Ale Czarek - czy to nie znaczy że jakikolwiek kamień z wyrytym symbolem mógłby to samo zrobić? Czym różni się runa od na przykład wisiorka z jakimś znakiem który sobie sama wybierzesz?
Zgadzam się z Czarkiem i chcę to rozwinąć. Przy żałobie najważniejsze jest to co działa na konkretną osobę. Ale jeśli już wchodzisz w runy, a nie w dowolny kamień z symbolem, to po jakimś czasie system zaczyna ci dawać coś czego wisiorek nie da - spójność znaczeń.
Ja bym jednak nie umniejszał znaczeniu samego materiału z którego są zrobione runy. Drewno, kamień, kość - każdy materiał ma inną energię i inaczej pasuje... znaczy, inaczej działa przy kontakcie. Przy żałobie poleciłbym kamień, nie drewno.
To co Gebda pisze trafia w sedno. Jak wyobrażam sobie trzymanie runy rano, to myślę o czymś co chce się mieć w dłoni. Nie wiem jeszcze co to jest - kamień czy drewno. Czy jest jakiś sposób żeby to sprawdzić zanim się kupi cały zestaw?
Leokadia, mam konkretną propozycję - idź do sklepu gdzie mają obydwa rodzaje i po prostu weź do ręki. Nie kupuj, tylko poczuj. Sklepy z crystalami i przedmiotami często mają próbki albo przynajmniej coś podobnego w zasięgu ręki.
Potwierdzam to co Baska pisze. Sama tak robiłam zanim wybrałam swój zestaw i to nie jest ezoteryczny żart - naprawdę czujesz różnicę kiedy trzymasz obydwa. Albo przynajmniej wiesz co ci bardziej odpowiada.
Leokadia, mam pytanie trochę z boku tej rozmowy o materiale. Piszesz że potrzebujesz zajęcia dla rąk i głowy rano. Czy jak wyobrażasz sobie ten poranek z runą - co ty z nią robisz? Siedzisz z nią przy kawie, nosisz przez cały dzień, czy co innego?
Arktura, szczerze - nie wiem dokładnie. Chyba siedzę z nią chwilę zanim wstanę z łóżka. To jest ten moment kiedy dociera, o którym pisałam. Jakby mieć coś do trzymania zanim w pełni wrócę do rzeczywistości. Czy to ma sens praktycznie?
Dla mnie to ma ogromny sens. Napisałaś coś bardzo konkretnego - 'zanim w pełni wrócę do rzeczywistości'. To jest moment przejścia. Runa jako coś co trzymasz w tym przejściu to nie jest magia, to jest jakiś rodzaj pomostu.
To co Wiciokrzew opisuje jako pomost - w tradycji run jest do tego konkretna runa. Dagaz. Zmiana, przejście, świt. Dosłownie. Nie mówię że Leokadia powinna zacząć od tej runy specjalnie, ale jeśli szuka czegoś na ten konkretny moment dnia, to może się okazać że sama ją wyciągnie.
Leokadia, o Dagaz jest sporo dobrego w sieci, ale nie zaczynałbym od pierwszego lepszego artykułu. Większość to przeróbki przeróbek. Jeśli chcesz coś solidnego, szukaj pod kątem Elder Futhark i Dagaz razem - i patrz czy autor w ogóle rozumie że to runa świtu jako przejścia, nie 'pozytywnej zmiany' w takim ogólnym sensie motywacyjnym. To ostatnie to spłycenie. Mam pytanie do ciebie - kiedy piszesz że ten moment rano jest najtrudniejszy, to jak długo to trwa? Minuty, pół godziny, dłużej?
Mam notatki z kilku różnych podejść do run i przy tym co Leokadia opisuje - ten kwadrans przed wstaniem - zastanawiam się czy nie ważniejsze od konkretnej runy jest w ogóle rytuał samego sięgania. To znaczy: czy runa ma być losowana każdego ranka, czy ta sama przez jakiś czas? Bo to są dwie bardzo różne rzeczy przy żałobie. Czarek ty co o tym sądzisz, bo widzę że masz w tym jakieś przemyślane stanowisko?
Zgadzam się z Czarkiem co do ryzyka codziennego losowania, ale chcę dodać jeden wątek. Kiedy pracuję z kartami przy trudnych momentach - i sądzę że przy runach jest podobnie - jest różnica między losowaniem żeby dowiedzieć się czegoś a losowaniem żeby mieć coś do trzymania i patrzenia. Leokadia, jak ty to sobie wyobrażasz? Czy ten kwadrans rano to ma być moment pytania, czy moment bycia z czymś konkretnym?
