Wychodzę z tego wątku z poczuciem, że rozumiem teraz nie tylko jak robić runy na odległość, ale w ogóle o co chodzi w robieniu run dla ludzi. Że to zawsze o obecność, udział obdarowanego i powagę aktu, a odległość tylko utrudnia dostęp do tych trzech rzeczy, nie zmienia ich istoty. Dziękuję wszystkim, bo dużo mi to poukładało.
Mam już komplet. Wyjaśnię jej najpierw, czego oczekuje i że dostanie zestaw do wspólnego domknięcia. Zrobię drewno z pustą głową, nie wyobrażając jej sobie. Włos oczyszczę z drogi i odeślę jej albo wplotę w jej domknięcie, jak zdecyduje. Dołożę komplet z nowym lancetem. Umówimy termin, połączymy się telefonem albo wideo, a ona domknie sama, swoim głosem i krwią, w jednym czasie ze mną. I zadbam, żeby ten moment był czysty z całej logistyki. Wchodziłam tu zagubiona, wychodzę z drogą.
Dobrze, że ten wątek powstał, bo zdalne robienie run będzie coraz częstsze. Ludzie poznają się przez internet, proszą o zestawy osoby z drugiego końca kraju czy świata. Bez takiej rozmowy każdy by to robił po omacku albo wcale. A teraz jest gdzie odesłać kogoś, kto się z tym zmaga, zamiast zbywać go „użyj włosa i tyle”.
A mnie naszła jeszcze jedna myśl na sam koniec. Skoro tyle mówimy o tym, że obdarowany ma mieć udział, to co z sytuacją, gdy ktoś prosi o zestaw dla kogoś trzeciego na odległość? Czyli zamawiająca chce, żeby Pajeczyna zrobiła runy dla jej przyjaciółki, której Pajeczyna w ogóle nie zna i z którą nie będzie żadnego kontaktu. Tam obdarowany nie ma jak mieć udziału, bo go nie ma w rozmowie.
Zostawmy więc ten wątek o osobie trzeciej otwarty dla kogoś, kto się z tym akurat zmaga, bo to materiał na własną długą rozmowę. Ja dziś dostałam wszystko, czego potrzebowałam do mojej pani z drugiego końca kraju, i jestem Wam za to ogromnie wdzięczna. Wchodziłam z jednym splątanym pytaniem, wychodzę z całą mapą, osią, listą i, co najważniejsze, ze zrozumieniem, że sam moment domknięcia ma być czysty z reszty.
Dla mnie to był jeden z bardziej treściwych wątków, jakie tu czytałem. Zaczęło się od konkretnego problemu jednej osoby, a skończyło na całej mapie i kilku rozróżnieniach, których nigdzie indziej nie widziałem opisanych. Notatek mam pełną stronę.
Dobrze, że zostawiamy parę rzeczy otwartych - osobę trzecią, zestaw po zmarłym, który padł w poprzedniej rozmowie. To znaczy, że jest jeszcze o czym rozmawiać i że nie zamykamy tematu robienia run dla ludzi jednym wątkiem. Bo to materiał na wiele rozmów, a nie na jedną.
Jako ten, który wszedł tu właściwie z boku i tylko słuchał, czuję, że dostałem dużo więcej, niż wniosłem. Mam teraz jasność co do własnego zestawu od przyjaciela i całą wiedzę na zapas, gdyby kiedyś przyszło mi robić komuś. Dziękuję, że nie zbywaliście moich pytań, choć były pewnie podstawowe.
Zostawiam ten wątek otwarty, bo wiem, że prędzej czy później ktoś trafi tu z podobnym problemem - zamówieniem od kogoś daleko, kogo nie zna. Niech znajdzie to wszystko, do czego doszliśmy, i niech nie musi przechodzić tych dwóch tygodni męki, które ja przeszłam, zanim w ogóle ośmieliłam się zapytać. A jak ktoś robił zdalne domknięcie i ma własne doświadczenia, których my tu nie ruszyliśmy, niech śmiało dorzuca, bo na pewno jest jeszcze niejedna rzecz, o której nie pomyśleliśmy.
