Forum

Asystent AI
Czy można wykonać r...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czy można wykonać rytuał na powrót po tym, jak wszystko się rozpadło - granice magia


Wpisy: 11
Rozpoczynający temat
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Chodzi mi od jakiegoś czasu po głowie jedna rzecz i nie moge tego puścić. Byłam w związku, ktory sie rozpadł dosyć drastycznie - nie mowie o spokojnym rozstaniu tylko o czyms co zostawiło nas oboje w naprawde złym miejscu. Kłótnie, pretensje, powiedziane rzeczy, ktore nie powinny byc powiedziane. Mineło kilka miesiecy i teraz mysle, czy w ogole ma sens robic cokolwiek rytuałem w takiej sytuacji. Nie chodzi mi o "przywiązywanie" ani nic z tych rzeczy co budza kontrowersje. Pytam bardziej - czy jest jakis moment po ktorym magia miłosna przestaje miec sens albo wrecz zaczyna działac wbrew intencji. Czy ktos sie nad tym zastanawiał?


Odpowiedz
61 odpowiedzi
Wpisy: 156
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

To jest naprawde dobre pytanie, bo wiekszość pyta "jak", a nie "czy w ogole". Sama tez sie nad tym zastanawiałam nie raz. Mysle ze kluczowe jest to, co zostało po tym rozstaniu - czy jest tam jeszcze jakas zywa energia miedzy wami, czy to juz dosłownie popiół. Bo rytuał na powrot w sytuacji gdzie więź jest energetycznie zerwana, to troche jak probowanie wskrzeszenia czegos co... no, trzeba by zapytac, czy to w ogole ta sama relacja. Nie mowie ze niemozliwe. Mowie ze intencja musi byc naprawde precyzyjnie określona.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Znaczy z technicznego punktu widzenia nie ma czegoś takiego jak "za późno" w magii miłosnej. Czas działa inaczej w pracy rytualnej. Widziałem skuteczne rytuały nawet po latach od rozstania. Kwestia leży w tym jakich sił sie używa i jak sie stawia intencję. Odpowiednia świeca, właściwy dzień księżyca, kolor - to nie jest rocket science.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Tomir no właśnie tu się nie zgadzam. "Nie ma zbyt późno" brzmi jak coś co się mówi żeby dodać otuchy, ale to spore uproszczenie. Czas może nie istnieje jako absolut, ale stan relacji, stan emocjonalny obu stron, to co między nimi narosło - to tworzy kontekst, który rytuał musi uwzględnić albo przepracować. Sama świeca i nów to za mało. A dzień księżyca i kolor to jeden element - i szczerze, chyba nie najważniejszy.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Stellaria93 właśnie o tym mówię - intencja musi być jasna. Nie twierdzę że to prosta sprawa. Mówię że jeśli ktoś naprawdę wie czego chce i to wyraźnie kieruje, to czas od rozstania nie jest przeszkodą. Tyle.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Tomir i właśnie pominąłeś jedną rzecz - wolę drugiej osoby. Można stawiać intencję na powrót, ale jeśli ta druga strona jest zamknięta, skrzywdzona, zdecydowana - to co rytuał ma właściwie robić? Wpływać na nią wbrew jej stanowi? To już jest obszar, który dla wielu jest granicą etyczną, nie tylko energetyczną. O tym Tomir nie napisał ani słowa.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Stellaria93 etyka w magii to temat na osobną dyskusję i każdy ma tu swoją granicę. Nie każdy zakłada, że rytuał miłosny kogoś do czegoś "zmusza". Część tradycji mówi że otwierasz przestrzeń, a nie programujesz człowieka. Tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

Mnie zastanawia coś innego w tej sytuacji. Lechosława napisała o "rzeczach, których nie powinno się było mówić" - brzmi jakby między nimi zostało coś niedomkniętego, może jakaś krzywda energetyczna? Zanim ktokolwiek zacznie myśleć o powrocie, to pierwsze pytanie chyba brzmi: czy między tą dwójką jest w ogóle "czysto"? Praca na zanieczyszczonej energii, z urazy i bólu, to można tylko nakręcić spiralę czegoś, czego się nie chce.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 11

@Numerolozka tak, dokładnie o to chodzi. To nie jest tak ze sie po prostu rozstalismy i oboje sobie zyczymy dobrze. Jest tam jakis wezeł ktory... trudno mi to nawet nazwac. Dlatego pytam, bo intuicja mi mowi ze wejscie z rytuałem teraz, bez przepracowania tego, mogłoby byc błedem. Ale tez nie wiem czy "przepracowanie" jest mozliwe skoro nie ma miedzy nami zadnego kontaktu.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

To co mówisz o braku kontaktu jest ważne, bo energetycznie kontakt nie musi istnieć fizycznie żeby pracować. Ale mam inne pytanie - czy ty sama wiesz, czego właściwie chcesz z tej sytuacji? "Powrót" to jedno, ale co sobie konkretnie wyobrażasz po tym powrocie? To co się rozpadło, wróci w tej samej formie? Szczerość wobec siebie jest tu chyba pierwszym krokiem, zanim w ogóle zacznie się myśleć o rytuale.


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Zgadzam się z Sugilitką, ale chcę dodać coś od siebie. Widziałam sporo przypadków gdzie ktoś robił rytuał na powrót po poważnym konflikcie i efekt był taki, że osoba wracała - ale relacja wracała z całym tym bagażem, tylko skompresowana, bardziej intensywna i trudniejsza. Rytuał jakby przyspieszył powrót, ale nie zmienił fundamentu. I potem za kilka miesięcy znowu rozpad, często bardziej bolesny niż poprzedni. Więc pytanie "czy można" zamienia się dla mnie w "po co i w jakim celu".


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że za mało się mówi o tym, co dzieje się z energią dwóch osób po bardzo złym rozstaniu. Czy ktoś ma jakieś konkretne doświadczenia z czyszczeniem takiej przestrzeni przed ewentualnym rytuałem? Teoria jest jasna, ale jak to wygląda w praktyce?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Talizmanka pracowałam kiedyś z kimś właśnie przez taką sytuację. Zanim cokolwiek ruszyłyśmy w kierunku powrotu, kilka tygodni szło na samo rozplątywanie tego, co zostało. Nie chodzi o proste oczyszczenie solą czy dymem - chodziło o dosłowne siedzenie z tym co było i nazywanie każdego węzła. Niezbyt przyjemne, bo wymaga cofnięcia się do najbardziej bolesnych momentów i patrzenia na nie bez emocji. I dopiero po tym było widać, czy jest tam coś do czego w ogóle warto wracać.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Właśnie - i tu jest granica, o której nikt wprost nie mówi. W wielu tradycjach pracy z magią miłosną zakłada się, że można wpływać na powrót tylko wtedy, kiedy między dwiema osobami istnieje aktywna więź. Nie wspomnienie, nie żal, nie nostalgia - żywa nić energetyczna. Po gwałtownym rozpadzie, szczególnie z ranami, ta nić może być przecięta albo tak splątana, że nie wiadomo co do czego należy. Żaden rytuał nie stworzy czegoś czego nie ma, może tylko wzmocnić to co jest. Pytanie Lechosławy jest więc naprawdę trafne - najpierw trzeba sprawdzić co tam w ogóle zostało.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Bogumil a jak sie sprawdza czy ta "nic" jeszcze istnieje? Rozumiem ze nie ma zadnego testu pH do tego, ale jest jakis sposob zeby to ocenic zanim sie cokolwiek zrobi? Pytam serio bo to brzmi jakby wymagało albo bardzo duzej wrazliwosci, albo kogos z zewnatrz kto to oceni.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 292

@Serenity70 to dobre pytanie. Jedną z metod jest praca z przedmiotem, który ma ładunek obojga - coś fizycznego, wspólnego. Obserwuje się jaką energię z siebie oddaje: jest tam ciepło, napięcie, czy pustka. To wymaga pewnej wprawy, ale niekoniecznie mistycznej. Drugi wariant to spojrzenie z zewnątrz - ktoś niezaangażowany emocjonalnie. Problem z samodzielną oceną jest taki, że pragnienie powrotu bardzo łatwo pomylić z odczuciem, że ta nić nadal istnieje.


Odpowiedz
Wpisy: 25
(@dominiczka87)
Połączone: 2 lata temu

To co piszecie o tej nici... trochę zmienia perspektywę. Zawsze myślałam, że rytuał miłosny to bardziej jak nadanie sygnału, a tu wychodzi że to praca z czymś, co albo jest albo nie. Nie wiedziałam że to aż tak duża różnica.


Odpowiedz
Wpisy: 98
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

To rozróżnienie jest ważne, ale w praktyce trudno to rozdzielić kiedy jest się w środku emocji. Mam wrażenie ze wiekszość osob ktore pytaja o rytuał na powrot po ciezkim rozpadzie, nie jest w stanie utrzymac tej granicy miedzy "otwieram przestrzen" a "chce zeby wrocił". I to nie jest zarzut - to jest ludzkie. Tylko wtedy energia idzie w kierunku ktory juz nie jest neutralny.


Odpowiedz
Wpisy: 11
Rozpoczynający temat
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Siedzę i czytam to wszystko i przyznam ze troche mnie to zatrzymało. Myslałam ze pytam o technikę, a tu wychodzi ze najpierw jest kilka warstw do przejrzenia. Chyba nie byłam gotowa tak tego postawic. Mam teraz pytanie do tych ktore miały podobna sytuacje - czy był moment kiedy jasno widziałyscie, ze "nie, tu nie ma juz czego szukac", i co was do tego przekonało?


Odpowiedz
Wpisy: 244
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Dla mnie to był moment, kiedy wyobraziłam sobie tę osobę szczęśliwą beze mnie i poczułam ulgę zamiast bólu. Ale to zabrało czas, nie przyszło samo. Nie wiem, czy to odpowiedź na twoje pytanie, bo to nie było jedno konkretne zdarzenie - bardziej powolna zmiana perspektywy. A co do rytuałów, akurat wtedy kiedy to poczułam, już nie miałam potrzeby niczego robić.


Odpowiedz
12 Odpowiedzi
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Fiolkowa58 to co napisałaś o uldze zamiast bólu... mnie to uderzyło. U mnie tez był taki moment, tylko nie obraz szczęścia tej osoby beze mnie, tylko taki sen na jawie - wyobraziłam sobie jak moje zycie wygląda za rok, bez zadnych rytuałow, bez zadnych staran. I poczułam ze oddycham. I wtedy zrozumiałam ze pracowałam na powrot nie dlatego ze tego chcę, tylko ze bałam sie pustki po tym wszystkim.


Odpowiedz
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 11

@Aeon czytam to i cos mi sie w srodku scisnelo. Bo nie wiem czy moja motywacja jest czysta w tym sensie. Chce go z powrotem, ale czy chce jego konkretnie, czy chce zeby ten bol sie skoczył? Szczerze, nie jestem tego pewna. I nie wiem co z tym zrobic zanim w ogole pomysle o rytuale.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 292

@Lechoslawa97 kwestia motywacji to jedno, ale chcę wrócić do czegoś co zostało pominięte. Lechosława wspomniała o węźle energetycznym, o rzeczach powiedzanych których nie powinno było byc. W tradycji hoodoo i niektórych nurtach ceremonialnych rozróżnia się między rytuałem powrotu a rytuałem naprawy - to nie jest to samo. Powrót zakłada że oboje wracają do punktu wyjścia. Naprawa zakłada że coś zostaje przekształcone. Pytanie który z tych procesów jest tu potrzebny.


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Bogumil czyli mowisz ze mozna zrobic rytuał nie na sam powrot, tylko na naprawe tej wierzi, tego co zostało powiedziane - i to byłoby cos innego? To mi jakos bardziej pasuje do sytuacji ktora opisuje Lechosława. Ale jak to działa w praktyce, co taki rytuał naprawy miałby wlasciwie adresowac?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 292

@Serenity70 w uproszczeniu - zamiast ciągnąć osobę z powrotem, pracujesz z przestrzenią między wami. Z tym co zostało powiedziane, zrobione, z tym co nadal wisi. Niektóre tradycje używają do tego listu intencji, który się spala - nie jako życzenie, tylko jako rozliczenie z własnej strony. Nie zmuszasz niczego, nie otwierasz drogi dla kogoś konkretnego, tylko czyścisz własny ślad po tej relacji. Czy to przyniesie powrót? Nie wiadomo. Ale jest uczciwe.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Bogumil to co opisujesz jest bliskie temu, co robiłam, choć ja nie używałam tej nazwy. Mogę powiedzieć jedno - po tym procesie przestałam czuć że "muszę" go odzyskać. Nie wiem, czy to efekt rytuału, czy po prostu czas i praca z sobą, ale coś się rozluźniło. Uczciwie jednak zaznaczam: on nie wrócił. Więc kto szuka gwarancji, tego nie mam.


Odpowiedz
(@dominiczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Lechoslawa97 ale właśnie, czy nie jest tak że taki rytuał naprawy bardziej pomaga tobie niż tej relacji? Nie mówię że to źle - ale to trochę zmienia cel, nie? Lechosława pyta o powrót, a tu wychodzi że może sens jest w czymś zupełnie innym.


Odpowiedz
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 11

@Dominiczka87 masz racje i to mnie teraz zatrzymuje. Bo moze rzeczywiscie pytam o powrot, bo to wydaje mi sie jedynym wyjsciem z tego co czuje. A moze jest inne wyjscie i rytuał na naprawe tego co we mnie, a nie jego powrot, byłby blizej sedna. Nie wiem. Naprawde nie wiem i to jest szczere.


Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Lechoslawa97 słucham tej rozmowy i chodzi mi po głowie jedno pytanie - czy ktoś z was zaczynał pracę na powrót i w połowie zorientował się, że już tego nie chce? I co wtedy? Bo to też jest scenariusz który może się zdarzyć, szczególnie przy takim węźle jak opisuje Lechosława.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Geomantka mnie to spotkało. Zaczęłam i po tygodniu pracy zorientowałam się, że właściwie nie wiem po co to robię - że bardziej chcę żeby przestało boleć niż żeby on wrócił. Zatrzymałam wszystko i zrobiłam coś innego - zaczęłam pracować na uwolnienie tej więzi zamiast jej odbudowy. I to był chyba lepszy wybór, choć w tamtym momencie czułam się z nim źle, bo miałam wrażenie że się poddaję.


Odpowiedz
(@geomantka)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 192

@Fiolkowa58 i co zrobiłaś z tym, co już było zaczęte? Zostawiłaś tak, czy jakoś świadomie zamknęłaś? Bo to mnie najbardziej ciekawi - nie to że człowiek zmienia zdanie, tylko co z energią którą już wprawił w ruch.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Geomantka zamknęłam świadomie. Nie urwałam w połowie, tylko zrobiłam coś w rodzaju odwołania intencji. Nie wiem jak to inaczej opisać - usiadłam i powiedziałam głośno, że rezygnuję z tego kierunku i proszę żeby to co ruszyłam wróciło do mnie bez efektu. Brzmi może dziwnie, ale miałam poczucie że to właściwe zakończenie.


Odpowiedz
Wpisy: 153
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

To jest właśnie pytanie, które powinno się pojawiać na początku, a nie po kilkunastu postach o technice. Nie mówię tego złośliwie - po prostu tak działa ta sytuacja, że najpierw człowiek szuka jak, zanim odpowie sobie na po co. Lechosława, jak długo jesteś w tym bólu? Pytam, bo to może mieć znaczenie dla tego, jak teraz odczytujesz własne motywacje.


Odpowiedz
Wpisy: 69
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa poszła w naprawdę głębokie miejsce i dobrze, ale zastanawiam się - czy jest jakiś sposób żeby to rozróżnić? Między "chcę jego" a "chcę żeby ból minął"? Bo z zewnątrz to wygląda tak samo, a energetycznie pewnie zupełnie inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Talizmanka właśnie. I myślę że rytuał to trochę jak papierek lakmusowy w tym sensie - jezeli robisz go z miejsca bolu i strachu, ta energia idzie w sam rytuał i właściwie nie wiesz czego oczekujesz jako efektu. Nie mam na to żadnego źródła ezoteriycznego, to po prostu obserwacja z własnego doświadczenia i z rozmów z innymi.


Odpowiedz
Wpisy: 156
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

I to jest chyba najuczciwsza rzecz powiedziana w tym wątku. "Nie wiem." Serio, z mojego doświadczenia właśnie ten moment - kiedy człowiek przestaje udawać że wie czego chce - jest punktem od którego można w ogóle cokolwiek sensownie zacząć. Zarówno z rytuałem jak i bez. 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Aeon ale nie możemy każdemu mówić, że musi dojść do jakiegoś wewnętrznego oświecenia zanim w ogóle będzie mógł działać. Część osób działa właśnie przez działanie, nie przez medytację nad motywacją. Rytuał może być elementem tego procesu, nie jego warunkiem wstępnym. To nie jest takie zero-jedynkowe.


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Tomir nie mówię o oświeceniu - mówię o podstawowej świadomości tego, co się robi i dlaczego. W przypadku rytuałów miłosnych po bardzo złym rozpadzie ta świadomość jest szczególnie ważna, bo emocje są duże i łatwo się zagubić. To nie jest kwestia bycia gotowym na sto procent. To kwestia nie robienia sobie krzywdy. I tu nie zamierzam odpuszczać.


Odpowiedz
Wpisy: 163
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Mam pytanie do tych które mają więcej doświadczeń w tym temacie - czy jest jakaś tradycja albo nurt, który wprost mówi jak długo powinno się czekać po rozpadzie zanim przystąpi się do jakiejkolwiek pracy na relację? Słyszałam różne liczby i różne cykle księżycowe, ale nigdy nie było to spójne.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Sugilitka51 w tradycji voodoo louisianowskiej mówi się o dziewięciu dniach jako minimum na ochłonięcie przed jakąkolwiek pracą na miłość, ale to dotyczy świeżych rozstań. W przypadku dłuższego czasu po rozpadzie ten przelicznik przestaje działać liniowo - zamiast tego patrzy się na to, czy energia danej osoby nadal jest "aktywna" w polu drugiej, a to się bada innymi metodami niż kalendarz. Warto też zaznaczyć, że te liczby mocno się różnią między tradycjami - w niektórych nurtach solomonickich nie ma żadnych czekań, są za to bardzo szczegółowe przygotowania wewnętrzne.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Teodozja59 a te przygotowania wewnętrzne w tradycji solomonicznej - co dokładnie oznaczają? Pytam bo to brzmi inaczej niż to, co się zazwyczaj słyszy na ten temat.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Talizmanka głównie chodzi o stan wykonawcy - czy jest emocjonalnie stabilny, czy działa z miejsca równowagi, a nie desperacji. Są też elementy oczyszczenia własnego pola, ale nie przez bierne czekanie tylko przez aktywną pracę - psalmy, modlitwy, czasem posty. To tradycja mocno spleciona z religijnym podkładem, więc trzeba to rozumieć w tym kontekście. Nie jest to przepis dla każdego bez różnicy.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

No właśnie, "odwołanie intencji" - to brzmi trochę jak coś co można robić doraźnie, ad hoc, a nie sądzę żeby tradycje ceremonialne tak to traktowały. Jakbyś powiedziała zaklęcie i potem je cofnęła jednym słowem. Serio, czy to tak działa?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Tomir a czemu zakładasz że nie? Część tradycji wprost mówi o rytuałach zamknięcia jako odrębnej praktyce - nie jako błędzie naprawczym, tylko jako naturalnej części pracy. Zaczęcie i skończenie to nie zawsze ten sam gest.


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 292

@Tomir w tradycji grimoire'owej są całe protokoły cofania pracy - od Solomona po Key of Solomon, gdzie mówi się o licencji do odejścia dla wywołanych sił. To nie jest żadna improwizacja, to element systemu. Problem jest taki że ludzie uczą się rytuałów bez tej części, bo nikt im tego nie mówi na początku.


Odpowiedz
(@tomir)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 654

@Bogumil dobra, to przyjmuję. Ale to zakłada że pracujesz w jakimś spójnym systemie. A co jeśli ktoś robi coś eklektycznie, bez gruntu w jednej tradycji? Czy to "cofanie" ma wtedy taką samą wagę?


Odpowiedz
Wpisy: 156
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie gryzie mnie od jakiegoś czasu. Bo większość z nas nie siedzi w jednej tradycji i bierze różne rzeczy z różnych źródeł. I zastanawiam się, czy intencja zamknięcia ma w sobie coś niezależnego od systemu - czy jednak potrzebuje tej struktury żeby działać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@numerolożka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 98

@Aeon mam wrażenie że intencja bez struktury to trochę jak... no, jak chcenie czegoś bardzo mocno bez żadnego działania. Coś tam może drgnąć, ale bez formy trudno powiedzieć co właściwie uruchomiłaś albo co zamknęłaś. Choć to moje odczucie, nie mam na to twardego oparcia.


Odpowiedz
Wpisy: 11
Rozpoczynający temat
(@lechoslawa97)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tego i zastanawiam sie, czy ja w ogole mam w sobie tyle spokoju zeby robic cokolwiek w sposob przemyslany. Fiolkowa pisała o tygodniu pracy i dopiero potem sie zorientowała ze chce skonczyc. Mnie ten tydzien pracy na cokolwiek wydaje sie teraz abstrakcja, bo jestem zbyt blisko tego wszystkiego. Moze to jest ta odpowiedz na moje pytanie z poczatku - ze jeszcze nie teraz.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@dominiczka87)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 25

@Lechoslawa97 ale to "nie teraz" to co konkretnie - kilka tygodni, miesięcy? Pytam bo chyba każdy by chciał wiedzieć kiedy w ogóle ma sens wracać do tej kwestii, a nie wisieć w zawieszeniu bez żadnego horyzontu.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Dominiczka87 to nie jest kwestia kalendarza. Teodozja Helms w swoich pracach o magii emocjonalnej pisała wprost, że gotowość do pracy nie ma stałego terminu - to stan, który sam daje znać. Nie czekasz tygodnia ani miesiąca, czekasz aż wewnętrzny hałas przycichnie na tyle żebyś mogła słyszeć własną intencję. Dla jednej osoby to dwa tygodnie, dla innej rok.


Odpowiedz
(@sugilitka51)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 163

@Teodozja59 ale jak to rozpoznać w praktyce? "Wewnętrzny hałas przycichnie" brzmi ładnie, tylko jak ktoś jest w środku rozpadu, to niekoniecznie wie czym różni się cisza od znieczulenia.


Odpowiedz
(@teodozja59)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 666

@Sugilitka51 naprawdę dobre pytanie i nie mam prostej odpowiedzi. Różnica, którą ja dostrzegam - mówię tu o własnych obserwacjach, nie o doktrynie - polega na tym, że w ciszy możesz wyobrazić sobie jego szczęście bez ciebie i nie czujesz od razu paniki. W znieczuleniu po prostu nic nie czujesz, ale ta panika wraca jak tylko coś cię dotknie.


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Teodozja59 to co opisujesz z tą paniką mogę potwierdzić z własnego doświadczenia. Myslałam ze jestem spokojna i gotowa, zrobiłam pewne kroki - i jeden przypadkowy widok zdjecia sprzed roku i cały pozorny spokój sie posypał. Chyba miałam wtedy znieczulenie, nie ciszę 🙂


Odpowiedz
(@serenity70)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 180

@Talizmanka i co zrobiłas potem? Zatrzymałas prace, czy kontynuowałas mimo tego?


Odpowiedz
(@talizmanka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 69

@Serenity70 zatrzymałam. Nie z jakiegoś przemyślanego powodu, po prostu nie miałam siły żeby cokolwiek robić. I może to był znak że czas nie był dobry. Nie wiem, czy to zadziałało mądrze, czy byłam po prostu zmęczona.


Odpowiedz
(@fiolkowa58)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 244

@Talizmanka ten brak siły który opisujesz - myślę że to informacja sama w sobie. Ciało i psychika często wiedzą wcześniej niż głowa. Nie mówię że zawsze trzeba słuchać tej niemocy, bo czasem to zwykły opór, ale w kontekście rytuału miłosnego po ciężkim rozpadzie ta bezsilność może być ochroną.


Odpowiedz
(@zdzislawa04)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 42

@Fiolkowa58 dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, bo czytam i dużo rozumiem przez pryzmat swojej sytuacji. Mam pytanie - Fiolkowa wspomniała o pracy na uwolnienie zamiast na powrot. Czy to sa dwie zupelnie rozne sciezki, czy jedna moze plynnie przejsc w druga?


Odpowiedz
(@stellaria93)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 153

@Zdzislawa04 z mojego punktu widzenia to są inne intencje, ale niekoniecznie wykluczające się drogi. Praca na uwolnienie może otworzyć przestrzeń w której dopiero widać czego naprawdę się chce - i czasem okazuje się, że to jednak powrót, ale z zupełnie innego miejsca niż desperacja. Nie są to przeciwieństwa, raczej różne etapy tej samej drogi.


Odpowiedz
Wpisy: 292
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

I właśnie dlatego w niektórych tradycjach zaleca sie, zeby praca na relację zaczynała sie od oczyszczenia i uwolnienia - nie dlatego ze powrót jest niemozliwy, ale dlatego ze to co było między wami jest obciążone. Naprawiasz najpierw podłoze zanim zasadzisz cokolwiek nowego. To nie jest metafora, to konkretna kolejność działań.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Aeon
(@aeon)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 156

@Bogumil to "naprawiasz podłoże zanim zasadzisz" - dobry obraz, ale mam pytanie. Wyobraź sobie że zaczynasz od oczyszczenia, a w trakcie tej pracy coraz bardziej czujesz że jednak chcesz powrotu, nie uwolnienia. Czy wtedy przestawiasz intencję w biegu, czy trzeba zaczynać od zera?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 292

@Aeon to nie jest tak że jedna praca musi być skończona zanim zacznie się druga - ale jeśli intencja zmienia się w środku, to zrywasz to co zacząłeś i stawiasz coś innego na niezamkniętym fundamencie. W tradycji grimoire'owej powiedzieliby że mieszasz sygnatury i efekt jest nieprzewidywalny. Nie "złe", tylko chaotyczne. Lechosława pisała wcześniej że nie ma teraz spokoju do czegokolwiek - i może właśnie dlatego to pytanie jest ważniejsze niż konkretna technika. Kiedy nie wiesz czego chcesz, praca magiczna to trochę strzelanie w ciemności.


Odpowiedz
Udostępnij: