Dobiesław ale chyba nikt tutaj nie twierdzi ze runy mają jakąś magiczną moc niezależną od człowieka? Przynajmniej ja tak nie myśle. Dla mnie runa to punkt wejscia do własnej intuicji. I to jest różnica od fortune cookie bo na fortune cookie nie medytujesz, nie znasz znaczeń, nie masz relacji z symbolem. Runa ma kontekst który buduje się latami.
Opalinka to jest dobry punkt - ta relacja z symbolem. Bo jak się dopiero zaczyna z runami to ten symbol nic nie znaczy, jest pusty. A po latach pracy staje się jakimś... skrótem myślowym do głębszych treści? Czy tak to rozumiesz? Bo mi to brzmi sensownie.
Dobiesław zadał dobre pytanie i Opalinka dała dobrą odpowiedź, ale chcę dodać coś o mechanizmie bo tu się rozmijamy. Pytanie 'dlaczego runa a nie fortune cookie' jest pytaniem o to czy runy mają jakąś własność ponadnaturalną. Jeśli przyjmiemy że nie, to Dobiesław ma rację - są generatorem losowym z bogatą semantyką. Jeśli przyjmiemy że mają, to wchodzimy w zupełnie inną rozmowę i potrzebujemy innych argumentów. Ta dyskusja skacze między tymi dwoma założeniami nie zauważając że to są dwa różne pytania.
Aurelek to jest trafne i właśnie to mnie przez cały ten wątek irytuje - że mówimy o różnych rzeczach nie wiedząc o tym. Bo ja na przykład nie wiem do końca w co wierzę. Pracuję z runami od lat i coś jest, ale nie wiem co. Może to ja, może coś więcej. I ta niepewność jest uczciwa.
Feliks, ta niepewność którą opisujesz to jest chyba najuczciwsze stanowisko jakie można mieć w tym temacie. Większość tradycji które znam nie wymagają od praktyka żeby 'wiedział' - wymagają żeby działał i obserwował. A my tu próbujemy najpierw ustalić mechanizm a potem zobaczyć czy działa, co jest właściwie podejściem odwrotnym niż tradycyjne.
no właśnie, Feliks napisał coś ważnego - że nie wie w co wierzy, a mimo to działa. i chyba to jest odpowiedź na pytanie Rydwanki lepiej niż wszystkie nasze wywody o mechanizmach. praktyka nie wymaga pewności co do ontologii. zagadka + runa + coś się ruszyło w głowie = wynik. po co nam więcej?
Marchewka, ale właśnie 'po co nam więcej' to nie jest odpowiedź, to zamknięcie dyskusji. mnie interesuje CZY runy robią coś innego niż przypadkowy bodziec, i to pytanie nie zniknie bo powiemy że działa więc spoko. to są dwie różne kwestie i mam wrażenie że je mieszacie
słuchajcie, ja lata temu miałem taki moment - rzucałem runy przed ważną decyzją i wypadła Jera. i wtedy myslałem 'co to ma do rzeczy'. ale potem okazało sie że właśnie o cierpliwość i cykl chodziło w tej sytuacji. i teraz - czy Jera mi to 'powiedziała'? nie wiem. ale dała mi ramę żeby to zobaczyć. i czy to nie jest odpowiedź na tytuł wątku - że tak, runa może wskazać odpowiedź, nawet jeśli mechanizm jest zagadkowy?
Zaklinacz, ale twój przykład z Jerą to klasyczny przykład tego jak interpretacja jest elastyczna. Jera pasuje do bardzo wielu sytuacji bo 'cykl i cierpliwość' to szeroka kategoria. pytanie czy gdyby wypadła Isa albo Sowulo też byś znalazł pasujące znaczenie?
Selena, mam wrażenie że trochę kręcimy sie w kółko wokół tego czy runy są 'obiektywnie skuteczne'. ale moje pierwotne pytanie było inne - czy MOGĄ wskazać odpowiedź. i myślę że po tej dyskusji moja odpowiedź brzmi: tak, o ile przyjmiemy że 'wskazać' znaczy skierować uwagę, a nie podać gotowe rozwiązanie. czy ktoś ma inne zdanie?
no właśnie Rydwanka, i to jest to rozróżnienie które mi się przez cały czas kręciło po głowie ale nie umiałem go tak ładnie ująć. 'wskazać' a 'podać' to dwie różne rzeczy. wróżba w ogóle nigdy nie daje gotowych odpowiedzi, tylko kierunki. przynajmniej w moim rozumieniu
Feliks, a to mnie ciekawi - czy zawsze tak uważałeś, że wróżba daje tylko kierunki? bo ja gdzieś na początku miałam jednak jakieś oczekiwanie że dostanę konkretną odpowiedź, i potem musiałam to przepracować. czy ty od razu to widziałeś tak czy to przyszło z czasem?
to teraz mam pytanie bo nie do końca kumam - jak sie rzuca runy przy konkretnej zagadce? czy sie pyta głośno? czy trzeba miec specjalny zestaw run? przepraszam ze takie podstawowe pytanie
a ja mam taki glupi problem - jak sie skupam to mi do głowy wpaadam rozne myśli i nie wiem czy to juz intuicja czy po prostu chaos. czy jest jakis spoosb żeby to rozróżnić?
Szafirowa, to co opisujesz to jest zresztą jeden z powodów dla których w poważniejszych tradycjach pracę z runami poprzedza się regularną medytacją - żeby mieć jakiś punkt odniesienia, jakąś zdolność obserwacji własnego umysłu. bez tego trudno odróżnić projekcję od czegokolwiek innego
Magicystka ma racje, i to wlaśnie dlatego mnie zawsze trochę gryzie gdy ktoś kupuje runy i od razu chce robić odczyty dla siebie i innych. to jak chcieć grać koncert po tygodniu nauki. medytacja to nie ozdobnik, to fundament
wracając do wątku Dobiesława i pytania o mechanizm - chcę rzucić jeszcze jeden kąt. psychologia poznawcza mówi o czymś co się nazywa 'incubation effect' - że problem zostawiony na chwilę, przetwarzany nieświadomie, daje lepsze rozwiązania. rzucenie runy to może być właśnie taki pretekst żeby przerwać świadome myślenie i dać przestrzeń temu co poniżej. to nie jest mistyka, to jest dobrze opisany efekt. i pytanie Rydwanki dostaje wtedy odpowiedź: tak, runy mogą wskazać odpowiedź, bo przerywają utarte tory myślenia
dobra, bo widzę że Aurelek i Dobiesław trochę odciągnęli nas w stronę mechanizmów psychologicznych, i to jest interesujące, ale chcę wrócić do pierwotnego pytania - czy runy mogą wskazać odpowiedź na konkretną zagadkę. bo jedno to mówić 'przerywają tor myślenia', a drugie to pytać co z tym przerywaniem zrobić. jeśli po ciągnięciu runy mam inny kąt widzenia, to jak go przekuć w coś konkretnego? czy jest jakaś technika albo układ na to?
Rydwanka, to już pytanie o warsztat. jak mnie ktoś pyta o zagadkę - mówię: nie ciągnij jednej runy, zrób układ trójkowy. pierwsza: co wiem, druga: czego nie widzę, trzecia: co robić. prosta sprawa a daje zupełnie inny kontekst niż jedno losowe ciągnięcie. próbowałaś kiedyś tak?
Zaklinacz mnie wyprzedził, ale tak - intencja przed losowaniem, nie po. i do pytania Seleny: Elder Futhark nie ma skodyfikowanych układów do wróżenia bo pierwotnie runy nie były sposóbm wróżebnym w sensie jaki dziś rozumiemy. układy przyszły głównie z XX-wiecznej literatury, Ralph Blum i jego potomkowie. to nie znaczy że są złe, ale warto wiedzieć co jest rekonstrukcją a co oryginalną tradycją
Magicystka, ciekawe co mówisz o Blumie, ale chcę zapytać - czy uważasz że ta 'nowoczesność' układów dyskwalifikuje je jakoś praktycznie? bo rozumiem historyczny argument, ale jeśli ktoś pracuje z danym układem regularnie i mu służy, to czy to że Blum wymyślił to w latach 80 cokolwiek zmienia?
to akurat jest pierwsza rzecz w tej dyskusji z którą się w stu procentach zgadzam. 'wiedz co robisz' to chyba minimum bez względu na to czy jesteś sceptyk czy wierny. i teraz pytanie do Zaklinacza - ten układ trójkowy który opisałeś, ile razy faktycznie dał ci jakiś nowy kąt widzenia który nie był oczywisty od początku?
