Cześć, mam takie pytanie bo troche szukałam i nie mogłam znaleźć jednoznacznej odpowiedzi. Przechowuję swoje runy w woreczku z bawełny, ale gdzieś czytałam ze len jest o wiele lepszy Czy naprawde material ma aż takie znaczenie? Mam zestaw z kamienia i zastanawiam sie czy to moze miec wpływ na to jak się "ładują" albo jak działają. Czy ktoś porownywał różne materiały?
Temat akurat, bo sama sie nad tym kiedyś głowiłam. Len jest tradycyjnie polecany bo to materiał naturalny i podobno nie zakloca energii run tak jak np. syntetyki. Ale szczerze? Miałam runy w bawełnianym woreczku przez dwa lata i nie zauważyłam żadnej różnicy w odczytach. Może to kwestia nastawienia A co z tym ładowaniem masz na myśli dokładnie? haha
O, wreszcie ktos o tym pisze! Bo ja akurat mam chusteczkę lniana i moge powiedzieć ze jest super do rozkladania run na niej, bo sie nie slizgają tak jak na bawełnie. I mam wrażenie (subiektywne, tak) że runy jakby lepiej leżą, spokojniej. Ale to może być placebo, nie wiem. Chusteczka służy mi też jako podkładka do rozkładu i to jest naprawde praktyczne, polecam ten pomysł niezależnie od energetyki 🙂
Len ma swoje uzasadnienie historyczne. W tradycji nordyckiej i germańskiej materiały naturalne, szczególnie len i wełna, były używane do przechowywania przedmiotów rytualnych właśnie dlatego, że postrzegano je jako neutralne energetycznie. Len nie absorbuje energii tak jak wełna i nie odpycha jak syntetyki. Ale żeby być precyzyjną: nie ma żadnego zapisanego kanonicznego wymogu co do materiału. To, co dziś krąży w środowisku, to głównie tradycja przekazywana ustnie albo opracowania neopogańskie z lat 80-90. Pytanie do was: czy ktoś pracuje z chustą jako elementem samego rytuału, a nie tylko przechowywania? haha
Ja mam tak ze chusta lniana to dla mnie już jest część całego procesu, nie tylko opakowanie. Rozkładam ją przed wróżbą powoli, trochę jak otwieranie przestrzeni. To takie wejście w skupienie. A po wszystkim składam runy z powrotem i to jest zamknięcie. Czy len jest energetycznie lepszy od bawełny? może. Ale myślę że ważniejsze jest to co ty w to wkładasz, czyli intencja i powtarzalność rytuału. Przy okazji, Bernadetkaa, pracuję z chustą wlasnie tak jak pisałaś. To robi różnicę.
ha, no wlasnie, intencja robi robotę. Ja trzymam runy w jedwabnej saszetce i powiem wam ze jedwab jest nawet lepszy od lnu, bo tworzy jakby bańkę ochronną. Czytałam gdzieś że magicy od stuleci owijali przedmioty rytualne w jedwab właśnie bo on nic nie przepuszcza energetycznie. więc jeśli macie droższe runy, to polecam jedwab, nie len.
A co z wełną? Bo widziałam takie woreczki wełniane do run i zastanawiam sie czy to ma sens. Wełna chyba pochodzi z terenów germańskich, a przynajmniej była powszechna u wikingów. Albo sie mylę?
Mam notatki z kilku zrodel na ten temat i w zasadzie każda ksiazka pisze coś innego, co jest trochę irytujące. jedna autorka pisze len albo bawełna, inna tylko len, jeszcze inna ze materiał w ogóle nie ma znaczenia tylko oczyszczanie. Prowadzę coś w rodzaju dziennika i testowałam runy kamienne w trzech różnych przechowaniach przez kilka miesięcy: woreczek bawełniany, chustka lniana i drewniana szkatułka z niczym. Subiektywnie: drewniana szkatulka daje mi poczucie że runy są bardziej odizolowane, jakby uspione miedzy sesjami.
hmm, trudno to opisać dokładnie. moze ze rozkłady są jakby bardziej stłumione, mniej wyraziste. Ale szczerze nie wiem czy to materiał czy poprostu moje nastawienie w tamtym okresie Dlatego pisze subiektywnie.
Ciekawy eksperyment z tą szkatułką. Ja podchodzę do tego bardziej od strony energii ciała niż historii. dla mnie ważne jest czy materiał przeszkadza mi w skupieniu podczas trzymania run w dłoniach przed rozkładem. Len jest miły w dotyku, działa na mnie uspokajająco, bawełna też, ale jest jakaś różnica w teksturze. Nie twierdzę że to cokolwiek magicznego, ale wpływ na stan ciała i skupienie jest bardzo realny. I to samo skupienie przekłada się na jakość rozkładu. Więc może pytanie nie tyle co jest energetycznie lepsze, ale co działa NA CIEBIE konkretnie.
przepraszam ze wtrace ale nie do konca rozumiem tej dyskusji. znaczy ok ,len jest naturalny i fajny w dotyku, to rozumiem. ale naprawde wierzycie ze materiał woreczka ma wplyw na to co runy wam pokazuja? to troche jak mowic ze wyniki testu zależą od koloru dlugopisu. skąd pewność ze to nie jest po prostu efekt placebo o którym już ktoś tu pisał?
Czytam tę dyskusje i wlasnie mysle że to co opisuje Dola i Starlight75 ma sens nawet z perspektywy psychologicznej. Mam takie same doświadczenia przy pracy z astrologią, pewne rytuały przygotowawcze naprawdę zmieniaja jakość skupienia. Wróciłabym do pytania Bernadetkaa o chustę jako element rytuału, bo to zdaje sie być sedno tego wątku. Zurawinka87, czy ty swojej chusty używasz tylko do przechowywania czy też rozkładasz na niej runy?
Wracając do pytania Zurawinka87 o tę samą chustkę do przechowywania i rozkładu - ja bym rozdzieliła. Nie dlatego że to jakiś dogmat, ale czysto praktycznie: jak masz jedną chustkę i rozkładasz na niej codziennie, to ona zbiera te energie z każdego rozkładu. Czy chcesz żeby to samo szło z powrotem do run kiedy je składasz? To chyba zależy co uważasz za pożądane.
No właśnie, ja mam dwie i jakoś wyszło to naturalnie a nie planowo. Jedna większa, na niej rozkładam, i jest już taka... wychodzona, duzo na niej bylo. Druga mniejsza, w niej przechowuję i jest jakby spokojniejsza. Nie wiem czy to ma sens energetycznie ale tak mi się ułożyło. Ciekawa jestem czy Zurawinka87 w ogole ma teraz jedną czy dwie.
Mam jedną na razie i właśnie o to mi chodziło czy mogę ją używać do obu rzeczy czy powinnam mieć oddzielną. Ale ta logika którą opisała Zisia65 trochę mnie przekonuje. Chociaż z drugiej strony... nie wiem, może właśnie ta energia z rozkładów jest czymś co chcę mieć przy runach? Hmm. komplikuję to chyba.
Musze tu wejść bo troche to dyskusja wokół wlasnego ogona. Kwestia jednej czy dwóch chust zależy kompletnie od twojej własnej intencji i tego jak traktujesz runy. Nie ma jednej odpowiedzi. Jedni mistrzowie run używali jednego worka do wszystkiego i jakoś świat się nie posypał. Natomiast jeśli psychologicznie czujesz potrzebę rozdzielenia, to rozdziel, bo to ci po prostu ułatwi rytuał.
To pytanie Dewanny jest uczciwe. Bo ja akurat zajmuję się bioenergią i tam też mamy coś takiego jak "obciążenie" przedmiotów, ale to się mierzy przez odczucie w ciele, nie przez jakieś obiektywne sposób. Jak trzymam chustkę, której długo używałam i czuję że jest "gęsta", to zmieniam. Ale czy to naprawdę energia czy moje zmęczenie tą konkretną chustką, tego nie wiem.
no nie wiem, no ale właśne, o to chodzi. nie ma spsobu żeby to sprawdzić obiektywnie, wiec każdy sobie mowi co chce i to jest ok dla siebie ale nie wiem czy mozna z tego robić zasadę którą inni powinni stosować. chustka lniana jest chustką lniana.
Z doswiadczenia z przedmiotami rytualnymi powiem tak: materiał ma znaczenie wtedy, kiedy ty mu je nadajesz, i to naprawdę nie jest puste powiedzenie. Natomiast zauwazylam że len jest wyjątkowo "obojętny" w porownaniu z innymi tkaninami, tzn. nie wchodzi mi w paradę podczas pracy. jedwab jest przyjemny ale jakiś lepki energetycznie, jakby chciał trzymać co ma. Bawełna jest ok ale trochę za miękka, runy się zsuwają. Len zostaje.
Porównanie Zazy z łyżką jest dobre,bo to właśnie ten mechanizm: przedmiot staje się kotwicą dla stanu psychicznego i skupienia. W astrologii mam podobnie z pewnymi zeszytami czy piórami których używam tylko do wykresów, i serio inaczej mi idzie koncentracja. pytanie do bardziej doświadczonych: czy macie jakiś sposób na oczyszczanie chusty lnianej? Bo jesli len zbiera mniej, to czy wogóle trzeba go oczyszczać tak regularnie?
Jeśli chodzi o oczyszczanie lnu, to zależy co przez to rozumieym. Pranie w zimnej wodzie co jakiś czas jest wystarczające z punktu widzenia materi. Jeśli natomiast pytasz o oczyszczanie energetyczne, dymienie szałwią albo eksponowanie na słońce to klasyczne metody. Len ze względu na strukturę włókna faktycznie dość dobrze wietrzeje. Nie robilabym z tego skomplikowanego rytualu jesli nie czujesz potrzeby.
a mozna zapytac czy ta szalwia co sie dymi to ta zwykla kuchenna czy jakas inna? bo widze ze sie o tym pisze w roznych miejscach i nie wiem o co chodzi dokladnie hehe
Wracam do wątku głównego bo trochę odpłynęliśmy. Zurawinka87 pytała też czy len ma znaczenie dla samej pracy z runami, nie tylko dla przechowywania. w moich notatkach mam zaznaczone że kilka źródeł podkreśla len jako materiał który nie "wchodzi w rezonans" z energią run, tzn. nie współgra ani nie blokuje, jest neutralny. Bawełna miałaby być bardziej chłonna. Ale to podaję jako to co wyczytałam, nie jako pewnik.
Dobra, to troche podsumuje gdzie jestem bo ta dyskusja bardzo mi pomogla, ale mam jeszcze jedno pytanie które mi chodzi po głowie. Piszecie o tej chustce jako podkładce do rozkładu - ale jak ją w ogóle trzymać żeby nie wstawała? Mam tę lnianą i jak rozkładam runy to ona mi się zgina na rogach i runy ześlizgują się. To głupie pytanie pewnie, ale...
haha, nie ma głupich pytań. Ja po prostu dociągam rogi czymś ciężkim albo kładę na twardym podłożu. Ale to skłoniło mnie do myślenia - czy wy w ogóle robicie rozkłady na chustce leżącej płasko, czy może trzymacie chustkę złożoną i wyjmujecie runy po jednej? Bo ja ostatnio zmieniłam metodę i czuję że coś jest inaczej ,nie wiem tylko czy to sugestia czy naprawdę
To co Freja opisuje to znana różnica między metodą wyciągania sekwencyjnego a ułożeniem rzutu. Historycznie tacyt opisywał coś w rodzaju rzutu - gałązki (lub coś z nacięciami) rzucane na płótno i losowo wybierane. Sekwencyjne wyciąganie to nowsze podejście, bardziej kartomantyczne. Obie są ok, ale rzeczywiście inaczej angażują uwagę i to przekłada się na interpretację. czy chustka tu coś zmienia, to osobna kwestia, ale to pytanie jest sensowne.
Tacyt w Germanii (rozdział 10) pisze o "białej szacie" na którą rzuca się gałązi. "Candidam vestem" - biała tkanina nie ma tam słowa o lnie,może to być wełna, może len, może cokolwiek białego. Więc tak, podstawa historyczna jest ale materiał pozostaje kwestią otwartą. Chciałem to doprecyzować zanim to urośnie do "Tacyt polecał len".
