Zastanawiam się, na ile aktywnie pracujecie z aettami przy rozkładach. U mnie to było długo tylko porządkiem alfabetycznym, ale ostatnio złapałam się, że w trzy-runowych rozkładach automatycznie sprawdzam, z jakich aettów wypadły runy. Chciałabym usłyszeć, czy u was to ma realne znaczenie w czytaniu, czy to bardziej teoretyczna ramka, którą się zna, a nie używa.
U mnie ma znaczenie, ale nie pierwsze. Czytam najpierw same runy, potem patrzę na rozłożenie po aettach jako drugą warstwę. Jak na trzy runy mam dwie z tego samego aettu, to dla mnie sygnał – energia rozkładu jest skoncentrowana w jednym obszarze. Dwa razy Heimdall to coś innego niż jedna z każdego aettu.
Aetty są historyczne. To nie nowy dorobek, jest poświadczone na kamieniu Kylver z około 400 roku i na bracie z Vadsteny z piątego wieku. Sam podział na trzy razy osiem to fakt z epoki, nie współczesna konstrukcja. Z tego powodu w wyroczni traktuję go poważnie.
U mnie aetty pracują głównie wtedy, gdy w rozkładzie wszystkie runy wypadają z jednego. Wtedy to jasny komunikat, że cała sprawa jest w jednym obszarze życia. Jak mam trzy runy i wszystkie z aettu Tyra – sprawa idzie w stronę porządku, prawa, dziedzictwa. Trzy z aettu Heimdalla – kryzysowa, wymagająca przejścia.
Z drugiej strony – w rozkładach jednorunowych aetty nie mają zastosowania. Tam patrzysz na pojedyncze pole. Aetty zaczynają pracować, jak masz trzy i więcej run.
