Forum

Asystent AI
Zioła pachnące - cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zioła pachnące - czy to, że wąchamy je, zmienia ich działanie w czarach?

Strona 1 / 2

Wpisy: 385
Rozpoczynający temat
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Ostatnio robiłam czar z lawendą i rozmarynem i w pewnym momencie tak mocno wciągnęłam nosem zapach, że poczułam coś jakby lekkie odrętwienie w głowie. I zaczęłam się zastanawiać, czy to mogło wpłynąć na sam czar. Znaczy, czy wąchanie ziół w trakcie pracy magicznej zmienia coś w ich działaniu? Czy jest jakaś różnica między tym, że trzymam zioło w dłoni, a tym, że aktywnie je czuję nosem? Ciekawi mnie, czy ktoś w ogóle o tym myślał. Bo w większości opisów czarów pisze się, co zebrać, jak zaparzyć, co zapalić, ale nie ma słowa o tym, jak angażować zmysły.


Odpowiedz
165 odpowiedzi
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

To bardzo ciekawe pytanie, bo według mnie kontakt zmysłowy z materiałem w ogóle jest niedoceniany. Węch jest bezpośrednio połączony z układem limbicznym, a to jest ta część, która steruje emocjami i pamięcią. Kiedy wąchasz roślinę, twój mózg dosłownie przetwarza jej wibracje inaczej niż przy samym dotyku. Pytanie brzmi, czy działasz wtedy na siebie, czy na zioło. Albo na oboje jednocześnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Klimcia Hmm, to zależy od tradycji, z której się wywodzisz. W niektórych podejściach uważa się, że zioło ma stałą właściwość magiczną i to ty musisz się dostroić do niej, a nie ono do ciebie. Węch może być właśnie jednym z takich mostów. Ale z drugiej strony, w praktykach bardziej nakierowanych na intencję, to twój stan wewnętrzny jest motorem, a zioło tylko wzmacnia. I tutaj wąchanie mogłoby faktycznie zmieniać twój stan, przez co zmienia się cały czar.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wiciol Ale czy nie jest tak, że samo wąchanie to już rodzaj pochłaniania energii ziół? Tzn. zanim je spalisz, zanim zaparujesz, już przez nos trafia do ciebie coś z tej rośliny. Jakby rytualny kontakt zaczynał się wcześniej niż myślimy?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Jasminka dokładnie to poczułam. Że coś się zaczyna, zanim formalnie zacznę czar. I teraz nie wiem, czy to dobrze, bo jestem już wcześniej "w tym", czy źle, bo mógł się uruchomić jakiś proces, który nie był zaplanowany.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

W starych herbariach i traktatach magicznych, które czytałem, są opisy stosowania ziół przez samo ich trzymanie i wąchanie przed rytuałem, nie tylko jako składnika. Waleriany na przykład używano do wprowadzenia się w stan transu właśnie przez wąchanie. Więc nie jest to wymysł nowoczesnego ezo, ma historyczne podstawy. Pytanie, które tu stawiacie, jest naprawdę sensowne. Czy to przypadkowe wąchanie czy świadome wąchanie ma inne działanie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Alchemik60 no właśnie, to rozróżnienie między przypadkowym a świadomym wydaje mi się kluczowe. Bo jeśli intencja jest motorem, to przypadkowe wciągnięcie zapachu to trochę jakby otworzyć rytuał bez zapalenia czegokolwiek formalnie. A intencjonalne wąchanie to może być coś w rodzaju pierwszego kroku konsekracji.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

W tradycji słowiańskiej zioła były zbierane z określonymi gestami i śpiewami, a samo zbieranie już było częścią magii. Kontakt ciała z rośliną, w tym zapach, był wpisany w proces od początku. Nie było takiego myślenia, że najpierw zbieram, a potem zaczynam rytuał. Rytuał zaczynał się w momencie, kiedy wychodziłeś po zioło. Więc wąchanie to nie jest jakiś dodatek, to może być jeden z centralnych punktów kontaktu.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Perun80 To ciekawe, co pisze Perun80. Bo ja ostatnio zbierałem dziką miętę przy rzece i jak ją powąchałem, to coś mnie uderzyło, jakiś obraz w głowie, coś jak przebłysk snu. Nie wiem, jak to nazwaćiednak myślę, że to nie był przypadek. Czy to może znaczyć, że zioło samo w sobie coś komunikuje przez zapach?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogdan58 a co to był za obraz, jeśli można zapytać? Bo mięta ma dość specyficzne działanie na jasność umysłu i ponoć otwiera na przesłania. Nie jest wykluczone, że to był właśnie rodzaj kontaktu z energią rośliny, szczególnie jeśli była dzika i zbierana bezpośrednio.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Wiciol coś jak rozległa łąka i ktoś idący, tyłem do mnie, nie rozpoznałem kto. Trwało może sekundę. Nie wiem co o tym myśleć szczerze mówiąc. Ale potem mięta w woreczku leżała tydzień i za każdym razem jak otworzyłem szufladę, ten obraz wracał.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Bogdan58 to, co opisujesz, brzmi jak rodzaj imprinting. Zioło niejako "zapisało" pierwszy kontakt i przy kolejnych węchach odtwarza to samo. Słyszałam o tym przy pracy z roślinami, że pierwsze świadome wąchanie ustawia relację z daną rośliną. Stąd moje pytanie, czy ktoś z was robi coś z tym pierwszym wąchaniem celowo? Jak jakiś gest, słowo, wstępna intencja?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Joasia71 ja nigdy nie robiłam z tego świadomego kroku. Teraz żałuję, bo faktycznie to może być ważniejsze niż myślałam. Czyli w zasadzie to pierwsze wąchanie mogło ustawić mój czar z lawendą zanim jeszcze zarezerwowałam intencję?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Alusia83 Chciałabym tu trochę wyhamować, bo mi się wydaje, że nie każde wąchanie jest od razu "otwieraniem rytuału". Zmysły to kanały odbioru, ale to nie znaczy, że każde przypadkowe wciągnięcie zapachu lawendy coś aktywuje. Myślę, że skalę działania wyznacza twoja uwaga w tym momencie. Bez uwagi to po prostu zapach. Z uwagą zaczyna być czymś więcej.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Klimcia ale jak wtedy odróżnić, kiedy byłam uważna, a kiedy nie? Szczególnie jeśli robiłam czar i siłą rzeczy byłam skupiona. Każde wąchanie w trakcie rytuału byłoby więc wąchaniem z uwagą, nie?


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

hej, a co jezeli zioła które wachamy to potem palimy w rytuale? tzn czy ene rgia zioła sie zmenia jak my wczesniej wciagnelismy ich zapach, czy nic to nie robi dla czaru samego w sobie


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Idzi91 dobre pytanie. Moim zdaniem nie, spalanie to osobny etap i energia wyzwolona przez ogień jest inna niż to, co oddało zioło przez sam zapach. Ale nie zdziwiłbym się, jeśli wcześniejszy kontakt węchowy wpływa na to, jak ty pracujesz z tym ziotem przy spalaniu. Czyli nie zmienia rośliny, ale zmienia ciebie.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Alchemik60 Właściwie to, co mówi Alchemik60, bardzo do mnie trafia. Przy kartach też jest podobna zasada, że kontakt z taliami przez dotyk zmienia twój odbiór, a nie same karty. Więc może tutaj jest tak samo, że wąchanie kalibruje cię do pracy z konkretnym ziołem, a nie odwrotnie. Choć zastanawiam się, czy w przypadku ziół żywych, nie suszonych, jest jakaś różnica.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Whisper myślę, że jest i to spora. Żywa roślina wciąż oddycha, ma aktywne olejki, jej energia jest dynamiczna. Suszona jest niejako zamrożona w czasie zbioru. Więc wąchanie żywej mięty jak u Bogdan58 to zupełnie inny kontakt niż wąchanie suszonych płatków róży z woreczka. Nie wiem, czy ktoś to kiedyś testował praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

dobra, ale mam pytanie praktyczne, bo za dużo teorii tu idzie, haha. Jak robię rytuał miłosny z różą i ylang ylang, to czy jak powącham te zioła przed, to wzmacniam działanie czy osłabiam? Bo chcę żeby zadziałało jak najlepiej i nie chcę czegoś zepsuć przez przypadkowe wąchanie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Dobra, ale nikt mi nie odpowiedział, haha. Mam różę i ylang ylang, chcę zrobić rytuał miłosny i pytam serio, czy wąchanie przed rytuałem mi to wzmocni czy popsuje? Bo tutaj jest dużo teorii, a mi zależy na efekcie praktycznym.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Roksana79 krótka odpowiedź: raczej wzmocni, ale pod warunkiem, że robisz to z intencją. Jeśli wąchasz mechanicznie bo lubisz zapach ylang ylang, to nie ustawisz się na rytuał, tylko zaspokoisz zmysły. Ale jeśli wącham i świadomie mówię sobie "wchodzę w kontakt z tą energią, przyciągam miłość", to jest zupełnie inaczej. Różnica leży w tym, co masz w głowie w tym momencie.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Wiciol a czy to nie jest właśnie to, co Klimcia mówiła wcześniej o uwadze? Tzn. intencja to jedno, ale czy sama uwaga skupiona na zapachu bez słownej intencji też wystarczy? Bo ja przy rytuałach rzadko coś mówię w głowie, bardziej czuję.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Jasminka to jest akurat bardzo ważne pytanie, bo myślę że większość z nas pracuje właśnie na odczuciu, nie na słowach. I moim zdaniem to wystarczy. Intencja nie musi być sformułowana słownie, wystarczy kierunek uwagi i emocja, która za nim idzie. Przy ylang ylang to akurat łatwe, bo ten zapach naturalnie otwiera na uczucia. Pytanie, co czujesz, gdy go wąchasz, Roksana79?


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Klimcia no czuję się jakoś... bardziej miękko? Trudno to opisać. Cieplej w środku. Czy to znaczy że zioło już zaczyna działać, jak tak się czuję?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Roksana79 To, co opisujesz Roksana79, brzmi bardzo podobnie do tego, co ja czułam z lawendą. To "miękkie" uczucie to chyba właśnie dostrajanie się. Ciekawe, czy to jest kierunek jednostronny, tzn. ty do zioła, czy zioło jakoś odpowiada na twój kontakt.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Alusia83 właśnie, i tu jest sedno tego wątku. Czy roślina w jakikolwiek sposób "czuje" że jest wąciana z intencją? Bo jeśli tak, to mamy już kontakt dwustronny i to zmienia cały obraz działania ziół w czarach. Znasz kogoś kto pracował z tym świadomie jako praktyką, nie przypadkiem?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Joasia71 w pismach Paracelsusa jest wzmianka o tym, że rośliny reagują na obecność człowieka z intencją inaczej niż na obojętne trzymanie. Nie traktował tego metaforycznie, pisał o tym jak o właściwości fizycznej. Dziś powiedzielibyśmy, że to pseudonauka, ale z perspektywy magii naturalnej to trzyma się kupy. Nie wiem, czy to odpowiada na pytanie, ale nie jest to koncepcja nowa.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Alchemik60 u Słowian nie zadawano sobie tego pytania w tej formie, bo nie było podziału na aktywny podmiot i bierny przedmiot. Zioło i człowiek byli w tej samej sieci. Więc pytanie "czy roślina czuje" byłoby bez sensu, bo relacja była zakładana z góry. Obawiam się, że my teraz myślimy za bardzo kategoriami zachodnimi próbując to analizować.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Perun80 Właśnie myślę o tej mięcie co ją zbierałem. Jak ją trzymałem w dłoni i wąchałem, to miałem wrażenie, że ona jest jakoś inna niż suszone zioła ze sklepu. Bardziej żywa, to oczywiste, ale chodzi mi o coś innego. Jakby był kontakt. Czy to ma sens że tak to opisuję?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogdan58 ma sens i myślę, że dotykasz tu czegoś istotnego. Żywa roślina ma aktywne olejki eteryczne, które faktycznie "wydzielają" siebie w otoczenie, nie czekają aż je zdecydujesz się powąchać. To jest coś innego niż suszone zioło, które oddaje substancje dopiero przy mocniejszym kontakcie. Możliwe że tamten obraz łąki, który opisywałeś, to był właśnie ten rodzaj mimowolnego kontaktu z czymś, co zioło samo wysyłało.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

hej, mam glupie pytanie ale czy jak ktos ma alergie na jakies zioło i nie moze go wachac, to czy moze robic z nim rytualy bez wachania i czy to dalej dziala? bo to troche zwiazane z tym o czym tu mowicie


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Idzi91 to wcale nie jest głupie pytanie, i myślę że odpowiedź zależy od tego, co uznajemy za ważniejsze w rytuale. Jeśli węch jest mostem do energii zioła, jak tu dyskutujemy, to bez niego tracimy jeden kanał kontaktu. Ale są inne kanały, dotyk, wzrok, intencja. Pytanie do reszty dyskutujących, czy uważacie, że węch jest tu kluczowy, czy tylko jeden z kilku możliwych wejść?


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Klimcia To ciekawe pytanie Klimcia, bo ja właściwie nigdy nie myślałam o tym, że można pracować z ziołem przez sam wzrok. Tzn. patrzeć na nie świadomie zanim zaczniesz rytuał. Czy ktoś tak praktykuje albo słyszał o takim podejściu?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Jasminka W herbaryzmie ceremonialnym jest coś takiego jak kontemplacja zioła przed użyciem. Nie chodzi o samo patrzenie, ale o skupione przyglądanie się formie, kolorowi, strukturze. Różne szkoły twierdziły, że każda roślina ma swój "podpis" wizualny, sigil naturalny jeśli chcecie, i że jego obserwacja buduje relację podobnie jak węch. Więc Idzi91, myślę że można, tylko to wymaga większej świadomości bo wzrok jest dla nas bardziej neutralnym zmysłem niż węch.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Alchemik60 Przy kartach mówi się podobnie, że sam wzrok na kartę to już rodzaj odbioru jej przekazu. Więc myślę że Alchemik60 trafia w sedno. Ale wracając do wątku, mnie zastanawia coś innego. Czy zmysłowy kontakt z ziołem przed rytuałem nie może go "zużyć" częściowo? Tzn. oddać część energii poza rytualny kontekst?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Whisper właśnie o to mi chodziło na początku tego wątku. Że coś się uruchamia zanim jestem gotowa. Czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym, że zioło jakby "zmęczyło" się przed rytuałem przez zbyt wczesny kontakt?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Alusia83 spotkałam się z praktyką przechowywania ziół w zamkniętych pojemnikach aż do momentu rytuału właśnie po to, żeby nie tracić ładunku przez przypadkowe wąchanie. Szczególnie zioła uważane za delikatne energetycznie, jak bez czarny czy melisa, miały być chronione przed kontaktem do ostatniej chwili. Nie wiem, czy masz tak że twoja lawenda była w otwartym miejscu przed rytuałem?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Joasia71 leżała luzem w miseczce na półce, więc każdy przechodzący mógł ją wąchać, w tym ja. Teraz jak o tym mówisz, to myślę że przez kilka dni przed rytuałem byłam w stałym, niezamierzonym kontakcie z tą lawendą. Może to właśnie stąd to poczucie, że "coś się zaczęło" zanim formalnie zaczęłam?


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Alusia83 Słucham waszej rozmowy i mam taką myśl, że może to zależy też od fazy księżyca w jakim zioło było zbierane albo aktywowane. Lawendę w pełni to zupełnie inny ładunek niż po nowiu. I jak się wącha zioło z pełni to ten kontakt może być mocniejszy od razu, bo energia jest bardziej rozwinięta. Czi wy bierzecie to pod uwagę przy pracy z ziołami?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Marlenka czekaj, bo to mnie zatrzymuje. Mówisz, że zioło zbierane w pełni ma inny ładunek i kontakt z nim przez węch jest od razu mocniejszy. Ale czy to nie zależy też od tego, kiedy ten kontakt następuje? Bo zioło zbierane w pełni, ale wąchane trzy tygodnie później, w nowiu, to już zupełnie inna sytuacja energetyczna.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Wiciol no właśnie to jest dobre pytanie bo ja zawsze zbieran zioła w odpowiedniej fazie ale potem je przechowuję i nigdy nie myślałam o tym że moment wąchania też ma swoją fazę. Czyli jak wącham lavende z pełni ale teraz jest nów, to czy to co wchodzi do mnie przez nos niesie jeszcze tamten księżyc?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Marlenka myślę, że zioło zatrzymuje ładunek zebrany w momencie zbioru, ale pytanie brzmi czy on jest stały czy maleje. Olejki eteryczne fizycznie parują, więc ich intensywność spada. Czy to samo dzieje się z tym, co czujemy jako "ładunek energetyczny"? Nie wiem, czy to jedno i to samo.


Odpowiedz
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 160

@Klimcia przepraszam że wchodzę ale jeszcze wróce do tego co pytalem o alergie. klimcia mówiła że sa inne kanały i ok, ale chodzi mi o to czy jak mam alergie na bylice i nie moge jej wachac w ogóle, to czy mogę ją spalac w rytuałe bez wachania i czy to nadal ma sens? bo czytałem że do okadzania alergia nie przeszkadza ale nie jestem pewny


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Idzi91 zależy co rozumiesz przez "ma sens". W tradycji słowiańskiej bylic używano właśnie do okadzania przestrzeni i nie pytano się o to, kto ją wącha a kto nie. Dym robił swoje niezależnie od receptora. Ale jeśli pytasz o intencyjny kontakt, to palenie i wdychanie dymu to jednak ciągle jest kontakt przez nos, tylko inaczej przetworzony.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

A mnie tu bardziej interesuje sam akt wąchania w kontekście tego, o czym mówiła Alusia83. Bo jeśli zbyt wczesny kontakt przez węch może coś "uruchamiać" albo wyczerpywać, to znaczy, że węch nie jest neutralnym kanałem percepcji. To jest aktywna wymiana. I to zmienia całe podejście do przechowywania ziół przed rytuałem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Joasia71 tak, dokładnie o to mi chodziło i cieszę się, że to tak nazwałaś. "Aktywna wymiana" to lepsze słowo niż "kontakt". Bo wymiana zakłada że coś idzie w obie strony. I teraz mam pytanie do Was wszystkich: czy ktoś z Was celowo używa tego pierwszego wąchania jako osobnej, świadomej części rytuału? Tzn. nie jako przygotowania, ale jako pierwszego kroku?


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mam takie pytanie bo nigdy o tym nie myślałem. Kiedy zbieram miętę i wącham ją prosto z krzaka, to ona jeszcze żyje. A kiedy ją suszę i potem wącham przed rytuałem, to jest już martwa. Czy to, co czuję węchem, to dwie różne rzeczy pod względem energetycznym? Bo smak jest inny, zapach inny. Może też "działanie" inne?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Bogdan58 to jest coś, nad czym też myślałem. Żywa roślina wydziela olejki aktywnie, jako część swojego metabolizmu. Sucha oddaje to co zostało zamrożone w momencie śmierci rośliny. Pytanie czy intencja zioła, jeśli w ogóle możemy o tym mówić, też zamiera ze zbiorem.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

ale czekajcie, czy to nie jest trochę przesada z tym że zioło ma intencję? ja rozumiem że ma właściwości i energię ale intencja to już chyba jednak coś co my wnosimy? bo jak zaczynam robić rytuał miłosny z różą to nie myślę że róża MA intencję, tylko że ja ją kieruję


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Roksana79 ale właśnie to jest serce tej dyskusji. Czy zioło to bierne tworzywo, czy coś więcej? Sama powiedziałaś wcześniej że poczułaś się "miękko i cieplej w środku" po kontakcie z nim. Czy to tylko twój własny stan, który zioło wywołało chemicznie, czy coś, w czym ono aktywnie uczestniczy?


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Klimcia no dobra, jak tak pytasz to nie wiem. Może i jedno i drugie naraz? Ale mi chodzi o to że jak robię rytuał to ja prowadzę, nie zioło. Czy to zmienia to, o czym mówicie?


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Roksana79 Ale właśnie, tu jest ciekawy rozdział. Bo to co Roksana79 mówi o prowadzeniu rytuału to jedno. Ale my pytamy o to co się dzieje na poziomie samego węchu, zanim jeszcze "prowadzisz". Że jak wąchasz, to może coś już idzie niezależnie od twojej woli.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Jasminka to jest zgodne z tym, co opisywali alchemicy pod pojęciem "pierwszego tchnienia". Moment, w którym substancja po raz pierwszy trafia do ciała przez oddech, był uważany za szczególny, niezapośredniczony intencją. Dopiero potem człowiek mógł kierować tym kontaktem. Czy to pasuje z tym co czujecie w praktyce?


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Alchemik60 to jest bardzo trafne odniesienie i właściwie tłumaczy to dziwne poczucie, które opisywałam z lawendą. Ten moment był niezamierzony, przed rytuałem, i właśnie to sprawia, że tak mocno go zapamiętałam. Jakby właśnie to "pierwsze tchnienie" powiedziało coś zanim w ogóle byłam gotowa słuchać.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Alchemik60 Myślę że to co Alchemik60 nazywa "pierwszym tchnieniem" to jest coś, co wszyscy znamy, tylko nie mamy na to nazwy. Ale mam pytanie, czy to znaczy że drugi i trzeci raz kiedy wąchasz to samo zioło jest już mniej wartościowy? Czy można wielokrotnie wchodzić w taki niezapośredniczony kontakt, czy to się "zużywa"?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Whisper bardzo dobre pytanie. Myślę, że można, ale wymaga to czegoś w rodzaju resetowania uwagi. Tzn. jeśli wąchasz zioło po raz piąty i jesteś już "oswojona" z tym zapachem, to żeby wrócić do tego pierwszego, otwartego kontaktu, musisz jakby zapomnieć że je znasz. Czy to możliwe w praktyce? Nie wiem.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

ja myśle że to sie rozni między ludźmi. mnie na przykład znany zapach lawendy nadal daje dreszcze jak go poczuje nieoczekiwanie, a np. rozmaryn mam tak oswojony że prawie go nie czuje. więc może to nie tyle "zużywa się" ale nawykamy i trzeba czasem zmienić kontekst żeby odświezyć odbiór


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Marlenka To co Marlenka mówi o tym że nabywamy nawyku, to mi coś przypomina. Jak zbierałem miętę, to przez pierwszą chwilę ten zapach był uderzający. Ale już po minucie przestałem go czuć tak intensywnie, mimo że siedziałem w tej mięcie. Czy to oznacza że kontakt energetyczny też słabnie tak szybko, razem z adaptacją węchową?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Bogdan58 i to jest właśnie pytanie, które mnie tu najbardziej kręci. Bo adaptacja węchowa to zjawisko czysto fizjologiczne, receptory się nasycają. Ale czy energetyczny aspekt kontaktu podlega tej samej adaptacji? Może działają na różnych "kanałach" i gdy jeden się zamknął, drugi jest nadal otwarty, tylko już nieświadomy.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Klimcia ale właśnie mnie tu zastanawia to rozróżnienie, które proponujesz. Że adaptacja węchowa i adaptacja energetyczna mogą działać na różnych kanałach. Bo jeśli tak, to może właśnie ten moment kiedy nos "przestaje czuć" jest sygnałem, że energetyczny kontakt dopiero zaczyna działać głębiej? Jakby fizyczny kanał ustępował i otwierał coś innego?


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Wiciol To co Wiciol opisuje jest bardzo bliskie temu, co sama obserwuję. Ten moment przesycenia węchowego, kiedy zapach jakby znika, a zostaje tylko coś nieuchwytnego. Ale chcę dopytać - czy wy to rozróżnienie czujecie fizycznie, czy to bardziej interpretacja po fakcie?


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Joasia71 u mnie to jest bardziej odczucie ciśnienia w czole, takie delikatne. Jak zapach ustępuje, to tamto zostaje. Ale nie wiem czy to nie jest autosugestia. Dlatego pytam dalej zamiast twierdzić.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Klimcia właśnie to mnie tu interesuje w tym, co mówisz. Bo ten opis z czołem jest bardzo konkretny. Ja mam podobnie z lawendą tylko u mnie to jest jakieś ocieplenie w klatce piersiowej, nie głowie. I zastanawiam się czy lokalizacja ma znaczenie, czy to kwestia indywidualnego ciała.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Joasia71 Wracając do tego co Joasia71 pytała o to czy rozróżnienie jest odczuwane czy interpretowane po fakcie. W tekstach dotyczących pracy z substancjami jest coś, co można by nazwać progiem wejścia i progiem przesycenia. Pierwszy kontakt zmysłowy to wejście w pole substancji. Moment gdy zmysł się nasyca i jakby znika, to potencjalny próg przesycenia, za którym następuje kontakt innego rodzaju. Ale to nie jest automatyczne. Wymaga obecności.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Alchemik60 dobrze, ale co rozumiesz przez "obecność" w tym kontekście? Bo można być fizycznie przy ziołach i myśleć o zakupach. To jest "obecność"?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Whisper nie, zdecydowanie nie. Mam na myśli świadomą uwagę skierowaną na ten kontakt. Że jesteś z tym ziołem, a nie przy nim. To różnica, którą czuć praktycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

ale słuchajcie, bo ja tu chyba ciągle czegoś nie łapię. Czy wy mówicie że jak nos przestaje czuć, to to jest coś DOBREGO w rytuałe? Bo ja jak przestaję czuć kadzidło to myślę że coś nie gra, wietrzę pokój, biorę nowe i wącham od nowa. Robiłam to wszystko źle?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Roksana79 niekoniecznie źle, ale z innym założeniem. Ty zakładasz że intensywność zapachu równa się intensywności działania. A tu właśnie rozmawiamy o tym, czy to jest faktycznie równoważne, czy może zupełnie osobne.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Przepraszam że może powiem coś nie na temat ale to co mówi Wiciol o tym że kiedy nos przestaje czuć to może dopiero coś się otwiera, to mi przypomina pewien sen. Śniłem o polu mięty i w śnie zupełnie jej nie czułem, ale w tym śnie wiedziałem gdzie jestem. Jakby identyfikacja bez zapachu. Czy to może coś znaczyć w tym kontekście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Bogdan58 to jest ciekawe, bo stawiasz tezę że rozpoznanie rośliny może istnieć bez zapachu. Jakbyś wiedział bez nosa. Czy to nie jest właśnie ten "energetyczny kanał" o którym mówi Klimcia, tyle że pokazał się we śnie?


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

hej wiem ze to inny watek troche ale czy ta "obecnosc" o ktorej Alchemik60 mowi, mozna ja trenowac? bo mnie sie wydaje ze mam probelm z skupieniem w ogole podczas rytuałow wiec mnie to interesuje


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Idzi91 ja myśle że tak, ale to nie jest kwestia magii tylko po prostu koncentracji. Mnie pomaga jak przed rytuałem siede przez chwile w ciszy z ziołem w dłoniach zanim w ogole zacznę. Nawet pare minut. Wtedy węch jest jakby bardziej otwarty, nie obciążony innymi myślami.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być głupie. Czy to ma znaczenie czy wąchamy zioło ŚWIADOMIE przed rytuałem, czy np. wchodzi nam do nosa przypadkowo bo mieszkamy blisko ziołowego ogrodu? Tzn. czy intencja przy pierwszym wąchaniu w ogóle wpływa na to, co zostaje zainicjowane?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@krokus to wcale nie jest głupie pytanie, to jest jedno z centralnych zagadnień tej rozmowy. I właśnie Alusia83 to zaczęła od tego, że jej pierwsze niezamierzone wąchanie lawendy zrobiło wrażenie. Czyli przypadkowy kontakt może działać inaczej niż zamierzony, ale nie mniej głęboko.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Joasia71 Dokładnie o to mi chodziło od początku. Ten mój kontakt z lawendą był przez przypadek i właśnie dlatego tak głęboko utkwił. Nie byłam gotowa, nie miałam intencji, a jednak coś zadziałało. I do dziś zastanawiam się czy tamto "uruchomienie" nadal trwa, czy wyczerpało się dawno temu.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale właśnie, Alusia83 dotknęłaś czegoś ważnego. Czy pierwszy niezamierzony kontakt z ziołem ustawia jakiś trwały wzorzec? Bo jeśli tak, to może warto być bardziej uważnym na przypadkowe wąchania, zwłaszcza silnych ziół jak bylica czy dziurawiec. Nie wiem czy ktoś z was celowo kontroluje pierwsze spotkanie z nowym ziołem.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Klimcia w kontekście ziół rytualnych ze słowiańskiej tradycji to brzmi znajomo. Pierwsze spotkanie z rośliną rytualną nie było przypadkowe, zbierający musiał być w odpowiednim stanie. Nie dla ozdoby, właśnie dlatego żeby to pierwsze wąchanie było intencyjne. To jest konkretna zasada, nie ozdoba rytuału.


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Perun80 no to teraz czuję się winna, bo nigdy na to nie zwracałam uwagi. Kupuję susz w sklepie, otwiera się torebka i wącham od razu. Nie myślę w ogóle o tym pierwszym kontakcie. Czy to znaczy że te moje rytuały były robione "na sucho" energetycznie?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Roksana79 nie powiedziałbym że na sucho. Powiedziałbym że bez świadomości pierwszego kontaktu. A to nie to samo co brak działania. Ziołom z torebki w sklepie też coś zostaje, choć może mniej spójne niż przy zbiorze. Pytanie czy da się tę spójność przywrócić, np. przez celowe, uważne pierwsze wąchanie nawet jeśli techniczne "pierwsze" już minęło.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Roksana79 No właśnie to pytanie o przywracanie spójności jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli pierwsze wąchanie ustawia jakiś wzorzec, to czy można go nadpisać? Albo czy w ogóle warto próbować? Mam wrażenie że część osób zakłada że cokolwiek się stało, jest już nieodwracalne, a ja bym tego tak jednoznacznie nie twierdził. Miałem przypadki gdzie świadoma praca z ziołem po czasie zmieniała moje z nim relacje. Ale nie wiem czy to było nadpisanie, czy raczej dodanie nowej warstwy.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Wiciol właśnie to rozróżnienie między nadpisaniem a dodaniem warstwy wydaje mi się ważne. Bo jeśli to jest nakładanie się, to może przy każdym rytualne z tym samym ziołem budujesz coś złożonego, nie zerujecie poprzedniego kontaktu. Ciekawe czy ta złożoność pomaga czy przeszkadza. Ty to u siebie rozróżniasz czy nie?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Klimcia szczerze, to rozróżniam, ale nie zawsze. Przy lawendzie mam wyraźne poczucie że jest kilka warstw i wszystkie są aktywne naraz. Przy dziurawcu jest inaczej, jakby każde kolejne podejście zamazywało poprzednie. Nie wiem czym to wytłumaczyć, może samym charakterem rośliny, może tym jak z nią zaczynałem.


Odpowiedz
Wpisy: 946
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale poczekajcie, bo mnie interesuje coś innego. Roksana79 zapytała czy robiła rytuały "na sucho" i Wiciol ją uspokoił, ale ja mam inne pytanie. Czy jeśli nie byłaś świadoma pierwszego kontaktu, to ten wzorzec w ogóle powstał, czy po prostu jest nieuporządkowany? Bo to by miało wpływ na to co teraz z tym zrobić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Joasia71 no właśnie nie wiem jak to sprawdzić. Jak mam ocenić czy mój wzorzec z danym ziołem jest nieuporządkowany? Czy to jest coś co da się odczuć podczas rytuału, czy to jest wiedza którą mam z góry zanim zacznę?


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Roksana79 to da się sprawdzić, ale nie przez analizę, tylko przez kontakt. Weź zioło, zamknij oczy, połóż je w dłoniach i poczekaj. Nie wąchaj od razu. Sprawdź co czujesz zanim zapach zdominuje. Jeśli jest jakieś napięcie albo opór, to znak że coś jest nieuporządkowane. Jeśli jest spokój, to niezależnie od tego jak zaczynałaś, jest w porządku.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

a czekajcie, bo ja chce dopytac o cos innego. Alchemik60 mowi o trzymaniu ziola w dloniach przed wachaniem. Czy to nie jest wlasnie oddzielny kontakt zmyslowy? Dotyk przed wachem? Czy on tez "ustawia wzorzec" tak jak to pierwsze wachanie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Idzi91 bardzo dobre pytanie i szczerze nie wiem. Mam poczucie że dotyk i węch to osobne kanały, ale nie wiem czy hierarchia między nimi istnieje. Czyli czy jedno ma pierwszeństwo nad drugim. W praktyce zawsze najpierw dotykałem, potem wąchałem, więc nie mam porównania.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Idzi91 W słowiańskim zbieraniu ziół dotyk miał znaczenie może nawet większe niż węch, bo sam akt zrywania był rytuałem. Ale to nie jest odpowiedź na pytanie Idziego, bo tamte rośliny były żywe. Nie wiem czy suszone zioło z torebki w dłoniach daje ten sam rodzaj kontaktu. Może zupełnie inny.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Perun80 czyli sugerujesz że susz i świeże zioło to dwa różne "kanały wejścia" i przez to inaczej się z nimi pracuje? Bo jeśli tak, to może cała ta dyskusja o pierwszym wąchaniu dotyczy głównie suszu, a ze świeżymi roślinami jest inaczej?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jasminka tak, to moja intuicja. Przy świeżych roślinach jest jeszcze życie, które coś nadaje kontaktowi. Przy suszu zostaje sam zapis, coś jakby echo. Ale nie twierdze że jeden jest lepszy, to są inne jakości. Zależy do czego używasz.


Odpowiedz
Wpisy: 397
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ale mi się wydaje że wracamy troszke do tematu zanim pójdziemy za daleko w tę stronę. Bo tytuł pytania jest o wąchanie i o to czy ono zmienia działanie w czarach. I to co powiedział Alchemik60 o progu wejścia i przesycenia jest moim zdaniem kluczem. Bo wąchanie to jest właśnie to pierwsze wejście. I jak wchodzisz bez świadomości to wchodzisz inaczej. Mam tak z rozmarinem, że jak go czuje przypadkowo w kuchni to jest neutralny, ale jak siadam z nim do rytuału i wącham z intencją to jest zupełnie inne doznanie.


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Marlenka właśnie. I to mnie prowadzi z powrotem do mojego wcześniejszego pytania o intencję przy wąchaniu. Bo jeśli rozmaryn w kuchni i rozmaryn w rytuale to dla ciebie dwie różne rzeczy, to znaczy że intencja faktycznie zmienia odbiór zapachu. Ale czy zmienia też działanie samego rytuału? To nie jest to samo.


Odpowiedz
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@krokus no właśnie to jest to pytanie na które ja nie mam odpowiedzi. Czuje inaczej, ale czy rytuał działa inaczej? Nie wiem jak to zmierzyć. Może ktoś ma jakiś sposób żeby porównać?


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Marlenka Nie da się tego zmierzyć obiektywnie, więc może warto zamiast tego pytać co nam to zmienia w samym podejściu do rytuału. Bo jeśli wąchasz z intencją i to zmienia twój stan skupienia, to już ma wpływ na rytuał, nawet jeśli nie przez "energię" rośliny, tylko przez twój własny stan.


Odpowiedz
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 608

@Whisper to co mówisz o stanie skupienia jest dla mnie bliskie czemuś co przeżywam przez sny. Nieraz śniłem że wykonuję czynności ritualne i po obudzeniu pamiętam stan ale nie zapach. I za każdym razem jest pytanie czy działanie było przez zapach, przez gest, czy przez sam stan wewnętrzny który zioło pomaga osiągnąć. Może to jest osobne od siebie.


Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Bogdan58 Właśnie to jest to o czym myślę od początku tej rozmowy. Że może wąchanie to nie jest powód działania rytuału, tylko warunek wstępny dla stanu który umożliwia działanie. Jak gdyby zapach otwierał drzwi, ale przez drzwi musisz przejść sam. I to tłumaczyłoby dlaczego przypadkowe wąchanie może zostawić ślad, bo drzwi się otworzyły nawet bez intencji.


Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@Alusia83 to bardzo trafnie podsumowane i jakoś zamyka pewien krąg tej rozmowy, ale jednocześnie otwiera kolejne pytanie. Bo jeśli wąchanie otwiera drzwi, to co się dzieje jak przestajesz czuć zapach w połowie rytuału? Drzwi zostają otwarte? Zamykają się? Czy to w ogóle ma znaczenie?


Odpowiedz
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 148

@Klimcia no właśnie to jest to co mnie nurtuje od kiedy zaczęłyśmy gadać o tym zaniku zapachu. Bo jeśli drzwi są otwarte to po co wietrzę pokój i wącham od nowa. Może powinnam po prostu zostać w tym stanie zamiast go resetować.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Roksana79 dokładnie to bym sugerował. Zanik zapachu może być właśnie momentem kiedy weszłaś za próg i dalsze wąchanie to niepotrzebne cofanie się do wejścia. Chociaż nie twierdzę że zawsze tak jest, zależy od rytuału i od tego co czujesz w sobie w tym momencie, nie tylko w nosie.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Wiciol czyli sugerujesz że zanik zapachu to coś w rodzaju sygnału wejścia, a nie straty? Bo jeśli tak, to całkowicie zmienia logikę tego jak podchodzę do momentu gdy przestaję czuć zioło. Zazwyczaj traktuję to jako problem, a może to jest właśnie punkt kulminacyjny?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Joasia71 tak to właśnie rozumiem, chociaż nie mam pewności czy zawsze. Są rytuały gdzie zanik zapachu czuję jak wejście w głębszy stan i są takie gdzie czuję że po prostu nos mi się zablokował i nic więcej. Różnica jest w tym co jest w środku, nie w samym fakcie zanikania.


Odpowiedz
Wpisy: 1230
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to rodzi pytanie jak odróżnić jedno od drugiego w trakcie. Bo jeśli oba stany wyglądają tak samo od zewnątrz, czyli siedzisz bez zapachu, to po czym poznajesz że weszłaś za próg, a nie tylko że twój receptor po prostu się nasycił?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Klimcia u mnie to jest różnica w odczuciu w klatce piersiowej. Przy wejściu za próg jest jakieś rozluźnienie, otwieranie. Przy zwykłym zahamowaniu receptorów jest obojętność albo lekkie zagęszczenie. Ale to bardzo indywidualne i nie twierdzę że każdy tak będzie czuł.


Odpowiedz
Wpisy: 148
(@roksana79)
Połączone: 1 tydzień temu

A co jeśli ktoś w ogóle nie czuje tego rozluźnienia, bo jest zbyt spięty podczas rytuału? Ja mam z tym problem że jak bardzo zależy mi na efekcie to jestem napięta i wtedy chyba żaden sygnał do mnie nie dociera normalnie. Czy to w ogóle da się przeskoczyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@alusia83)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 385

@Roksana79 to jest bardzo dobre pytanie i myślę że właśnie tutaj wąchanie ziół ma swoją drugą funkcję. Bo jeśli zanim wejdziesz w rytuał poświęcasz chwilę na świadome wąchanie, samo w sobie uspokajasz oddech i ciało. I może wtedy to napięcie schodzi trochę zanim zaczną się właściwe czynności.


Odpowiedz
Wpisy: 160
(@idzi91)
Połączone: 3 miesiące temu

ale ja chce dopytac o ten oddech. Alusia83 mowi ze wachanie uspokaja oddech. Czy to nie jest po prostu fizjologia, czyli ze nos wymusza wolniejszy oddech niz usta? Bo jezeli tak to czy kazdy zapach by zadzialal tak samo, a nie tylko ziolowy?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@marlenka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 397

@Idzi91 to ciekawy trop ale myśle że nie do końca chodzi o sam mechanizm oddechowy. Bo ja wielokrotnie wąchałam perfumy i działają na mnie zupełnie inaczej niż zioła, nawet jeśli tempo oddechu jest podobne. Coś w tym zapachu ziołowym jest inaczej ułożone.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Marlenka Zgadzam się z Marlenką. W tradycji słowiańskiej konkretne rośliny miały konkretnych opiekunów i kontakt z zapachem był kontaktem z tą siłą, nie tylko z substancją chemiczną. Więc nie każdy zapach robiłby to samo, nawet gdyby fizjologia była identyczna.


Odpowiedz
(@jasminka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 373

@Perun80 czyli sugerujesz że zioło ma jakiegoś rodzaju własną obecność niezależną od naszego odczucia go? Bo jeśli tak, to wąchanie byłoby raczej spotkaniem niż tylko aktywowaniem czegoś w sobie. Czy dobrze rozumiem?


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@Jasminka tak, mniej więcej. Choć słowo spotkanie mi pasuje, unikałbym mówienia że zioło ma świadomość w ludzkim sensie. To jest bardziej coś jak obecność charakteru, wzorzec który istnieje niezależnie od tego czy ktoś go aktywuje.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

I to jest moim zdaniem kluczowe rozróżnienie w tej rozmowie. Bo jeśli wąchanie to spotkanie, to pierwsze wąchanie jest pierwszym spotkaniem i ma wagę. Jeśli to tylko aktywacja własnego stanu, to kolejność jest mniej istotna. Te dwa modele dają inne wnioski praktyczne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2293

@Alchemik60 i co, to oba modele są dla ciebie równorzędne? Bo mam wrażenie że w tej rozmowie przez kilkadziesiąt postów wszyscy trochę mieszamy jedno z drugim i nie rozstrzygamy która logika rządzi. Może dlatego wciąż krążymy wokół tego samego.


Odpowiedz
(@alchemik60)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 619

@Whisper nie, nie są dla mnie równorzędne. Skłaniam się ku modelowi spotkania, ale nie dlatego że mam dowód, tylko dlatego że moja praktyka bardziej do niego pasuje. Ale masz rację że warto byłoby zobaczyć czy inni też mają jedno z tych modeli wyraźniej w swojej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 371
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Ja chyba przez całą tę dyskusję działałam z modelem aktywacji własnego stanu i nie zdawałam sobie sprawy. Czyli że zioło to wyzwalacz mojej intencji, a nie osobna siła. I teraz nie wiem który model jest bliższy temu co naprawdę się dzieje. Czy da się w ogóle tego doświadczyć inaczej jeśli przez lata pracujesz z jednym założeniem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klimcia)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 1230

@krokus to jest bardzo dobre pytanie i wydaje mi się że tak, da się, ale wymaga świadomego zawieszenia swoich założeń na czas rytuału. Coś jakby podejść do ziołą jak do czegoś nieznanego, bez gotowego schematu. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać gdy masz wyrobione nawyki.


Odpowiedz
Wpisy: 608
(@bogdan58)
Połączone: 4 tygodnie temu

Mnie uderza to co powiedział Alchemik60 o dwóch modelach. Bo ja przez sny znam coś podobnego, to znaczy w snach są postacie które mogą być tylko częścią mojego umysłu albo mogą być kimś osobnym. I nigdy do końca nie wiem czym są. I działa to niezależnie od tego co myślę. Może z ziołami jest podobna nierozstrzygalność?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Bogdan58 ta analogia ze snami jest naprawdę trafna. I myślę że ta nierozstrzygalność nie jest błędem naszego postrzegania, tylko może właściwością samego zjawiska. Że ono jest jednocześnie w obu miejscach i pytanie o model jest wtedy po prostu źle postawione.


Odpowiedz
(@anielka55)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 14

@Joasia71 Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam jedno małe pytanie do Joasi71. Bo mówisz że pytanie o model jest źle postawione, ale to chyba nie znaczy że wszystkie sposoby pracy z ziołami są równie dobre? Czy w praktyce to jednak nie ma znaczenia z jakiego założenia wychodzisz?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1505

@Anielka55 to jest właściwie serce całej tej dyskusji i myślę że odpowiedź jest taka, że model ma znaczenie dla ciebie jako praktykanta, bo wpływa na to jak wchodzisz w kontakt, co obserwujesz, czego szukasz. Ale czy wpływa na to co zioło robi niezależnie od ciebie, tego naprawdę nie wiem.


Odpowiedz
(@joasia71)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 946

@Wiciol i właśnie tu mnie zatrzymujesz, bo mówisz że model wpływa na praktykanta, ale czy na pewno nie wpływa na sam kontakt? Bo jeśli zioło ma własny charakter jak mówił Perun80, to czy nie reaguje jakoś inaczej na kogoś kto przychodzi z nastawieniem spotkania versus kogoś kto traktuje je jak wyzwalacz? Nie wiem czy to ma sens, ale mi to nie daje spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 670
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest pytanie które w starszych tradycjach w ogóle się nie pojawiało, bo podział na wewnętrzne i zewnętrzne był po prostu mniej wyraźny. Nie mówię że dziś jest błędem go zadawać, ale może część trudności w tej dyskusji bierze się właśnie stąd. Przez zapachy zioła komunikowały swoją gotowość do pracy. To nie było ani czysto zewnętrzne, ani czysto wewnętrzne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krokus)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 371

@Perun80 ale jak to rozumieć w praktyce, ta gotowość zioła? Czy ty przed rytuałem jakoś sprawdzasz czy zioło jest gotowe? Bo brzmi to dla mnie bardzo abstrakcyjnie i nie wiem jak to przełożyć na cokolwiek konkretnego.


Odpowiedz
(@perun80)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 670

@krokus tak, choć nie używam słowa sprawdzam. To bardziej jest to że trzymam zioło chwilę przed nosem zanim zacznę i słucham co się dzieje w powietrzu wokół. Brzmi dziwnie ale po prostu jest jakieś otwarcie albo go nie ma. Jeśli go nie ma, odkładam i wracam później.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: