich religii, ale taka jest moja pozycja. Dlatego nie uznam racji ani komuś, kto twierdzi że magia to diabelska sztuka, ani komuś, kto dowodzi, że jest przez Boga dozwolona. Mało mnie to obchodzi, i dlatego też piekło, które mi ktoś tutaj przepowiada jako osobie praktykującej okultyzm, nie robi na mnie wrażenia.

Wiem, że wielu z was zapyta: skąd mam pewność, że Boga nie ma? Ale to samo pytanie odwracam: skąd wy bierzecie pewność, że jest i że istnieje dokładnie w takiej formie, w jakiej go czcicie?

Nie będę się jednak bardziej zagłębiać w wątki religijne, bo to temat poboczny.

Metafora magii jako kochanki była tylko metaforą, może niezbyt trafną przyznam... Pisałam tamten post na gorąco, więc teraz oddaję honor: magia nie może być upersonifikowana, bo nie stoi za nią żadna konkretna i definiowalna siła. Tylko Natura, a tę każdy pojmuje po swojemu.

I teraz moje pytanie, kolejna dywagacja pewnie. Skoro inicjacja magiczna przebiega w znany sposób i wiele osób o tym wie, to dlaczego tak niewielu decyduje sie walczyc i iść dalej, zamiast zawracać w połowie drogi? Przecie wiedzą, że mogą zyskać znacznie wiecej. Czy to cierpienie naprawdę jest nie do wytrzymania? Skąd wiedzą, nie przerobiając tego do końca?

Jezus cierpiał na krzyżu, i to za wszystkich ludzi naraz, więc jego ból musiał być niewyobrażalny. I zgodził się na to świadomie. Jako Syn Boży mógł wszystko odwrócić, a nie zrobił tego. Czym jest więc zwykły człowiek wobec tego? My możemy się tylko odwrócić. Może więc warto nieraz pocierpieć? Rozumiem, że ludzka potrzeba bezpieczeństwa i wygody kłóci się z tym. I słusznie, bo co by było, gdyby wszyscy nagle chcieli cierpieć dla wyższego szczebla egzystencji...

Przepraszam za te rozważania, które dla niektórych pewnie balansują na granicy herezji. Mam nadzieję, że dyskusja dzięki temu pójdzie trochę innym torem.

P.S. Proszę o definicję wysokiej magii. Nie wiem czy moje rozumienie tego terminu jest pełne i chętnie to skonfrontuję.

Pozdrawiam serdecznie.


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@kojacakrysztal no to mam do ciebie pytanie, bo czytałem twoj wpis i troche mnie zastanowił 🙂

bo piszesz ze magia to energie plynace z Natury i nikt za nimi nie stoi... ale tu jest taki problem. jeśli wszystko jest energia, to ta energia musi skąd pochodzic, no nie? z samej siebie? to troche tak jakby mówic ze masło pochodzi z masla haha. chyba ze to jakis taoizm, bo tam cos podobnego jest z tym Tao. moze nawet nieswiadomie uprawiasz taki magiczny taoizm? 😀

nie chce cie przekonywac ze Bog jest albo nie ma, serio, ale jest ciekawa sprawa ktora poruszyłas. kwestia etyki. bo jak sie uprawia magie i ingeruje w zycie INNYCH ludzi, to kto ci do tego dal prawo? Natura? no ale Natura sama w sobie jest jakby... poza etyką, nie ocenia co dobre a co złe. więc normy etyczne ustalamy sami, jako ludzie. a żadna kultura nie mówi ze można manipulowac innymi, nawet w dobrym celu, bo odbiera im sie wtedy wolnosc wyboru. i to jest serio ciekawy problem.

i jeszcze jedno, bo mnie to naprawdę intryguje. co z magami ktorzy mówia ze wspolpracuja z aniołami albo ze prowadzi ich Bog? to są schizofrenicy? no nie wiem... oni tez uprawiaja magie, tak jak ty. kto ma rację? trudno powiedziec

a co do wysokiej magii to wedlug mnie chodzi o prace z energiami wysokich wibracji i ze zrodlami tych energii, czyli bytami duchowymi wyższych hierarchii. tyle z tego co wiem 🙂


Odpowiedz
(@tomek-61)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@boskisciezka27 no widzę że trochę za bardzo wpadłeś z jednej skrajności w drugą 🙂 Okej, zgadzam się że zabawa z magią to nie jest najlepszy pomysł i faktycznie można przy tym nabawić się różnych nieprzyjemnych programów energetycznych... ale ten szatan to już chyba trochę za daleko poszedłeś 😀 Po co szukać piekła gdzieś na zewnątrz, skoro czytając twoje posty czuć że sam siebie już nieźle umęczyłeś od środka. Wymierzyłeś sobie karę zupełnie niepotrzebnie.

Jak doszedłeś do wniosku że magia ci nie służy to naprawdę masz powód do dumy, to jest mądra decyzja. Masz to już za sobą, więc może czas spokojnie sobie wybaczyć te eksperymenty i cieszyć się życiem bez katowania się wyrzutami. Wiara w Boga naprawde wystarczy, nie trzeba dokładać do tego całej demonologii i straszyć siebie szatanem.

Jedno co bym jednak sprawdził na twoim miejscu to czy po tej całej „zabawie” w czary nie przyczepiło się do ciebie jakies nieciekawe towarzystwo astralne. To byłoby warte uwagi. Poza tym odpuść sobie bajki o szatanie i powodzenia 🙂


Odpowiedz
(@tomek-61)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@boskisciezka27 no właśnie, tu jest ta mała pułapka w rozumowaniu 🙂 bo zanim ten ezoteryk zaczyna Go doświadczać, to najpierw musi w Niego uwierzyc... doświadczenie przychodzi dopiero potem, nie odwrotnie. Tego samego i Panu życzę serdecznie :))))


Odpowiedz
(@senny-brzask72)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@boskisciezka27 no właśnie, ale chcę się odnieść do jednej rzeczy którą napisałeś wcześniej, bo mnie to trochę zaczepiło.

Zgadzam się, że kler przez wieki robił rzeczy dalekie od ewangelicznego ideału i manipulowanie strachem przed brakiem ślubu czy pogrzebu to żaden argument za wiarą, to zwykłe narzędzie społecznej kontroli. Nikt im tego prawa nie dał, masz rację. Ale zauważ, że sam oryginał wypowiedzi wcale tego nie kwestionował, mówił o odpowiedzialności etycznej w ogóle, nie bronił kleru.

Co do aniołów i świętych... no hm, tutaj już bym polemizował z tą interpretacją. Ktoś kto modli się i prosi o pomoc, działa w ramach własnej wiary i własnej relacji z tym co uważa za sacrum. To zupełnie co innego niż mag który ingeruje w cudze życie bez wiedzy zainteresowanego. Widzisz tę różnicę? Jedno to rozmowa, drugie to interwencja. I właśnie o tę granicę chodzi w całej tej dyskusji.

Co do aniola stróża i „monologu” jak to ująłeś - sam w sobie nie widzę w tym nic złego. Nadzieja i poczucie oparcia to coś realnego, niezaleznie od tego jak to teologicznie nazwiemy.

natomiast że wywody „nie trzymają się kupy” to juz nie do końca zgadzam sie z taką oceną. Można nie podzielac czyichs poglądów, ale nieuczciwe byloby twierdzenie że tu brak logiki...


Odpowiedz
(@tomek-61)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@senny-brzask72 no hej, spokojnie trochę 🙂 daj temu człowiekowi najpierw poukładać własne życie, a potem dopiero proś go o wyjaśnienia hehe

Co do kleru, no... trudno mieć pretensje, bo nikt nikogo siłą do kościoła nie ciągnie. Wolna wola przecież istnieje, każdy sam decyduje.

A co do magów współpracujących z „innymi duchowymi bytami” - sam to dobrze ująłeś tym cudzysłowem. Te byty to raczej nie są żadne anioły, możemy być tego dość pewni...

I jeszcze ta kwestia rozmawiania z aniołem stróżem - no wiesz, ten kto naprawdę potrafi nawiązać taki kontakt, czy to z aniołem, przewodnikiem duchowym, jakkolwiek to nazwiemy, jest po prostu szczęśliwym człowiekiem. Ma wtedy przy sobie największego przyjaciela jakiego mozna miec, kogoś na kogo zawsze może liczyć. To jest coś bezcennego.

I te monologi o których piszesz - nie zawsze to są monologi mój drogi 🙂 Ludzie bardzo często uzyskują odpowiedzi na swoje pytania, uwierz mi.

A Pan S.? No coz, znajdzie swoją drogę kiedyś. Jesli nie w tym życiu to w nastepnym... pod warunkiem że znowu nie weźmie się za magię ;)))))


Odpowiedz
(@senny-brzask72)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@tomek-61 no właśnie, ten człowiek musi chyba przejść przez jakiś etap oczyszczenia z tego wszystkiego co nagromadził przez lata. Obawiam się, że zawsze już będzie takim... no, magoholikiem to dobre słowo, który co jakiś czas będzie musiał walczyć z pokusą żeby znowu nie sięgnąc po to, co go kiedyś wciągnęło. W jego wpisach widac ten chaos i całe mnóstwo pytań które wiszą bez odpowiedzi.

Co do aniołów, wiadomo że każdy ma swoje zdanie na ten temat i nie będę nikogo przekonywać. Ja osobiście przekonałem się na własnej skórze że ta opieka istnieje, bo wychodziłem z takich opresji, że sam bym sobie z tym nie poradził.

Siła modlitwy jest potężna i zawsze tak uwazam, choćby ktoś twierdził co innego.

Pozdrawiam


Odpowiedz
(@leczacy-oddech68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 9

@senny-brzask72 hej, chciałem tylko na wstępie zaznaczyć że to co tu piszę to czysto moja własna filozofia i absolutnie nikomu jej nie narzucam. widzę że dyskusja robi się coraz gorętsza i proszę żeby nie traktować moich słów jako ataku na kogokolwiek. przez ostatnie tygodnie naprawdę sporo się nauczyłem czytając ten wątek i chciałbym żebyśmy rozmawiali spokojnie, bez skakania sobie do gardeł 🙂

co do manipulacji, to zgadzam się że zaczyna sie ona w momencie gdy ktoś drugiemu odbiera wolną wolę, a tę dał nam przecież sam Bóg. i tak, kler niestety też nie jest od tego wolny. Kościół jest instytucją zbudowaną przez ludzi, a ludzie z definicji błądzą. Kościół Rzymskokatolicki błądzi bardzo, ale nie wpadajmy w skrajność, bo np. Sobór Watykański II naprawdę sporo zmienił. to nie wystarczy, ale nie demonizujmy wszystkiego.

no wlasnie, błędy to kilka rzeczy naraz. Chrystus mówił o Kościele jako o wspólnocie wiernych, nie o instytucji, ta powstała już jako wytwór ludzki. poza tym to przywiązanie do sakramentów jest moim zdaniem często wykorzystywane do manipulacji, niekoniecznie świadomej. żal mi ludzi którzy latami żyją z poczuciem grzechu bo nie mogą dostać ślubu kościelnego... jakoś nie sądze żeby tego Bóg od nas chciał.

jeśli chodzi o magię i duchy, to nie jestem tu żadnym ekspertem, ale czytam Pismo i Chrystus mówi wyraźnie „przeze mnie do Ojca”. rozumiem to tak, że jakby ostrzegał: nie znacie świata duchowego, nie wiecie jak sie w nim poruszać, więc dla własnego dobra nie szukajcie innych pośredników. pośrednicy równa się ryzyko. i zaliczam do tego również anioly i świetych, bo dlaczego Chrystus za życia nie ustanowił uczniów świętymi? może właśnie po to, żeby nikt się pod nich nie podszywał...

ja tam po prostu ufam Chrystusowi. wiele razy go wysłuchałem i nigdy się nie zawiodłem. innych intencji nie znam i wolę nie ryzykować. jedynym wyjątkiem jest dla mnie Duch Święty, bo jest konkretnie opisany jako trzecia osoba boska i do niej mam zaufanie.

a co do ludzi którzy robią różne nadprzyrodzone rzeczy, leczą, przepowiadają i tak dalej, to wydaje mi sie że nie robią tego sami z siebie, ale że coś za tym stoi. i warto się upewnić czy to coś ma wobec nas dobre intencje. bo zdarza się że korzystamy z sił które wcale tych dobrych intencji nie mają, najpierw dostajesz dary a potem przychodzi pora na rachunek. polecam zajrzeć do drugiego rozdziału Księgi Rodzaju, wers 8 i dalej. Bóg mówi nie jedz z tego drzewa, a wąż mówi jedz bo będziesz jak Bóg. i tu właśnie wraca sprawa wolnej woli, co wybieramy?


Odpowiedz
(@tomek-61)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 4

@leczacy-oddech68 no właśnie, skąd masz pewność że to co mówił Chrystus zostało dokładnie zapisane? Może to też jest jakaś forma manipulacji? Przecież tamte teksty były wielokrotnie przepisywane, tłumaczone, poprawiane... kto wie ile razy coś zmieniono po drodze.

Poza tym są przecież inne starożytne zapiski, niektóre znalezione całkiem daleko od Bliskiego Wschodu, które sugerują zupełnie inną historię Jezusa. Że nie umarł na krzyżu, że założył rodzinę, miał potomków. To brzmi może szokująco ale te źródła też mają swój wiek i swoją wagę, nie można ich tak po prostu odrzucić.

Wiec moze zamiast ufać temu co księża nam od wieków powtarzają, lepiej posłuchać własnego wewnętrznego głosu? Intuicja rzadko kłamie, a instytucje... cóż, jak sam piszesz instytucje tworzą ludzie i ludzie w nich błądza 🙂


Odpowiedz
(@leczacy-oddech68)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 9

@tomek-61 no właśnie, skąd wiem? 🙂 nie jestem żadnym ekspertem, ale postaram się jakoś to ogarnąć bo zależy mi żeby mówić o faktach a nie z głowy.

Po pierwsze czterech różnych ludzi opisało historię Jezusa niezależnie od siebie i te opisy są zaskakująco spójne. O ile dobrze pamiętam, ostateczne wersje były weryfikowane z ludźmi którzy żyli w tamtych czasach i potwierdzali te wydarzenia. No i są podobno oryginalne greckie zwoje, ale to muszę jeszcze sprawdzić żeby nie gadać bez pokrycia.

Ale tak bardziej od serca... no albo uznaję to za prawdę, albo za fałsz. Na razie, mierząc po tym co widzę w swoim życiu i w zyciu swojej rodziny, wychodzi mi że to prawda. I ważna rzecz: nie opieram się tylko na samym Słowie, bo je sprawdzam. Przez modlitwę, przez konkretne kroki. Idę w kierunku który mi „się wydaje ok” i obserwuję czy czuję spokój czy niepokój, i jakie to przynosi owoce.

Mogę podać przykład z życia. Jakiś czas temu nie za dobrze nam szło z żoną, pisałem o tym. Prosiłem Boga o pomoc, naprawdę gorąco. I nagle prawie obca mi osoba opowiada mi o swoim małżeństwie i cytuje Efezjan piąty rozdział, coś w stylu że mąż ma miłować żonę tak jak Chrystus umiłował Kościół. Potem kilka dni późnej ktoś inny mówi mi że za miłością trzeba stawiać kropkę a nie przecinki. Zacząłem myśleć, podjąłem decyzję, ok, za moją miłością stawiam krpokę. I co? zaczynam się inaczej zachowywać, daję z siebie więcej, a małżeństwo nagle zaczyna rozkwitać, dzieci spokojniejsze. Owoce jak najbardziej ok 🙂

Kiedyś ktoś mi powiedział że wiara to prosta sprawa, chodzi o zaufanie. Masz wątpliwość?

zapytaj (bez powątpiewania)
posłuchaj co się dzieje wokół
zrób pierwszy krok
zbadaj owoce
idź dalej jeśli bylo ok

I zazwyczaj ten jeden krok daje mi więcej niż się spodziewałem. Jakbym wchodził po schodku a tu okazuje się że to winda i jestem od razu piętro wyżej 😀


Odpowiedz
Wpisy: 5
(@aga-64)
Połączone: 16 lat temu

szczerze mówiąc, to myślę że za bardzo się w to wszystko wciagasz. talizmany, wróżki, karty co dzień... to chyba trochę za dużo.

takie rzeczy mogą ci pomóc, ale wcale nie muszą, i na pewno nie powinny być wyrocznią od której uzależniasz każdą decyzję. to tylko narzędzie, nie więcej.

moim zdaniem warto byłoby zrobić sobie przerwę od tego wszystkiego. odłożyć karty, zapomnieć na chwilę o wróżbach i postawić na własną głowę. naprawdę, własny umysł to większa potęga niż nam sie wydaje.

mam takie swoje motto i bardzo w nie wierzę: Bóg czasem spowalnia swe łaski, ale nigdy ich nie odmawia. coś w tym jest.

jeśli chcesz coś napisac na ten temat to śmiało, chętnie pogadam tutaj w wątku 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@dorota-19)
Połączone: 16 lat temu

Może, i to jak. Tylko że dzieje się to po cichu, bez żadnego ostrzeżenia, i człowiek często nie zauważa w którym momencie się wciągnął. Uzależnia, otacza ze wszystkich stron i trudno sie z tego wykaraskać.

Piszę do wszystkich ktorzy tu zaglądają - żyjcie z głową i nie szukajcie pomocy w miejscach, gdzie czeka was co najwyżej chwilowe poczucie ulgi, a za nim coś co może naprawdę narobić szkód. To nie są żarty.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@dorota-19 no właśnie, zgadzam się w 100% z tym co napisałaś 🙂 nie ma tu czego dodawać ani odejmować, powiedziałaś to idealnie


Odpowiedz
Wpisy: 151
(@zlota-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Dziękuję za te słowa, naprawdę... myslę że takie opinie jak ta potrafią uchronić wiele osób od poważnych błędów, nie tylko mnie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lesna-duch)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@zlota-lilia cieszę się, że to coś dało 🙂 mnie też w końcu coś kliknęło w głowie... mam nadzieję że tym razem uda mi sie naprawde skończyc z Tarotem, bo do tej pory zawsze mi brakowało konsekwencji i wracałam. za długo w tym tkwiłam, serio za długo. a teraz już wiem że to są karty szatana... kiedyś bym się śmiała gdyby ktoś mi to powiedział, ale nie teraz


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@darek-48)
Połączone: 16 lat temu

Hej, jeśli masz ochotę dowiedzieć się czegoś więcej to śmiało napisz tutaj w wątku, postaram sie pomóc jak bede mógł.


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@darek-48)
Połączone: 16 lat temu

Trafiłem tu chyba nie przez przypadek, bo przypadków raczej nie ma. Zanim w ogóle przejdę do magii, to powiem jak to widzę: magia to po prostu brak wiedzy. Nic więcej. Jak byłem mały i ogarnąłem że 4 to może być 2+2 albo 3+1, to matematyka przestała być dla mnie czymś tajemniczym. I tak samo jest z wszystkim innym.

Warto też pamiętać że to co dziś nazywamy nauką akademicką, kiedyś wywodziło się właśnie z „niezwykłych” obserwacji i zjawisk. Parapsychologia, tak bardzo nielubiana przez naukowców, dała tak naprawdę początek wielu dziedzinom. Każdy z nas ma w sobie pewne zdolności, które mogą się wydawać niecodzienne, ale to nie magia, to po prostu my sami.

No i ważna sprawa: żeby te zdolności dobrze ukierunkować, trzeba trafic na właściwego nauczyciela. I tu dochodzimy do sedna.

Pamiętam że gdzieś w TVN leciał program „Nie do wiary” i był tam reportaż o facecie imieniem Jan, który przed wyjazdem do Austrii poszedł do tarocistki. Powiedziała mu co go czeka i... wszystko się sprawdziło. Stracił cały majątek wypracowany za granicą, bo jego podświadomość robiła wszystko żeby to proroctwo się ziściło. Ta kobieta po prostu źle go pokierowała. Moim zdaniem nie miała ani kultury osobistej, ani specjalnej inteligencji. Dlatego właśnie trzeba uważać z kim się ma do czynienia.

Sam jestem przeciwny wróżbom. Natomiast talizmany to inna bajka, bo pomagają nam funkcjonować, dają poczucie zakorzenienia. W sumie każdy symbol religijny czy filozoficzny który nosimy przy sobie jest właśnie takim talizmanenem.

Szczerze mówiąc lepiej pójść do kogoś mądrego żeby nam powiedział coś o naszym charakterze, a nie o przyszłości. Bo siebie samych do końca i tak nie znamy, a jak ktoś nam zwróci uwagę, to od razu się oburzamy „co, ja naprawdę taki jestem?”. Można by o tym pisać jeszcze długo, ale na razie tyle. Jeśli ktoś ma jakieś pytania albo chce pociągnąć temat, to piszcie tutaj, chętnie się włączę w dyskusję


Odpowiedz
19 Odpowiedzi
(@lesna-duch)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@darek-48 bardzo dziękuję za to co napisałeś, bo wczoraj dzięki temu wyrzuciłam swoje karty tarota i obiecałam sobie że więcej po nie nie sięgnę, nie zadzwonię do żadnej wróżki i nie pójdę do niej. Mam nadzieję że wytrwam w tym postanowieniu...

Chyba jestem już na ostatnim etapie uzależnienia od tego wszystkiego. To brzmi strasznie ale to prawda.

A zaczęło się właśnie tak jak pisałeś. Miłe słowa, poczucie że ta osoba wszystko o mnie wie, zna moja przeszłość, moje upodobania... Przez jakiś czas wróżby się sprawdzały, choć nie zawsze tak jak sobie wyobrażałam. Zostawało rozgoryczenie, a mimo to dalej w to brniełam. Szukałam nadziei, myślałam że te wróżby dadzą mi jakąś otuchę... Zamiast tego wpadłam w depresję, która zabrnęła już tak daleko że zaczęłam myśleć o śmierci.

Żaden psychiatra mi nie pomoże, muszę sama wyjść z tego bagna.

Jeśli ktoś to czyta i nie wierzy, dodam jeszcze jedno. Ściagnęłam do domu duchy. Ja, która nigdy w cos takiego nie wierzyłam! Najpierw zaczęło się od mojego syna. Coś go obudziło w nocy i ujrzał postać w czarnym płaszczu, która po chwili się rozpłynęła. Nie bardzo mu wierzyłam... dopóki nie doświadczyłam tego samego.

W środku nocy coś mi się śniło i zaczęłam krzyczeć. Poczułam jak ktoś dotyka mojego ramienia. Myślałam że to syn mnie budzi. Ale nie 🙁 Otworzyłam oczy i przede mną stała biała postać, dość wysoka, cała w bandażach, ze złośliwym uśmiechem na ustach. Zamurowało mnie. Rzuciłam jedno brzydkie słowo i zapaliłam światło. To coś znikło.

Nie zapomnę do końca życia tego uśmiechu. I wiem co on znaczył. Właśnie wcześniej poradziłam się kart w pewnej sprawie i owszem, sprawdziło się, ale były też skutki uboczne... bardzo przykre, które stały się przyczyną tej depresji. Nie chcę o tym pisać więcej.

Dodam tylko że „oni” ostatnio zaczęli sobie poczynać inaczej. Gaszą i zapalają światło, a ostatnio ktoś rzucił szklanką z fusami po kawie w pustej kuchni.

Niech to będzie przestroga dla innych.


Odpowiedz
(@anna-67)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@lesna-duch dziękuję że to napisałaś, bo ja też czuję się trochę podobnie i ta dyskusja namieszała mi w głowie niemało...

Piszę tu właściwie pierwszy raz w życiu na jakimś forum, zazwyczaj tylko czytam, ale teraz jakoś nie mogłam milczeć. Mnie Tarot też fascynuje od jakiegoś czasu i po tym co tu czytam jest mi trochę nieswojo, żeby nie powiedzieć ze jest mi po prostu strasznie 🙂

Kilka lat temu miałam sen, bardzo wyrazisty, właśnie o kartach. Odebrałam go wtedy jako takie... no, zaproszenie, ale i ostrzeżenie jednocześnie. Wiedziałam gdzieś głębiej ze jak wejdę w to na serio, to już nie będzie odwrotu. I moja intuicja mówiła mi wtedy wyraźnie żebym tego nie robiła, bo jestem typem osoby która łatwo się uzależnia od rzeczy które ją fascynują. Wyrzuciłam karty, postanowiłam że koniec. Tylko ze jakoś same do mnie wracały, raz koleżanka przez przypadek zostawiła swoją talię u mnie, innym razem jakaś gazeta z gratisem w środku... i tak kilka razy próbowałam z tym zrywać i zawsze wychodziło średnio. Teraz korzystam codziennie z talii na jednej ze stron w internecie i chyba wiem że to nie jest dobry znak.

Nigdy nie myślałam o kartach jak o czymś co otwiera drzwi do jakichś bytów czy mocy, traktowałam to raczej jako ćwiczenie intuicji, trochę jak runy albo I-ching. Ale to co opisujesz i ta cała dyskusja zasiali we mnie naprawdę spory niepokój. Obcych postaci na szczeście nie widzę i mam nadzieje ze tak zostanie, ale to ze czegoś nie widać nie znaczy ze nie istnieje, tego zdaję sobie sprawę.

Właściwie chciałam jeszcze zapytać czy ktos tu wie coś o Hunie albo Metodzie Silvy, czy to też jest niebezpieczne dla kogos kto zupełnie nie ma pojęcia o tych sprawach?


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@anna-67 no właśnie, pisałem już o tym nieraz - magia działa jak narkotyk i ciężko sie od niej uwolnić :/ sama widzisz, że te karty do ciebie wracały, mimo że je wyrzuciłaś. to nie jest przypadek.

i żeby odpowiedzieć na twoje pytanie o Hunę i metodę Silvy - tak, to też są techniki oparte na magii, podobnie jak reiki. nie chodzi tylko o tarota czy runy, bo narzędzie nie jest tu najważniejsze. chodzi o samą metodę, która wiąże człowieka z jakąś demoniczną sferą duchową. a czy ta sfera daje o sobie znać czy nie, to już inna kwestia - bywa że sami nic nie czujemy i nie widzimy (bo potrafi sie naprawdę dobrze maskować), ale inni wokół nas to dostrzegają, widać to po „owocach” jak to się mowi.

więc twój niepokój jest raczej uzasadniony. warto sie temu przyjrzeć!


Odpowiedz
(@anna-67)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@boskisciezka27 dziękuję za te słowa, naprawdę... bardzo mi to pomogło. Na pewno się tu odezwę jeśli będę miała jeszcze jakieś pytania 🙂

Pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@swiatlo975)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@anna-67 nie ma za co, cieszę się że mogłam pomóc.

Wracając do tematu wątku... to pytanie „czy magia może zrujnować życie” jest już w punkcie wyjścia trochę chybione, tak mi się wydaje. Gdyby podejść do tego bardziej analitycznie, to okazałoby sie, że wszystko co nie wynika z naszej prawdziwej Woli może nam życie popsuć albo wręcz zrujnować. Tak po prostu jest. To czy ktoś sobie robi krzywdę, czy nie, zależy wyłącznie od niego samego, a nie od magii jako takiej. Jest takie powiedzenie, że Równowaga jest podstawą Dzieła i chyba trudno sie z tym nie zgodzić.

Wnioski które można przeczytać w tym wątku są siłą rzeczy subiektywne, zarówno te dotyczące codziennego życia jak i te z wymiaru duchowego.

Każdy przeciętnie myślący człowiek dostrzeże, że magia może zrujnować życie dokładnie tak samo jak na przykład chrześcijaństwo. Wyznawcy oczywiście temu zaprzeczą, ale trudno się temu dziwić.

Na koniec powiem tak: ci którzy traktują magię jak zabawkę i bawią sie w to na pół gwizdka, dużo łatwiej sobie skręcą kark niż ci, dla których jest ona istotą życia. Dyletantom i ludziom bez Równowagi może sie więc to wszystko naprawdę mocno odbić


Odpowiedz
(@lesny-wir)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@swiatlo975 no właśnie, masz rację co do tej Równowagi i tego wszystkiego, ale tutaj pojawia się kwestia którą chyba warto poruszyć... bo czym właściwie jest ta magia, o której mówimy? Bo wywoływanie duchów to zupełnie inna bajka niż na przykład wróżenie z kart tarota wyciętych z jakiegoś kolorowego pisemka dla nastolakow 🙂 to nie to samo i nie wrzucajmy tego do jednego worka.

I nie popadajmy w paranoję. Chińczycy używają Księgi Przemian od dosłownie setek, a właściwie tysięcy lat i jakoś masowo nie stają się duchowymi samobójcami, prawda? to byłby absurd zupełny gdyby tak twierdzić


Odpowiedz
(@srebrna-kamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@lesny-wir no powiem ci, że masz niesamowity talent do rozmywania tematu 🙂

Skąd ta pewność, że wywoływanie duchów to zupełnie inna kategoria niż karty tarota? Kim jesteś żeby twierdzić „z pewnością”... Moim zdaniem nie ma znaczenia czy to karty wycięte z kolorowego pisma, czy narysowane węglem na kawałku papieru. Liczy się nastawienie i intencja, czyli to, że chcemy zrobić coś wbrew pewnym zasadom i świadomie to robimy.

Co do paranoii... mów za siebie, nie za innych.

I ten argument z Chińczykami i Księgą Przemian to trochę takie emocjonalne machnięcie ręką, nie rzeczowy kontrargument. Do dyskusji potrzeba czegoś więcej niż oburzenia, choćby i eleganckiego 🙂

pozdrawiam serdecznie


Odpowiedz
(@swiatlo975)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@srebrna-kamien no właśnie, to pytanie działa w obie strony. Piszesz „skąd wiesz, kim jesteś żeby twierdzić z pewnością” ale przecież to samo można zapytać o Ciebie. Na jakiej podstawie Ty twierdzisz z pewnością, że nastawienie to jedyne co się liczy?

I to zdanie o „niezgodnie z zasadami” mnie zatrzymało. Z czyimi zasadami konkretnie? Twoimi? Czyjąś ulubioną ksiazką? Bo zasady to nie jest coś co istnieje samo z siebie w próżni, ktoś je zawsze ustanawia i warto wiedzieć kto i po co.


Odpowiedz
(@srebrna-kamien)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@swiatlo975 no widzisz, ja jestem po prostu zwykłą osobą. Nie twierdzę, że wiem wszystko na pewno, bo moje przekonania mogą być błędne, jak każdego innego człowieka. Rozumiem, że według ciebie i wojaka macie jakiś wyższy wgląd w rzeczy, jesteście nieomylni i patrzycie na resztę z góry... ale ja takich ludzi po prostu nie znoszę. Serio, trzymajcie się z daleka ode mnie.

Co do zasad - no właśnie. ZASADY to coś, co nie zależy od tego, kto je stosuje i wobec kogo. To nie są moje widzimisię ani przepisy z jakiejś konkretnej ksiązki. To jest cos niezmiennego. Rozumiem, że dla was ta niezmienność to może być abstrakcja, coś trudnego do ogarnięcia... klasyczne Kali ukraść to dobrze, Kalemu ukraść to źle 🙂 każdy ma swoje zasady wtedy, kiedy mu wygodnie, a potem się dziwi, że coś nie gra.


Odpowiedz
(@swiatlo975)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@srebrna-kamien no więc tak, cytat który podałaś to oczywiście każdy zna. Tyle że tu chodzi o co innego.

Co do tego że niby nikt tu nie mówił o sobie że jest duchowym nadczłowiekiem i zna absolutną prawdę, no to może i racja. Ale zachowanie które widzę w tej dyskusji trochę temu przeczy. Zresztą każdy może ocenić sam.

I mam pytanie do Pani, bo Pani używa słowa ZASADY pisząc że są niezmienne i obowiązują wszystkich tak samo. Okej, ale konkretnie jakie zasady ma Pani na myśli w kontekście magii właśnie? Co jest z nimi niezgodne? Bo skoro to takie oczywiste i niezmienne, to chyba nie problem żeby je wymienić wprost. Naprawdę ciekaw jestem tej odpowiedzi.

No i jeszcze jedno, skoro Pani sama przyznaje że jest zwykłym człowiekiem który może się mylić, to skąd ta pewność co do tego co myśli ktokolwiek inny? To troche niespójne, niż?

Moim zdaniem tej rozmowie przydałoby się po prostu wrocic do meritum. Mamy tu temat i są ludzie którzy mają coś sensownego do powiedzenia, więc byłoby lepiej dla wszystkich żeby się na tym skupić.


Odpowiedz
(@anna-67)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@swiatlo975 hmm... rozumiem co piszesz, ale ja mam troszkę inne odczucie w tej kwestii. od małego czułam jakiś wewnętrzny opór przed zagłębianiem się w magię i okultyzm, i chyba nie chodzi mi tu o samą „zabawę” jak to niektórzy nazywają. po prostu nie wiem gdzie jest ta granica... między rozwijaniem naturalnych zdolności takich jak intuicja czy wyobraźnia, uczeniem się jak świadomie z nich korzystać, a tym momentem kiedy zaczyna sie już NIEŚWIADOMY (to słowo jest tu dla mnie kluczowe) kontakt z jakimiś siłami, których szczerze mówiąc wolałabym unikać. i właśnie ta nieświadomość mnie niepokoi najbardziej, bo człowiek może nawet nie wiedzieć kiedy przekracza tę granicę...


Odpowiedz
(@lesny-wir)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 3

@anna-67 no właśnie, ale co do tego ma jakieś wróżenie w internecie? Moim zdaniem tyle samo co horoskop z gazety do prawdziwego mistycyzmu, czyli... niewiele 🙂

Wszystko zależy od tego, jak w ogóle patrzysz na świat. Naukowiec powie ci, że magia i okultyzm to zabobony i koniec dyskusji. Człowiek głęboko wierzący z kolei ostrzeże że to grzech i diabelska pułapka. A każdy będzie przekonany że ma rację.

Ja myślę, że kluczem jest po prostu umiar i zdrowy rozsądek. Choć wiem, że to brzmi banalnie i ze nie zawsze jest łatwo tę granicę samemu wyznaczać.

Jedno jest pewne - tu na forum nikt ci nie powie czarno na białym co masz myslec ani co robić. I chyba dobrze, bo to musiałabyś sama wypracować, prawda?


Odpowiedz
(@anna-67)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@lesny-wir no właśnie, moje postrzeganie świata cały czas się zmienia, jedyne co jest dla mnie pewne to to że nic nie jest stałe 🙂 bo wciaz jestem jakby „w drodze”, dlatego właśnie różne wskazówki mogą mi się przydać. wiadomo, że ostatecznie to ode mnie zależy czy i jak z nich skorzystam. Uzależnienie od Tarota albo innych podobnych rzeczy pewnie mówi coś o mojej osobowości, zgadzam się z tym... ale nie jestem też do końca przekonana, że to już zamyka temat i nie ma tu nic więcej do przemyślenia.


Odpowiedz
(@lesna-duch)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 5

@anna-67 wiesz, czytam to co napisałaś i jakoś dziwnie mi to wszystko bliskie... ta droga, to szukanie, te pytania bez odpowiedzi.

mogę ci powiedziec tyle, że sama kiedys zaczynałam dokładnie tak samo. najpierw ciekawość, potem religię, potem ezoteryka wciągała mnie coraz głebiej. karty z gazety, potem prawdziwe talie, potem wróżby przez telefon, wróżki... i tak to się właśnie zaczyna, po cichu, niepostrzeżenie.

jest jedna rzecz której żałuję, że ktoś mi kiedyś próbował powiedziec żebym uważała, a ja musiałam sama „dotknąć” żeby uwierzyć. no i dotknęłam. i zapłaciłam za to swoją cenę.

więc powiem ci szczerze, bez owijania w bawełnę, karty z gazety czy z komputera to nie jest taka niewinna zabawka jak niektorzy twierdzą. tak mogą mówić ci, którzy nie zabrnęli tak daleko jak ja i nie widzieli co się z człowiekiem dzieje po drodze.

nie powielaj moich błędów, naprawdę 🙂 masz w sobie tę świadomość że możesz z czegoś skorzystać albo nie, i to jest właśnie coś cennego. słuchaj tej swojej wewnętrznej mądrości, bo ona wie więcej niż jakiekolwiek karty...


Odpowiedz
(@anna-67)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 6

@lesna-duch dziękuję za odpowiedź 🙂

no i rozumiem co masz na myśli... bo ten etap z kartami z gazety, profesjonalnymi taliami, wróżbami przez telefon i odwiedzaniem wróżek mam już za sobą. i właśnie dlatego trochę się boję, bo rozum mi podpowiada że kolejny krok może pójść w podobnym kierunku co u Ciebie. mam szczerą nadzieje, że wystarczy mi sił żeby pozamykac drzwi przed tymi wszystkimi niepraszanymi „gośćmi”... i z całego serca życzę Ci odzyskania równowagi, naprawde.

a propos Silvy, mam parę pytań na ten temat ale nie chcę zanudzać reszty wątku, może opisz to tutaj albo odpowiedz mi w tym wątku jeśli masz ochotę 🙂

ps. ktoś tu wyżej napisał, że największym osiągięciem Diabła jest to, że ludzie przestali w niego wierzyć. to chyba daje do myślenia...


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@anna-67 no dokładnie, ktoś tu już wyżej napisał coś mega trafnego, że największym sukcesem diabła jest właśnie to, że ludzie przestali w niego wierzyć. i to jest chyba najlepsza definicja jaką słyszałem 😀

a jeśli masz pytania to pisz śmiało tutaj, chętnie pogadam na forum!


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@anna-67 no właśnie, ta granica jest strasznie trudna do uchwycenia i chyba o to chodzi. Wrażliwość, wyobraźnia, intuicja, to wszystko jest nasze, naturalne, ale właśnie przez to tak łatwo nieświadomie wejść w kontakt z czymś, z czym lepiej się nie zadawać. Według mnie trzeba jakoś wyważyć między zaufaniem do własnej natury, bo ona cię ostrzega i ma rację, a jednoczesną uważnością na siebie i tym, co można by nazwać „życiowym realizmem”. W sumie to trochę tak jakbyś uczyła się rozmowy sama ze sobą.

Ale jest jeszcze druga rzecz, moim zdaniem ważniejsza. Twoja relacja z Bogiem. I mówię serio, bez owijania w bawełnę, że powinna być oparta na wierze, modlitwie i zaufaniu do Stwórcy. On też przecież ostrzega przed angażowaniem sie w magię i jeśli tak jest, to twoja intuicyjna obawa wcale nie jest tylko „wewnetrznym głosem”, ale też Jego słowem skierowanym konkretnie do ciebie.

Sam tego kiedyś nie posłuchałem... i zbieram tego owoce do dzisiaj. Są gorzkie, uwierz mi 🙁


Odpowiedz
(@boskisciezka27)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 30

@lesna-duch hej, cieszę sie ze wyrzuciłaś te karty, naprawde 🙂 nie ma za co dziękować, sam przez to przechodziłem nieraz i wiem jak to wciąga, dlatego tak staram sie ostrzegać innych.

Twoja historia jest porażająca szczerze mówiac... ta postać w bandażach brzmi przerażająco, nie wyobrażam sobie jak to przeżyłaś. i to ze syn też coś widział...

Jeśli chcesz opisać więcej szczegółów albo masz pytania to pisz śmiało tutaj w wątku, chętnie odpowiem!


Odpowiedz
(@leczaca-oddech)
Połączone: 16 lat temu

Wpisy: 21

@darek-48 jeśli dobrze rozumiem, chodzi o tą kwestię z wcześniejszego wpisu... chciałam tylko dopowiedzieć, że jeśli planował Pan coś napisać to proszę zrobić to tutaj w wątku, bo tu wszyscy jesteśmy 🙂 na razie na nic innego nie ma jak rozmowa na forum.


Odpowiedz
Wpisy: 28
(@nocna-lilia)
Połączone: 16 lat temu

Jak długo już się tym zajmujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@przeplyw522)
Połączone: 16 lat temu

Wiesz, jak ktoś na wstępie mówi że jest „bardzo rozwinięty duchowo”, to dla mnie już od razu zapala się czerwona lampka. Naprawdę rozwinięte osoby, te które np. czytają tarota czy pracują jako jasnowidzący i robią to uczciwie, nigdy nie twierdzą że już osiągnęły jakiś pułap. Wprost przeciwnie, ciągle się rozwijają i wiedzą że zawsze jest jeszcze coś do przepracowania.

No i jeszcze jedna rzecz, bo pisała tu ktoś wcześniej że to nie dla każdego i mam wrażenie że słusznie. Żeby w ogóle pracować z tymi tematami trzeba być stabilną osobą, i to zarówno psychicznie jak i duchowo. jeśli jesteś katoliczką i traktujesz to poważnie, to szczerze mówiąc tarot nie jest dla ciebie, po prostu stoi w sprzeczności z nauką Kościoła. Natomiast jeśli jesteś otwarta i nie zamykasz się w żadnej szufladce, to możesz z tego korzystać...

Ale tu ważna sprawa, bo chyba wiele osób ma błędne wyobrażenie o tym czym jest tarot. Dobra tarocistka nie przepowiada przyszłości. Ona raczej wskazuje kierunek albo pokazuje jakąś prawdę, nawet jeśli ta prawda jest bolesna. I to czy ty to przyjmiesz czy odrzucisz, to już twoja sprawa. Duchowy wzrost na początku często boli i tyle, ale jak się człowiek otworzy na ten przekaz, to zaczyna coś w nim się naprawdę zmieniać.


Odpowiedz
Wpisy: 3
(@przeplyw522)
Połączone: 16 lat temu

Warto się zastanowić w jakich obszarach życia czegoś brakuje. Na co nie zwracasz uwagi? Czy stawiasz granice w związkach? Czy szanujesz siebie, nie tylko w relacji z partnerem ale w ogóle, na co dzień? Jakie masz o sobie zdanie?

Pomyślałabym też o tym, żeby czasem po prostu... odpuścić. Sprawdzić czy jesteś ze sobą szczęśliwa, bez kogoś u boku. Bo dopiero kiedy człowiek czuje się dobrze sam ze sobą, to wtedy niespodziewanie pojawia się ktoś wartościowy w życiu. Kurczowe trzymanie się myśli że koniecznie trzeba byc z kimś, rzadko dobrze sie kończy. Może właśnie te szybko rozpadające się związki to sygnał, że jest coś w sobie samej, na co warto zwrócić uwagę? Pozdrawiam 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: