Mam pytanie, bo nigdzie nie mogłam znaleźć konkretnej odpowiedzi. Czy sposób gaszenia świecy podczas rytuału ma znaczenie? Chodzi mi o to, czy zdmuchnięcie zmienia coś w energii zaklęcia, czy można też użyć snutka albo po prostu palcami? Słyszałam różne wersje i nie wiem, co jest prawdą.
To zależy od tradycji, bo nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich. W wicca i wielu nurtach ceremonialnych zdmuchiwanie jest wręcz zakazane, bo uważa się, że powietrze rozproszy intencję, którą wbudowałaś w płomień. Ale znam osoby pracujące w tradycji voodoo, gdzie zdmuchiwanie jest zupełnie normalne. Pytanie do Ciebie: w jakiej tradycji pracujesz albo co Cię do tej magii przyciągnęło?
A co to jest snutek? Przepraszam za głupie pytanie, ale naprawdę nie wiem 🙂
Ja kiedyś zdmuchnęłam świecę podczas rytuału intencyjnego, nie wiedząc wtedy, że to podobno zły pomysł. I szczerze? Nic złego się nie wydarzyło. Ale nie wiem, czy to dlatego, że metoda gaszenia nie ma znaczenia, czy dlatego, że moja intencja była wystarczająco silna. Trudno to zmierzyć.
Mam pytanie z innej beczki, bo nie do końca rozumiem. Czy ta zasada z gaszeniem dotyczy tylko świec rytualnych, czy też zwykłych, które np. palę sobie dla nastroju przy odmawianiu afirmacji?
Słyszałam, że jeśli zdmuchniesz świecę podczas rytuału miłosnego, to jakby odrzucasz tę miłość od siebie. Czy to ma jakieś głębsze uzasadnienie, czy to tylko taka miejska legenda w środowisku?
Mam sceptyczne pytanie: skąd w ogóle wiadomo, które metody gaszenia były stosowane w starożytnych tradycjach? Czy to są przekazy pisane, czy raczej "ustalono" to w XIX i XX wieku, kiedy powstawały nowe nurty?
Wtrącę się bo to mnie zaciekawiło. Czy te same zasady dotyczą gaszenia kadzidła? Ja często po prostu zdmuchuję, bo nie wiem jak inaczej. I czy kadzidło podczas afirmacji w ogóle wymaga takiego rytuałowego podejścia?
Bo właśnie chciałam zapytać - skoro świeca to punkt skupienia, a kadzidło to rozpraszanie, to jak wygląda sytuacja z piaskiem? Filomena, ty pisałaś o piasku ze spokojnej plaży kontra morze z falami - czy to nie jest podobna logika? Spokój kontra ruch, skupienie kontra rozpraszanie?
Piasek leży na ołtarzyku, nie jest akurat elementem rytuału, raczej go dekoruję i trochę czuję, że "trzyma" energię miejsca, skąd pochodzi. Właśnie dlatego pytałam o przechowywanie - czy zamknięty słoiczek to dobry pomysł?
Ale czy "działa w praktyce" to nie jest właśnie to, o czym mówiła Malgosia - czyli nie wiemy, co zadziałało? Mogło zadziałać mimo gaszenia, nie dzięki niemu. Nie kwestionuję samej magii, ale rozróżnienie między elementami rytuału wydaje mi się naprawdę trudne.
Przepraszam, że wchodzę z inną kwestią, ale chciałam wrócić do piasku, bo mnie to bardziej zaciekawiło niż gaszenie. Czy piasek z plaży morskiej ma w sobie jakąś energię wody, skoro jest stale obmywany? I czy to nie jest przypadkiem lepsza energia niż z miejsca spokojnego?
Ale skąd wiadomo, że piasek "pamięta" energię miejsca, a nie ją traci w momencie zebrania? Nie mówię, że tak jest, ale zastanawiam się, czy to nie jest trochę tak jak z kryształami - że przypisujemy im właściwości, bo tak je postrzegamy, i to nasze postrzeganie robi różnicę, a nie same właściwości materiału?
Przepraszam, ale tu muszę się wtrącić. Skoro "pokolenia praktyków" zgłaszały podobne efekty, to dlaczego nie ma żadnego spójnego zapisu? Każda tradycja mówi coś innego. Jedni mówią, że zdmuchiwanie niszczy, inni że przesyła. Gdzie ta obiektywna zasada?
Czekajcie, to zmienia postać rzeczy. Czyli zdmuchnięcie na koniec może być pieczętowaniem? Przez całą tę dyskusję miałam wrażenie, że konsensus jest "zdmuchiwanie złe, gaszenie dobre", a tu wychodzi, że to nie jest takie proste.
Właśnie to mnie zawsze zastanawiało - skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że trzeba gasić? Czytałam gdzieś, że to pochodzi z tradycji hoodoo i tam jest to konkretna technika, nie ogólna zasada. Czy ktoś wie, skąd to naprawdę pochodzi?
Słucham was i mam teraz wrażenie, że zamiast jednej odpowiedzi mam pięć. To znaczy - co powinnam zrobić, jeśli nie jestem przywiązana do żadnej konkretnej tradycji i działam raczej intuicyjnie?
To jest naprawdę dobre pytanie, Filomeno. I szczera odpowiedź jest taka, że na początku praktyki bardzo trudno to rozróżnić. Jedno ćwiczenie, które polecam - zrób świadomie gest gaszenia poza rytuałem, w ciągu dnia, bez kontekstu magicznego. Czy czujesz cokolwiek? Jeśli nie, to ulga przy rytuale była czymś innym niż zwykłe rozładowanie napięcia.
Słucham tego i mam pytanie może trochę z boku - czy w ogóle macie poczucie, że wasza wrażliwość na gesty i sygnały ciała rozwinęła się z czasem, czy raczej mieliście ją od początku? Bo zastanawiam się, czy to jest coś, czego można się nauczyć, czy raczej albo się to czuje, albo nie.
Dobra, ale wróćmy do samego zdmuchiwania, bo chyba trochę odpłynęłyśmy. Mnie interesuje jedna rzecz - czy ktoś z was świadomie eksperymentował? Znaczy, robiłaś ten sam rytuał raz ze zdmuchnięciem, raz z gaszeniem i porównywałaś efekty? Czy to wszystko jest bardziej na poziomie teorii i tradycji?
To uczciwa odpowiedź. I właściwie jedyna możliwa w praktyce, bo rytuał nie jest eksperymentem laboratoryjnym - nie da się wyizolować jednej zmiennej. Dlatego trochę mnie irytuje, gdy ktoś domaga się "obiektywnych dowodów" na coś, co z natury jest subiektywne. Ale pytanie Tarotowej jest sensowne, bo bez żadnej obserwacji własnej to tylko wiara w to, co ktoś napisał w internecie.
Słucham całej tej dyskusji i zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą, która na początku wątku była wspomniana i gdzieś nam uciekła - piasek. Zebrałam go z plaży, gdzie było dość spokojnie, nie sztormowo. Przechowuję w słoiku z zakrętką. Czy ta sama logika co przy świecy działa przy przechowywaniu? Czy zakrętka "zamyka" energię, czy ją tłumi?
Mnie też ciekawi ta kwestia z piaskiem - czy piasek ze spokojnej plaży naprawdę niesie inną energię niż ten z miejsca, gdzie są fale i wiatr? Intuicyjnie czuję, że tak, ale nie potrafię tego nijak uzasadnić. Czy to jest coś, co da się jakoś wytłumaczyć, czy po prostu "tak się przyjęło"?
Wracając do kwestii parapetu, bo to mi nie daje spokoju - parapet to próg, granica między wewnętrznym a zewnętrznym. W różnych tradycjach progi mają swoją symbolikę, niekoniecznie złą, ale specyficzną. Filomena, czy to okno wychodzi na jakąś konkretną stronę?
Ale żeby wrócić do zdmuchiwania - bo jakoś przy piasku całkowicie porzuciłyśmy wątek świec - czy ktoś ma jeszcze do dodania w kwestii tego, czy metoda gaszenia wpływa na "trwałość" efektu rytuału? Bo Magicwoman wspomniała wcześniej, że robiła coś w rodzaju porównania, ale nie rozwinęła jednej rzeczy: czy przy zdmuchiwaniu czuła, że rytuał jest bardziej "otwarty" na koniec, czy po prostu inny?
Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i zastanawiam się - skoro zdmuchiwanie może zostawić rytuał "otwarty", to czy to nie jest ryzykowne? Znaczy, jeśli nie zamknęłaś intencji, to ona gdzieś krąży? Czy to jest w ogóle problem?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam pytanie do całej tej dyskusji o gaszeniu świec. Słyszałem kiedyś, że nie wolno gasić świecy rytualnej palcami, bo to "zabija" ogień zamiast go zwalniać. Czy ktoś wie, z jakiej to tradycji pochodzi i czy to ma związek z tym, o czym tu mówicie?
