no właśnie, notatki. ja mam zeszyt i wracam do niego i to robi kolosalną różnicę. bez zapisów to by była mgła. ale muszę powiedzieć że ten wątek o interpretacji zależnej od stanu, który Opalinka poruszyła, to mnie trochę niepokoi retrospektywnie. jak patrzę na swoje zapiski to zastanawiam się teraz czy interpretowałam uczciwie, czy podświadomie dopasowywałam...
to jest bardzo dojrzałe pytanie Irminka i właśnie o to chodzi. nie tyle żeby nie ufać sobie, ile żeby mieć wobec siebie odrobinę dystansu. jeden ze sposobów to zapisywać interpretację PRZED sprawdzeniem znaczenia runy w źródle, a potem porównywać z tym co mówi tradycja. rozbieżność jest informacją, nie błędem.
okej, ale ja słyszę że potrzebuję zeszyt, regularność, kilka miesięcy praktyki i jeszcze sprawdzać rozbieżności z tradycją. to jest sporo jak na pytanie: 'czy jestem teraz przepracowana'. chyba jednak prostszą metodą jest po prostu zapytać siebie samej albo wziąć tydzień urlopu i zobaczyć co czuję. nie mówię że runy są bez sensu, ale chyba nie są szybką odpowiedzią na bieżące stany?
