Wezmę się za siostrę w przyszłym tygodniu. Drewno już mam upatrzone, brzozę z miejsca, które obie znamy z dzieciństwa. To dodatkowo łączy zestaw z nią. Zrobię resztę zgodnie z tym, co tu wyczytałam, i nie będę się spieszyć z domknięciem. Niech to będzie jej.
Cały ten wątek pokazuje, ile jest do przemyślenia, zanim w ogóle dotknie się dłuta z myślą o kimś innym. Zostawiam tu otwarte to, co przewijało się parę razy, a nie zostało rozwinięte – jak wygląda robienie zestawu dla kogoś, kto mieszka daleko i nigdy nie będzie przy domykaniu osobiście. Włos i intencja to jedno, ale cała reszta tej bliskości, o której mówiliśmy, wtedy odpada. Ciekawa jestem, jak to rozwiązują osoby robiące runy na odległość, bo to chyba najtrudniejszy wariant z wszystkich, które dziś padły.
