Rozmawialiśmy jeszcze wieczorem. Środa jest pewna. Już teraz się stresuję.
I niestety nie wytrzymałem, polały się łzy, może to wahania nastrój przez rytuał może po prostu już nie daję rady i nic tu nie pomoże… 28 sesji rytuału to bardzo długo czuję się ze z każdym dniem tracę ją coraz bardziej. W wtorek wizyta u Pani psycholog która ona mi polecila i jak zapytałem czy chce żebym dał znać po to napisała że tak, żyje nadzieją…
Nie martwcie się. Coś jest dziwnego bo też średnio się czuję i płaczliwa jestem ale wróciły sny o nim i ta tęsknota okrutna.
Tydzień od zakończenia rytuału. Cisza trwa. Zaczynam się martwić.
Czwarta sesja za mną. Dzisiaj dzień trudny bo czuję zwątpienie dzisia
Czternasty dzień. Tydzień do końca. Czekam i liczę dni.
Dwa dni do spotkania. Już teraz nie mogę się na niczym skupić. Ciągle o tym myślę.
Zrobiłam dzisiaj coś zgodnie z moją intuicją. Tak też mówią mi liczby które widzą. I nieraz już to pomogło ale ostrzej było. Więc coś dosłownie mnie pękło dzisiaj. Uważam że skoro rozmawiamy i się spotykamy to mam prawo do niego raz na jakiś czas napisać ( tymbardziej że byliśmy jakby umówieni na dzisiaj) więc napisałam czy możemy się spotkać chociaż ten raz ostatni i chciałam żeby mi dał coś przy okazji co mia dla mnie powiedzmy że książka 😂 napisał że możemy i pociągnął nawet rozmowę że przyjedzie po mnie do pracy, zapytał czemu ostani ale nic nie napisałam. Spotkaliśmy się było miło i zapytał znowu i żebym mu dała czas jeszcze.
Generalnie to miała wiadomość brzmieć tylko ten raz ale trudno 😂 tak czy siak. Wyszło że był smutny z tego powodu. Napisałam do Pani Ani ale to nic nie szkodzi w sumie. Kiedyś miałam mini taką kłótnie z nim, i to zawsze jakoś napędzało wszystko u mnie. Wiem że ktoś zrobił na forum podobnie, postawił sprawę jasno. Czasem podobno trzeba słuchać intuicji i oczywiście znać granicę żeby to źle nie zabrzmiało.
Jutro to spotkanie. Od rana mam motyle w brzuchu. Nie wiem co mam ze sobą zrobić, jak jutro się zachować.
Ja staram się nie myśleć ciągle o rytuale ale ciężko. Czytam Wasze historie i mam nadzieję.
Wysłałem do byłej głosówkę z tym jak było dzis u terapeutki która mi poleciła (ponad 6min) ona tez odpowiedziała głosówka w której powiedziała ze cieszy się ze poszedłem i ze juz wyciągnałem jakieś wnioski i wie ze bedzie mi ciezko ale musze to zrobić. Ja na to tez odpowiedziałem głosówką w której powiedziałem ze jestem na to gotów bo nie chce taki być i ze mam nadzieje ze wie ze nigdy bym nie chciał zranić jej celowo bo ją kocham i nie wiem czy nie przesadziłem z tym bo juz nastała cisza z jej strony..
Rozmawialiśmy przez telefon. Pierwszy raz od rozstania słyszałam jego głos. Trzasł mi się głos ale chyba tego nie zauważył.
Dzisiaj wieczór razem, gotujemy kolację. Dziewczyny które czekacie - warto, naprawdę.
Na wiadomości głoswej było słychać ze sie cieszy z tego ze poszedłem i wyciągam już wnioski, teraz mnie wszędzie usuwa, czy to może wahania przez rytuał? czy moze próbuje sie odciąć na siłe zeby łatwiej poradzić sobie z rozstaniem? co myślicie?
Nie mogę zasnąć. Cały czas myślę o jutrze. Mam nadzieję że wszystko pójdzie dobrze.
Mam taki problem. Z jednej strony od czasu jak rozpoczęłam rytuał czuję się jeszcze spokojniejsza niż przed jego początkiem ale do czasu. Praktycznie do czasu samego początku rytuału non stop miałam go (w sensie partnera) w głowie a od czasu rozpoczęcia dalej jest obecny ale bardziej jak w tle i mam problem w trakcie rytuału. Nie wiem czy wynika to ze skupienia w trakcie. Nie jest to pierwszy rytuał jaki robie ale pierwszy u Pani Ani ale przez to jak sie czuję mimo ze czuję spokój i poczucie ze idzie wszystko tak jak powinno to czuję się jakbym porostu zapalała świeczkę. Wiem że mogę to też poprostu za bardzo analizować.
Wczoraj była 8 sesja Wiccańskiego, zauważyłem że w godzinach 21-22 mam takie uderzenia gorąca więc pewnie wtedy Pani Ania wykonuje rytuał bo jak w wakacje miałem Egipski to też takie ataki gorąca były.Caly dzień mimo tych sytuacji że usunęła lokalizacje i mnie z snapchata to byłem jakoś bardziej spokojny niż wcześniejsze dni. Myślałem o tym wieczorem i wydaje mi się że ona nie chce widzieć co się dzieje u mnie na codzień bo ją to też boli i przez reakcję po wczorajszej wizycie może boi się że za szybko pęknie. I pewnie rytuał też powoduje jakieś wahania u niej mimo że to dopiero 8 sesja. Dzisiejsza noc była inna niż wcześniejsze z jednej strony spokojnia ale z takim lękiem w tle była w snach pojawia się bardzo epizodycznie albo wcale. Rano po obudzeniu czułem taki ciężar w klatce a teraz taki stresowy ból brzucha. Dajcie znać co o tym myślicie
Miał ktoś z Was ryt. separacyjny? Podziałało? Moja relacja, o którą walczę aby go odzyskać miała wspaniałych doradców, którzy również przyczynili się do zakończenia i mieszali mu w głowie z zazdrości.
Dzisiaj wieczorem się spotykamy. Dzień w pracy będzie się dłużył, już wiem.
Czekam dalej. Sesje się kończą powoli. Mam nadzieję że efekty przyjdą szybko po zakończeniu.
Wszędzie dziś widzę jej model auta i tylko zerkam na rejestracje czy to ona.... nie wiem jak to traktować
Wróciłam. Było dobrze. Siedzieliśmy i gadaliśmy prawie trzy godziny. Umówiliśmy się na weekend. Nie było żadnych deklaracji jeszcze ale widzę że chyba mu zależy.
Budzę się i nie mogę uwierzyć. Napisał rano że też miło wspomina wczoraj. W sobotę znowu się widzimy.
Pierwszy dzień po zakończeniu rytuału. Budziłam się wielokrotnie w nocy, nie mogłam kompletnie zasnąć. Czekam.
Mam karton z jego rzeczami do oddania, który miałam wysłać. Nie wiem czy to dobry pomysł teraz i czy nie będzie to jakiegoś rodzaju naciskanie z mojej strony.
Podobno jutro jest jakiś nów myślicie że to może wzmocnić nasze rytuały?
Piszemy cały dzień. Jest tak naturalnie jak dawniej. Nawet lepiej chyba.
Czytam o sukcesie Nionki i mam nadzieję. Sesje trwają, czekam na swój moment.
