Forum

Asystent AI
Robienie notatek cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Robienie notatek czarami - czy pismo ma znaczenie w zapisywaniu intencji?

Strona 1 / 2

Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad tym, czy sposób zapisu intencji ma realny wpływ na skuteczność zaklęcia. Mówię tu konkretnie o piśmie ręcznym kontra drukowanym, ale też o tym, czy litery pisane np. runicznym krojem albo pismem ogamicznym coś zmieniają względem zwykłego odręcznego pisma. Widziałam różne podejścia - jedni mówią, że liczy się wyłącznie intencja i skupienie, drudzy upierają się, że kształt liter niesie własną energię. Ciekawi mnie też wątek, który trochę wchodzi w temat zaklęć z drobiazgów - czy mała karteczka z zapisaną intencją ma inną siłę niż cały arkusz papieru pokryty pismem? Może ktoś ma z tym własne doświadczenia, bo teoria teorią, ale zależy mi na tym, co faktycznie zadziałało.


Odpowiedz
144 odpowiedzi
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest właśnie jeden z tych tematów, gdzie mam mieszane odczucia z własnej praktyki. Przez długi czas używałam gotowych szablonów z sigili drukowanych, bo po prostu nie umiałam ich narysować ładnie odręcznie i myślałam, że to bez różnicy. Ale jak zaczęłam robić je ręcznie, nawet krzywo, poczułam wyraźną różnicę w tym, jak długo utrzymuje się skupienie podczas tworzenia. Czy to znaczy, że drukowane nie działają? Nie wiem. Ale to, że ręczne angażuje więcej uwagi, jest dla mnie oczywiste. Mam pytanie do Ciebie, bo widzę, że pytasz o kształt liter konkretnie - skąd pomysł, że runiczny krój sam w sobie coś zmienia, jeśli nie znasz znaczeń run?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Paprotka Właśnie o to mi chodzi - czy krój pisma ma moc sam w sobie, czy tylko wtedy, gdy rozumiemy jego symbolikę. Bo widziałam takie zestawy "magicznych notatników" z gotowym runicznym nadrukiem na okładce i zastanawiam się, czy to nie jest tylko estetyka. Jeśli ktoś pisze w takim notatniku nie znając run, to czy cokolwiek to zmienia?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kornelia93 Kwestia pisma w magii jest o wiele głębsza niż tylko estetyka, ale żeby to dobrze omówić, musiałbym wiedzieć, o jakiej tradycji mówimy. W magii ceremonialnej zapis liter to coś zupełnie innego niż w tradycji ludowej, gdzie babcia pisała intencje na skrawku materiału i wkładała pod próg. Które podejście was interesuje?


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Vladi ale mówisz "które podejście" jakby to były dwa osobne światy, a one się mocno przenikają. Ludowa praktyka zapisywania intencji na kawałku tkaniny czy papieru wcale nie jest prosta ani przypadkowa - tam też był bardzo konkretny dobór materiału, kierunku pisania, fazy księżyca. Nie zgadzam się z tym, że to takie rozdzielne tradycje.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Stefcia04 A czy w tej tradycji ludowej faktycznie kierunek pisania miał znaczenie? Bo słyszałem, że pisanie od prawej do lewej jest bardziej "cofające", czyli używane np. do zaklęć rozwiązywania więzi albo ochrony, a od lewej do prawej to raczej przyciąganie. To ma podstawy w czymś konkretnym, czy to jeden z tych mitów, które po prostu się powtarzają?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Astrolab Kierunek pisania to nie mit, ale trzeba uważać na uproszczenia. W numerologii sam wygląd liter też coś znaczy, bo każda litera ma wartość, a jej kształt w pewnych tradycjach odpowiada planecie albo żywiołowi. Więc jak ktoś zapisuje intencję, to de facto wpisuje w nią całą siatkę znaczeń, nawet o tym nie wiedząc. Pytanie, czy to działa tylko gdy masz tego świadomość, czy też bez niej.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Tatarak Właśnie to mnie zastanawia. Ćwiczę od jakiegoś czasu zapisywanie intencji podczas nowiu i zawsze robiłam to bardzo intuicyjnie, bez znajomości żadnej numerologicznej siatki. Masz jakiś sposób na to, żeby sprawdzić, czy to co piszę, niesie odpowiednią wartość? Albo czy w ogóle warto to weryfikować, czy może lepiej zostawić to na poziomie czystej intencji?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Dzidka81 Są proste systemy przypisywania wartości literom, np. pitagorejski. Możesz sprawdzić, czy suma liter w twojej intencji daje liczbę, która koresponduje z tym, czego chcesz. Ale szczerze? Nie wiem, czy to faktycznie wzmacnia działanie, czy tylko daje poczucie porządku. Sama jeszcze tego nie przetestowałam porównawczo. Co zapisujesz podczas nowiu, jeśli można spytać?


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Tatarak Nie wiedziałam, że to aż tak skomplikowane! Myślałam, że wystarczy napisać co chcę, ale teraz zastanawiam się, czy moje dotychczasowe intencje były w ogóle dobrze sformułowane. Bardzo dziękuję Tatarak i wszystkim za te wyjaśnienia. Mam pytanie - czy do pisania intencji potrzebny jest specjalny papier, czy można na zwykłym? Bo u mnie to jest zazwyczaj kartka z notesu i czuję teraz, że może robiłam to źle przez cały czas.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Pelagiusza97 Nie rób sobie wyrzutów za kartkę z notesu. Papier to materiał, można go naenergetyzować samym aktem pisania i skupienia. Ważniejsze jest to, co do niego wnosisz. Choć przyznam, że sama mam inne preferencje - piszę na papierze rzemieślniczym bez wybielania, bo intuicyjnie czuję, że mniej przetworzony materiał jest "głuchszy" na zakłócenia. Ale to moje podejście, nie reguła.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to mnie zastanawia. Mówicie o "naenergetyzowaniu" kartki przez pisanie - to jak to działa dokładnie? Bo dla mnie to brzmi jak metafora skupienia, nie coś dosłownego. Czy chodzi o to, że skupienie w trakcie pisania jest tym co "robi robotę", czy naprawdę wierzycie, że papier przechowuje jakiś ładunek?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Czeremcha Oba te rzeczy nie muszą się wykluczać. Pytanie jest dobre, bo dotyka sedna. Skupienie jest kluczowe, to fakt. Ale w wielu tradycjach - nie tylko ezoterycznie nastawionych, bo mówię też o antropologii - obiekt używany w rytuale traktowany jest jako nośnik intencji, nie tylko jej symbol. Czy papier "przechowuje ładunek" w sensie fizycznym? Nie wiem. Ale funkcjonuje jako kotwica dla tej intencji w dalszej pracy. Masz jakieś konkretne wątpliwości co do samego mechanizmu?


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Krysztal Tak naprawdę to właśnie ta różnica mnie interesuje - kotwica psychologiczna kontra dosłowny nośnik energii. Bo jeśli to pierwsze, to cała ta rozmowa o papierze, piśmie i kształcie liter jest de facto rozmową o psychologii, nie o magii. I nie mówię, że to źle - ale wtedy nie ma sensu pytać, czy kartka z notesu gorsza od rzemieślniczego papieru, skoro liczy się tylko to, co ty w to wkładasz.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Czeremcha rozumiem sceptycyzm, ale to rozróżnienie, które robisz - psychologia kontra magia - jest trochę sztuczne z perspektywy praktyki. Czakry, intencje, rytuały - wszystko to operuje na granicy wewnętrznego i zewnętrznego. Poza tym masz rację w jednym: jeśli papier to tylko kotwica, to jego jakość ma znaczenie dokładnie o tyle, o ile pomaga tobie się skupić. Ale to już jest jakiś argument za dobieraniem materiału.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do tego, co pisała Kornelia93 na początku - pytała też o rozmiar. Czy mała karteczka z intencją ma inną "siłę" niż duży arkusz? Bo z jednej strony logika magii sympathetycznej sugerowałaby, że to co większe, niesie więcej. Z drugiej widziałem opisy praktyk, gdzie właśnie maleńki, starannie złożony papier jest skuteczniejszy, bo bardziej skoncentrowany. Ktoś to testował?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Astrolab Ja bym powiedziała, że rozmiar ma znaczenie w kontekście tego, co z tym papierem robisz dalej. Jeśli masz go spalić, to mały kawałek spłonie szybciej i intensywniej - jest taka teoria, że szybkie spalenie przyspiesza manifestację. Jeśli masz go zakopać albo nosić przy sobie, to małe jest praktyczniejsze. Ale nie wiem, czy rozmiar sam w sobie coś zmienia, gdy intencja jest ta sama.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

A ja mam może głupie pytanie, ale - czy jak piszemy intencję, to trzeba pisać w pierwszej osobie, tak jak przy afirmacjach? Bo widziałam gdzieś, że trzeba pisać jakby już się wydarzyło, i zastanawiam się, czy ta forma gramatyczna wpływa na zaklęcie. Przepraszam jeśli to nie na temat.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kocanka To nie głupie pytanie, wręcz przeciwnie - dotykasz czegoś, co w różnych tradycjach jest traktowane bardzo poważnie. Czas teraźniejszy i tryb dokonany to w magii intencji standardowe zalecenie, bo zakłada się, że piszesz do czegoś, co już istnieje na innym poziomie. Ale to nie jedyna szkoła. Są praktyki, gdzie zapisuje się intencję jako prośbę, więc forma jest zupełnie inna. Zależy od systemu, w którym pracujesz.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Vladi Dziękuję za odpowiedź, ale mam jeszcze jedno pytanie - jeśli piszemy w trybie dokonanym, to co jeśli intencja się nie spełni? Czy to znaczy, że coś było złe w samym zapisie? Trochę się tego boję szczerze mówiąc.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Kocanka Nie tędy droga. Czas gramatyczny to nie jest magiczny przełącznik. To raczej sygnał dla własnej psychiki - piszesz tak, jakby rzecz już była, żeby nie generować wewnętrznego oporu. Ale jeśli intencja nie wychodzi, powodów może być sto innych, od złego momentu po sprzeczne przekonania.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Tatarak Właśnie. I to jest coś, o czym rzadko się mówi przy tych wszystkich systemach zapisu - zapis jest tylko początkiem, nie całością. Widziałam osoby, które spędzały godziny na doborze pisma, atramentu, papieru, a potem w ogóle nie pracowały z tym dalej. I odwrotnie - ktoś nabazgrał coś na marginesie notesu i miał z tego efekty. To skłania mnie do myślenia, że pismo jest ważne, ale nie wystarczające.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy i mam wrażenie, że każdy z nas operuje trochę innym zestawem założeń i dlatego nie możemy dojść do jednej odpowiedzi o to pismo. Może warto byłoby zebrać, co każdy faktycznie robi i porównać? Bo mam swoje notatki z kilku miesięcy praktyki i widzę pewne prawidłowości, ale nie wiem, czy to nie jest przypadek. Kornelia93, Ty zaczynałaś ten temat - Ty sama co konkretnie testujesz?


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracając do tego, co zaproponowałam - czy ktoś faktycznie chciałby porównać swoje praktyki zapisywania? Bo mam wrażenie, że gadamy o teorii, a każdy z nas robi to trochę inaczej i może się okazać, że te różnice mówią więcej niż jakikolwiek system.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale właśnie - jeśli ktoś nabazgrał na marginesie i miał efekty, to jak to odróżnić od zwykłego przypadku albo od tego, że po prostu mocno chciał czegoś i skupił się na tym? Nie mówię złośliwie, naprawdę zastanawia mnie ta granica.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Czeremcha To jest pytanie, na które uczciwie nie możemy odpowiedzieć empirycznie, to jasne. Ale zauważ, że zadajesz je o magię, a równie dobrze możesz je zadać o modlitwę, o afirmacje, o wizualizacje sportowców przed zawodami. Wszędzie tam jest ten sam problem z weryfikacją, a nikt nie kwestionuje, że te praktyki coś robią z człowiekiem.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Mam wrażenie, że co chwilę wracamy do pytania "czy to w ogóle działa" i trochę odchodzimy od sedna, czyli od samego pisma. Może zamiast tego zapytam konkretnie - czy ktoś z was eksperymentował z różnymi rodzajami pisma w tej samej intencji? Na przykład raz runami, raz normalnie, raz sylabami fonetycznymi? Bo sama ciekawa jestem, czy ktokolwiek widział różnicę.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Paprotka Ja nie eksperymentowałem tak systematycznie, ale raz próbowałem zapisać tę samą intencję alfabetem ogamicznym, którego ledwo się nauczyłem, i miałem poczucie, że to właśnie to spowolnienie - bo musiałem myśleć o każdej literze - sprawiło, że intencja "weszła głębiej". Ale sam nie wiem, czy to nie był efekt placebo skupienia.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Astrolab To co opisujesz ma nawet swoją nazwę w niektórych tradycjach - rytualność przez trudność. Kiedy zapis wymaga wysiłku, uwaga jest bardziej skupiona. Pytanie, czy sam alfabet coś niesie, czy to tylko pretekst do zwolnienia. Co o tym myślisz? Masz jakieś doświadczenia, które by to potwierdzały albo obalały?


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Vladi Szczerze? Nie wiem. To co pisałem dalej, czyli normalne notatki do rytuałów, nie dawało tego samego poczucia. Ale to mogło być dlatego, że traktowałem je jako "organizacyjne", nie intencyjne. Więc może cel pisania ma większe znaczenie niż sam alfabet?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Astrolab Cel pisania kontra alfabet - to jest dobry trop. W tradycji hermetycznej jest założenie, że forma jest naczyniem dla treści, ale naczynie musi być odpowiednie do tego, co ma nieść. Metalowe naczynie nie nadaje się do wszystkiego. Pytanie, które mi się nasuwa: czy te osoby, które pracują z runami albo ogamem, uczą się ich znaczeń przed użyciem, czy używają ich jako ładnych symboli? Bo to robi różnicę.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Krysztal A jak to sprawdzić samemu, że się naprawdę "zna" dane pismo, a nie tylko je odwzorowuje? Bo mam wrażenie, że tu jest problem - można się nauczyć runicznego alfabetu z internetu w tydzień, ale czy to wystarczy do pracy intencyjnej?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Dzidka81 Sama praca z symbolem przez czas robi coś. Nie mówię, że tydzień wystarczy, ale też nie mówię, że trzeba dekady. Jak w numerologii - możesz się nauczyć siatki w kilka godzin, ale żeby ją czuć, musisz przez nią przejść wiele razy. Pytanie, czy uczysz się jej na pamięć, czy uczysz się jej ciałem.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę, ale - co to znaczy "uczyć się ciałem"? Serio nie rozumiem.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Kocanka Chodzi o to, że możesz wiedzieć, że Fehu oznacza dostatek, ale jeśli rysujesz tę runę mechanicznie, bez żadnego odczucia, bez żadnego skojarzenia, które przyszło z własnej praktyki - to jest inaczej niż kiedy ta runa coś ci mówi, bo pracowałaś z nią, śniłaś o niej, widziałaś ją w różnych kontekstach. To jest ta różnica.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Stefcia04 Chciałam wrócić do pytania o rozmiar, bo Astrolab je podniósł wcześniej i zostało trochę zawieszone. Mnie bardziej niż fizyczny rozmiar interesuje gęstość zapisu - czy piszesz skrótowo, jednym słowem, czy rozwijasz intencję w zdanie, kilka zdań. Czy ktoś to porównywał?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kornelia93 Ja pracuję głównie z krótkim zapisem, bo dłuższe intencje mi się rozmywają - zaczyna wchodzić logika, zaczynami edytować słowa i gubię to pierwsze, mocne poczucie. Jedna linijka pisana szybko, prawie bez myślenia, działa u mnie inaczej niż zdanie konstruowane przez kwadrans.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Paprotka Ale właśnie - "prawie bez myślenia" to chyba jest klucz, który gdzieś tu cały czas się pojawia. I wtedy mam wrażenie, że nie chodzi o pismo samo w sobie, tylko o stan, w którym się pisze. Pismo jest może tylko sposobem na wejście w ten stan?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Czeremcha dotknęła czegoś ważnego, ale myślę, że to nie jest "tylko" sposób na wejście w stan. To jest nośnik i stan jednocześnie. W tradycjach, w których pismo ma moc sakralną - hebrajskie litery, tybetańskie sylaby nasienne - nie zakłada się, że litera jest przezroczysta, że jest tylko pretekstem. Ona sama niesie coś. Oczywiście możemy to kwestionować, ale warto zdawać sobie sprawę, że to nie jest nasze nowoczesne wymysły.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

I tu wracam do swojej propozycji sprzed kilku postów - może każdy mógłby napisać w skrócie jak wygląda jego zapis intencji? Nie żeby oceniać, tylko żeby zobaczyć, gdzie są różnice. Bo mam wrażenie, że gadamy o czymś, co każdy robi inaczej, i te różnice mogą nam powiedzieć coś więcej niż teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Dobra, to zacznę od siebie, skoro sama zaproponowałam. Zazwyczaj piszę jedną linijkę, odręcznie, długopisem - bez żadnego specjalnego pisma. Ale piszę wolno i z naciskiem, dosłownie wciskam to w papier. Potem ten papier składam i chowam pod poduszką albo do szkatułki. I co najważniejsze, nie wracam do niego przez jakiś czas. Nie wiem, czy to "poprawnie", ale tak mi wyszło z praktyki.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Dzidka81 A nie kusi cię, żeby zajrzeć? Bo mnie to jest chyba najtrudniejsza część - napisać i nie sprawdzać codziennie, czy "już".


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Paprotka Kusi, ale nauczyłam się, że jak zaglądasz, to jakbyś przekopywała ziarno zaraz po posadzeniu. I za każdym razem kiedy zajrzałam za wcześnie, miałam wrażenie, że coś "rozładowuje". Może to tylko psychika, może nie - ale trzymam się tej zasady.


Odpowiedz
Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

U mnie zapis intencji wygląda zupełnie inaczej. Piszę kilka zdań, ale nie jeden raz - wracam do tej samej intencji przez kilka dni i za każdym razem formułuję ją trochę inaczej. Nie przepisuję, tylko piszę na nowo, jakby od zera. Potem porównuję, co zostało, co wypadło, co się zmieniło. To mi mówi, co z tej intencji jest naprawdę moje, a co było chwilowym impulsem.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale to nie niszczy tego pierwszego zapisu? Bo pierwsze sformułowanie chyba jest najbardziej nieocenzurowane, bez logiki i poprawek. Czy wracanie do tego nie sprawia, że zamiast intencji masz w końcu coś dopracowanego, co brzmi ładnie, ale straciło ten pierwotny ładunek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Czeremcha To jest dobre pytanie i przez chwilę sama się zastanawiałam nad tym. Ale w praktyce wyszło mi, że te wersje, które zapisuję po kilku dniach, nie są "ładniejsze" - są po prostu prawdziwsze. Pierwsza wersja często niesie dużo lęku albo pośpiechu, który zaburza to, czego naprawdę chcę. Więc dla mnie ten proces jest oczyszczaniem, nie naprawianiem.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja nie piszę całych zdań. Piszę liczbę i symbol. Czasem jedno słowo. To jest moje minimum i działam z tym od lat. Ktoś kiedyś mi powiedział, że to za mało - że intencja musi być rozbudowana. Mam wątpliwości co do tej zasady.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Tatarak A jak to działa z liczbą? To jest numerologia, czy to twój własny system kodowania?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Astrolab Numerologia, ale nie tylko. Każda liczba ma dla mnie kilka warstw - to, co jest "standardowo" w tradycji, plus to, co do niej doszłam sama przez lata. Więc ten zapis jest skrótowy, ale nie pusty - za nim jest całe pojęcie, które dla kogoś innego nic by nie znaczyło.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Tatarak To co Tatarak opisuje, to jest właśnie to, o czym mówiłem wcześniej o "znajomości pisma". Liczba napisana przez kogoś, kto przez lata budował z nią relację, to nie jest ta sama liczba, którą napiszę ja po pierwszym przeczytaniu podręcznika. Forma jest ta sama, ale nośnik jest inny. To trochę jak dwa fizycznie identyczne przedmioty, z których jeden przeszedł przez wiele rąk i wydarzeń, a drugi jest nowy z pudełka.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Krysztal To znaczy, że dla osoby, która zaczyna, żaden krótki zapis nie ma sensu? Bo nie ma jeszcze tej historii z symbolem?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Kocanka Nie, nie powiedziałem tego. Zaczynasz budować tę historię od pierwszego zapisu. Każdy ekspert kiedyś pisał runę po raz pierwszy. Chodzi o to, żeby nie oczekiwać od siebie na starcie tego, co przychodzi po czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Tylko że tu jest pułapka - jeśli powiesz komuś na początku, że "to jeszcze nie działa, bo nie masz relacji z symbolem", to ta osoba nigdy nie będzie miała okazji sprawdzić, czy działa od razu. Bo zawsze można powiedzieć, że "jeszcze nie dość". Trochę niefalsyfikowalne.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Stefcia04 Ale to samo można powiedzieć o każdym procesie wymagającym czasu. Że gitara nie gra, bo jeszcze nie umiesz, a kiedy już umiesz, to pytanie "czy grałoby bez nauki" jest bez sensu. Nie twierdzę, że to zamyka dyskusję, ale to nie jest specyfika ezoteryki.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Vladi Z gitarą różnica jest taka, że możemy sprawdzić, czy wydobywa dźwięk niezależnie od umiejętności grającego. Z symbolem - nie możemy sprawdzić tego samego. I to jest właśnie sedno mojej wątpliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że się wtrącam w tę dyskusję, bo wy mówicie o czymś, co mnie naprawdę zastanawia. Jak zapisujecie intencje, to piszecie ręcznie czy może coś z kart też wchodzi do tego? Znaczy - czy zamiast słów można użyć karty tarota jako zapisu intencji? Dziękuję za każdą odpowiedź, bo jestem tu dosłownie zagubiona w tym temacie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Pelagiusza97 O, to ciekawe pytanie, bo łączy dwa podejścia. Ja bym powiedziała, że karta może być "kotwicą" intencji, ale sama w sobie nie jest jej zapisem - nie mówi, czego chcesz, tylko jaką energię przyzywasz. Więcej szczegółów wymagałoby chyba jednak słowa.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Chcę wrócić na chwilę do wątku o rozmiarze, bo rozumiem, że pytanie Kornelii dotyczyło gęstości zapisu, ale mnie od początku tego tematu zastanawia też dosłownie fizyczny rozmiar nośnika. Czy pisanie na małym świstku to jest coś innego niż pisanie na całej stronie? I mówię to zupełnie serio, nie ironicznie - bo mam wrażenie, że ktoś kiedyś mi powiedział, że im mniejszy zapis, tym bardziej "skoncentrowany".


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Dzidka81 Właśnie to jest coś, czego nie rozstrzygnęłam sama dla siebie. Spotkałam się z dwoma podejściami - jedno mówi, że małe, skondensowane nośniki skupiają energię, drugie że duże dają jej przestrzeń do rozwinięcia. I nie wiem, czy to jest kwestia tradycji, osobistego stylu, czy może rodzaju intencji.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A może to po prostu nie ma znaczenia samo w sobie, tylko to co jest wewnątrz? Pytam serio, bo coraz bardziej mi się wydaje, że szukamy zewnętrznych reguł dla czegoś, co jest całkowicie wewnętrzne.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Rozmiar nośnika to nie jest kwestia, którą da się rozstrzygnąć ogólnie. Pracowałam z małymi skrawkami pergaminu i z całymi arkuszami - i powiem wprost: to nie papier decyduje. Ale jest jeden wyjątek, który sama zauważyłam. Jak intencja dotyczy czegoś, co ma się rozwinąć w czasie, to duży nośnik wydaje się lepiej "trzymać" przestrzeń dla tego procesu. Małe formaty używam raczej przy intencjach punktowych - coś konkretnego, tu i teraz. Czy to moje myślenie życzeniowe? Może. Ale działa na tyle spójnie, żebym się tego trzymała.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Tatarak Ale jak odróżniasz intencję "punktową" od tej, która ma się rozwijać? Bo mi się wydaje, że prawie każda intencja ma jakiś czas realizacji. Rzadko kiedy chcesz czegoś natychmiast.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Czeremcha To dobre pytanie. Dla mnie intencja punktowa to coś, gdzie wynik jest jasno określony - konkretna decyzja, konkretne zdarzenie. A rozwojowa to taka, gdzie chcesz zmiany stanu, nastawienia, relacji. Jedno jest jak strzał, drugie jak uprawa. I to rozróżnienie przekładam na format.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, wracam do pytania Kornelii o pismo, bo tu nie padła jeszcze jedna rzecz. Czy ktoś z was pisał intencje różnymi rodzajami pisma - raz drukowanymi literami, raz kursywą, a może runicznym alfabetem? Bo ja to robiłam i mam wrażenie, że kursywa jest... bardziej płynna? Trudno mi to inaczej nazwać.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Paprotka Dokładnie to miałem na myśli, kiedy mówiłem wcześniej o "znajomości pisma". Kursywa to ciągłość - litery łączą się, gest jest nieprzerwany. Przy druku zatrzymujesz się po każdej literze. Nie twierdzę, że jedno jest lepsze, ale energetycznie to są dwa różne akty pisania.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Krysztal A co z osobami, które piszą brzydko z natury i ich kursywa to bardziej chaos niż ciągłość? Pytam, bo mój charakter pisma jest katastrofą niezależnie od stylu i zastanawiam się, czy to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Astrolab Szczerość odpowiedź: nie wiem. Ale intuicyjnie powiedziałbym, że ważniejsza jest intencja gestu niż estetyczny efekt. Chaos w kursywie to też jest swój rodzaj energii - niekoniecznie zły.


Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Krysztal Zatrzymałam się na tym rozróżnieniu Tatarak o "strzale i uprawie", bo to jest interesujące metaforycznie, ale chcę zapytać o praktykę. Jeśli piszesz dużą intencję na dużym arkuszu - co z nim potem robisz? Składasz, zostawiasz otwarty, chowasz? Bo wydaje mi się, że to, co dzieje się z nośnikiem po zapisaniu, może być równie ważne jak sam zapis.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Stefcia04 Zostawiam otwarty przez trzy doby, potem składam i chowam. Nigdy nie palę od razu, bo mam wrażenie, że intencja potrzebuje chwili, żeby "ostygnąć", zanim się z niej uwolnię. Ale to mój rytuał - nie twierdzę, że jest jedynie słuszny.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Tatarak To, co Tatarak opisuje z tym odstępem czasowym, bardzo do mnie przemawia. Ja podobnie - mam taki moment, który nazywam "między zapisem a uwolnieniem". Nie robię z tym nic konkretnego, ale ten czas wydaje mi się potrzebny. Jak pieczęć musi wyschnąć, zanim ją zdejmiesz.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Mam pytanie, które może trochę zmienić kierunek, ale wydaje mi się powiązane z tematem pisania intencji. Czy ktoś z was zapisywał intencje bez słów w ogóle - tylko rysunek, kształt, diagram? Bo zastanawiam się, gdzie jest granica między "zapisem" a "symbolem".


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Dzidka81 Robiłam to z sigilami. I to jest właśnie ten moment, gdzie zapis staje się symbolem - tworzysz coś, czego nikt inny nie rozczyta, a ty sama za tydzień możesz nie pamiętać, co oznaczało. I to jest, moim zdaniem, celowe. Nie chcesz tego rozczytywać umysłem.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Paprotka Poczekaj, czyli celowo robisz coś, czego sama potem nie rozumiesz? I to ma działać lepiej niż zapis, który rozumiesz? Nie kumam.


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Kocanka Chodzi o to, żeby intencja działała poniżej poziomu świadomego analizowania. Jak za bardzo myślisz o czymś, co chcesz przyciągnąć, to zaczyna to blokować. Sigil omija ten poziom. Przynajmniej tak to rozumiem - nie jestem ekspertem od sigili, to bardziej moje własne obserwacje.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Paprotka To, co Paprotka opisuje, ma swoje korzenie w chaosmagia, gdzie właśnie ten mechanizm zapomnienia jest kluczowy. Ale jest tam jeden warunek, o którym rzadko się mówi - sigil musisz aktywować w momencie silnego skupienia, a nie po prostu narysować i odłożyć. Bez aktywacji to jest tylko rysunek. Czy to robisz w swoim procesie?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Vladi Tak, mam swój moment aktywacji - nie będę tu opisywać szczegółów, ale tak, to nie jest samo odkładanie. Dobrze, że to zaznaczyłeś, bo bez tego kontekstu mój poprzedni post brzmiał jak "narysuj i zapomnij".


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Bardzo dziękuję za cały ten wątek o sigilach, naprawdę dużo się z tego uczę. Chcę się upewnić, że dobrze rozumiem - jeśli ktoś używa karty tarota jako "kotwicy" intencji, jak wcześniej pisała Paprotka, to czy ta karta pełni podobną funkcję do sigila? Czy to jest ten sam mechanizm, tylko gotowy symbol zamiast zrobionego samemu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pelagiusza97 Nie do końca ten sam. Sigil jest personalny - nikt poza tobą nie wie, co znaczy, i to jest jego siła. Karta tarota ma utrwalone znaczenie, całą tradycję interpretacji za sobą. Kiedy używasz karty jako kotwicy, czerpiesz z tej tradycji, nie tworzysz czegoś swojego. To dwa różne typy pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale chwila - skoro karta tarota ma "utrwalone znaczenie", to czy to znaczy, że każdy, kto użyje tej samej karty jako kotwicy intencji, wchodzi w tę samą przestrzeń? To trochę dziwne, że jeden symbol miałby działać tak samo dla tysiąca różnych osób.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Czeremcha Właśnie ten problem pojawia się też przy runach i przy każdym systemie opartym na gotowych symbolach. Mam wrażenie, że to nie jest tak, że symbol działa tak samo dla wszystkich - ale punkt startowy jest wspólny, a potem każda osoba nadpisuje go własną historią pracy z nim. Więc na początku jest tradycja, z czasem robi się to coraz bardziej osobiste.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Kornelia93 Właśnie - bo jak mówisz o "nadpisywaniu własną historią", to mam wrażenie, że jesteś bliżej odpowiedzi niż pytania. Ale chcę doprecyzować: czy to oznacza, że dla osoby, która dopiero zaczyna i nie ma tej historii z symbolem, gotowy system jak runy albo tarot jest po prostu słabszy niż własnoręcznie stworzony sigil?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Czeremcha Nie powiedziałabym, że słabszy - raczej inaczej zakorzeniony. Gotowy symbol niesie cudzy kontekst i to może być siła, szczególnie na początku. Własny sigil jest czysty, ale też pusty, dopóki go nie załadujesz. Różnica jest bardziej w kierunku energii niż w sile.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Czekaj, ale tu wchodzi ciekawy problem. Jeśli gotowy symbol niesie cudzy kontekst, to czy przypadkiem nie pracujesz z cudzą intencją zamiast swoją? Runa Tiwaz ma swoje znaczenie, zapisane przez setki lat użycia - i jak ją piszę w swoim zaklęciu, to czy ona jest moja, czy tylko pożyczona?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Tatarak To jest dokładnie to pytanie, które oddziela dwie szkoły myślenia. Jedna mówi, że symbol jest jak słowo w języku - używasz cudzego wynalazku, ale mówisz swojej treści. Druga mówi, że symbol ma własną tożsamość i zawsze będziesz z nim tylko współpracować, nie przejąć go na własność. Sam bliżej mi do tej pierwszej, ale rozumiem tę drugą.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Krysztal A jeśli ktoś celowo miesza obie szkoły - pisze intencję runicznym alfabetem, ale tworzy własne litery zamiast klasycznych run? To chyba ani jedno, ani drugie, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Znam kilka osób, które właśnie tak pracują - tworzą własny alfabet do zapisywania intencji. I za każdym razem słyszę, że to wymaga miesięcy, żeby ten alfabet nabrał mocy. Bo na początku to są po prostu bazgroły, które nic nie znaczą. Moje pytanie jest inne: czy ktoś z was próbował i jak długo trwało, zanim to zaczęło działać?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Stefcia04 Próbowałam. Trzy miesiące pisałam codziennie w tym alfabecie - nie zaklęcia, po prostu notatki z dnia. Żeby go ożywić przez użycie. Dopiero po tym czasie zaczęłam go używać do intencji i faktycznie coś się zmieniło w tym, jak to czułam. Ale uczciwie powiem - nie wiem, czy alfabet nabrał mocy, czy po prostu ja się do niego przywiązałam.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Paprotka Ale to może być to samo, nie? Przywiązanie do systemu i nadanie mu mocy przez użycie - brzmi jak dwie strony jednej monety. Pytanie, czy moc jest w tobie czy w znakach, chyba nie ma tutaj prostej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 283
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Słuchajcie, trochę się gubię. Więc właściwie czy lepiej zapisywać intencje po polsku normalnym pismem, czy tworzyć własne symbole, czy używać run? Każda opcja ma swoje za i przeciw i po tej dyskusji mam więcej pytań niż przed.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Kocanka To dobrze, że masz więcej pytań - to znaczy, że naprawdę słuchasz. Krótka odpowiedź jest taka: nie ma jednej lepszej opcji. Długa odpowiedź to cały ten wątek. Ale jeśli zaczynasz, najprościej zacząć od języka, który znasz - i obserwować, jak to działa na ciebie konkretnie. Teoria przychodzi potem.


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Vladi Dziękuję za tę odpowiedź Vladi, naprawdę to porządkuje! Ale chcę wrócić do czegoś, co mnie gnębi od kilku postów. Kornelia wspomniała wcześniej o "nadpisywaniu własną historią" - czy to znaczy, że im dłużej pracujesz z danym symbolem albo kartą, tym mocniejszy jest zapis intencji z nim związany? Jakby nabierał pamięci?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Pelagiusza97 Dokładnie to miałam na myśli, choć nie używałabym słowa "mocniejszy" - raczej powiedziałabym "bardziej spójny". Symbol z historią to symbol, który zna twój rytm. Ale jest tu pułapka: jeśli ta historia zawiera dużo nieudanych prób albo wątpliwości, to też to do niego wchodzi.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: