Właśnie, ona może mówić, może pisać - jedna ręka działa. Więc jeśli potrzeba jakiegoś działania z jej strony, to można to ograniczyć do rzeczy które może wykonać. Pytanie czy to osłabia energię rytuału że nie jest w pełni fizycznie sprawna przy tym.
Myślę że nie osłabia, i tu się zgadzam z Bolo. Pracowałam z osobami po różnych urazach i nigdy nie miałam wrażenia że ich energia jest słabsza czy 'mniej obecna' przez uszkodzenie ciała. Inne - owszem. Ale nie słabsza. Jakość intencji to coś niezależnego od sprawności fizycznej, przynajmniej w moim doświadczeniu.
No i to jest właśnie mój przypadek trochę. Ona jest skupiona, wie czego chce. Niedowład jej nie 'rozbija' wewnętrznie. Pytanie czy to wystarczy z punktu widzenia rytuału jako takiego.
Słucham tej dyskusji od początku i mam pytanie może głupie, ale - czy ktoś kiedykolwiek widział albo czytał o przypadku gdzie choroba albo uraz fizyczny faktycznie wpłynął na wynik rytuału? Bo dużo tu teorii, ale czy jest jakiś konkretny przypadek?
a co z karmą? bo mi sie wydaje ze jak ktoś ma porażenie to może to byc cos karmicznego i wtedy rytuał mógłby wchodzić w konflikt z tym co ta osoba 'ma przeżyć'
Karma to śliski temat i nie chciałbym tu wchodzić w dywagacje o tym czy choroba jest 'lekcją karmiczną', bo to idzie w bardzo złą stronę etycznie. Porażenie mózgowe to neurologiczny fakt, nie kosmiczna kara. Mieszanie tych dwóch rzeczy to prosta droga do krzywdzących wniosków.
dobra ale wracajac do Erazma - czy ktoś mu już w końcu odpowiedział wprost? czy rytuał miłosny można wykonać czy nie? bo czytam i czytam i nie wiem czy mam rozumieć że tak, że nie, że może, że zależy... co to w końcu jest?
Jeśli miałabym coś doradzić - nie modyfikuj rytuału pod kątem jej niedowładu, bo nie ma powodu. Ewentualnie dostosuj te elementy gdzie potrzeba jej aktywnego udziału fizycznego - zastąp je intencją albo słowem. Ale struktury samego rytuału nie ruszaj. Nie ma czego naprawiać w tym miejscu.
Mam pytanie do Erazma, bo trochę zgubiłam wątek - ta osoba ma niedowład od urodzenia czy to jest skutek udaru albo jakiegoś urazu? Bo to może mieć znaczenie, przynajmniej z punktu widzenia energetycznego, bo inaczej działa pole u kogoś kto się ukształtował z tym stanem, a inaczej u kogoś kto to nabył.
To jest skutek udaru, kilka lat temu. Więc wcześniej była sprawna w pełni. Czemu pytasz, myślisz że to zmienia coś konkretnego?
nie wiem czy zmienia, ale intuicyjnie myślę że tak. U kogoś kto żyje z niedowładem od dziecka, cały system się wokół tego ułożył. Tu mamy sytuację gdzie ciało pamięta inny stan. Nie twierdzę że to blokuje cokolwiek, ale wydaje mi się że to inne doświadczenie tożsamości cielesnej i może to mieć jakiś wpływ na to jak rytuał dociera do tej osoby.
