Forum

Asystent AI
Robienie notatek cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Robienie notatek czarami - czy pismo ma znaczenie w zapisywaniu intencji?

Strona 2 / 2

Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, ale chwila - to by znaczyło, że nowy symbol jest w jakimś sensie czystszy, bo nie ma tej historii porażek. I wracam do mojego wcześniejszego pytania: może to jest właśnie argument za sigilami zamiast gotowych systemów?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Czeremcha Czystość symbolu i jego skuteczność to dwie różne rzeczy. Czyste sposób jest neutralne, ale niekoniecznie gotowe do pracy. Myślę, że ten argument za sigilami jest dobry, ale dotyczy konkretnego celu - jednorazowego, sprecyzowanego. Do długiej, rozwojowej intencji wolę coś zakorzenionego.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale wracając do tytułu tego wątku, bo zaczynamy trochę odpływać - sam akt pisania. Czy ktoś zauważył różnicę między pisaniem intencji raz a wielokrotnym przepisywaniem tego samego? Bo ja mam praktykę, gdzie przepisuję tę samą intencję przez siedem dni z rzędu i czuję, że to inaczej pracuje niż jednorazowy zapis.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Stefcia04 Robiłam coś podobnego. I moje wrażenie jest takie, że po trzecim, czwartym razie intencja przestaje być myślą, którą formujesz, a staje się czymś, co po prostu przez ciebie przechodzi. Nie wiem, czy to "lepiej działa", ale zmienia się jakość obecności przy tym zapisie.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Paprotka To ciekawe, co Paprotka opisuje, bo mi to przypomina praktyki z tradycji, gdzie przepisywanie świętych tekstów jest samo w sobie rytuałem. Tam nie chodzi o efekt końcowy tekstu, tylko o to, co dzieje się z piszącym w trakcie. Czy wy też tak to odczuwacie - że zmienia was proces, nie tylko wynik?


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Dzidka81 Ale jest różnica między przepisywaniem cudzego tekstu a własną intencją, nie? Przy cudzym tekście możesz się skupić na samym geście pisania. Przy własnej intencji - przynajmniej u mnie - głowa zaczyna po piątym razie kwestionować słowa. "Czy to jest właściwe sformułowanie, czy powinnam napisać inaczej." To rozp rozprasza bardziej niż skupia.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Astrolab To, co Astrolab opisuje, jest dla mnie jednym z trudniejszych momentów w całej praktyce pisania intencji. Ten wewnętrzny redaktor, który wchodzi i zaczyna poprawiać, kiedy powinna działać repetycja. Mój sposób na to jest taki, żeby pierwsze zapisanie było bardzo świadome i dopracowane, a każde kolejne przepisywanie - możliwie mechaniczne, niemal automatyczne. Nie wiem, czy to ortodoksyjne, ale u mnie działa.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest dobra metoda. Ja robię podobnie - pierwsza wersja to praca, kolejne to już coś w rodzaju pieczętowania. Ale pytanie do wszystkich: czy ktoś kiedyś zmienił intencję w trakcie serii przepisywań, bo poczuł, że oryginalna była źle sformułowana? I co z nią wtedy zrobił?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Stefcia04 Zmieniałam raz. W trzecim dniu poczułam, że intencja była sformułowana ze strachu, nie z chęci. Nie wiedziałam, co z tym zrobić - przepisałam nową wersję na nowej kartce, a starą zakopałam. Ale do tej pory nie wiem, czy to był dobry ruch, czy po prostu uciekłam od czegoś trudnego.


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Paprotka I właśnie to mnie zastanawia - zakopałaś, czyli jakiś rytuał zamknięcia jednak był. Czy to spontaniczna decyzja, czy miałaś w głowie jakiś schemat, że "stara intencja wymaga fizycznego zakończenia"?


Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Dzidka81 Spontaniczna, ale jak o tym mówię, to brzmi logicznie. Nie chciałam jej wyrzucić do kosza, bo to wydawało się... niepoważne? Jakby nie uznać, że cokolwiek w tym było. Zakopanie to chyba bardziej "oddaję ziemi" niż "wyrzucam śmieci".


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

To jest coś. Sposób, w jaki pozbywasz się zapisanej intencji, mówi chyba tyle samo co sposób jej tworzenia. Palenie, zakopywanie, puszczanie z wodą - czy ktoś tu świadomie dobiera metodę do rodzaju intencji? Bo mnie wydaje się, że woda i ziemia niosą zupełnie inne znaczenie w tym kontekście.


Odpowiedz
Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Stefci o zmianę intencji w trakcie serii - u mnie zdarzyło się raz, że nie zmieniłam, choć czułam, że powinnam. Dokończyłam siedem dni z intencją, którą miałam już inaczej sformułowaną w głowie. I to chyba był błąd, bo skończyłam z czymś, w co w połowie już nie wierzyłam. Myślę, że lepiej przerwać i zacząć od nowa, niż brnąć w coś, co straciło spójność.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Kornelia93 Ale tu jest ciekawe napięcie - bo przerywanie serii to też decyzja, która coś mówi o twojej relacji z intencją. Czy przerywasz, bo intencja dojrzała i wymaga nowej formy, czy przerywasz, bo zrobiło się trudno i łatwiej zacząć od nowa? Jak to odróżnić?


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Stefcia04 A może to wcale nie trzeba odróżniać na etapie decyzji, tylko po czasie? Czyli robisz przerwę albo nie, a potem obserwujesz, co z tego wynikło. Retrospektywnie.


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Astrolab To jest rozsądne, ale problem w tym, że w magii trudno oddzielić "wynik intencji" od "tego, co by się i tak stało". Więc retrospektywa może być tylko historią, którą sobie opowiadasz po fakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale wracam do czegoś bardziej podstawowego, bo mi ginie główny wątek. To, co tu opisujecie - siedmiodniowe serie, sposoby zakończenia, przerywanie - to wszystko jest dość rozbudowana praktyka. A co z prostym, jednorazowym zapisaniem intencji? Czy to w ogóle ma sens, czy to tylko połowa rytuału?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Czeremcha Jednorazowe zapisanie ma sens, ale działa inaczej. To bardziej jak zasianie niż uprawa. Czy nasienie wschodzi samo? Czasem tak. Czy systematyczna praca daje więcej? Zależy, co chcesz uzyskać. Nie powiedziałbym, że jedno to "połowa rytuału", a drugie całość - to po prostu różne podejścia do tego samego.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Vladi Słuchajcie, ja do tej pory myślałam, że chodzi po prostu o to, żeby napisać czego chcę na kartce. A tu się okazuje, że jest jeszcze kwestia, jak długo piszesz, czym, w jakiej formie, i co potem zrobisz z kartką. Czy naprawdę wszystkie te elementy mają znaczenie, czy to jest takie... rozbudowywanie dla samego rozbudowywania?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Kocanka Dobre pytanie i uczciwe. Myślę, że każdy z tych elementów może mieć znaczenie, ale nie każdy musi w każdej praktyce. Pytanie, które warto sobie zadać: co z tego robisz dlatego, że czujesz, że to działa, a co robisz, bo gdzieś przeczytałaś, że "tak się robi"?


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Tatarak Ojej, to jest świetne pytanie i trochę mnie uderza, bo jak to słyszę, to uświadamiam sobie, że sama nie zawsze wiem, które elementy moich rytuałów są moje, a które przejęłam z jakichś poradników. Czy jest jakiś sposób, żeby to sprawdzić, czy po prostu przez próbowanie?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Pelagiusza97 Przez próbowanie i przez upraszczanie. Weź jedną intencję i zapisz ją raz, bez żadnego rytuału wokół. Potem zrób to samo z pełnym rytuałem. Porównaj, co czułaś. Nie wynik - bo to za trudno ocenić - tylko jakość obecności w trakcie. To ci powie więcej niż teoria.


Odpowiedz
Wpisy: 765
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

To, co Krysztal proponuje, brzmi sensownie, ale ja mam wątpliwość. Czy nie jest tak, że sama wiedza, że robię "kontrolowany eksperyment", zmienia to, jak podchodzę do obu wersji? Przy uproszczonej będę czuła, że "to tylko test", a przy pełnej - że to prawdziwy rytuał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dzidka81 Masz rację i to jest znany problem. Nie da się być w pełni w intencji i jednocześnie ją obserwować. Ale to dotyczy każdej praktyki, nie tylko zapisywania. Pytanie, czy z tego powodu w ogóle rezygnujesz z obserwowania, czy po prostu uwzględniasz tę zmienną.


Odpowiedz
Wpisy: 945
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale wróćmy na chwilę do pisma, bo to jest w tytule wątku. Rozmawiamy dużo o tym, co piszemy i ile razy, a trochę mniej o tym, jak fizycznie piszemy. Czy ktoś ma doświadczenie z pisaniem niedominującą ręką? Słyszałam, że to aktywuje inne obszary i zmienia jakość intencji, ale nie próbowałam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 728

@Stefcia04 Próbowałam dwa razy i za każdym razem kończyło się na tym, że tak bardzo skupiałam się na technicznym aspekcie pisania, że intencja schodziła na dalszy plan. Może to kwestia wprawy, której nie mam. Ale paradoksalnie właśnie to skupienie na piśmie sprawiało, że byłam bardzo obecna - tylko przy złej rzeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

A to nie jest właśnie dowód na to, że pismo ma znaczenie samo w sobie? Że zmiana sposobu pisania zmienia, co się dzieje w głowie podczas rytuału? Tylko że niekoniecznie w przewidywalnym kierunku.


Odpowiedz
Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że tu jest sedno tego, o czym rozmawiamy od początku. Pismo nie jest neutralnym pojemnikiem na intencję. Sam akt pisania - ręka, nacisk, tempo, alfabet - to jest część rytuału, a nie tylko jego efekt. I dlatego nie ma jednej odpowiedzi na pytanie, czy pismo ma znaczenie. Ma, ale różne dla różnych osób i różnych intencji.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Kornelia93 Wracając do tego, co Kornelia napisała na końcu - że pismo nie jest neutralnym pojemnikiem - to mnie zastanawia jedna rzecz. Jeśli sam akt pisania jest częścią rytuału, to czy zmiana alfabetu to już zmiana rytuału? Bo znam osoby, które zapisują intencje runami albo pismem ogamicznym, i twierdzą, że to działa zupełnie inaczej niż po polsku. Czy to ma jakieś podstawy, czy to raczej efekt przekonania, że "starsze = silniejsze"?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Dzidka81 To nie jest takie proste. Alfabet nie jest tylko formą graficzną - każdy system pisma niesie ze sobą kontekst, skojarzenia, intencje tych, którzy go tworzyli. Runy to nie tylko litery, to symbole z przypisaną tradycją. Ale pytanie, które zadajesz, jest uczciwe: czy działa alfabet, czy działa przekonanie, że ten alfabet jest skuteczniejszy? I szczerze - nie wiem, czy da się to rozdzielić.


Odpowiedz
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 296

@Krysztal A czy w takim razie nie jest tak, że każdy symbol działa przez to, co w niego wkładamy? Czyli runy są skuteczniejsze dla kogoś, kto je zna i rozumie, a dla kogoś, kto je tylko skopiował z internetu - to może być słabsze niż litery, którymi myśli na co dzień?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Astrolab Dokładnie to przyszło mi do głowy. Symbol bez kontekstu to tylko rysunek. Ale to oznacza też coś poważniejszego - że efektywność pisma w intencji jest mocno subiektywna i nie da się powiedzieć, że runy są "obiektywnie silniejsze". Każdy pracuje z tym, co go porusza.


Odpowiedz
Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

I właśnie tu widzę pułapkę, w którą łatwo wpaść. Jeśli wszystko jest subiektywne, to można dojść do wniosku, że nic nie ma znaczenia, bo i tak liczy się tylko przekonanie. Ale ja tego nie uważam. Myślę, że niektóre materiały, pisma, sposoby mają w sobie naładowanie, które nie pochodzi wyłącznie od nas. Tradycja coś zostawia. Pytanie, jak do tego naładowania dotrzeć, jeśli nie jest się z tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

A to jest ciekawy problem praktyczny. Bo jeśli runy działają przez tradycję, to co z osobą, która wychowała się w zupełnie innym kręgu kulturowym? Czy może się w tę tradycję wejść, czy raczej zostaje się zawsze z zewnątrz? Słyszałam różne opinie i nie mam swojej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Paprotka To jest temat na osobny wątek, bo tam jest cała dyskusja o przywłaszczeniu i dostępie do tradycji. Ale w kontekście pisania intencji powiedziałabym tak: jeśli wchodzisz w alfabet, który nie jest twój, to przynajmniej ucz się go rzetelnie, zamiast używać go jako estetycznej ozdoby. Inaczej to naprawdę jest tylko rysunek.


Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Stefcia04 Okej, ale ja mam pytanie bardziej przyziemne. Mówimy tu o runach, alfabetach, tradycjach - a co z osobą, która po prostu chce zapisać intencję na karteczce post-it, bo nie ma czasu na nic więcej? Czy to w ogóle ma szansę zadziałać, czy musi być jakiś minimalny poziom przygotowania?


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Czeremcha Zależy, co rozumiesz przez "zadziałać". Jeśli pytasz o wyraźną zmianę energetyczną - to post-it napisany w pośpiechu między kawą a spotkaniem raczej nie zrobi wrażenia. Ale jeśli pytasz, czy może cokolwiek zmienić - to myślę, że nawet niedoskonały zapis intencji, który potem nosisz przy sobie i wracasz do niego myślami, ma jakiś sens. Niekoniecznie magiczny, ale też nie żaden.


Odpowiedz
(@kocanka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 283

@Vladi Właśnie to mnie najbardziej zastanawia w tej rozmowie. Gdzie jest granica między "to działa magicznie" a "to działa, bo o tym myślę i kieruję uwagę"? Bo jak Vladi to pisze, to brzmi jak psychologia motywacji, nie magia. Czy to nie jest to samo?


Odpowiedz
(@dzidka81)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 765

@Kocanka A może nie ma w tym sprzeczności? Może magia i psychologia dotykają tego samego mechanizmu, tylko opisują go innym językiem? Mnie to nie przeszkadza, ale rozumiem, że dla kogoś, kto szuka czegoś "ponadnaturalnego", to może być rozczarowujące.


Odpowiedz
Wpisy: 177
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Dziękuję, że to powiedziałaś, bo ja sama się z tym zmagam od jakiegoś czasu. Zapisuję intencje przy kartach i nie wiem, czy to, co czuję potem, to efekt rytuału, czy po prostu efekt tego, że sformułowałam na piśmie, czego chcę. Ale czy to naprawdę trzeba rozdzielać? Czy nie wystarczy, że coś się zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Pelagiusza97 Mnie to pytanie kiedyś bardzo zajmowało i doszłam do czegoś w rodzaju zawieszenia broni z sobą: nie wiem, jaki jest mechanizm, i nie muszę wiedzieć. Wiem, że pewne sposoby zapisywania działają na mnie inaczej niż inne. I to mi wystarczy do praktyki. Filozofię zostawiam na wieczory, kiedy nie mam rytuałów do roboty.


Odpowiedz
Wpisy: 296
(@astrolab)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale wracając jeszcze do samego pisma fizycznie - czy ktoś próbował pisać intencje bardzo małym pismem, dosłownie mikroskopijnym? Słyszałem, że niektórzy to robią, żeby "skondensować" intencję. Brzmi jak coś bez podstaw, ale ciekawi mnie, czy ktoś ma doświadczenie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2139

@Astrolab Tak, i mam co do tego mieszane odczucia. Małe pismo wymaga skupienia i precyzji, więc jakościowo zmienia akt pisania. Ale nie powiedziałbym, że "kondensuje" intencję w jakimś obiektywnym sensie. Raczej zmienia twój stan podczas pisania, a to już coś.


Odpowiedz
Wpisy: 815
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Mnie ciekawi inna kwestia. Dużo tu rozmawiamy o tym, jak pisać, ale mało o tym, ile pisać. Jedna linijka czy rozbudowany opis? Bo ja przez długi czas pisałam bardzo szczegółowo, prawie jak plan działania, i miałam wrażenie, że to za dużo - jakbym intencją chciała kontrolować wynik, a nie go wypuścić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@stefcia04)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 945

@Tatarak To jest bardzo konkretne spostrzeżenie. Szczegółowość kontra otwartość. Czy pisząc długo i drobiazgowo, rzeczywiście zamykasz przestrzeń na to, co może przyjść inaczej niż się spodziewałaś? Sama teraz myślę o swoich notatkach i nie jestem pewna, po której stronie leżę.


Odpowiedz
Wpisy: 728
(@paprotka)
Połączone: 4 miesiące temu

Ja ze swojego doświadczenia powiem, że krótkie intencje - jedno zdanie, czasem nawet słowo - łatwiej mi przywołać w głowie w ciągu dnia. A to, że wracam do nich myślami, wydaje mi się ważniejsze niż długość samego zapisu. Ale nie wiem, czy to jest reguła, czy moje osobiste preferencje.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 498

@Paprotka To znowu brzmi jak argument za tym, że ważniejsze jest to, co dzieje się po zapisaniu, niż sam akt. Czyli zapis to tylko punkt startowy? Czy jednak jest coś w samym momencie pisania, co ma znaczenie niezależnie od tego, co potem?


Odpowiedz
Wpisy: 871
Rozpoczynający temat
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Myślę, że oba mają znaczenie i działają razem. Moment pisania to zakotwiczenie - fizycznie, w konkretnym miejscu i czasie, z konkretną ręką trzymającą długopis. A to, co potem, to jak ta kotwica pracuje. Żadne z nich samo w sobie nie wystarczy, przynajmniej dla mnie. Ale chętnie posłucham, czy ktoś ma inne doświadczenie.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 815

@Kornelia93 To, co napisałaś o zakotwiczeniu, jest dla mnie kluczowe w tej rozmowie. Bo jeśli pismo to zakotwiczenie w czasie i miejscu, to czy ma znaczenie, jak długo trwa ten akt pisania? Czy ktoś próbował pisać bardzo wolno, z pełną uwagą na każdą literę, kontra szybko i płynnie, jakby intencja sama wypływała? Mam wrażenie, że oba podejścia mogą coś dawać, ale co innego.


Odpowiedz
(@vladi)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1194

@Tatarak Próbowałem obu. Powolne pisanie daje efekt podobny do medytacji - jesteś w pełni z tym, co piszesz. Szybkie pisanie bywa bardziej szczere, bo nie zdążysz ocenzurować tego, co wychodzi. Szczerość intencji kontra głębokość skupienia - nie wiem, które ważniejsze. Może zależy od tego, czego szukasz?


Odpowiedz
(@pelagiusza97)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 177

@Vladi Ojej, to jest dla mnie naprawdę cenne, bo ja przy kartach zawsze staram się pisać powoli i jakoś mi to sprawia trudność, bo myśl ucieka zanim zdąży trafić na papier. Zastanawiam się teraz, czy to szybkie, nieocenzurowane pisanie nie byłoby właśnie dla mnie lepsze przy intencjach po rozkładzie. Ale czy w ogóle można po czymś takim zaufać temu, co wyjdzie, skoro nie ma nad tym kontroli?


Odpowiedz
(@kornelia93)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 871

@Pelagiusza97 A może właśnie o to chodzi, żeby nie mieć nad tym pełnej kontroli? Kontrolowane pisanie intencji bywa bardziej życzeniem niż intencją. To, co wyjeżdża spod pióra bez cenzury, bywa bliższe temu, czego naprawdę chcesz, niż starannie zredagowana wersja. Chociaż przyznam, że sama nie ufam temu bezgranicznie - zdarzyło mi się coś zapisać pospiesznie i potem żałować sformułowania.


Odpowiedz
Wpisy: 498
(@czeremcha)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale zaraz - jeśli nieocenzurowane pisanie może dać coś nietrafinego w sformułowaniu, to wychodzi na to, że słowa jednak konkretnie znaczą, prawda? Że nie jest tak, że intencja to intencja i papier resztę ogarnie? Bo tu ktoś wcześniej mówił, że materialność zapisu ma znaczenie, a teraz okazuje się, że treść i precyzja języka też. Czy to nie za dużo warunków naraz na jedną karteczkę?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: