Słucham i zastanawiam się - czy w tym waszym podejściu, gdzie pytacie tylko o siebie, a nie o tę drugą osobę, nie ma jakiegoś ograniczenia? Bo jeśli ktoś faktycznie jest psychopatyczny - i mówię tu o tym, co sugeruje tytuł tego wątku - to czy obraz siebie w relacji wystarczy, żeby podjąć jakąś decyzję? Mam wrażenie, że można dostać bardzo wyraźny sygnał i nadal go nie przełożyć na działanie.
Mam pytanie do Stokrotunia - zanim zrobiłaś ten rzut, miałaś już jakieś wewnętrzne przeczucie? Bo zastanawiam się, czy rzut potwierdził coś, co już wiedziałaś, czy naprawdę pokazał coś nowego. Bo to też zmienia to, jak powinnaś z tym siedzieć.
To, co mówisz, jest ważne i chcę to podkreślić - nie dla dramatyzmu, ale dlatego, że to dokładnie ten moment, w którym ludzie albo działają, albo wracają do starych narracji. Masz teraz trzy runy, które mówią jedno, i wewnętrzne przeczucie, które mówi to samo. Co cię powstrzymuje, żeby zaufać temu obrazkowi?
Czytam caly ten watek i sie zastanawiam - czy ktos z was kiedys zrobil taki rzut i wynik byl zupelnie inny niz sie spodziewalo? Tzn. pozytywny, kiedy sie balo? Bo caly czas mamy tu przykladay w jedna strone i zaczynam sie zastanawiac czy to nie jest troche potwierdzanie tego co sie juz wie
To jest dobry wątek, który podnosi Andromedkaa. Bo jeśli zawsze dostajemy potwierdzenie tego, co wiemy, to albo runy są wyjątkowo precyzyjne, albo - i to jest pytanie, które musimy sobie zadać - zawsze interpretujemy w kierunku, który już obraliśmy. Dlatego właśnie mówiłem wcześniej o czytaniu przez kogoś obcego. Nie dlatego, że ta osoba ma mistyczną przewagę. Ale dlatego, że nie broni żadnej narracji.
Ja chcę wrócić do tego, co powiedziała Saturnella - że przez miesiące ignorowała podobne runy. Czy ktoś wie, jak... jak wygląda moment, w którym przestajesz ignorować? Bo ja też mam teraz podobną sytuację i czytam ten wątek z bardzo konkretnym powodem. I boję się, że jestem dokładnie tam, gdzie Saturnella była wtedy.
Chcę się odnieść do czegoś, o czym nie powiedzieliście wprost - że cały ten wątek zaczął się od pytania o komunikację z psychopatą. I słuchając was, zaczynam rozumieć, że może samo to pytanie jest postawione odwrotnie. Zamiast 'jak się z nim komunikować', pytanie powinno brzmieć 'co ta relacja mi zabiera i czy chcę w niej nadal być'. Czy tak to rozumiecie?
Wracając do Stokrotunia - chcę zapytać, co teraz zamierzasz z tym zrobić. Nie dlatego, że musisz nam powiedzieć, ale dlatego, że przez cały ten wątek bardzo aktywnie szukałaś. I zastanawiam się, czy jest jakiś następny krok, który teraz widzisz, czy nadal jest mgła.
To, co piszesz, brzmi jak ogromna zmiana. Ale wróćmy do tego, co było na początku tego wątku - pytanie o komunikację z psychopatą. Bo przez całą tę rozmowę szliśmy w stronę 'zamiast pytać o niego, patrz na siebie'. I rozumiem ten kierunek. Ale nadal zastanawiam się - czy ktoś z was w ogóle próbował użyć run do zrozumienia drugiej strony? Nie żebym popierał takie podejście, ale ciekawi mnie, czy w ogóle jest to możliwe technicznie, w obrębie waszego systemu.
Ten wątek o trafności mnie zatrzymuje. Bo ja też miałam taki rzut - i też 'okazał się trafny'. Ale teraz, z perspektywy, pytam siebie: czy byłam tak wnikliwym obserwatorem tej osoby, że moje nieświadome znało odpowiedź? Możliwe. Czy runy sięgnęły głębiej? Też możliwe. Problem w tym, że obie te odpowiedzi prowadzą do tego samego miejsca - że i tak muszę działać na własne ryzyko.
Przepraszam, że wchodzę, bo dopiero zaczłam czytać ten watek - ale mam pytanie do Saturnella, bo nie do końca rozumiem. Piszesz 'obie odpowiedzi prowadzą do tego samego miejsca'. Ale czy to nie znaczy, że runy są bezużyteczne w takim przypadku? Tzn. jeśli i tak działasz na własne ryzyko, to po co w ogóle pytać?
To, co mówi Saturnella, zgadza się z moim doświadczeniem. Tylko chcę dodać coś do pytania Alinka - bo myślę, że ono jest ważniejsze, niż wygląda. Pytanie 'po co pytać' zakłada, że oczekujesz odpowiedzi. A co jeśli pytanie jest po to, żeby zobaczyć, jak brzmisz, kiedy je zadajesz? Jaki masz ton, jakie emocje, gdy trzymasz te runy w ręce?
Zastanawiam się nad tym, co Spellbound mówi. Bo to znaczy, że runy działają trochę jak lustro - nie tyle odpowiadają, co pokazują pytającego. Ale wracając do tematu tego wątku - czy w przypadku kogoś z cechami psychopatycznymi to lustro nie pokazuje nam głównie tego, jak bardzo chcemy, żeby ta osoba była inna? I czy to nam w ogóle pomaga?
Ja tez nie wiem jak odroznic to 'lustro' od prawdziwej odpowiedzi i mysle ze nikt tego do konca nie wie? Albo czy jest w ogole roznica? Bo moze kazdy rzut jest zawsze lustrem i to jest caly sens? Pytam bo naprawde nie rozumiem i wydaje mi sie ze cala wasza rozmowa troche zaklada cos, co nie zostalo powiedziane wprost.
Wchodzę tu z boku, bo głównie pracuję z tarotem, ale to, co Ismer mówi o 'gdy nie zależy mi na wyniku' - to dokładnie to samo widzę przy kartach. I właśnie przy relacjach z osobami trudnymi emocjonalnie jest to prawie niemożliwe do osiągnięcia. Bo zawsze zależy. I wtedy interpretacja jest zawsze lekko przekrzywiona w stronę tego, czego się boisz albo czego pragniesz. Nie ma neutralu w takich momentach.
Ja prowadzę notatki z rzutów od dłuższego czasu i to, co mówi Astralna, potwierdzam z własnego doświadczenia. Ale mam pytanie do Stokrotunia - bo przez cały wątek słyszymy o tym jednym rzucie. Czy robiłaś wcześniej inne, w tej samej sprawie? I czy były spójne z tym, o którym tu mówimy?
Robiłam. Kilka razy przez ostatnie miesiące. I... tak, były spójne. Ale ja za każdym razem znajdowałam inny sposób, żeby to czytać. Raz jako 'ostrzeżenie', raz jako 'wyzwanie do pracy', raz jako 'transformację'. Teraz patrzę na te notatki i widzę, że runy mówiły mniej więcej to samo przez cały czas. Tylko ja miałam za każdym razem inną interpretację pod inny cel.
To co piszesz Stokrotunia jest ciekawe, ale myślę, że może to też kwestia energii, którą wnosiłaś w każdy rzut. Chakra serca w silnym napięciu blokuje jasny odbiór - i moim zdaniem warto byłoby przed każdym rzutem poświęcić chwilę na wyrównanie pola energetycznego. Mogłoby to wyraźnie zmienić jakość tego, co widzisz w runach.
I to jest właśnie sedno. Stokrotunia, jeśli dobrze rozumiem - runy dawały ten sam obraz, ale ty za każdym razem szukałaś innej ramy, żeby wejść w relację bez poczucia winy. Czy to brzmi trafnie? Bo jeśli tak, to pytanie nie jest 'co runy mówiły', tylko 'dlaczego za każdym razem potrzebowałaś innej interpretacji'.
To boli, ale... tak. Chyba tak. Nie chciałam słyszeć tego, co widziałam. I szukałam wersji, która pozwala zostać.
To jest coś, co rozumiem bardzo dobrze. I mam do ciebie pytanie, Stokrotunia - czy w tamtych momentach, kiedy robiłaś rzut i 'przekładałaś' go na wersję mniej groźną, czułaś, że kłamiesz sama sobie? Czy to przychodziło automatycznie, bez takiej świadomości?
Automatycznie. Serio. Dopiero teraz, czytając własne notatki, widzę, że to był schemat. Wtedy każda interpretacja wydawała mi się logiczna.
I to jest właśnie to, o czym mówiłam wcześniej - że rzut nie chroni przed autodecepcją, jeśli autodecepcja jest wystarczająco głęboka. To nie jest zarzut wobec ciebie, Stokrotunia. To jest mechanizm, który większość z nas zna z własnego doświadczenia. Runy pokazały. Ale między pokazaniem a zobaczeniem jest przepaść, którą wypełniasz ty sama.
To, co opisuje Spellbound, ma sens niezależnie od tego, skąd pochodzi zmiana. Zewnętrzny odczyt rozbija twój własny narracyjny kontekst. Nie musisz wierzyć, że ta osoba 'sięgnęła głębiej' - wystarczy, że wyjęła runy z twojej historii i włożyła je w pustkę. To zmienia optykę. Stokrotunia, czy rozmawiałaś z kimś o tych rzutach w tamtym czasie? Pokazywałaś je komukolwiek?
Nie. Robiłam to sama, w nocy, najczęściej po kolejnej kłótni. Teraz rozumiem, że to był najgorszy możliwy moment i kontekst.
ale to jest chyba najczestszy moment kiedy sie po cokolwiek siega nie? po klotni, po tym jak cos sie posypalo. i wtedy sie pyta kart albo run albo czegokolwiek. czy to znaczy ze wiekszosc rzutow ktore robimy jest bledna bo robimy je w najgorszym momencie? bo jezeli tak to troche smutne
Właśnie. I tu wracam do pytania, które gdzieś zaginęło w tej rozmowie - co konkretnie pokazywały te runy, Stokrotunia? Bo przez cały wątek mówimy o dynamice emocjonalnej i mechanizmach, ale nie wiemy, jaki był sam obraz. I zastanawiam się, czy gdybyś teraz, z tej perspektywy, spojrzała na te notatki i opisała układ bez żadnej interpretacji - co byś zobaczyła?
