Forum

Asystent AI
Runy robione dla ko...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Runy robione dla kogoś innego – jak to pieczętować i konsekrować?

Strona 1 / 2

Wpisy: 1424
Rozpoczynający temat
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Robię ostatnio zestaw run dla mojej siostry, która dopiero wchodzi w temat. I tu zaczynam się gubić. Jak strugam dla siebie, wszystko jest oczywiste – moja krew, mój galdr, moja obecność. A tu robię dla kogoś, kto będzie tym pracował, nie ja. Czyją krwią barwić? Kto ma to pieczętować? Czy w ogóle wolno robić skończony, domknięty zestaw za kogoś, czy to mu odbiera tę więź, którą sam by zbudował? Zastanawiam się nad tym od dwóch tygodni i nie umiem ruszyć dalej.


Odpowiedz
119 odpowiedzi
Wpisy: 2421
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Klasyczna zasada jest prosta – krew tego, kto będzie pracował zestawem. Ty strugasz, barwisz, ale życiowym płynem domykającym jest jej krew, nie twoja. Inaczej robisz jej zestaw związany z tobą, nie z nią. Będzie ciągle „twój” w jej rękach.


Odpowiedz
Wpisy: 1621
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

@Bryza Z tym, że to zależy, na jakim etapie ona jest. Jak dopiero wchodzi i nie ma pojęcia, jak się konsekruje, to można zostawić zestaw nieskonsekrowany. Ty robisz drewnianą robotę i barwienie neutralne – ochra bez krwi. Konsekrację i pieczęć ona robi sama, kiedy będzie gotowa. Wtedy zestaw staje się jej w pełni.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

@Bryza Tu są dwie szkoły i obie mają sens. Pierwsza – robisz wszystko poza krwią i ostatecznym domknięciem, zostawiasz to obdarowanej. Druga – robisz kompletny zestaw, ale konsekrujesz go intencją „dla niej”, jej imieniem, jej sprawą. Druga jest trudniejsza i ryzykowniejsza, bo łatwo zostawić w zestawie siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Najczystsze rozwiązanie – nie domykaj. Zrób piękny, porządny zestaw fizycznie, zabarw ochrą bez własnej krwi, zabezpiecz olejem, i przekaż jako „surowy” do konsekracji. Dołącz opis, jak ma go ożywić i zapieczętować. Wtedy nie ma dylematu, czyja obecność jest w środku. Obecność wkłada ona, na końcu, sama.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sauwak To brzmi rozsądnie, ale ona naprawdę nie ma pojęcia, jak to zrobić. Boję się, że dostanie surowy zestaw i nigdy go nie domknie, bo nie będzie umiała albo się nie odważy. I zostanie z martwym drewnem w szufladzie.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Bryza To częsty problem z prezentami dla początkujących. Surowy zestaw dla kogoś, kto nie wie, co z nim zrobić, faktycznie często ląduje w szufladzie. Dlatego ja w takich sytuacjach robię trzecią rzecz – konsekruję wstępnie, ale pieczęć zostawiam jako wspólny akt. Siadam z obdarowaną i domykamy razem. Ona uczestniczy, ja prowadzę.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lady To eleganckie rozwiązanie. Wspólne domknięcie. Ona wkłada swoją obecność, ty prowadzisz technicznie. Zestaw rodzi się między wami, ale energetycznie przypisuje do niej. Sama tak robiłam z córką i wyszło dobrze.


Odpowiedz
Wpisy: 1991
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wejdę z głosem przeciwnym do większości. Uważam, że da się zrobić kompletny, w pełni domknięty zestaw dla kogoś, jeśli się umie odsunąć siebie. To kwestia opanowania. Robiłem zestawy na zamówienie latami i nie zostawiałem w nich siebie. Konsekruję imieniem zamawiającego, jego krwią, którą mi przekazuje, i jego intencją. Moja rola to ręce, nie obecność.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Krysztal Tylko że to wymaga przekazania krwi zamawiającego, czyli i tak nie robisz tego sam. Krew musi być jego. A to oznacza, że zamawiający musi się z tobą spotkać albo przekazać krew, co jest higienicznie ryzykowne. W praktyce to się sprowadza do tego samego – obdarowany musi dać coś z siebie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Hellan Nie zawsze krew. Przy zestawach na zamówienie, gdzie nie ma kontaktu, używam ochry z jego włosem albo z czymś, co mi przesłał. Włos niesie tyle, co potrzeba do przypisania. Krew jest najmocniejsza, ale nie jedyna.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Krysztal Włos to dobry punkt, o którym mało kto myśli. Włos obdarowanego wpleciony w proces albo spalony do dymu pieczętującego przypina zestaw do niego bez konieczności krwi. Higieniczne i wystarczające przy zestawie, który nie ma być do ciężkiej magii, tylko do wróżby.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Krysztal @Sauwak Włos mogę zdobyć bez problemu, siostra mieszka blisko. To rozwiązuje część dylematu. Ale dalej zostaje pytanie o pieczęć – czy ja pieczętuję, czy ona.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Bryza Pieczęć przy zestawie dla kogoś bliskiego, kto nie umie sam – ty pieczętujesz, ale jej imieniem i z jej włosem w dymie. Galdr możesz zrobić ty, bo galdr to wkładanie mocy run, nie twojej osoby. Ważne, żeby intencja przy każdym ruchu brzmiała „dla niej, jej droga, jej zestaw”, nie „mój dar dla niej”. To subtelna różnica, ale kluczowa.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Bryza I dodaj na końcu jeden gest, który robi ona – choćby trzymanie zestawu w dłoniach przez chwilę po twoim domknięciu, z jej własną intencją. To domyka koło z jej strony. Ty pieczętujesz, ona przyjmuje. Akt przyjęcia jest jej udziałem w pieczęci.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie do tych, co robią zestawy dla obcych, nie bliskich. Bo Bryza pyta o siostrę, gdzie więź jest naturalna. A co z zestawem dla kogoś, kogo w ogóle nie znacie? Zamówienie od obcej osoby. Jak tam z obecnością i pieczęcią?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi Tam jest trudniej i dlatego niektórzy w ogóle nie robią zestawów na zamówienie dla obcych. Ja robię, ale z żelazną zasadą – proszę o coś osobistego (włos, czasem kroplę krwi przesłaną bezpiecznie), o imię, datę urodzenia, i o krótki opis, do czego zestaw ma służyć. Bez tego nie biorę się za to. Robienie zestawu dla kogoś, kogo nie znam i o kim nic nie wiem, to wkładanie pustki.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Vladi U mnie zasada jest taka, że dla obcego robię tylko zestaw surowy. Pełną stolarkę, barwienie ochrą bez niczego osobistego, zabezpieczenie. Konsekrację i pieczęć zostawiam obcemu w całości, z dołączoną instrukcją. Nie wkładam siebie ani prób przypisania do kogoś, kogo nie czuję. To uczciwsze.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Vladi @Indaphoros Zgadzam się z Indaphorosem. Dla obcego – surowy zestaw, koniec. Pełne domykanie zestawu dla kogoś, kogo nie znasz, to albo wkładanie siebie (źle), albo udawanie więzi, której nie ma (jeszcze gorzej). Surowy zestaw jest jedyną czystą opcją przy obcym.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wchodzę z boku, bo temat mnie dotyczy. Dostałem kiedyś runy w prezencie od znajomego, który je sam zrobił i, jak teraz rozumiem, w pełni skonsekrował swoją krwią. Pracowałem nimi rok i ciągle czułem, że coś jest nie tak, że one jakby nie były moje. Teraz wiem czemu. Co robić z takim zestawem?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Lubon To dokładnie ten problem, o którym mówimy. Zestaw skonsekrowany cudzą krwią nosi tamtą osobę. Masz dwie drogi. Pierwsza – oczyścić gruntownie i przekonsekrować od nowa swoją krwią, „nadpisać” tamtą obecność. Druga – odłożyć i zrobić sobie własny. Pierwsza bywa trudna, bo cudza krew głęboko siedzi.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lubon Przekonsekrowanie cudzego zestawu działa, ale wymaga porządnego oczyszczenia najpierw. Woda, sól, ziemia na kilka dni, dym. Dopiero potem nakładasz swoją krew na te same runy. Część osób twierdzi, że cudza krew nigdy do końca nie schodzi. Ja uważam, że schodzi, ale trzeba w to włożyć więcej pracy niż w nowy zestaw.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Kadula @Sauwak Czyli prościej byłoby zrobić własny niż walczyć z tym. Ale ten ma dla mnie wartość, bo to prezent od przyjaciela. Żal mi go odłożyć.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lubon To zrozumiałe. W takim razie idź w przekonsekrowanie, ale potraktuj to jako osobny obrzęd, nie szybkie odświeżenie. Twój przyjaciel włożył w to siebie z dobrej woli, więc nie chodzi o wymazanie go z wrogością, tylko o przejęcie zestawu na własną drogę. Możesz nawet podziękować mu w duchu przy oczyszczaniu. To nie zdrada daru, to jego dojrzenie.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Pajeczyna To mi siada. Nie czułem się dobrze z myślą o „wymazywaniu” pracy przyjaciela. Ale przejęcie z wdzięcznością brzmi inaczej. Tak zrobię.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Lubon I to jest lekcja dla twojego przyjaciela na przyszłość, gdyby robił komuś jeszcze. Pełna konsekracja własną krwią to najczęstszy błąd przy robieniu run w prezencie. Z dobrego serca, a efekt taki, że obdarowany dostaje zestaw, który nigdy nie jest do końca jego.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Lubon Dzięki, że to napisałeś. Twoja historia jest właśnie tym, czego się obawiam przy siostrze. Nie chcę, żeby za rok czuła to, co ty czułeś. Teraz jestem pewna, że nie pójdę w pełną konsekrację swoją krwią.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Pytanie techniczne – jak przekazać komuś bezpiecznie krew do konsekracji, jeśli robi się zestaw zdalnie? Bo krew to materiał, który się psuje i niesie ryzyko. Czy to się w ogóle robi, czy to zła droga?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Nie robi się tego i odradzam całkowicie. Przesyłanie krwi to ryzyko zdrowotne i higieniczne, a krew po drodze się psuje i traci to, co miała nieść. Jak konsekracja ma być krwią obdarowanego, to robi się ją osobiście, twarzą w twarz. Zdalnie używaj włosa, nie krwi.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper @Hellan Hellan ma rację. Krwi się nie przesyła. Albo konsekracja osobista z krwią, albo zdalna z włosem czy innym suchym osobistym przedmiotem. Trzeciej drogi nie ma. Świeża krew poza ciałem zmienia się w ciągu godzin, a przesyłka idzie dniami.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan @Sauwak Jasne, czyli krew tylko na żywo. Zdalnie włos. Notuję. Dobrze, że pytałem, bo myślałem, że ludzie przesyłają krew w jakichś fiolkach.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Niektórzy próbują z fiolkami z antykoagulantem, jak do badań. Ale to już medycyna, nie magia, i komplikuje sprawę bez sensu. Dla zestawu wróżebnego włos w zupełności wystarcza. Krew zostaw na sytuacje, gdy obdarowany jest przy tobie.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Mam inne pytanie do całej dyskusji. Czy zestaw robiony dla kogoś powinno się w ogóle barwić krwią obdarowanego, skoro on dopiero zaczyna i może się okazać, że runy nie są dla niego? Czy nie lepiej dać surowy, żeby nie marnować jego krwi na coś, czego może nigdy nie użyje?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Gituska Bardzo trzeźwa myśl. Sam tak uważam. Krew to akt poważny, nie da się go cofnąć. Dawać surowy zestaw komuś, kto dopiero próbuje, jest właśnie z tego powodu mądrzejsze. Jak runy okażą się jego drogą, sam doda krew, kiedy będzie pewny. Jak nie, nie zmarnował niczego z siebie.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Gituska To samo mówiłam na początku. Dla początkującego – surowy zestaw, neutralna ochra, ewentualnie wspólna konsekracja, jak już poczuje, że chce. Krew obdarowanego wlewa się dopiero wtedy, gdy on sam jest gotów ją dać. Nie z góry, na zapas.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Gituska @Kunia @Indaphoros To chyba klaruje mi się ostateczna droga. Zrobię siostrze zestaw porządny fizycznie, zabarwię ochrą bez krwi, zabezpieczę olejem. Dam jej go „żywy technicznie, otwarty duchowo”. Jak poczuje, że to jej droga, usiądziemy razem i domkniemy jej krwią. Jak nie, ma piękny zestaw, którym może się bawić bez ciężaru.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Bryza To najlepsza droga z możliwych. Nie zamykasz jej niczego, nie wkładasz siebie, nie marnujesz jej krwi przedwcześnie, a dajesz coś gotowego do pracy. I zostawiasz drzwi do wspólnego domknięcia. Idealnie wyważone.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A co z samym przekazaniem? Bo to też część rzeczy. Czy zestaw dla kogoś owijacie jakoś, w co, czy po prostu wręczacie w woreczku? Pytam, bo sam moment przekazania ma chyba znaczenie przy zestawie robionym dla drugiej osoby.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Vladi U mnie zawsze w naturalnym materiale – len albo wełna, nigdy sztuczne. Zawijam zestaw w płótno, w którym leżał podczas robienia, jeśli to bliska osoba. To płótno niesie cały proces. Obcemu daję nowe, czyste płótno. Sam moment wręczenia robię w ciszy, bez okazji, bez tłumu. Nie przy torcie urodzinowym, tylko osobno, na spokojnie.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Vladi Płótno, w którym zestaw był robiony, to dobry zwyczaj. Dodam – woreczek na runy uszyty albo dobrany świadomie, nie przypadkowy. I nigdy nie wręczam zestawu „przy okazji”. To nie jest prezent jak sweter. Wymaga osobnej chwili, w której obdarowany rozumie, co dostaje.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Pajeczyna @Kadula To akurat mój przyjaciel zrobił dobrze – wręczył mi runy osobno, nie przy nikim, wytłumaczył, czym są. Sam moment był piękny. Problem był tylko z tą krwią. Reszta była zrobiona z głową.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lubon To dobrze pokazuje, że można prawie wszystko zrobić właściwie i potknąć się na jednej rzeczy. Krew była tym jednym. Ale skoro reszta była z sercem, to przekonsekrowanie pójdzie ci łatwiej, bo intencja przyjaciela była czysta. Złej energii tam nie ma, tylko cudza obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę coś, czego nikt jeszcze nie ruszył. Robienie zestawu dla kogoś zmienia też ciebie jako robiącego. Jak strugasz dla siebie, jesteś w tym całą sobą. Jak strugasz dla kogoś, musisz się odsunąć, a to wymaga innego rodzaju skupienia. Trudniej jest robić runy dla kogoś niż dla siebie, mimo że technicznie to samo.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Herga Bardzo trafnie. Odsunięcie siebie to najtrudniejsza umiejętność przy robieniu na zamówienie. Pierwsze zestawy dla obcych robiłem fatalnie, bo ciągle wkładałem swoje odczucia, swój styl czytania, siebie. Dopiero z latami nauczyłem się być pustym kanałem, przez który przechodzi zestaw dla kogoś innego. To zupełnie inna praca niż dla siebie.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Herga Dlatego wielu dobrych runiarzy w ogóle nie robi na zamówienie. Nie dlatego, że nie umieją technicznie, tylko dlatego, że nie potrafią się odsunąć. Robienie run dla siebie i dla innych to dwie różne sztuki. Jedna jest o wkładaniu siebie, druga o usuwaniu siebie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Herga To prawda i już to czuję przy siostrze. Łapię się na tym, że chcę zrobić runy „takie, jakie ja bym chciała”, a nie takie, jakie pasują do niej. Muszę się z tego pilnować. Dziękuję, że to nazwałaś, bo to mi pomaga uważać.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

A jak z doborem drewna przy zestawie dla kogoś? Bierzecie pod uwagę tę osobę przy wyborze gatunku, czy używacie tego, co macie?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Whisper Biorę pod uwagę osobę. Dla kogoś łagodnego, wrażliwego – brzoza, lipa. Dla kogoś twardego, zdecydowanego – dąb, jesion. Drewno powinno pasować do natury obdarowanego, nie do mojej. To kolejny sposób, żeby zestaw był jego, nie mój.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Whisper U mnie podobnie. Dla siostry, którą znam, dobieram drewno pod nią. Dla obcego pytam o coś, co pozwoli mi to wyczuć, albo idę w neutralne – jabłoń pasuje prawie każdemu. Jabłoń to dobry wybór, jak nie jesteś pewien natury osoby.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Whisper Albo druga droga – pozwól, żeby drewno samo „wybrało” obdarowanego. Czasem idę do lasu z myślą o konkretnej osobie i czekam, które drzewo się odezwie. Brzmi to może dziwnie, ale przy robieniu dla kogoś bliskiego działa. Drzewo wie, dla kogo da gałąź.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Pajeczyna To podejście mi się podoba, choć sama bym nie umiała tak wyczuć. Idę raczej rozumowo – natura osoby plus gatunek drewna. Ale to z czekaniem na drzewo brzmi jak coś, do czego można dojść z czasem.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Gituska Jedno nie wyklucza drugiego. Rozumowy dobór gatunku to dobry start. Wyczuwanie konkretnej gałęzi przychodzi z latami. Można zacząć od „dla łagodnej osoby brzoza” i z czasem dojść do „ta konkretna brzoza, ta gałąź”. To kwestia praktyki, nie talentu.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Robi mi się z tego całkiem konkretny obraz tego, jak powinien wyglądać dobrze zrobiony zestaw dla kogoś. Drewno pod osobę, barwienie neutralne lub jej krwią na żywo, pieczęć jej lub wspólna, przekazanie w ciszy i osobno. Daleko temu do „wystrugam i dam”.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Lubon Bo runy w prezencie to nie sweter, jak ktoś już mówił. To przekazanie komuś czegoś, czym będzie pracował z niewidzialnym. Odpowiedzialność jest większa, niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Dlatego tyle tu zasad i tyle ostrożności.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Lubon I właśnie dlatego nie każdemu się to daje. Dawanie run komuś, kto nie wie, czym są i nie chce wiedzieć, bywa ciężarem dla obdarowanego, nie darem. Trzeba znać osobę i wiedzieć, że ona tego naprawdę chce, zanim się w ogóle za to weźmie.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Kadula To akurat u mnie pewne, siostra sama prosiła i sama interesuje się od jakiegoś czasu. Gdyby nie chciała, nie robiłabym. Zgadzam się, że narzucony zestaw run to ciężar, nie prezent.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A jak z zestawami dla dzieci? Bo ktoś kiedyś pytał mnie o runy dla nastolatka. Tam dochodzi jeszcze kwestia, czy dziecko w ogóle powinno dostawać skonsekrowany zestaw, czy poczekać, aż dorośnie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Vladi Osobiście nie robię skonsekrowanych zestawów dla dzieci. Dla nastolatka, który się interesuje, mogę zrobić surowy zestaw do nauki znaczeń, do oswajania, ale bez krwi i bez pełnej pieczęci. Konsekracja to akt dla kogoś, kto rozumie, w co wchodzi. Dziecko niech najpierw pozna runy jako symbole.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Vladi Zgadzam się. Dla młodej osoby zestaw do nauki, nie do pełnej pracy. Pełną konsekrację robi sama, jak dorośnie i jak nadal będzie chciała. Wciskanie dziecku ożywionego zestawu to jak dawanie narzędzia, którego jeszcze nie umie nieść. Choć słowa „narzędzie” nie lubię tu używać, ale chodzi o ciężar odpowiedzialności.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Vladi Surowy zestaw do nauki dla młodej osoby jest świetnym pomysłem. Pozwala oswoić runy bez ciężaru ożywionego zestawu. Robiłam taki dla nastoletniej bratanicy i to był dobry wybór. Uczyła się znaczeń, rysowała, oswajała. Konsekrację zostawiłyśmy na później, jak będzie pełnoletnia i pewna.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ciekawe, jak wszystko sprowadza się do tej samej zasady – im mniej pewności co do obdarowanego, tym surowszy zestaw. Pewna bliska osoba, dorosła, świadoma – można domknąć wspólnie. Dziecko, obcy, niepewny – surowy zestaw i koniec. Logiczna gradacja.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Gituska Dobrze to ująłeś. Stopień domknięcia zestawu jest wprost proporcjonalny do tego, jak dobrze znasz obdarowanego i jak pewny jesteś, że tego chce. To prosta zasada, która porządkuje całą resztę. Im bliżej i pewniej, tym pełniej można domknąć.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Gituska I jeszcze jedno do tej gradacji – im pełniej domykasz za kogoś, tym większa odpowiedzialność spada na ciebie. Surowy zestaw to żadna odpowiedzialność, oddajesz wszystko obdarowanemu. Pełne domknięcie za kogoś to branie na siebie ciężaru jego pierwszej pracy. Trzeba to udźwignąć.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Mam jeszcze pytanie o galdr przy zestawie dla kogoś. Jak galdruję dla siebie, używam swojego głosu naturalnie. A dla kogoś – galdruję swoim głosem, czy to powinien być głos obdarowanego, jak jest przy mnie?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Whisper Jak obdarowany jest przy tobie i potrafi, niech galdruje sam. Galdr to wkładanie głosu w runy, a docelowo to jego runy mają słyszeć jego głos. Jak nie potrafi, ty galdrujesz, ale ucz go przy okazji, żeby z czasem mógł sam odświeżać. Idealnie – jego głos od początku.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Tu się trochę różnię. Uważam, że galdr robiącego nie zostawia w zestawie tyle, co krew. Głos jest mniej „osobisty” niż krew czy obecność. Galdruję sam przy zestawach na zamówienie i nie czuję, żebym przez to zostawiał siebie. Głos uruchamia runy, ale to krew i intencja je przypisują.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Krysztal @Whisper Krysztal ma rację, że głos jest mniej przypisujący niż krew. Ale jak obdarowany jest przy tobie i potrafi, to i tak lepiej, żeby galdrował sam. Nie dlatego, że twój głos szkodzi, tylko dlatego, że jego głos buduje więź. To nie kwestia uniknięcia twojej obecności, tylko zbudowania jego.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Hellan @Krysztal @Indaphoros Czyli jak siostra Bryzy będzie przy domykaniu, niech galdruje sama, choćby nieudolnie. Lepszy jej niezgrabny galdr niż mój sprawny. Dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Whisper Dokładnie tak to rozumiem po tej rozmowie. Jej niezgrabny galdr buduje jej więź. Mój sprawny budowałby moją. Skoro to jej zestaw, to jej głos, nawet jąkany. Nauczę ją podstaw, a ona zrobi resztę po swojemu.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Bryza I to jest piękne w tym podejściu – zostawiasz miejsce na jej niedoskonałość, bo ta niedoskonałość jest jej. Sprawny zestaw, w którym wszystko zrobił ekspert, jest martwy. Zestaw z jej jąkanym galdrem żyje, bo jest jej.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Bryza Żałuję, że mój przyjaciel tego nie wiedział. Gdyby kazał mi galdrować samemu, choćby krzywo, czułbym to inaczej. A tak dostałem zestaw z jego pięknym galdrem i jego krwią, i przez to był jego, nie mój. Teraz to naprawię.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Lubon Naprawisz, na pewno. A twoja historia jest najlepszą lekcją w tym wątku. Pokazuje, że można zrobić wszystko technicznie świetnie, z miłością, i potknąć się właśnie na tym, że było „za dobrze”, za bardzo zrobione za ciebie. Czasem mniej zrobione jest lepiej.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wracam z czymś, co mnie nurtuje. Czy jak robimy zestaw dla kogoś bliskiego, to nie wkładamy w niego mimowolnie swojego życzenia wobec tej osoby? Bo robiąc siostrze runy, Bryza chce dla niej dobrze. I to życzenie też trochę wchodzi w zestaw. Czy to przeszkadza, czy pomaga?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Herga Trudne pytanie. Życzenie dobra dla obdarowanego jest naturalne i raczej pomaga niż szkodzi, o ile nie jest konkretne. „Niech jej dobrze służy” – pomaga. „Niech jej pokaże, żeby wróciła do tamtego chłopaka” – to już wkładanie swojej woli w jej narzędzie. Pierwsze błogosławi, drugie zatruwa.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Herga @Indaphoros Indaphoros dobrze to rozdzielił. Ogólne życzenie dobra to błogosławieństwo i ono w zasadzie powinno być częścią robienia zestawu dla kogoś. Konkretne życzenie, narzucające jej kierunek, to skażenie zestawu twoją wolą. Trzymaj życzenie szerokie i czyste, a pomoże.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Herga @Indaphoros @Sauwak To ważne, bo faktycznie łapię się na życzeniach wobec siostry. Będę pilnować, żeby zostały szerokie – żeby zestaw jej dobrze służył, a nie żeby pokazywał jej to, co ja uważam za dobre dla niej. Subtelna granica, ale teraz ją widzę.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Herga To w ogóle ciekawy aspekt, bo przy robieniu dla siebie nie ma tego problemu – swoje życzenia wobec siebie to naturalna część procesu. Dopiero przy kimś innym pojawia się ryzyko, że własne życzenia wobec tej osoby wejdą w jej zestaw. To kolejny powód, dla którego robienie dla innych jest trudniejsze.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Pajeczyna Ja wychodzę z konkretnym zadaniem – przekonsekrować zestaw od przyjaciela, z wdzięcznością, nie z wymazywaniem. To była najważniejsza rzecz dla mnie z tej rozmowy. Dziękuję, szczególnie Pajeczynie za to ujęcie.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lubon Powodzenia z tym. Daj sobie czas na oczyszczenie, nie spiesz się. A jak będziesz domykał na nowo, swoim głosem i swoją krwią, poczujesz różnicę. Ten zestaw w końcu stanie się twój, a praca przyjaciela zostanie w nim jako dobra pamięć, nie jako obca obecność.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

A czy ktoś kiedyś odmówił zrobienia zestawu komuś? Bo czuł, że nie powinien? Mnie się zdarzyło raz i do dziś nie wiem, czy dobrze zrobiłem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi Zdarzyło mi się kilka razy. Odmawiam, jak czuję, że osoba chce zestawu z niewłaściwych powodów – żeby kontrolować kogoś, żeby „rzucać” na kogoś, żeby się popisać. Wtedy nie robię, niezależnie od pieniędzy. Lepiej odmówić, niż wypuścić w świat ożywiony zestaw w rękach kogoś, kto go użyje źle.


Odpowiedz
(@hellan)
Połączone: 6 lat temu

Wpisy: 2421

@Vladi Też odmawiałem. Raz komuś, kto chciał runy „bo to teraz modne”. Bez śladu prawdziwego zainteresowania. Powiedziałem, że nie robię ozdób. Może zabrzmiało ostro, ale ożywiony zestaw run jako modny gadżet to nieporozumienie. Nie żałuję odmowy.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Vladi Odmowa bywa najbardziej odpowiedzialną rzeczą. Sama odmówiłam komuś, kto chciał zestaw dla kogoś trzeciego, bez wiedzy tej trzeciej osoby. Czyli robienie ożywionych run komuś, kto o tym nie wie i o to nie prosił. To wkładanie ludziom w życie czegoś bez ich zgody. Stanowczo nie.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1047

@Krysztal @Hellan @Lady To mnie uspokaja, bo mój przypadek był podobny. Ktoś chciał zestaw, żeby „mieć władzę nad sytuacją” z konkretną osobą. Odmówiłem i miałem wyrzuty, czy nie przesadziłem. Teraz widzę, że to była właściwa odmowa.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Vladi Właściwa, bez wątpienia. Robiąc komuś ożywiony zestaw, bierzesz część odpowiedzialności za to, do czego go użyje. Jak wiesz, że użyje źle, a zrobisz mimo to, ta odpowiedzialność jest na tobie. Odmowa to nie tchórzostwo, to świadomość ciężaru.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Dużo się tu uczę o stronie, o której w ogóle nie myślałem – że robiący ponosi odpowiedzialność za zestaw nawet po przekazaniu. Myślałem, że jak dasz, to już sprawa obdarowanego. A wychodzi, że część ciężaru zostaje przy robiącym.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lubon Zostaje, dopóki obdarowany w pełni nie przejmie zestawu na siebie. Dlatego pełne przekazanie, z jego krwią lub przynajmniej jego udziałem w pieczęci, jest tak ważne. Wtedy odpowiedzialność przechodzi na niego. Surowy zestaw przekazuje odpowiedzialność od razu, bo ożywia go on sam. Domknięty za kogoś trzyma cię związanym dłużej.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Lubon To jest też argument za surowym zestawem dla kogoś niepewnego. Nie tylko chroni jego więź, ale i uwalnia ciebie od ciężaru. Domykając za kogoś, wiążesz się z jego pierwszą pracą. Dając surowy, oddajesz wszystko i jesteś wolny. To działa w obie strony.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Kadula To mi wcześniej w ogóle nie przyszło do głowy. Myślałam tylko o dobru obdarowanego, a tu okazuje się, że surowy zestaw chroni też robiącego. Podwójna korzyść. Dla mnie to przeważa szalę zdecydowanie na stronę surowych zestawów dla wszystkich poza najbliższymi.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
Rozpoczynający temat
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to wszystko i mam już pełną jasność co do siostry. Surowy zestaw fizycznie skończony, neutralna ochra, olej. Wspólne domknięcie jej krwią i jej głosem, jak poczuje gotowość. Szerokie błogosławieństwo zamiast konkretnych życzeń. Drewno dobrane pod jej łagodną naturę, pewnie brzoza. Dziękuję wszystkim, bo wszedłam tu zagubiona, a wychodzę z konkretnym planem.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Bryza Brzoza dla łagodnej osoby to piękny wybór. I cały plan brzmi dojrzale. Siostra dostanie zestaw zrobiony z głową i sercem, ale zostawiający jej miejsce na własną drogę. Lepiej się nie da.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Bryza Dobry plan. Jedyne, co bym dorzucił – jak będziecie domykać wspólnie, daj jej prowadzić tempo. Nie poganiaj. Może jej zająć tygodnie, zanim poczuje, że chce dodać krew. To w porządku. Surowy zestaw może u niej poleżeć, zanim dojrzeje do domknięcia. Cierpliwość.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sauwak Tak zrobię. Bez poganiania. Niech sama wyczuje moment. Może to być za miesiąc, może za rok. Zestaw poczeka.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wątek mi sporo poukładał, mimo że sam nie planuję teraz robić nikomu. Ale dobrze to mieć w głowie na przyszłość. Zwłaszcza ta gradacja – im bliżej i pewniej, tym pełniej można domknąć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Whisper To chyba najlepsze, co można z tego wynieść. Że nie ma jednej odpowiedzi „jak robić runy dla kogoś”, tylko zależy to od tego, kim ten ktoś jest dla ciebie i na jakim jest etapie. Reszta wynika z tej jednej rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1022
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wątek dobrze pokazał, że robienie run dla kogoś to osobna sztuka, nie przedłużenie robienia dla siebie. Inne zasady, inna odpowiedzialność, inne ryzyko. Cieszę się, że Bryza zapytała, bo to temat, którego mało kto dotyka, a dotyczy każdego, kto kiedyś zechce komuś podarować runy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Kadula Zgadzam się. I to jest temat, który będzie wracał, bo coraz więcej osób robi runy samodzielnie i prędzej czy później ktoś poprosi je o zestaw. Dobrze, żeby wiedzieli, że to nie to samo, co struganie dla siebie.


Odpowiedz
Wpisy: 1047
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Zostawię tu jeszcze jeden wątek, którego nie zdążyliśmy ruszyć, a chodzi mi po głowie. Co z dziedziczeniem zestawu – nie robionym dla kogoś, ale przekazanym po kimś, kto odszedł. Bo to trochę odwrotna sytuacja niż nasza. Tam zestaw był domknięty cudzą krwią, ale ta osoba już nie żyje. Czy taki zestaw się przejmuje, czy odkłada? Sam nie wiem i ciekaw jestem, jak to widzicie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Vladi To zupełnie inna i poważna sprawa, zdecydowanie na osobną rozmowę. Zestaw po zmarłym to nie to samo co zestaw zrobiony dla kogoś żywego. Tam wchodzi pamięć, więź z odeszłą osobą, czasem żałoba. Sam mam co do tego mieszane odczucia i własne doświadczenie, ale to za duży temat, żeby go tu domykać na szybko.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Vladi @Krysztal Też bym to zostawiła na osobno, bo to ciężki i ważny temat. Zestaw po kimś bliskim, kto odszedł, to całkiem inne pytania niż dziś. Może ktoś, kto akurat odziedziczył runy po kimś i nie wie, co z nimi zrobić, założy taki wątek. Wtedy rozwiniemy to z należytą uwagą.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Vladi To rzeczywiście inny rozdział. Robienie dla żywego a przejmowanie po zmarłym to dwa różne światy, choć oba dotyczą cudzej krwi w zestawie. Przy żywym możesz domknąć wspólnie. Przy zmarłym musisz się zmierzyć z czymś, czego już nie da się dopełnić razem z tamtą osobą.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Vladi Mnie ten wątek dotyka, bo moja babcia miała jakieś runy, których nikt po niej nie ruszał. Leżą u rodziców. Nie wiedziałem, że to w ogóle temat. Może kiedyś założę o tym osobno, jak zbiorę odwagę, żeby do nich w ogóle zajrzeć.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Lubon Jak zechcesz to ruszyć, zrób to spokojnie i bez pośpiechu. Runy po babci to nie jest coś, do czego się podchodzi z marszu. Ale to faktycznie temat na osobno, nie chcę go tu skracać do dwóch zdań, bo zasługuje na więcej.


Odpowiedz
Wpisy: 1523
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając jeszcze na chwilę do głównego pytania, bo coś mi się przypomniało. Czy przy zestawie robionym dla kogoś robicie cokolwiek innego z tylną stroną run? Bo ktoś wyżej wspominał o osobistym znaku z tyłu każdej runy. Robicie tak dla obdarowanego, czy zostawiacie gładkie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1621

@Gituska Czasem robię drobny znak z tyłu, ale tylko jeśli to coś, co łączy się z obdarowanym – inicjał, mały symbol, który coś dla niego znaczy. Ale ostrożnie, bo znak z tyłu może mylić przy odczycie odwróconych run. Wolę jednolity, dyskretny znak na wszystkich, nie różne.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1508

@Gituska Ja zostawiam gładkie. Znak z tyłu robi mi zamieszanie przy czytaniu pozycji odwróconej. Jeśli już coś, to jednakowy malutki punkt w tym samym miejscu na każdej, żeby wiadomo było, gdzie jest „dół” runy. Ale dla obdarowanego raczej nic ozdobnego, żeby mu nie zaśmiecać odczytu.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Gituska Robię jednolity znak orientacyjny z tyłu, ten sam na wszystkich, właśnie po to, żeby było widać górę i dół. To pomaga przy odwróconych. Ale to znak techniczny, nie ozdobny. Ozdoby z tyłu to dla mnie zbędne i mylące przy pracy.


Odpowiedz
(@gituska)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1523

@Kunia @Lady @Krysztal Czyli raczej jednolity znak orientacyjny niż ozdoby. Ma sens, nie pomyślałam o tym, że ozdoba z tyłu może mylić przy odwróconych. Dobrze wiedzieć.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Przechowywanie – woreczek do zestawu dla kogoś. Szyjecie sami, kupujecie, czy to obojętne? Bo skoro tyle uwagi w resztę, to woreczek chyba też nie jest przypadkowy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1886

@Whisper Szyję sama, z naturalnego materiału, najlepiej w kolorze pasującym do osoby. Woreczek to dom run, więc dla zestawu robionego z sercem nie kupuję byle czego. Ale jak ktoś nie szyje, to porządny lniany czy wełniany kupny też jest w porządku. Byle nie sztuczny materiał.


Odpowiedz
(@kadula)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1022

@Whisper Szyję albo daję zestaw w drewnianym pudełku z tego samego drewna co runy, jak akurat mam dość materiału. Pudełko z jabłoni dla run z jabłoni to ładne domknięcie. Ale to luksus, nie zawsze starcza drewna. Woreczek lniany to bezpieczny standard.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Whisper Dla siostry uszyję sama. Już to zaplanowałam. Lniany, w spokojnym kolorze. Skoro robię całość z taką uwagą, to woreczek z marketu by do tego nie pasował. To część prezentu.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Whisper Jednolicie ze wszystkimi – naturalny materiał to podstawa. Sztuczny materiał „dusi” zestaw, nie pozwala drewnu oddychać i z czasem może wpłynąć na barwę. Len, wełna, bawełna. Nigdy sztuczne włókna. To akurat zasada bez wyjątków, dla siebie i dla innych.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Ciekawe, że nawet woreczek ma swoje zasady. Im dłużej tu czytam, tym bardziej widzę, że w tej robocie nie ma elementu obojętnego. Drewno, barwnik, pieczęć, głos, woreczek, przekazanie – wszystko coś znaczy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lubon Bo to całość, nie zbiór osobnych czynności. Zestaw run to jedna rzecz złożona z wielu decyzji, i każda decyzja wchodzi w efekt końcowy. Dlatego robienie dla kogoś jest tak wymagające – każdą z tych decyzji musisz podjąć nie pod siebie, tylko pod obdarowanego. To dużo świadomości naraz.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lubon I to jest piękne w tej pracy, mimo że trudne. Nie da się jej zrobić byle jak, jeśli ma żyć. Każdy element wymaga obecności. Zestaw zrobiony bez uwagi do choćby jednego z tych elementów to czuć potem w pracy. Całość albo nic.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: