oho, chcę wrócić do czegoś co Sugilitka napisała wcześniej, że zwierzę ma "jedną warstwę" w odróżnieniu od człowieka. bo mnie to uderza jako klucz do całego pytania o edukację w tym kontekście. kiedy uczymy się czytać runy na sobie, uczymy się właściwie rozpoznawać warstwy. uczymy się odróżniać lęk od przeczucia, projekcję od odbioru. i dopiero to ćwiczenie pozwala nam, z biegiem czasu, pracować z kimś kto tych warstw nie ma. bo wtedy wiesz co odrzucić u siebie, zeby dotrzec do tej czystej jednej warstwy zwierzecia. bez tego przygotowania na sobie - nie ma dostępu.
dokladnie to mam na mysli od poczatku. i tu jest miejsce gdzie mam wrażenie że ta praktyka działa lepiej jako ćwiczenie dla praktykującego niż jako rzeczywisty wgląd w stan zwierzęcia. co nie jest złe samo w sobie, ale powinno być nazwane wprost.
czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie może naiwne: czy ktoś z was robił kiedyś porównanie? tzn. ciągnął runy dla zwierzęcia, zapisywał wynik, a potem obserwował zwierzę przez jakiś czas i sprawdzał czy cokolwiek się zgadzało? nie jako dowód naukowy, tylko dla własnej ciekawości. bo jakos nikt tu nie wspomniał o tak prostej weryfikacji.
to co Damellaa pisze o pojemności symboli to jest chyba sedno. bo jak czytam w książkach że Hagalaz to "chaos i przełom" to mozna to dopasować do prawie każdego tygodnia w życiu zwierzęcia, coś zawsze się dzieje. i nie wiem jak odróżnić trafny odczyt od takiego co po prostu miał szczęście statystyczne haha
Czytam was i mam wrażenie że ta dyskusja o waliadcji i weryfikacji jest ważna, ale też trochę mnie przeraża jako kogoś kto dopiero zaczyna. Bo z jednej strony chcę robić to rzetelnie, z drugiej mam poczucie że jak za bardzo skupię się na dowodzeniu sobie że to działa, to w ogóle nie będę w stanie być w tym odczycie naprawdę. Trochę jak obserwowanie własnego oddechu podczas medytacji - w momencie kiedy zaczniesz go analizować, znika. Czy wy w ogóle zastanawiacie się nad tym napięciem między wiarą a weryfikacją w codziennej praktyce?
a to ciekawe, dobra ale ja mam pytanie do was wszystkich, bo trochę się tu zagubiłam, przeczytałam całą tę dyskusję o walidacji i mi się głowa kręci. czy wy w ogóle wierzycie że runa którą ciągniesz dla zwierzęcia cokolwiek mówi o tym zwierzęciu, czy to jest bardziej tak, że ona mówi o was jako o czytającym? bo ja przez całą rozmowę nie mogę stwierdzić która opcja tu wygrywa haha
właściwie Trzmielina trafia w coś ważnego i myślę że Zlata też ma rację, ale na różnych poziomach. trzmielina mówi o epistemologii, a Zlata o fenomenologii. i to są dwie różne rozmowy. można jednocześnie twierdzić że nie wiemy co się dzieje "naprawdę" i że doświadczenie odczytu jest czymś realnym dla praktykującego. te dwa zdania nie wykluczają się.
przepraszam że wchodzę z inną stroną, ale mi wyszło coś ciekawego ostatnio i nie wiem czy to pasuje do tematu. czy jak robisz odczyt dla zwierzęcia i wyciągniesz Kenaz, to to jest zawsze o jakimś wtajemniczeniu albo nauce? bo ja to rozumiem tak że moje zwierzę może mnie czegoś uczyć, nie odwrotnie. czy ktoś tak to interpretował?
ojej to ja chyba przez cały czas źle zadawałam pytania. zawsze pytałam o mojego psa wprost, coś w stylu "jak się czuje Reksio". to teraz myślę że może dlatego odczyty były takie rozmyte i nic z nich nie wynikało konkretnego. przebranżowuję pytania 😀 a jak zaczac to pytanie żeby nie było za szerokie ale też nie za wąskie?
mam wrażenie że ta rozmowa o formule pytania to jest właściwie rozmowa o tym jak uczymy się przez odczyt dla zwierzęcia, co jest tematem Aurelindki od poczatku. bo żeby dobrze sformułować pytanie musisz wiedzieć co chcesz zrozumieć, a to już jest praca z własną intencją. zwierzę jest tu jakby okazją do ćwiczenia tej uważności.
wracam do mojego pytania sprzed kilku postów, bo chyba za szybko to przeleciało. tzn. tej kwestii odczytu na odleglosc. pies jest u mamy, mam jego kocyk. Krodo pisal żeby uzyc "przyczepki". ale jak się właściwie z tą przyczepką pracuje? klade na niej runy? trzymam w ręce? po prostu mam w zasięgu wzroku?
czytam tę dyskusję i mam pytanie zupełnie od podstaw,wybacz że takie proste. czy do odczytu dla zwierzęcia używacie tych samych run co do odczytu dla siebie? bo zastanawiam się czy nie powinno być jakiegoś innego zestawu albo innego układu. czytałam gdzieś że są inne rozkłady dla różnych sytuacji ale nie wiem czy to dotyczy też zwierząt.
ojej, dzięki Marlenka, to mnie uspokaja bo już myslalam że mam kupić jakiś specjalny zestaw albo coś. a powiedz mi, bo zaraz pewnie zapytam głupie pytanie, ale wlasnie jak dobierasz układ do pytania? tzn. skąd wiesz że dla tego konkretnego pytania pasuje trojka a nie piątka?
do ukałdów, co Marlenka zaczęła: Liliana, ogólna zasada jest taka. im mniej wiesz co chcesz spytća, tym mniej run wyciągasz. jeśli pytanie jest otwarte, jedna lub trzy runy dają czystszy sygnał niż pięć. pięć i więcej ma sens jak pytasz o coś rozbudowanego z kilkoma wątkami. przy zwierzeciu zwykle jest jedno konkretne pytanie, wiec trojka wystarczy. 🙂
aha, he, ta metafora z mapą jest dobra 😀 ja mam podobny problem ale przy tarocie, czyli to sie chyba nie ogranicza tylko do run. za dużo kart i zaczynam tworzyć narracje zamiast czytać co jest. przy zwierzetach to musi byc jeszcze trudniejsze bo i tak nie masz informacja zwrotnau słownego od kota czy dobrze trafiłaś
ojej, ta dyskusja poszła w bardzo ciekawe miejsce i szczerze to trochę mnie przerosła, ale dobrze mi to robi bo zmusza do myślenia. chciałam tylko powiedzieć że dla mnie odczyt dla mojej kotki ma przede wszystkim sens jako moment zatrzymania i uważności, nie jako przepowiednia. czy to jest ok podejście? bo mam wrażenie że właśnie przez to moje interpretacje nie są może "obiektywnie" trafne ale coś mi daja
dobra ale mam pytanie bo chce sie upewnić. jak wyciągnę Teiwaz dla swojego psa, to co to znaczy? bo Teiwaz kojarzy mi się z wojną i walką i troche się przestraszyłam jak wyszło ostatnio. pies jest stary i pomyślałam że to coś złego. ale może się mylę?
Laguz i Othala razem to jest coś w stylu "bezpieczny dom, głęboka emocjonalna kotwica". i jak dołożysz Teiwaz, to dla starego psa czytałbym to tak: siła ktura wynika z poczucia bezpieczeństwa, z przynależności do miejsca i do ciebie. to nie jest runa zagrożenia tu, to raczej opis tego skąd pies czerpie energię. ale to moja interpretacja, Marlenka albo Sugilitka pewnie powiedzą coś mądrzejszego.
powiem szczerze, ta interpretacja Glifomistrza brzmi ladnie ale tez trochę tak jakby każde trzy runy można dopasować do czegoś pozytywnego jeśli się chce. Teiwaz - siła, Laguz - emoce, Othala - dom. super, zawsze wyjzie coś wzruszającego o psie i domu. nie mówię że błędne, tylko że mam lekki deja vu z tym jak ludzie czytają horoskopy. :>
mam wrażenie że trochę giniemy w szczegółach a jest tu jedno pytanie które nie padło wprost: czy odczyt dla zwierzęcia w trakcie jego edukacji albo socjalizacji działa inaczej niż odczyt dla dorosłego, ustabilizowanego zwierzęcia? bo jak mam szczeniaka w trakcie nauki to energia całej sytuacji jest inna, jest ruch, zmiana, przepływ. i zastanawiam się czy runy to "chwytają" inaczej.
to co Basieńka napisała o tym że odczyt wyszedł dynamiczny przy psie w nowym miejscu, to mi coś przypomina z własnej praktyki. jak zwierzę jest w środku jakiejś zmiany, socjalizacji, nauki nowego miejsca, to energie są dosłownie bardziej ruchliwe. runa która by opisywała psa ustabilizowanego po prostu inaczej siedzi niż runa dla szczeniaka który dopiero ogarnia świat. i tu jest właśnie odpowiedź na twoje pytanie Zlata, czy się czyta inaczej, no właśnie że tak. nie chodzi o to że runy "wiedzą" że to szczeniak, ale o to że pytanie które stawiasz jest inne. pytasz o byt w ruchu i dostajesz ruch.
