Hej, wrzucam temat bo ostatnio dużo myślę o tym połączeniu i nie wiem czy ktoś jeszcze się tym bawił. mam znajomą która od lat zmaga się z agorafobią, nie taką klasyczną że boi się otwartych przestrzeni tylko wlasnie tego tłumu, stada ludzi, zgiełku. I ona pyta mnie co jakiś czas czy runy mogłyby jej jakoś pomóc, albo przynajmniej wskazać skąd to się bierze na poziomie energetycznym. Zaczęłam się zastanawiać nad tym co Algiz mogłaby tu zdziałać jako ochrona, albo Berkana jeśli chodzi o odbudowę. Ale też myślę czy nie warto spojrzeć najpierw na pozostałości energetyczne, bo może to nie jest kwestia bieżącej sytuacji tylko czegoś starszego, jakiegoś wzorca który się odcisnął. Ktoś miał podobny przypadek albo robił rozkład w takim kierunku?
Temat ciekawy, bo ja tez miewalam stany takie ze w tlumie czulam sie doslownie jak pod prądem. Nie wiem czy to agorafobia ale kogos ściskało w klatce. Algiz jest spoko ale ja bym tu raczej pomyślała o Isa jako pierwszej, zeby wogole ustabilizowac te energie zanim sie zacznie szukac ochrony. bo jezeli sa jakies stare pozostalosci to rzucanie Algiz na wierzch to troche jak lekoplast na głębszą ranę. Co o tym myslisz?
zatrzymajcie się na chwilę. Agorafobia to zaburzenie lękowe zdiagnozowane przez psychiatrię, ma konkretne kryteria, konkretne leczenie. Nie twierdzę że runy są bez sensu jako praktyka, ale jeśli ktoś realnie zmaga się z tym że nie może normalnie wychodzić z domu albo jedzie komunikacją to potrzebuje terapeuty, a nie analizy pozostałości energetycznych. Mogę się mylić co do intencji autorki tematu, może chodzi o coś uzupełniającego, ale to ważne żeby to zaznaczyć.
No i mamy klasykę gatunku, temat o runach a już po kilku postach dyskusja czy iść do psychiatry 🙂 Irga, dobra intencja, ale tu chyba nikt nie mówi żeby rzucić terapeutę dla kamyków z literkami. Wracając do meritum, bo to jest ciekawy temat, ja bym powiedzial że jeśli chodzi o pracę z lekiem to Thurisaz jest często niedoceniana w tym kontekscie. nie jako runa którą się poprostu nosi, ale jako punkt wejścia do skonfrontowania się z tym czego się boimy. W praktyce wróebnej mi to dawało do myślenia nieraz.
Algiz to podstawa przy ochronie, ale Freja_R ma rację że trzeba najpierw poczytać co jest pod spodem! Ja bym zrobiła rozkład trzech run, pierwsza to co jest korzeniem leku, druga to co go teraz wzmacnia, trzecia to kierunek. I ta środkowa runa to jest właśnie to miejsce gdzie mozna szukać tych pozostałości energetycznych o ktorych piszesz. Próbowałaś takiego układu z tą znajomą? 🙂
Czytam ten wątek i mam wrażenie że kluczowe słowo które tu padło to właśnie te "pozostałości energetyczne". Bo lęk przed tłumem może mieć zupełnie różne źródła, jedno to własne doświadczenia traumatyczne, a drugie to coś co się przejęło, wchłonęło z otoczenia albo z pokolenia. I runy mogą być pomocne przy rozróżnieniu tego. Algiz owszem chroni, ale ja widziałam sytuacje gdzie Hagalaz w czytaniu wskazywała na wzorzec odziedziczony a nie własny. Czy ktos z was kiedys robil odczyt pod kątem właśnie takiego przekazanego wzorca?
No właśnie, i to jest ta uczciwa odpowiedz. Runy jako punkt wyjścia do refleksji ok, ale jak ktoś zaczyna szukać w nich diagnozy medycznej albo wyjaśnienia klinicznego lęku to wchodzi w grząskie tereny. Czy ta znajoma wie że o niej rozmawiasz na forum?
To jest fundamentalne pytanie i dotyczy każdej wróżby, nie tylko run. pytanie brzmi czy szukacie tu narzędzia prognostycznego czy języka symbolicznego ktury pomaga porządkować myśli. Drugie jest leigtymizowane nawet z mocno racjonalnej perspektywy. z tego co piszesz, Freja_R, to chodzi raczej o to drugie, i w takim przypadku praca z runami przy leku tlumowym ma sens jako forma autorefleksji. hehe
Ale czy nie jest tak że skoro ta znajoma jest pod opieką terapeuty to terapeuta powinien wiedzieć że ona równolegle robi coś z runami? Bo to morze wplywac na to jak ona interpretuje swoją sytuację i co mówi na sesjach.
Przepraszam że się wtrącam bo jestem nowa w temacie run, ale to co opisujecie brzmi super! Mam pytanie troche z innej beczki ,czy te pozostalosci energetyczne o których piszecie to coś co zostaje po konkretnych wydarzeniach czy to moze być coś w miejscu? Pytam bo zastanawiam się czy jak ktoś boi się tłumu to morze chodzi o energię która w tym tłumie jest, nie wewnątrz osoby?
hm,"twój lęk albo cudzy" brzmi ladnie ale co to praktycznie znaczy? Że jeśli wypadnie Laguz to się mówi tej osobie "twój lęk jest zapozyczony" i co dalej? Bo obawiam się że takie tłumaczenia mogą dawać złudne poczucie że się coś zrozumiało, a tak naprawdę to tylko etykietka.
Jarosław, masz rację że samo nazwanie czegoś nic nie zmienia. Ale nie o to chodzi, przynajmniej nie w tej pracy. Jeśli ktoś widzi w symbolu coś co pasuje z jego odczuciami, może to być punkt wyjścia do głębszego przyjrzenia się skąd ten lęk na prawdę pochodzi. Nie etykietka, tylko pytanie które otwiera refleksję I wiem że to nienaukowe, ale terapia nie jest jedynym sposobem na rozumienie siebie. :>
to co napisała Hortensja jest dla mnie ciekawym punktem wyjścia ale dalej nie rozumiem mechanizmu. Okej, symbol pasuje z odczuciem, i co dalej? jak ta osoba ma z tym pracować konkretnie? bo mam wrażenie że ten wątek zostaje otwarty i nikt nie mówi co się z nim robi potem.
No właśnie i tu dochodzę do sedna dlaczego w ogóle ten temat założyłam. Bo nie wiem jak z nią pracować dalej, powiedzmy że ona zobaczy w rozkładzie Hagalaz albo Isa, rozpozna to jako coś swojego, i co? Czy sama runa ma działanie jeśli się ją nosi, czy to tylko impuls do rozmowy z terapeutą, czy coś zupełnie innego?
Dla mnie te dwie funkcje run to są zupełnie różne rzeczy i nie powinno się ich mieszać. Runa jako symbol do kontemplacji to jedno, runa noszona jako ochrona to drugie, i to drugie jest bardziej zlozone bo tam wchodzi intencja, aktywacja i całe to co ludzie nazywają energetyczną strona. Przy pracy z lękiem ja bym się trzymała pierwszej opcji, przynajmniej na początku.
Ale jak to jest z tymi noszonymi runmi?? Tzn czy jak się nosi Algiz to ona cały czas działa czy trzeba ją jakoś aktywować? przepraszam że takie podstawowe pytanie ale nigdzie nie mogłam znaleźć jednoznacznej odpowiedzi 🙂
Jarosław, słuchaj, to jest forum ezoteryczne, a nie seminarium naukowe 🙂 Nikt tu chyba nie twierdzi że mamy udowodnione peer review badania na temat mocy run. To działa jako system przekonań i języka sybolicznego, i na tym poziomie ma wartość. Trochę jakbys pytał w kościele o empiryczny dowód na istnienie boga.
Wracam do pytania Freja_R o to co dalej po rozpoznaniu symbolu, bo to jest praktycznie wazne. Jak widzę to z mojej strony, runa morze służyć jako kotwica uwagi Czyli jeśli ta znajoma nosi Algiz i czuje lęk, to zamiast wchodzić w spiralę morze się skupić na tym znaku i użyć go jako punktu zatrzymania. Ale to jest technika uważności, nie magia ochronna. Ważne żeby wiedzieć z czego się korzysta.
To co Wedrowiec opisuje to jest wlasciwie technika podobna do uziemiania, tyle że z symbolicznym zakotwiczeniem. I tak, to ma sens przy pracy z lekieem. Ale mam pytanie do Freja_R ,ta znajoma wie jak oddychac przy ataku leku? Bo jeśli nie ma takich podstawowych technik z terapii to runa jako kotwica moze za mało zrobić w kryzysowym momencie.
Tak, ona jest już dość długo na terapii więc te techniki zna i ćwiczy. Chodzi bardziej o tę przestrzeń przed atakiem, o rozumienie skąd to pochodzi i czy praca z symbolem może coś tu dodać do tego co robi z terapeutą. I wracając do tych pozostałości energetycznych bo widzę że to słowo kilka osób zatrzymało, ja nie używałam go jako diagnozy medycznej, raczej jako opis pewnego odczucia że lęk nie ma wyraźnego osobistego źródła w jej historii. 😀
Właśnie to odczucie że lęk jest "skądś z zewnątrz" jest w pracy z runami bardzo ciekawym tropem. Nie dlatego że to dowód na dziedziczone traumy czy cokolwiek paranormalnego, ale dlatego że sama osoba tak to czuje i to uczucie jest punktem wejścia. Runa może to uczucie nazwać, i czasem samo nazwanie zmienia relację z lękiem.
To jest dobra heurystyka i powinna być chyba standardem przy pracy z każdym systemem wróżebnym. Jeśli interpretacja konsekwentnie kieruje uwagę na zewnątrz, coś tu śmierdzi. Nie dlatego że zewnętrzne wpływy nie istnieją, ale dlatego że to jest zbyt wygodne miejsce żeby utknąć. 🙁
Czytam ten wątek od początku i trochę się gubię, bo rozmawiamy o tej konkretnej znajomej Freja_R czy generalnie o runach przy lęku? Bo mam wrażenie że te dwa tematy się mieszają i nie zawszę wiadomo co dotyczy której sytuacji.
To co Julisia opisała z tą pulapka zewnętrznych wpływów - to mnie skłania do pytania o coś bardziej konkretnego. Freja_R, jak właściwie wyglądał ten rozkład który zrobiłaś dla znajomej? Jakie runy wypadły i w jakich pozycjach? bo rozmawiamy dużo o tym co może się nie udać, a ja bym chętnie zobaczył konkretny przykład żeby móc cokolwiek sensownego powiedzieć. 😛
Dobra, opiszę dokładniej bo chyba rzeczywiście za dużo mówię ogólnie. Robiłam prosty rozkład trzypozycyjny, przeszłość-teraźniejszość-przyszłość, ale interpretuję te pozycje trochę inaczej - bardziej jako korzenie-obecna sytuacja-kierunek Wypadły kolejno Hagalaz, Nauthiz i na końcu Isa. I teraz wlasnie ta kombinacja mnie zastanawia, bo to nie jest rozkład który daje proste odpowiedzi. Hagalaz w pozycji korzeni szczególnie, bo to runa burzy, przełomu przez zniszczenie, i ona może sugerować właśnie jakieś dziedziczone wzorce albo traumatyczne tło. Ale równie dobrze moze być o czymś zupełnie innym.
ojej, Hagalaz, Nauthiz i Isa wszystkie trzy naraz to jest... no powiem szczerze,to jest ciężki rozkład. Nie w sensie złowrogim ,ale w sensie że te trzy razem to jest sporo stagnacji i napięcia. Isa szczegolnie mnie tu uderza jako kierunek, bo Isa to zamrożenie, zatrzymanie. Przy agorafobii to mnie troche niepokoi jako obraz "dokąd to zmierza". Jak ty to interpretujesz tę pozycję trecią?
okej, widzę konkretny rozkład, to mogę coś powiedzieć. Hagalaz jako "wskazuje na dziedziczone wzorce" to jest jeden z możliwych odczytów, ale jest chyba z dziesięć innych możliwych. Dlaczego akurat ten, skoro dopiero co Julisia słusznie ostrzegala przed tendencją do szukania zewnetrznych zrodel? Naprawdę pytam ,nie zbieram punktów sceptyka.
